Wypadek spowodowany przez psa.

  • Autor wątku Autor wątku kobalto
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
K

kobalto

Użytkownik
Dołączył
06.2016
Odpowiedzi
79
Oto mój pierwszy i witam szanownych użytkowników.

Mój problem prawny wygląda następująco. Idąc z kuzynem drogą publiczną wyskoczył na nas z daleka pies, właściciel wołał go, a on w ogóle nie reagował. Zaczął biec na nas z tak dużym impetem że postanowiliśmy ratować się ucieczką. Skręciłem kostkę. Zadzwoniliśmy w ten sam dzień na policję i zrobiliśmy to co nam kazali- wizyta w szpitalu i potwierdzenie urazu oraz wizyta na komendzie policji i zgłoszenie sprawy. Właściciel po pewnym czasie został wezwany i prawdopodobnie ukarany, ale jeśli chodzi o odszkodowanie to mogłem domagać się go tylko z powództwa cywilnego na drodze sądowej. Wystosowałem pismo w który przedstawiłem moje żądania [załącznik].

odszkodowanie .pdf - PDF Archive

Właściciel zadzwonił do mnie i poprosił o dostarczenie do niego (sprawę przekazał swojemu mecenasowi) 3 dokumentów:

-potwierdzeniu lekarskim o kontuzji
-potwierdzeniu wizyty na komendzie
-potwierdzeniu o trzeźwości z dnia wypadku.


O ile z dwoma nie ma problemu to jakim cudem miałem załatwić taki dokument wieczorem jeśli nie byłem w stanie się normalnie poruszać?
Tym bardziej że dzwoniliśmy wieczorem na policję i powiedzieli nam o tych dwóch rzeczach nie wspominając o potrzebie sprawdzania trzeźwości.


Co o tym sądzicie? Pozdrawiam.
 
Sądzę, że nie ma to i tak znaczenia. Za szkody wyrządzone przez psa odpowiada właściciel, a to czy byłeś trzeźwy albo czy zataczałeś się całą szerokością ulicy jest bez znaczenia. Poza tym skoro nie masz potwierdzenia trzeźwości to mu nie wyczarujesz. Proste.
 
gringo9 napisał:
Sądzę, że nie ma to i tak znaczenia. Za szkody wyrządzone przez psa odpowiada właściciel, a to czy byłeś trzeźwy albo czy zataczałeś się całą szerokością ulicy jest bez znaczenia. Poza tym skoro nie masz potwierdzenia trzeźwości to mu nie wyczarujesz. Proste.


Tym bardziej że miałem ze sobą świadka, kuzyna z który spacerowałem wtedy tą ulicą. Mało tego wracając już obolały i kulejąc ostrzegliśmy ochroniarza kopalni (było to jakieś 100m od wypadku) żeby uważał na niebezpiecznego psa. Właściciel psa mówił mi przez telefon że bez takiego poświadczenia mógłbym mnie nawet niedźwiedź napaść po pijaku i inne tego typu pierdoł.

Pytanie czy zanosić temu właścicielowi te dokumenty i opowiadać sytuację, a on i tak powie swojemu prawnikowi co chce czy może kierować od razu sprawę do sądu. Właściciel psa mówił że ma polisę jakby co itp.

Dzięki za odpowiedź, każda porada prawna się przyda.
 
Niech ci poda numer swojej polisy. Z prawnikiem nie rozmawiaj bez wsparcia ew. swojego prawnika. Inna sprawa czy TU uzna twoje szkody jako wynik ataku psa. Łatwiej by było gdyby was pogryzł |:)
 
WCJ napisał:
Niech ci poda numer swojej polisy. Z prawnikiem nie rozmawiaj bez wsparcia ew. swojego prawnika. Inna sprawa czy TU uzna twoje szkody jako wynik ataku psa. Łatwiej by było gdyby was pogryzł |:)

Pies przestraszył emerytkę szczekaniem. Właściciele wypłacą odszkodowanie - Prawo i wymiar sprawiedliwości - GazetaPrawna.pl - wiadomości, notowania, kursy, praca, emerytury, podatki -

Polecam przeczytać, sprawa stosunkowo podobna. Właściciel musi mi podać numer swojej polisy ubezpieczeniowej? Na jakiej podstawie?

Nie do końca rozumiem sens rozmów z jego prawnikiem, sprawę da się załatwić poza sądowo jeśli np. jego prawnik przyzna mi rację?
 
Jego prawnik przyzna ci rację ? Oczywiście, że najlepiej załatwić sprawę bez udziału sądu.
 
WCJ napisał:
Jego prawnik przyzna ci rację ? Oczywiście, że najlepiej załatwić sprawę bez udziału sądu.

Wiadomo szansa jest znikoma, ale dajmy na to - jego prawnik stoi przy swoim mój teoretyczny prawnik przy swoim i kto ma stwierdzić rację jeśli nie sąd?
 
Proszę o dalsze porady w temacie.

Jutro popołudniu skonsultuję sprawę z policjantem prowadzącym sprawę i zapytam czy brak poświadczenia o trzeźwości z dnia wypadku (a była to godzina 22 wieczorem) obniża poziom mojej racji prawnej.
 
Ok, sprawa skonsultowana z funkcjonariuszem prowadzącym.
Dowiedziałem się że wszelkie dowodowy w sprawie poszły do sądu i sąd rozpoczął sprawę bez świadków. Mam oczekiwać na listowny wynika sprawy, a jestem dobrej myśli, bo sam oskarżony się przyznał. Jeśli sprawa będzie wygrana to zostanie obarczony grzywną i kosztami sądowymi. Inną sprawą jest odszkodowanie prywatne- tutaj może być osobna sprawa cywilna. Policjant powiedział że kwota 3000zł jest zbyt wygórowaną sprawą w przypadku takich wypadków i zaleca ponowną rozmowę z oskarżonym po zakończeniu sprawy sądowej i zaproponowaniu mniejszej kwoty w granicach maksymalnie 1500zł.

Co o tym sądzicie?
 
Krótkie pytanie- jaki jest kres przedawnienia tego typu wykroczeń?

Chcę wiedzieć do jakiego okresu czasu mogę daną osobę za takie wykroczenie pozwać do sądu?
 
Ostatnia edycja:
kobalto napisał:
czy brak poświadczenia o trzeźwości z dnia wypadku
Mało istotne. Jak chce, to niech on zdobędzie dowód tego że byłeś pijany. Ale i taki dowód nie byłby istotny, jeśli nie drażniłeś psa, a pies był agresywny z sobie tylko znanych powodów.
 
Powrót
Góra