Szkoda AC a licytacja

  • Autor wątku Autor wątku xxx0101
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
X

xxx0101

Nowy użytkownik
Dołączył
12.2009
Odpowiedzi
15
Witam

Miałem kolizję samochodem z mojej winy. Mam AC w PZU. Szkoda przekracza 70% wartości samochodu.

Jakiś kupiec dobił do astronomicznej ceny i wypłacają mi śmieszne odszkodowanie. Koszty naprawy wycenili wg kosztorysu na 30.000zł a za auto w stanie uszkodzonym chcą dać 20.000zł a polisa jest na 34.000zł

Ale do rzeczy czy PZU bez mojej zgody może wystawić samochód na licytację, czy są jakieś które im zezwalają na to w końcu ja jestem właścicielem samochodu a nie PZU.
Czy w innych firmach też stosują takie praktyki, tylko proszę nie pisać że w Niemczech tak robia bo to są dwa światy ubezpieczeń . :tuptup:
 
A o co chodzi? Odbierasz odszkodowanie, później dogadujesz się z PZU w kwestii odkupienia uszkodzonego auta za wylicytowaną cenę i masz w kieszeni pełną wartość pojazdu...
 
Ale ja nie chce żeby PZU mi zabrało samochód tylko naprawiło. Chodzi mi tylko o licytacje za plecami bo tak można nazwać :o
 
alez przeciez nikt Ci nie kaze sprzedac tego auta
ono jest tylko i wyłącznie twoje przeciez i nikt go za plecami nie sprzeda.
pzu po prostu wystawilo wrak na aukcje on line, aby oszacowac w ten sposob wartosc pozostalosci.
Nikt Ci nie kaze sprzedac tego wraku temu kupcowi, ale jesli sprzedasz taniej komus, to nie licz na doplate, bo miales lepsza oferte.

Jesli chcesz naprawiac auto, to sie niestety musisz liczyc z tym, ze sporo do tego doplacisz.
Jesli koszt naprawy auta przekroczy 70%(zazwyczaj w AC jest tyle) to ubezpieczalnia nie zwroci kosztow naprawy.
Tak wiec albo bierzesz to co dadza i naprawiasz auto, albo szukasz innego kupca, albo sprzedajesz temu kupcowi.
Nikt nic za plecami nie zrobi - decyzja jest twoja
 
Wszystko się zgadza.Tylko ja płacę polisę. A nie wystawianie na aukcji samochodów z wypadków i nabijanie dużej wartości samochodu żeby jak najmniej wypłacić odszkodowania.
Tak jest w tym przypadku. Skoro koszty naprawy samochodu wg ich wyceny sa na 29.000zł a wartość wraku że tak można nazwać jest na 20.000 a polisa prawie na 35.000 więc auto po naprawię będzie miało wartość 49.000zł bo coś nie rozumie..... kolejne oszukiwanie klienta aby jak najmniej wypłacić:o
 
To nie tak.

Masz polisę na 34.000 zł (z grubsza rzecz biorąc wartość auta w dniu zawarcia umowy).
Szkoda zostaje wyceniona na 29.000 zł, a zatem przekracza 70% procent wartości polisy, co zgodnie z o.w.u. pozwala ubezpieczycielowi przyjąć tzw. szkodę całkowitą.

Szkoda całkowita ma miejsce wówczas, gdy ubezpieczyciel stwierdza, że naprawa jest nieopłacalna (tutaj jest to magiczne 70% wartości - to zresztą akurat nie wymysł PZU a powszechna praktyka na rynku).

Ubezpieczyciel proponuje zatem wypłatę odszkodowania w wysokości różnicy pomiędzy wartością pojazdu a wartością pozostałości.

Otrzymasz zatem 34.000 - 20.000 = 14.000 do kieszeni. Ponadto PZU oferuje Ci możliwość sprzedania pojazdu zgodnie z licytacją. Możesz to zrobić, ale nie musisz - możesz wziąć kasę i wyremontować pojazd lub sprzedać wrak we własnym zakresie.

Jeżeli płacisz polisę, to poczytaj ogólne warunki proszę. PRZED zawarciem umowy.
 
Właśnie poczytałem i tam nie ma ani słowa o licytacji samochodu, więc bez mojej zgody nie mogą go licytować.

Licytacja wyceniła samochód jak najwyżej żeby jak najmniej wypłacić proste jak drut.
 
Mam bardzo podobną sytuację, jedyne czym się różni to fakt, że jestem ubezpieczony w allianz który nie ma zamiaru podjąć próby wylicytować mojego samochodu.Muszę sam się martwić z rozbitym samochodem i wypłaconą różnicą która defakto wystarczy na same poduszki powietrzne! Nie rozumiem dla czego nie zabiarą samochodu i nie wypłacą mi sumy na jaką został ubezpieczony??? Dodam ,że ubiezpieczałem samochód w sierpniu na 20000zł. a dziś przy protokole zapisał wartość samochodu na 17900zł. To jest ponad 10% w 5 misięcy. Uważam ,że jest to jawne okradanie klienta.
 
Wszystko jest zapisane w OWU, jeżeli szkoda przekroczy pewną wartość samochodu (obliczoną na dzień wypadku) to wtedy szkoda jest kwalifikowana jako całkowita. W tym wypadku masz dwie opcje, albo bierzesz kase z odszkodowania i naprawiasz sam, albo bierzesz kase z odszkodowania i sprzedajesz wrak ubezpieczycielowi tudziez na wlasna reke. Jezeli nikt od Ciebie nie kupi, wtedy wysylasz do ubezpieczalni pisemko z dowodami ze probowales sprzedac wrak (oczywiscie za rozsadna cene) i nic nie dalo, i wnioskujesz o odkupienie wraku od Ciebie.
 
chwila chwila miha - nie znam tych konkretnych warunkow OWU, ale na 99% nie ma tam takiego zapisu, o ktorym piszesz, ze sprzedajesz wrak ubezpieczalni. Skad wzieles taki zapis? Chyba za krótko żyję, albo naprawde ta ubezpieczalnia ma jakies wyjtkowe warunki:)

Wrak jest zawsze poszkodowanego i ubezpieczalni nic do niego. Może pomóc w sprzedaży ale nie musi. Nic więcej. Pozostałość pojazdu jest zawsze własnością poszkodowanego.
Na wyjątkowych okazjach ubezpieczalnia może przejąć wrak - ale to musi być naprawdę ważny klient:)))

Tak więc co do autora wątku - ubezpieczalnia nie zrobiła nic nielegalnego, nie dogadała się za plecami, nie sprzedała twojego pojazdu, nie kazała Ci nic sprzedawać.
Po prostu za pośrednictwem giełdy ustalili wartość pozostałości. To że wyszło dużo i niekorzystnie dla Ciebie, to niestety nie ich wina przecież:(

Tak więc jeszcze raz, myślę, że po raz oststni, bo sprawa jest naprawde oczywista. Na pewno masz w OWU zapis, ze w przypadku szkody całkowitej dostajesz różnicę pomiędzy waertością pojazdu w dniu szkody a wartością pozostałości. Skoro ktoś wylicytował na aukcji taką wartość pozostałości, to ubezpieczyciel ją przyjmie.
Nie masz absolutnie zadnego obowiazku sprzedazy tego auta.
Jak pisalem mozesz albo dolozyc sporo kasy i naprawiac. Mozesz znalezc jeszcze jakis tanszy warsztat (niekoniecznie ASO) moze koszt naprawy beda nizsze i nie wyjdzie szkoda calkowita. Mozesz jeszcze próbować sam sprzedac auto, ale nie licz na to, ze zwroca ci roznice jesli sprzedasz taniej.
niestety jak pisales, skoro wylicytowano taka kwota, to niestety dostaniesz mniej kasy.
 
"Skoro ktoś wylicytował na aukcji taką wartość pozostałości" ale ja do jasności nie wyraziłem zgody żeby PZU licytowało mój samochód bo ja takiego oświadczenia nie podpisywałem oraz nie mam w OWU że auto będzie licytowane. Czy firma tak nisko już upadła że auto musi wystawić na licytację. Dla nich to jest dobre bo oszukują klienta na każdym kroku oby jak najmniej wypłacić. Ja nie mam zamiaru darmozjadom auta oddawać tylko sprawę ładuję już przyszłym tygodniu do sadu oraz rzecznika konsumentów. :razz:

Czy Ty "bochenek" jesteś agentem bo tak piszesz jak oni gadają czytając Twoje posty widzę firmę ubezpieczającą i ich kruczki prawne.... jak oszukać klienta :ok:
 
xxx0101 napisał:
"Skoro ktoś wylicytował na aukcji taką wartość pozostałości" ale ja do jasności nie wyraziłem zgody żeby PZU licytowało mój samochód bo ja takiego oświadczenia nie podpisywałem oraz nie mam w OWU że auto będzie licytowane. Czy firma tak nisko już upadła że auto musi wystawić na licytację. Dla nich to jest dobre bo oszukują klienta na każdym kroku oby jak najmniej wypłacić. Ja nie mam zamiaru darmozjadom auta oddawać tylko sprawę ładuję już przyszłym tygodniu do sadu oraz rzecznika konsumentów. :razz:

Czy Ty "bochenek" jesteś agentem bo tak piszesz jak oni gadają czytając Twoje posty widzę firmę ubezpieczającą i ich kruczki prawne.... jak oszukać klienta :ok:

Ja czytając Twoje posty widzę, że niestety blisko Ci do zwykłego pieniacza, który do końca sam nie wie, czego chce. Zadajesz pytanie, otrzymujesz konkretne odpowiedzi, ale że nie są one po Twojej myśli, w zamian za to obrażasz Bochenka. Dla takich ludzi jak Ty nie chce się poświęcać czasu i przekazywać wiedzy (za którą pewnie w innych okolicznościach można by wziąć niezłe pieniądze).

Zastanów się człowieku, czego chcesz (i od ubezpieczyciela, i od tego forum). Nikt Cię nie oszukuje, nikt też nie robi nic za Twoimi plecami.

Przejrzałem jeszcze raz Twoje posty i powiem Ci - na naprawę nie masz szans, bo szkoda przekracza 70% wartości pojazdu. I niezależnie od tego, jaką wycenę wraku zrobi ubezpieczyciel (czy przez licytację, czy z systemów typu Audatex, Infoekspert, czy też z podłubania w nosie przez likwidatora), dostaniesz różnicę między wartością przed wypadkiem a wartością wraku. Taką umowę podpisałeś i tyle.

I życzę powodzenia w sądzie - na Boże Narodzenie 2011 r. napisz, czy już dostałeś odszkodowanie.

Z mojej strony tyle, nie chcę sobie psuć humoru przed świętami.
 
Ostatnia edycja:
Koleś mi udzielił odpowiedzi na moje pytanie..... bo raczej nie tylko pisze wokół 70% i różnicy o której każdy wie i nie potrzebuje żadnej porady co do tej kwestii.

Czego ja chcę to dobrze wiem, zadałem proste pytanie i nie mam dalej odpowiedzi.
 
xxx0101 napisał:
Koleś mi udzielił odpowiedzi na moje pytanie..... bo raczej nie tylko pisze wokół 70% i różnicy o której każdy wie i nie potrzebuje żadnej porady co do tej kwestii.

Czego ja chcę to dobrze wiem, zadałem proste pytanie i nie mam dalej odpowiedzi.

Dobrze, zatem Ci jej udzielę.

Tak, PZU ma prawo wystawić Twoje auto na licytację, gdyż jest to element procesu likwidacji szkody (ustalenia wysokości odszkodowania). Tak samo jak ma prawo zrobić oględziny, zajrzeć w Twoje prawo jazdy, dowód rejestracyjny pojazdu, przeprowadzić z Tobą wywiad co do okoliczności zdarzenia.

Licytacja nie zobowiązuje Cię do sprzedaży auta, jest tylko metodą wyceny, korzystną zresztą na ogół, gdyż wartość wraku zbliżona jest do ceny rynkowej, a dodatkowo można z oferty zakupu skorzystać. Gdyby nie było licytacji, wrak zostałby oceniony "z tabelki".
 
Metodą wyceny na niekorzyść klienta.
Dobra zamykamy temat bo się kręcimy cały czas wokół tego samego.
To co wiem to nie maja prawa, chciałem zaciągnąć opinii więcej osób ale cóż, dwóch likwidatorów pewnie jeszcze z PZU tylko mamy :cool:
 
xxx0101 napisał:
Metodą wyceny na niekorzyść klienta.
Dobra zamykamy temat bo się kręcimy cały czas wokół tego samego.
To co wiem to nie maja prawa, chciałem zaciągnąć opinii więcej osób ale cóż, dwóch likwidatorów pewnie jeszcze z PZU tylko mamy :cool:

Skoro wiesz, to po co pytasz.
 
PZU (i nie tylko) korzysta z platformy AutoOnline (niemiecka firma). Tak
wiec nie jest to wymysl PZU.
Platforma ta dziala podobnie jak allegro z tym, że:
- nie kazdy ma do niej dostęp (tylko warsztaty, firmy zajmujące sie
utylizacją pojazdów itp. które podpisaly umowę z AutoOnline),
- kupujący nie wie czy na dany pojazd jest inny chetny i ile jest w stanie
za niego zaplacic.
Na aukcji widnieją zdjęcia pojazdu wykonane przez likwidatora dokonującego
oględzin pojazdu z tym, że ze na zdjęciach zamazane są numery rejestracyjne
pojazdu, twarze widocznych osób itp (brak możliwości identyfikacji pojazdu i
jego wlaściciela).

Potencjalny kupiec (w określonym czasie, chyba 3 tygodnie od zlozenia
oferty) nie może się rozmyslic jesli wlasciciel zdecyduje się sprzedac.
Może nie kupic tylko wtedy gdy stan pojazdu w rzeczywistości (i zakres
uszkodzeń) odbiega od tego opisanego na platformie. Jeśli tak się stanie to
PZU jest zobowiązane pokryc koszta dojazdu kupującego (np lawety) do miejsca
postoju uszkodzonego pojazdu. Tak więc nie pomysl sobie, że PZU celowo
pominęlo jakies uszkodzenia aby podniesc wartość pojazdu w stanie
uszkodzonym.
Pełny wątek
 
Witam wszystkich użytkowników forum.

Nie chciałem zakładać nowego tematu bo jestem w podobnej sytuacji.

Uderzyłem w zwierzynę leśna, auto do naprawy.
Koło łowieckie na terenie którego zaistniała szkoda miało polisę (Allianz) wiec z tej polisy staram się naprawić auto (nie mam AC).
Rzeczoznawca wycenił auto na szkodę całkowita.
Teraz czekam na decyzję ubezpieczyciela czy dostane jakieś pieniądze z zaistniałej szkody (trwa kompletacja dokumentów).
Przeczytałem cały wątek i zakładając że faktycznie dostane pieniądze z tej polisy mam następujące pytania:

jeżeli nie chcę naprawiać auta
- jest szkoda całkowita, napisaliście tu ze autko jest wycenione na wartość auta przed kolizją i wartość auta po kolizji ubezpieczyciel zwraca różnice tego, dobrze rozumiem?
- wiec mam już tą różnice to wystawiam autko na sprzedanie po cenie za jaką oni je wycenili, i nikt nie chce go kupić wiec co wtedy? ubezpieczyciel ma obowiązek zająć się autem czy mogę go sobie w pokrzywach postawić?

jeżeli chce jeszcze jeździć tym autem
- dostaje od nich pieniądze z różnicy ale to jest mało, a jest to wartość mniejsza niż 70% wartości auta, wiec mogę negocjować z ubezpieczycielem, ze naprawie auto i zmieszczę się w tych 70 % ?
- czy różnica jest to ich ostatnie słowo czy mogę negocjować żeby mi dali powiedzmy więcej pieniędzy jakaś wartość w przedziale do 70% ?
 
Przy szkodzie z OC jest inna sytuacja, bo tu ubezpieczyciel może zaproponować szkodę całkowitą, czyli wartość pojazdu przed szkodą minus wartość wraka, ale jeśli byś się na to nie zgodził i naprawiał, to wówczas powinni Ci zwrócić koszty naprawy, ale nie więcej niż wartość auta przed wypadkiem. Przy OC nie obowiązuje zasada 70%, ona dotyczy tylko AC.

Ubezpieczyciel nie ma obowiązku zająć się wrakiem.
 
Powrót
Góra