"Zaniżenie" wyceny naprawy auta - uniknięcie "szkody całkowitej

  • Autor wątku Autor wątku sirkubax
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
S

sirkubax

Nowy użytkownik
Dołączył
08.2011
Odpowiedzi
11
Hej

Miałem nieprzyjemność zaparkować auto na [rzydrożnej lampie (ratowałem się przed wjechaniem w tyłek pojazdu poprzedzającego, który wykonał hamowanie awaryjne).

Pojazd 10-letni (Skoda Octavia combi 2006, diesel 2.0, wersia lux) wart teoretycznie 21.500zł, ale mam go od nowości - zadbany, wszystko wymieniane na czas - słowem - jest wart dużo więcej - lub inaczej - za te pieniądze nie dostanę takiego samego (bez wypadkowego, z oryginalnym przebiegiem) w podobnym stanie!

Niestety - w wyniku wypadku strzeliły poduszki, chłodnica, maska, zderzak, przednia szyba (spadły na nią rowery z bagaznika dachowego).
Uszkodzenie raczej nie jest duże, auto po kolizji, a nie po 'wypadku' - ALE:

Pojawia się ryzyko uznania 'szkody całkowitej' - co rodzi masę problemów dla mnie!

Sprawa jest oczywiście paradoksalna, bo w tym momencie zależy mi na 'zaniżeniu kosztorysu naprawy' :)

Pomyślmy" kto normalny naprawia 10-letnie auto w ASO?
No prawie nikt!
Tymczasem z tego co zdążyłem się dowiedzieć - rzeczoznawca policzy koszty części i naprawy na podstawie cen z ASO.
To jakaś paranoja - godzina pracy mechanika w serwisie Skody kosztuje 300zł.
_Słyszałem_ że 1 poduszka powietrzna w aso to 8.000zł - tymczasem cena rynkowa - z allegro - to 3000zł - ZA KOMPLET z kokpitem!

Stąd moje obawy, że wedle wyceny rzecoznawcy z TU, naprawa to szkoda całkowita, a tymczasem wedle rzeczywistych stawek rynkowych części - np. z allegro, oraz kosztów naprawy w nieautoryzowanych serwisach - cena będzie mniej-więcej 2-3 razy niższa = zmieści się w 70-75% wartości pojazdu (polisy).

Gra jest tutaj o to, czy szkoda zostanie zaliczona jako całkowita - czy też nie.
Wolałbym tego uniknąć, bo:
- zazwyczaj TU podwyższa wartość wraku, a zaniża wartość pojazdu przed zdarzeniem, aby dać mniej klientowi = kłopot, odwołania - masakra!
- preferuję naprawę bezgotówkową - oddaję pojazd do zaufanego serwisu, i odbieram gotowy
- chciałbym uniknąć całego zamieszania związanego z naprawą - niech rozliczają się na lini: warsztat-TU


Tutaj dochodzimy do sedna sprawy.
Zazwyczaj ludzie starają się podwyższyć kosztorys naprawy, bo jest ona dokonywana z OC sprawcy.
Mi natomiast zależy na doprowadzeniu pojazdu do stanu pierwotnego, w najprostszy sposób (uniknięciu szkody całkowitej)

Czy możecie coś doradzić w tej kwestii?
Czy można kosztorys rzeczoznawcy uznać za nierynkowy (chociażby uzasadniajac, że nikt nie naprawia 10-letniego auta w aso) - i przedstawić jako kontrargument wycenę serwisu (która zmieści się napewno w 70-75% wartości polisy!) ?
 
Powrót
Góra