2 dni temu byłam w Łowiczu na widzeniu u mojego Słoneczka. Na szczęscie po raz pierwszy i ostatni, bo jutro jedzie w transport bliżej domu.
Potwierdzam słowa z poprzednich postów:
- telefony - zero kolejek do automatów bo drogie jak diabli, do tego albo zrywa połączenia, albo słychać swój własny głos i nie da się po ludzku rozmawiać a za minutę kasują 1,30zł. Założenie konta telefonicznego trwało u nas 1,5 tygodnia. Karty telefoniczne do niczego się tam nie przydadzą.
- przepustki - z tego co mój mi mówił, to bardzo ciężko o nie, gość na celi u niego siedzi już prawie 10 lat i nie dostał, a jest z Łowicza
- praca - też ciężko o nią, mój wychodził i wyprosił sobie pozwolenie na pracę na wolności po niecałym miesiącu odsiadki, czemu wszyscy się dziwili ale z pracą podobno kiepsko - koledzy którzy już mają pozwoleni chodzą np. tylko na 3 dni w miesiącu
- transport - odrzucają prośby więźniów o takowy, jak ktoś ma adwokata to będzie łatwiej, wtedy wniosek rozpatrują na tak. Ja narobiłam dużo szumu wokół niego, wydzwaniałam, on też chodził i marudził o ten transport każdego dnia przez miesiąc i w końcu się udało

- przelewy na konto - zabierają na żelazną kasę wg przepisów - max 120zł
- widzenia - tu wszystko było OK, czekałam pół godziny w poczekalni (pod bramą 2 minuty), strażnicy raczej mili
- kantyna - dramat! jedyne co mogłam mu kupić to paczka fajek żeby zabrał ze sobą. A on nie pali

Ale wziął żeby z kimś się zamienić na kawę
Ogólne wrażenie (po slowach mojego Łobuza) raczej mało pozytywne. O wszystko trzeba pisać prośby, wszystko "uwalają", wszystkiego brakuje, musiałam mu nawet głupi papier toaletowy i mydło wysyłać. Zastanawiam się skąd na internecie dane, że utrzymanie jednego więźnia kosztuje Państwo 2500zł? :x