Wypadek w rolnictwie w wieku 11 lat.

  • Autor wątku Autor wątku damian81abc
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
D

damian81abc

Nowy użytkownik
Dołączył
06.2013
Odpowiedzi
14
Witam,

Opiszę po krótce moją sprawę i proszę o rzetelne odpowiedzi.

W 2007 roku, w wakacje, gdy miałem 11 lat, uległem wypadkowi przy rolnictwie. Straciłem palca wskazującego lewej ręki, a uszczerbek został stwierdzony jako 5%. Dostałem odszkodowanie 300 zł z polisy szkolnej PZU.

Feralnego dnia, kiedy żniwa trwały na dobre, sąsiad zabrał mnie na pole jego starym kombajnem, bizonem. Około 1 km od budynków mieszkalnych, zapełnił się zbiornik zbożem i jednocześnie nabrała się ziemia do hedera. Sąsiad kierował kombajnem, ja byłem "pasażerem". Jego syn, o rok starszy ode mnie, a więc miał wtedy 12 lat kierował ciągnikiem z przyczepą... gdy ten zbiornik się zapełnił, sąsiad "zawołał" syna, aby ten podjechał ciągnikiem z przyczepą. Adrian (bo tak się nazywa), podjechał pod rurę i sąsiad zaczął opróżniać zbiornik. W tym samym czasie KAZAŁ MI wygarnąć wyżej wspomnianą ziemię z hedera. Kombajn normalnie pracował, jedynie heder był wyłączony. Ja młody, głupi, nie myślący jeszcze rozważnie, poszedłem tę ziemię wygartać. Gdy wygartałem tę cholerną ziemię, heder nagle SIĘ WŁĄCZYŁ. Poczułem tylko, że coś mnie ciągnie wgłąb, gdzie czekała na mnie śmierć. Ciągnęły mnie motowidła, rwiąc koszulkę i drapiąc mnie po plecach. Ja się nie dałem, ręką odepchnąłem od całej wirującej maszyny, ale tym samym wsadziłem palca między noże, które mi go UCIĘŁY. Krew tryskała niemiłosiernie. Sąsiad, zamiast udzielić mi pomocy, wsadził mnie w ciągnik i zawiózł na podwórko. Z powodu straty dużej ilości krwi, byłem już bardzo wycieńczony. Żona sąsiada, pielęgniarka w szpitalu na oddziale intensywnej terapii medycznej, również, zamiast udzielić mi natychmiastowej pomocy, zaczęła mnie dodatkowo WYZYWAĆ! Padały słowa "chuju" itp. Trafiłem na stołek u mnie w domu w kuchni, gdzie wtedy dziewczyna mojego brata zatamowała mi krwawienie. Mdlałem na tym stołku. Mama przemyła mnie trochę gąbką z krwi, ponieważ cały byłem czerwony. Sąsiad zawiózł mnie wraz z mamą i tą dziewczyną do szpitala, ale po drodze prosił, a później zastraszał, aby mama nie mówiła, co tak naprawdę się stało. Moja mama, zastraszona, skłamała lekarzowi, że uciąłem palca siekierą. Lekarz od razu chciał wezwać policję, ponieważ wiedział, że to nie stało się siekierą, a w jakiś inny sposób... powiedział wprost, że palec ucięty jest pod kątek, a siekierą powinien być ucięty prosto. Niestety, w papierach zapisała się wersja z siekierą. Jaki ja przeżyłem ból... jest nie do opisania. Następne tygodnie to MĘCZARNIA i walka z bólem. Sąsiad się mną nawet nie zainteresował, nie przyszedł, nie zapytał, czy czegoś nie potrzebuję... a ja cierpiałem. Dostałem z PZU 300 zł... teraz, gdy mam już 19 lat, jestem w pełni świadomy, nie mogę zrozumieć, jak mama dała się tak perfidnie podejść i skłamać... bardzo źle się z tym czuję i chcę dochodzić swoich praw w sądzie. Chcę, aby sąsiad poniósł należytą karę. Dodatkowo chciałbym uzyskać wyższe odszkodowanie z JEGO KIESZENI. Wynająłem w tym kierunku kancelarię odszkodowawczą, podpisałem umowę i udzieliłem pełnomocnictw. Kancelaria złożyła zawiadomienie do prokuratury, ale okazało się, że muszę to zrobić sam, a oni jedynie mogą to nadzorować. Dodam, że rozmawiałem z dzielnicowym, rozmawiałem z prokuratorem oraz znajomą, emerytowaną już prokuratorką... Jednogłośnie stwierdzili, że ta sprawa nie przedawniła się z uwagi na mój młody wiek oraz poważny wypadek... przecież mogłoby mnie już nie być. Powiedzieli mi, że sprawę mam wygraną i sąsiad może pójść nawet siedzieć. Złożyłem to zawiadomienie, które przygotowała dla mnie kancelaria.. pech chciał, że sprawa trafiła w ręce policjanta, który ma układy z sąsiadem i prościej mówiąc znają się. Zostałem wezwany na przesłuchanie. Gdy byłem przesłuchiwany, wyraźnie czułem, jak ten człowiek działa na moją niekorzyść. Zadawał mi pytania, które obciążały mnie i moich rodziców, a nie sąsiada. Oczyszczały sąsiada z wszelkich zarzutów. Dodatkowo, na koniec przesłuchania, powiedział, że on nie musi wcale tej sprawy prowadzić i jeżeli nie wycofam zawiadomienia, on i tak zamknie tę sprawę, a może wszcząć postępowanie przeciwko moim rodzicom za niedopilnowanie. Gdy wychodziłem, powiedział, że na pewno tak zrobi. Czułem się zmieszany... potraktowany niesprawiedliwie. Ten sam policjant, po pewnym czasie przyjechał do mnie na posesję i tak samo zastraszał moją mamę, jeżeli nie wycofam zawiadomienia. Ja się nie poddam i do końca będę walczył. Po jakimś czasie, przyszło pismo o odmowie wszczęcia postępowania. Powód to przedawnienie. Kancelaria przygotowała mi zażalenie to sądu poprzez prokuraturę. Wysłałem je, zmieściłem się w czasie. Nie dostałem jeszcze żadnej odpowiedzi. Proszę o opinię i ocenienie sytuacji, czy naprawdę wygram sprawę, czy istnieje taka szansa. Proszę również o nie komentowanie, że wina rodziców itp. wiem, że jest już późno, ale wszyscy mi mówią, że nawet nie ma mowy o przedawnieniu w tej sytuacji. Oceńcie, czy mam jakiekolwiek szanse. Pozdrawiam
 
damian81abc napisał:
Witam,

Opiszę po krótce moją sprawę i proszę o rzetelne odpowiedzi.

(...)

Dostałem z PZU 300 zł... teraz, gdy mam już 19 lat, jestem w pełni świadomy, nie mogę zrozumieć, jak mama dała się tak perfidnie podejść i skłamać... bardzo źle się z tym czuję i chcę dochodzić swoich praw w sądzie. Chcę, aby sąsiad poniósł należytą karę. Dodatkowo chciałbym uzyskać wyższe odszkodowanie z JEGO KIESZENI. Wynająłem w tym kierunku kancelarię odszkodowawczą, podpisałem umowę i udzieliłem pełnomocnictw. Kancelaria złożyła zawiadomienie do prokuratury, ale okazało się, że muszę to zrobić sam, a oni jedynie mogą to nadzorować. (...)

Powiem tylko tyle - sprawa jest skomplikowana, ale nie beznadziejna. Niemniej, Twoim dodatkowym pechem jest to, że trafiłeś na niekompetentną kancelarię odszkodowawczą (lub mówiąc dosadniej, niestety pewnie na partaczy i poszukiwaczy łatwych pieniędzy).

Sam prawdopodobnie nie poradzisz sobie z problemem, na forum tez nie uzyskasz pomocy. Najlepsza rada, jakiej mogę Ci udzielić - znajdź dobrego adwokata lub radcę prawnego, który poprowadzi Twoją sprawę, najpierw w prokuraturze, później także przeciwko sąsiadowi.
 
A jeżeli zmienię kancelarię? Przecież w takich kancelariach też pracują adwokaci, prowadzą je itp.

Dzięki za odpowiedzi
 
Witam,

Dowiedziałem się w piątek w prokuraturze, że moje zażalenie trafiło do sądu i został wyznaczony termin posiedzenia. Kazano mi się stawić. Dowiedziałem się również, że wezwanie i tak dostanę listem poleconym. Czy na taką sprawę warto angażować adwokata czy on w tej kwestii nic nie da?
 
Powrót
Góra