udział własny w naprawie z OC sprawcy

  • Autor wątku Autor wątku quba1024
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Q

quba1024

Użytkownik
Dołączył
12.2009
Odpowiedzi
62
Witam

Jesienny okres sprzyja kolizjom drogowym. Zostałem najechany przez pewną miła Panią :serce:. Pani nie miała wątpliwości co do winy, więc policji nie wzywaliśmy (zawsze 300 zł, będzie na kawę). Uszkodzeniu uległ tył mojego samochodu. Pani jest ubezpieczona w Hestii więc przyjechał rzeczoznawca na oględziny. Podczas oględzin okazało się, że należy wymienić podłogę bagażnika, zderzak, klapę bagażnika i jeszcze inne rzeczy... jednak rzeczoznawca w przypadku klapy i podłogi bagażnika zastosował udział własny odpowiednio 30% i 50% ze względu na to, że już wcześniej były naprawiane.
Moje pytanie jest takie, czy w związku z naprawą z OC sprawcy może ubezpieczyciel uwzględnić udział własny. Zgodnie z orzecznictwem SN są zobowiązani przywrócić mój samochód do stanu sprzed wypadku. Skoro rzeczoznawca orzekł wymianę a nie naprawę oznacza to, że nie można przywrócić stanu sprzed wypadku nie wymieniając tych części. A skoro tak to nie powinienem ponosić żadnych kosztów z tym związanych. Proszę o wasze opinie.
 
Moja opinia jest taka: przed wymianą część była naprawiana, po wymianie będzie nowa. Co innego wymiana części używanej, a co innego wymiana części naprawianej. W tym drugim przypadku doszłoby (moim zdaniem) do wzbogacenia, więc udział własny jest zasadny. Zupełnie inną sprawą jest wysokość tego udziału.
 
popieram zdanie 13homera. Niestety dla poszkodowanych w takim wypadku wedlug mnie też ubezpieczalnie mają rację. Skoro częśc nie była nowa (nieuszkodzona dokładnie), to nie należy się w zamian nowa nieuszkodzona. Jakieś "potrącenie" jest zasadne, czy akurat 50% na ten przykład, to kwestia dyskusyjna, ale coś neistety musisz się dołożyć, aby mieć całkiem nową część:)
Tak przynajmniej ja też uważam:)
 
Co do wzbogacenia to nie może być o tym mowy w moim przypadku, ponieważ nawet zastosowanie nowej części nie powoduje wzrostu wartości pojazdu.
Wystąpię dodatkowo jeszcze o zwrot spadku wartości rynkowej pojazdu.
Jeżeli mielibyśmy do czynienia z naprawą z mojego AC to jak najbardziej się zgadzam ale w przypadku OC sprawcy, wydaje mi się, że jest trochę inaczej:
Z przepisu art. 361 § 2 k.c. wynika obowiązek pełnej kompensacji szkody. Co więcej nie muszę wcale auta naprawiać w przypadku kosztorysu! Mogę zabrać kasę i sprzedać auto nienaprawione. Natomiast TU jest zobowiązane wycenić naprawę samochodu "zgodnie z technologią producenta". Napisałem w tej sprawie do Rzecznika Ubezpieczonych zobaczymy co odpowie
 
Skoro samochód już był wcześniej naprawiany, to na odszkodowanie za utratę wartości nie masz co liczyć.
 
Obawiam się, że masz rację, a co sądzisz o udziale własnym?
 
Nie nazwałabym tego udziałem własnym, bo udział własny jest to element umowy ubezpieczenia i dotyczy stron umowy; Ty tu stroną umowy nie jesteś.

No ale w sumie nie chodzi tu o nazewnictwo.

Z powoływanego przez Ciebie artykułu KC wynika obowiązek naprawienia straty, którą
poszkodowany poniósł. Twoja strata polega na uszkodzeniu elementów niepełnowartościowych. Wobec tego odszkodowanie musi tę niepełnowartościowość uwzględniać.
 
Niestety dalej jestem nie przekonany i ja to widzę tak:
Gdyby Pani mnie nie najechała dalej bym jeździł nieświadomy, że miałem samochód naprawiany. Nie musiałbym ponieść żadnych kosztów. W związku z kolizją powstała szkoda, która w żadnym wypadku nie powinna przenosić odpowiedzialności na poszkodowanego czyli mnie.

Znalazłem jeszcze coś takiego:

Wyrok SN z dnia 05.11.1980 r. (III CRN 223/80) opublikowano w OSNC 1981/10/186
Przywrócenie rzeczy uszkodzonej do stanu poprzedniego polega na doprowadzeniu jej do stanu używalności w takim zakresie, jaki istniał przed wyrządzeniem szkody. Jeżeli do osiągnięcia tego celu konieczne jest użycie nowych elementów, to poniesione na nie wydatki wchodzą w skład kosztów naprawienia szkody przez przywrócenie rzeczy do stanu poprzedniego.
W konsekwencji powyższe wydatki obciążają osobę odpowiedzialną za szkodę. Zwiększenie wartości rzeczy (samochodu) po naprawie można by uwzględnić tylko wówczas, gdyby
chodziło o wykonanie napraw takich uszkodzeń, które istniały przed wypadkiem, albo ulepszeń w stosunku do stanu przed wypadkiem.


Mam nadzieję, że to Was przekona ostatecznie co do mojego stanowiska
 
Ostatnia edycja:
Właśnie dokładnie
takim zakresie, jaki istniał przed wyrządzeniem szkody.
A przed wyrządzeniem szkody te części były już wcześniej uszkodzone, naprawione, w konsekwencji niepełnowartościowe. To, czy o tym wiedziałeś, nie ma żadnego znaczenia.
 
To nie do końca ma znaczenie w jakim stanie były części. Tylko czy TU jest w stanie przywrócić wartość użytkową i estetyczną sprzed kolizji. Ponieważ TU jest zobowiązane do przywrócenia do stanu sprzed kolizji w przypadku naprawy z OC sprawcy.

>>"Przywrócenie rzeczy uszkodzonej do stanu poprzedniego polega na doprowadzeniu jej do stanu używalności w takim zakresie, jaki istniał przed wyrządzeniem szkody"<<

Jeżeli można naprawić te części i dostanę od TU gwarancję, że stan ich jest taki jak przed wypadkiem to OK.
Ale rzeczoznawca z TU uznał, że nie można naprawić części i wymagają wymiany na nowe, więc:

>>"Jeżeli do osiągnięcia tego celu konieczne jest użycie nowych elementów, to poniesione na nie wydatki wchodzą w skład kosztów naprawienia szkody przez przywrócenie rzeczy do stanu poprzedniego.
W konsekwencji powyższe wydatki obciążają osobę odpowiedzialną za szkodę."<<


Czyli wymiana na nowy, skoro nie można naprawić obciąża sprawcę w całości.
Nie widzę sensu abym ponosił koszty związane wymianą części na nowe.
Pytanie czy gdybym nie został najechany musiałbym ponosić jakieś koszty?
Nie, bo samochód był w pełni sprawny i nie wymagał napraw lakierniczych.
OC jest właśnie po to, żeby pokryć wszystkie koszty poszkodowanego związane z kolizją. Rozmawiałem też w tej sprawie z prawnikiem (od niego mam link do orzeczenia SN), który potwierdził moje stanowisko i tak też będę rozmawiał z Hestią.
 
Ostatnia edycja:
OC jest właśnie po to, żeby pokryć wszystkie koszty poszkodowanego związane z kolizją.
OC jest od tego, żeby pokryć normalne następstwa szkody i przywrócić stan sprzed szkody. Ponieważ załatwia się to za pomocą świadczenia pieniężnego, zobowiązany do naprawienia szkody wykłada taką kwotę, jaka jest do tego niezbędna - i tylko taką.
Stosując Twoją logikę należałoby założyć, że jeśli nie wyrobię się na zakręcie i wjadę komuś w na pół zrujnowaną, zbutwiałą chałupę, to muszę (albo mój ubezpieczyciel) w 100% pokryć koszty zbudowania nowej?
 
>>Stosując Twoją logikę należałoby założyć, że jeśli nie wyrobię się na zakręcie i wjadę komuś w na pół zrujnowaną, zbutwiałą chałupę, to muszę (albo mój ubezpieczyciel) w 100% pokryć koszty zbudowania nowej?<<

Zamieniając twój przykład na samochody:

Stosując Twoją logikę należałoby założyć, że jeśli nie wyrobię się na zakręcie i wjadę komuś w na pół zrujnowany, zbutwiały samochód, to muszę (albo mój ubezpieczyciel) w 100% pokryć koszty kupna nowego?

No cóż proponuję Ci w celu lepszego zrozumienia, przeczytanie wątku od poczętku! Gdy dalej będziesz uważała, że twój przykład jest adekwatny do tego o czym piszę znów przeczytaj cały wątek od początku jeszcze raz itd... Bo chyba nie wiele zrozumiałaś. Nie mniej jestem wdzięczny za Twój głos, bo zmusił mnie do szukanie przykładów i lepszego przygotowania się do kontaktu z Hestią.
Przytoczyłem orzecznictwo SN, możesz się z nim nie zgadzać, polemizować, jednak mimo wszystko jest to wiążąca wykładnia prawa w Polsce.

P.S.
Odpowiadając na Twoje pytanie:
Ubezpieczyciel pokrywa wszystkie koszty związane z naprawą szkody do 100% wartości szkody, nie większe niż suma gwarancyjna.
Poszukać orzecznictwa SN??
 
Ostatnia edycja:
Sądzę, że jednak zrozumiałam.

Stosując Twoją logikę należałoby założyć, że jeśli nie wyrobię się na zakręcie i wjadę komuś w na pół zrujnowany, zbutwiały samochód, to muszę (albo mój ubezpieczyciel) w 100% pokryć koszty kupna nowego?
A jaka jest wg Ciebie odpowiedź?

Ubezpieczyciel pokrywa wszystkie koszty związane z naprawą szkody do 100% wartości szkody, nie większe niż suma gwarancyjna.
Nie tylko suma gwarancyjna jest tu ograniczeniem, również kodeks cywilny
 
Anna P. napisał:
A jaka jest wg Ciebie odpowiedź?

Z OC sprawcy 100% wartości rynkowej samochodu +
szkody rzeczowe i zdrowotne maksymalnie do kwoty gwarancyjnej!
Prawda?

Czytając inne Pani posty odniosłem wrażenie, że pracuje Pani w towarzystwie ubezpieczeniowym.
Dokładnie takich samych argumentów używa Hestia.
 
Z OC sprawcy 100% wartości rynkowej samochodu
Dokładnie - wartości rynkowej, czyli uwzględniającej wiek i stopień zniszczenia przed szkodą. A nie nówki z bieżącego rocznika.

Czytając inne Pani posty odniosłem wrażenie, że pracuje Pani w towarzystwie ubezpieczeniowym.
zuo
 
Anna P. napisał:
Dokładnie - wartości rynkowej, czyli uwzględniającej wiek i stopień zniszczenia przed szkodą. A nie nówki z bieżącego rocznika.

A co to ma wspólnego z moim przypadkiem Pani nietrafiony przykład??
Mam prawo do wymiany części na nowe (w przypadku gdy nie ma możliwości przywrócenia stanu części sprzed kolizji). Pod warunkiem, że naprawa nie przekracza wartości rynkowej auta. Zgodnie z orzecznictwem SN. Rozumiem, że Pani to kwestionuje.
Czy rozumie Pani to orzeczenie:

Wyrok SN z dnia 05.11.1980 r. (III CRN 223/80) opublikowano w OSNC 1981/10/186
Przywrócenie rzeczy uszkodzonej do stanu poprzedniego polega na doprowadzeniu jej do stanu używalności w takim zakresie, jaki istniał przed wyrządzeniem szkody. Jeżeli do osiągnięcia tego celu konieczne jest użycie nowych elementów, to poniesione na nie wydatki wchodzą w skład kosztów naprawienia szkody przez przywrócenie rzeczy do stanu poprzedniego.
W konsekwencji powyższe wydatki obciążają osobę odpowiedzialną za szkodę. Zwiększenie wartości rzeczy (samochodu) po naprawie można by uwzględnić tylko wówczas, gdyby chodziło o wykonanie napraw takich uszkodzeń, które istniały przed wypadkiem, albo ulepszeń w stosunku do stanu przed wypadkiem.


Czy jest w nim mowa o ponoszeniu części kosztów nowych części przez poszkodowanego, bo stare były trochę podrapane, zużyte?
 
Jest mowa o ulepszeniu w stosunku do stanu przed wypadkiem. Wymiana części posiadających juz wcześniejsze uszkodzenia na nowe wg mnie takim ulepszeniem jest.

A co to ma wspólnego z moim przypadkiem Pani nietrafiony przykład??
Jest to dokładnie to samo, tylko zamiast uszkodzonej przed wypadkiem części samochodu jest cały uszkodzony przed wypadkiem samochód.
 
Anna P. napisał:
Jest mowa o ulepszeniu w stosunku do stanu przed wypadkiem. Wymiana części posiadających juz wcześniejsze uszkodzenia na nowe wg mnie takim ulepszeniem jest.
Wszystkie szkody były naprawione i nie było śladów uszkodzeń. Więc można przyjąć, że wcześniejsza naprawa przywróciła stan samochodu sprzed wcześniejszej kolizji, a samochód był w pełni sprawny.
Zobaczymy co odpowie rzecznik.
Dziękuję bardzo za opinie szczególnie Pani ANNIE_P.
Zamieszczę opinię rzecznika jak tylko dostane odpowiedź. Gdyby ktoś miał podobne doświadczenia proszę o informację.
 
Ostatnia edycja:
Więc można przyjąć, że wcześniejsza naprawa przywróciła stan samochodu sprzed wcześniejszej kolizji, a samochód był w pełni sprawny.
Ale przyjmuje się, że samochód po naprawie traci na wartości, nawet jeśli jest w pełni sprawny, prawda? Stąd przecież biorą się odszkodowania za utratę wartości handlowej.
 
Anna P. napisał:
Ale przyjmuje się, że samochód po naprawie traci na wartości, nawet jeśli jest w pełni sprawny, prawda? Stąd przecież biorą się odszkodowania za utratę wartości handlowej.
To nie ma znaczenia bo gdy zastosujemy nowe części również mamy utratę wartości handlowej samochodu prawda? a udział własny jest 0% prawda?
 
Powrót
Góra