A
Artek94
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 07.2010
- Odpowiedzi
- 7
Witam
Swoją sytuację z kupnem wadliwego telewizora opisałem w starym temacie : http://forumprawne.org/nowe-technologie/459757-allegro-uszkodzony-telewizor.html
W związku z tą sprawą w okolicach czerwca otrzymaliśmy wyrok sądu - który obwinia sprzedawce i jasno stwierdza, że to on ma zwrócić pieniądze za wadliwy towar.
Sprzedawca naturalnie odwołał się od tej decyzji, w wyniku czego w ostatni piątek otrzymaliśmy pismo z sądu, zobowiązujące do:
1 - stawiennictwa w sądzie w sprawie powództwa
2 - ustosunkowania się do treści sprzeciwu, przedstawienia stanowiska oraz potwierdzenia podtrzymania powództwa - "w terminie 7 dni pod rygorem uznania, iż stanowisko strony powodowej nie uległo zmianie".
Tutaj powstaje moje pierwsze pytanie - czy powinienem w ogóle odpowiadać na to pismo, w sytuacji w której oskarżony przedstawia bzdurne argumenty sprzeciwiające? (opisane niżej) I jaką formę powinno przybrać ustosunkowanie?
Oskarżony wnosi o:
- uchylenie nakazu zapłaty w całości,
- oddalenie powództwa w całości,
- zasądzenie od powoda na moją rzecz kosztów procesu (...)
ponadto:
- podnosi zarzut nie wykazania wysokości zobowiązania,
- nieistnienia zobowiązania,
- nie zwrócenia rzekomo wadliwego towaru,
- nie wykazania odstąpienia od umowy, co więcej skutecznego odstąpienia od umowy.
Odnosząc się do zarzutów, można odnieść wrażenie że sprzedawca zaczyna pisać z sensem dopiero pod koniec wniosku.
Co do pierwszego zarzutu - to akurat brzmi sensownie, bo nie mieliśmy pojęcia o obowiązku (?) wykazania wysokości zobowiązania. Prawdę mówiąc nawet nie wiem co to znaczy, bo przecież sąd uwzględnił kwotę w wyroku... Po ogłoszeniu którego, jedynym naszym krokiem było telefoniczne skontaktowanie się ze sprzedawcą.
Nieistnienie zobowiązania - ta cześć jest dla mnie kompletnie niejasna.
Niezwrócenie rzekomo wadliwego towaru - bzdura, sprzedawca odrzucił przesyłkę. Została po tym zmagazynowana w DHL, w związku z czym otrzymaliśmy pismo informujące o zniszczeniu przesyłki w ciągu 30 dni jeśli nie zostanie odebrana lub nie zostanie uzasadnione jej tam pozostanie - na co odpowiedzieliśmy (zgodnie z poradą rzecznika praw konsumenta) powołując się na obowiązek przyjęcia zwrotu towaru przed sprzedawce po odstąpieniu od umowy oraz fakt, że nie ma żadnego powodu abyśmy ją odbierali.
Niewykazania odstąpienia od umowy - nie wiem w jaki sposób miałbym to wykazał. Rzecznik spraw konsumenta przyklepał nasze odstąpienie i wysłaliśmy je trzymając się terminu 10 dni, zarówno droga elektroniczną jak i listowną (niestety polecony bez ZPO).
Odnosząc się do całości, jakie kroki należało by podjąć w kierunku wyjaśnienia sprawy?
W związku z faktem że wizyta u Rzecznika praw konsumenta stwarza pewien kłopot, to czy zwrócenie się z tą sprawą do radcy prawnego jest dobrym pomysłem?
Chciałbym też przy okazji zapytać o koszty sądowe - a mianowicie, czy np. koszt podróży ( sąd zobowiązuje nas do przejechania blisko 500 km) jest zaliczany do tych kosztów i w razie pozytywnego dla nas wyroku sądu, zostaną zwrócone?
Pozdrawiam
Swoją sytuację z kupnem wadliwego telewizora opisałem w starym temacie : http://forumprawne.org/nowe-technologie/459757-allegro-uszkodzony-telewizor.html
W związku z tą sprawą w okolicach czerwca otrzymaliśmy wyrok sądu - który obwinia sprzedawce i jasno stwierdza, że to on ma zwrócić pieniądze za wadliwy towar.
Sprzedawca naturalnie odwołał się od tej decyzji, w wyniku czego w ostatni piątek otrzymaliśmy pismo z sądu, zobowiązujące do:
1 - stawiennictwa w sądzie w sprawie powództwa
2 - ustosunkowania się do treści sprzeciwu, przedstawienia stanowiska oraz potwierdzenia podtrzymania powództwa - "w terminie 7 dni pod rygorem uznania, iż stanowisko strony powodowej nie uległo zmianie".
Tutaj powstaje moje pierwsze pytanie - czy powinienem w ogóle odpowiadać na to pismo, w sytuacji w której oskarżony przedstawia bzdurne argumenty sprzeciwiające? (opisane niżej) I jaką formę powinno przybrać ustosunkowanie?
Oskarżony wnosi o:
- uchylenie nakazu zapłaty w całości,
- oddalenie powództwa w całości,
- zasądzenie od powoda na moją rzecz kosztów procesu (...)
ponadto:
- podnosi zarzut nie wykazania wysokości zobowiązania,
- nieistnienia zobowiązania,
- nie zwrócenia rzekomo wadliwego towaru,
- nie wykazania odstąpienia od umowy, co więcej skutecznego odstąpienia od umowy.
Odnosząc się do zarzutów, można odnieść wrażenie że sprzedawca zaczyna pisać z sensem dopiero pod koniec wniosku.
Co do pierwszego zarzutu - to akurat brzmi sensownie, bo nie mieliśmy pojęcia o obowiązku (?) wykazania wysokości zobowiązania. Prawdę mówiąc nawet nie wiem co to znaczy, bo przecież sąd uwzględnił kwotę w wyroku... Po ogłoszeniu którego, jedynym naszym krokiem było telefoniczne skontaktowanie się ze sprzedawcą.
Nieistnienie zobowiązania - ta cześć jest dla mnie kompletnie niejasna.
Niezwrócenie rzekomo wadliwego towaru - bzdura, sprzedawca odrzucił przesyłkę. Została po tym zmagazynowana w DHL, w związku z czym otrzymaliśmy pismo informujące o zniszczeniu przesyłki w ciągu 30 dni jeśli nie zostanie odebrana lub nie zostanie uzasadnione jej tam pozostanie - na co odpowiedzieliśmy (zgodnie z poradą rzecznika praw konsumenta) powołując się na obowiązek przyjęcia zwrotu towaru przed sprzedawce po odstąpieniu od umowy oraz fakt, że nie ma żadnego powodu abyśmy ją odbierali.
Niewykazania odstąpienia od umowy - nie wiem w jaki sposób miałbym to wykazał. Rzecznik spraw konsumenta przyklepał nasze odstąpienie i wysłaliśmy je trzymając się terminu 10 dni, zarówno droga elektroniczną jak i listowną (niestety polecony bez ZPO).
Odnosząc się do całości, jakie kroki należało by podjąć w kierunku wyjaśnienia sprawy?
W związku z faktem że wizyta u Rzecznika praw konsumenta stwarza pewien kłopot, to czy zwrócenie się z tą sprawą do radcy prawnego jest dobrym pomysłem?
Chciałbym też przy okazji zapytać o koszty sądowe - a mianowicie, czy np. koszt podróży ( sąd zobowiązuje nas do przejechania blisko 500 km) jest zaliczany do tych kosztów i w razie pozytywnego dla nas wyroku sądu, zostaną zwrócone?
Pozdrawiam