M
marcio353535
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 08.2016
- Odpowiedzi
- 1
Witam
3 miesiące temu miałem wypadek samochodowy, 19-latka na zakręcie ścięła zakręt wjeżdżając na mój pas ruchu, w ostatniej chwili zauważyłem pędzący pojazd i w ostatniej chwili odbiłem na prawo wpadając w las i rozbijając swoje auto na drzewie.
Dziewczyna także odbiła kierownicą i lekko uderzyła w przydrożną barierkę po chwili podbiegła z płaczem i przepraszała, mi nic się nie stało ale auto warte 40 tys było całe poobijane a przód rozbity... Za jej prośbami nie wezwałem policji, uznałem że gdy porobimy zdjęcia i napisze oświadczenie wszystko będzie w porządku. PZU uznało szkodę całkowitą, po 29 dniach gdy czekałem na pieniądze zadzwonił ktoś z PZU w sprawie wizji lokalnej, facet włączał kamerę i zadawał mi pytania jakbym co sekundę miał pamiętać co w danej chwili robiłem, byłem tym przestraszony i zdezorientowany, po prostu bałem się takiego nagrywania, nie występowałem nigdy przed kamerami więc serce waliło mi że ledwo mogłem wydusić z siebie słowo...
Po 2 miesiącach i mnóstwie telefonów do PZU w których nikt nie informował mnie czy są jakieś problemy itp przyszła odmowa wypłaty odszkodowania ze względu na jak to ujeli że "wypadek powstał w innych okolicznościach niż podawałem" oraz że "nie ma kontaktu ze sprawczynią", gdybym wiedział że nie ma z nią kontaktu po prostu zadzwonił bym do niej lub pojechał do miejsca zamieszkania .
Wsiadłem w auto i pojechałem do sprawczyni, dowiedziałem się że wypełniła dokumenty które przyszły jej z PZU wysłała, PZU w tym czasie wysłało jej maila oraz sms-a z prośba o kontakt jednak ona jak twierdzi nie sprawdzała i przeoczyła a na telefon nie pamięta aby ktoś dzwonił, do jej domu żadne listy nie przychodziły.
Aktualnie mam zapłacić za auto zastępcze oraz na podwórku stoi wrak mojego auta, żona jest ciągle na mnie zła. Dzwoniłem do PZU z prośba o kontakt do likwidatora jednak ten nie odzywa się w ogóle.
Widocznie lepiej by było gdybym przy prędkości około 60 km na godzinę mojej i jej uderzył samochodem na czołowe zderzenie, może wtedy nie było by w PZU wątpliwości choć wtedy pewnie facet z kamera nie miał by kogo męczyć bo zapewne zginęlibyśmy na miejscu a moja córeczka z żoną zostały by same...
Co robić w takiej sytuacji ? bardzo proszę o pomoc bo przez ten wypadek i kłopoty z ubezpieczalnią jestem już załamany, czuje się jak jakiś oszust, zawsze uważałem że uczciwy człowiek nie ma się czego bać bo ubezpieczenia odmawiają tylko kombinatorom, nigdy nie miałem wypadków ani stłuczek, zawsze płaciłem terminowo składki za polisy ... a tu takie coś... Może wysłać wezwanie do zapłaty do tej dziewczyny choć widząc w jakich warunkach mieszka z rodzicami to pewnie nic mi nie zapłaci ... Bardzo proszę o radę bo AC na auto niestety nie miałem a był to prezent ślubny od rodziców ...
Z góry bardzo dziękuje za rady.
3 miesiące temu miałem wypadek samochodowy, 19-latka na zakręcie ścięła zakręt wjeżdżając na mój pas ruchu, w ostatniej chwili zauważyłem pędzący pojazd i w ostatniej chwili odbiłem na prawo wpadając w las i rozbijając swoje auto na drzewie.
Dziewczyna także odbiła kierownicą i lekko uderzyła w przydrożną barierkę po chwili podbiegła z płaczem i przepraszała, mi nic się nie stało ale auto warte 40 tys było całe poobijane a przód rozbity... Za jej prośbami nie wezwałem policji, uznałem że gdy porobimy zdjęcia i napisze oświadczenie wszystko będzie w porządku. PZU uznało szkodę całkowitą, po 29 dniach gdy czekałem na pieniądze zadzwonił ktoś z PZU w sprawie wizji lokalnej, facet włączał kamerę i zadawał mi pytania jakbym co sekundę miał pamiętać co w danej chwili robiłem, byłem tym przestraszony i zdezorientowany, po prostu bałem się takiego nagrywania, nie występowałem nigdy przed kamerami więc serce waliło mi że ledwo mogłem wydusić z siebie słowo...
Po 2 miesiącach i mnóstwie telefonów do PZU w których nikt nie informował mnie czy są jakieś problemy itp przyszła odmowa wypłaty odszkodowania ze względu na jak to ujeli że "wypadek powstał w innych okolicznościach niż podawałem" oraz że "nie ma kontaktu ze sprawczynią", gdybym wiedział że nie ma z nią kontaktu po prostu zadzwonił bym do niej lub pojechał do miejsca zamieszkania .
Wsiadłem w auto i pojechałem do sprawczyni, dowiedziałem się że wypełniła dokumenty które przyszły jej z PZU wysłała, PZU w tym czasie wysłało jej maila oraz sms-a z prośba o kontakt jednak ona jak twierdzi nie sprawdzała i przeoczyła a na telefon nie pamięta aby ktoś dzwonił, do jej domu żadne listy nie przychodziły.
Aktualnie mam zapłacić za auto zastępcze oraz na podwórku stoi wrak mojego auta, żona jest ciągle na mnie zła. Dzwoniłem do PZU z prośba o kontakt do likwidatora jednak ten nie odzywa się w ogóle.
Widocznie lepiej by było gdybym przy prędkości około 60 km na godzinę mojej i jej uderzył samochodem na czołowe zderzenie, może wtedy nie było by w PZU wątpliwości choć wtedy pewnie facet z kamera nie miał by kogo męczyć bo zapewne zginęlibyśmy na miejscu a moja córeczka z żoną zostały by same...
Co robić w takiej sytuacji ? bardzo proszę o pomoc bo przez ten wypadek i kłopoty z ubezpieczalnią jestem już załamany, czuje się jak jakiś oszust, zawsze uważałem że uczciwy człowiek nie ma się czego bać bo ubezpieczenia odmawiają tylko kombinatorom, nigdy nie miałem wypadków ani stłuczek, zawsze płaciłem terminowo składki za polisy ... a tu takie coś... Może wysłać wezwanie do zapłaty do tej dziewczyny choć widząc w jakich warunkach mieszka z rodzicami to pewnie nic mi nie zapłaci ... Bardzo proszę o radę bo AC na auto niestety nie miałem a był to prezent ślubny od rodziców ...
Z góry bardzo dziękuje za rady.