Zalaliśmy sąsiada - ubezpieczenie z PZU - POMOCY!!!

  • Autor wątku Autor wątku xxwek
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
X

xxwek

Użytkownik
Dołączył
12.2012
Odpowiedzi
30
Witam

Gdy nikogo nie było w domu pękł nam w mieszkaniu wężyk od gorącej wody pod wanną. Dość mocno zalało sąsiada pod nami i trochę sąsiada dwa piętra niżej. Obydwoje mieli ubezpieczenie w PZU. Z tego co wiem w sumie dostali ok 10000 PLN. Dzisiaj dostaliśmy pismo od PZU, że pełna odpowiedzialność przechodzi na nas. My niestety nie mieliśmy ubezpieczonego mieszkania :(. Czy w związku z tym będziemy musieli spłacić tę sumę?

Bardzo proszę o pomoc w rozwiązaniu tej sprawy, ponieważ jest to dla nas kosmiczna suma.
 
Jedna uwaga: gdyby ci państwo od wężyka mieli oc przy ubezpieczeniu mieszkania w Pzu, to Pzu odmówiłoby wypłaty odszkodowań zalanym z oc, powołując sie na zasadę winy. A winy tutaj nie ma! KC nakazuje naprawienie szkody wyrządzonej komuś, to ją wyrządził. Wężykowi? To jak to jest?
 
TO jest trochę dziwne. Nie znaliśmy się na ubezpieczeniach. Sąsiedzi przyszli i powiedzieli, że trudno, żebyśmy się nie martwili bo oni mają ubezpieczenie mieszkania w PZU. Przyszedł do nich rzeczoznawca, oszacował szkody, wypłacono im ubezpieczenie i do tej pory było miło i przyjemnie. Jednak wczoraj przyszedł ten list, że to my musimy oddać teraz do PZU całą kwotę za te szkody? Jak to działa? Przecież my nic z PZU nie podpisywaliśmy. Sami wolimy rozliczyć się z sąsiadami.

U sąsiada dwa piętra niżej za mały zaciek na ścianie pod sufitem rzeczoznawca policzył 2 tys złotych.

Rozłożenie na raty to jedyne wyjście z sytuacji? Nasze dochody to 900 zł renty rodzinnej + 850 zł bo przez 2 miesiące jestem jeszcze na stażu....
 
Wy (bo wężyk jest Wasz) jesteście sprawcą szkody, a sprawca szkody odpowiada za usunięcie szkody. Gdybyście mieli ubezpieczenie OC w życiu prywatnym, to odpowiedzialność by przeszła na Waszego ubezpieczyciela, ale takiego ubezpieczenia nie mieliście, więc musicie płacić.
Ubezpieczenie dało Waszym sąsiadom to, że nie musieli "użerać się" z Wami i czekać, aż zgromadzicie pieniądze na naprawy. Ubezpieczyciel wypłacił im pieniążki, biorąc na siebie rozliczenie z Wami, no i teraz właśnie chce odzyskac swoje pieniądze. Wydaje mi się, że nic nie ugracie prócz rozłożenia na raty.
PS. Sprawdzcie, czy na pewno nie macie OC w życiu prywatnym. Czasem jest dołączone do jakichś polis pracowniczych czy produktów bankowych.
 
Czyli nie musieliśmy mieć ubezpieczonego mieszkania? Wystarczy, że mieliśmy OC w życiu prywatnym? I to OC w życiu prywatnym musi posiadać osoba na którą jest mieszkanie czy obojętnie kto zameldowany w tym mieszkaniu?
 
Nie wiem, czy wystarczy czy nie wystarczy. Nie ma czegoś takiego jak standardowe OC w życiu prywatnym. Różne firmy sprzedają różne produkty. Sprawdzcie po prostu, czy nie macie jakiegoś ubezpieczenia obejmującego OC w życiu prywatnym, a następnie przeczytajcie jego OWU. Szkody związane z mieszkaniem czasem można likwidować z polis, które nie dotyczą bezpośrednio mieszkania (tzn. nie mają w nazwie "polisa mieszkaniowa").
 
Jeszcze jedno pytanie. Czy przy szacowaniu szkód przez rzeczoznawce nie powinno być kogoś z mieszkania sprawcy szkody? W innym wypadku rzeczoznawca może dogadać się z poszkodowanym i wpisać wygórowane kwoty skoro i tak ubezpieczalnie z której jest rzeczoznawca nic to nie kosztuje...
 
xxwek napisał:
W innym wypadku rzeczoznawca może dogadać się z poszkodowanym i wpisać wygórowane kwoty skoro i tak ubezpieczalnie z której jest rzeczoznawca nic to nie kosztuje...
ale masz jakieś dowody, czy to tylko bezpodstawne insynuacje ?
 
Ja nikogo nie podejrzewam ani nic tylko pytam jakie jest prawo.

Swoją drogą z tego co wiem za delikatny zaciek pod sufitem zostało wypłacone ok 1400 PLN
 
Powrót
Góra