Witam,
właśnie wracam ze Straży Miejskiej i chciałbym podzielić się z Wami informacjami.
Kilka dni temu otrzymałem zawiadomienie, z ładnie wykonanym zdjęcie, przekroczenie prędkości, niestety albo stety zrobione tak, że nie można rozpoznać kierującego.
Zgłosiłem się dzisiaj, Wchodzę do pokoju i zanim usiadłem strażnik zaczął mnie odpytywać.
-Czy to Pan prowadził pojazd? - Nie wiem Nie pamiętam - jak to nie pamięta Pan czy prowadził pojazd? (zdjęcie sprzed 2 tygodni) Nie nie pamiętam.
- Czy ktoś inny prowadził pojazd? - nie chcę na to odpowiadać ponieważ może to dotyczyć członka mojej rodziny.
- Nie mam pan takiego prawa.
Strażniczka z sąsiedniego boksu.Nie ma pan takiego prawa, bo to jest kodeks ds. wykroczeń, a nie KK.
Strażnik stwierdził, że w takim razie piszemy. Zaczął spisywać dane, pokazał mi na monitorze czy wszystko zgadza się, Uprzedził mnie o odpowiedzialności karnej. Wtedy pokazałem mu punkt dotyczący odmowy. On stwierdził no właśnie i pyta:
- Czy to Pan prowadził pojazd? - Nie wiem Nie pamiętam
- Czy pojazd prowadziła inna osoba - Nie wiem. Nie pamiętam.
Strażniczka z sąsiedniego boksu: "Co Pan kręci najpierw rodzina teraz Pan nie pamięta, niech się pan zdecyduje"
- To Pan mnie przesłuchuje czy pani - odpowiedziałem - cisza
To samo o kręceniu strażnik, odpowiedziałem, że nie pamiętam, że auto wykorzystuję w firmie. Strażnik stwierdza, że nie ma teraz mandatu z powodu nieustalenia kierującego i musi skierować to do Policji. Zgodziłem się. Drukuje i każe mi podpisać.
I teraz punkt zwrotny:
Stwierdziłem, że nie zgadzam się na to, ponieważ jest to niezgodne z przebiegiem, ponieważ rozpoczął przesłuchanie nie informując mnie o tym, w jakim jestem charakterze oraz że przed przesłuchaniem nie poinformował mnie o moich prawach. Zagotował się i stwierdził, że wtedy to nie było jeszcze przesłuchanie, że przesłuchanie rozpoczęło się w momencie, kiedy zaczął zapisywać wszystko w komputerze (a wcześnie to co rozmowa towarzyska ?), a ja na to swoje. W miejscu w którym świadek podpisuje się, pod zapoznaniem z prawami zrobiłem dopisek: "Oświadczam, że o swoich prawach zostałem poinformowany po rozpoczęciu przesłuchania" i podpis.
Strażnik oburzył się, że nie mogę tego tu robić bo to idzie do sądu. Strażniczka "Skargi to w innym pokoju". To proszę pokazać mi miejsce, gdzie mam to napisać. Tutaj tego pan nie może. to nie jest pańska firma, że może sobie pan pisać gdzie chce.
Strażniczka - wydrukuj to drugi raz i niech pan podpisze.
- Niczego nie podpiszę podpisałem tutaj i to wszystko.
Strażniczka, wyszła z sąsiedniego boksu i przyszła do nas, to w takim razie składa pan fałszywe zeznania, bo ja tu byłam i przesłuchanie rozpoczęło się dopiero jak kolega zaczął pisać protokół, a wcześniej pytał, żeby wiedzieć czy to pan i czy ma pisać, a wtedy poinformował pana o prawach.
Rozpoczęła się krótka wymiana zdań na temat przebiegu zdarzeń
- Niczego więcej nie podpiszę, proszę zawołać przełożonego, bo według mnie taki był przebieg zdarzeń i w mojej ocenie, nie zostałem poinformowany o swoich prawach przed przesłuchaniem.
Chwila przerwy przyszedł przełożony i mniej więcej te same wyjaśnienia, strażniczka zrobiła się bardziej aktywna. Kierując się do przełożonego mówię i oto właśnie tak wygląda ta procedura, a gdzie są moje prawa jako świadka ?
Ponownie krótka wymiana zdań na temat przebiegu zdarzeń
Zapytał tylko, Czyli nie podpisze pan nowego protokołu - Nie i podpisałem się pod zeznaniami. Na tym zakończyła się wizyta, ale nie sprawa.
Powiedzcie co o tym sądzicie, bo może zagalopowałem się ?