S
Sh4rKy
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 03.2011
- Odpowiedzi
- 6
Witam serdecznie wszystkich użytkowników!
Dzisiaj doznałem niemiłej niespodzianki. Ale po kolei. W latach 2004 (wrzesień) - 2006 (czerwiec) pobierałem naukę w prywatnej policealnej szkole w Łodzi. Szkoła ta posiadała uprawnienia szkoły publicznej. Płatność za czesne w wysokości 160zł miesięcznie uiszczałem w kasie szkoły, oczywiście dostawałem za to potwierdzenie zapłaty. Szkołę ukończyłem, jak już wspomniałem w 2006 roku. Zdałem w niej egzamin kierunkowy (obrona pracy dyplomowej). Dostałem świadectwo ukończenia szkoły, Świadectwo uzyskania tytułu Technika w kierunku, w którym kształciła szkoła.
Dzisiaj wyciągam ze skrzynki list (zwykły, nie polecony!) z "Nazwa Szkoły - Obsługa Wierzytelności" o wezwaniu do zapłaty kwoty zaległego czesnego w wysokości 420zł oraz kwoty odsetek w wysokości 260zł. Łącznie 680zł. Dodatkowo, w kopercie jest "gotowiec"-ugoda na kwotę 300zł przy wpłacie jednorazowej lub rozłożenie na raty kwoty (i tu 5 wariantów rozkładu/ilości rat) i koperta zwrotna na odesłanie owej ugody. Oczywiście jest "zastraszenie" o postępowaniu sądowym w razie gdy nie zapłacę długu, związanych z tym kosztach w wys. 2.000zł, zgłoszeniu mnie do KRD, etc.
Na wezwaniu jest adres firmy, numer telefonu komórkowego do kontaktu, ale z zastrzeżeniem, że możliwy jest kontakt tylko przez sms (?!)
Zdziwiony całą sytuacją, przekopałem swoje czeluści starych dokumentów i udało mi się odkopać wspomniane wyżej potwierdzenia wpłaty. Nie mogę co prawda znaleźć potwierdzeń za 3 miesiące, aczkolwiek, nawet biorąc pod uwagę, że chodzi o to, to i tak, powinienem być winny 480zł (3*160zł) a nie 420zł.
Pytania, które nie dają mi spokoju w związku z tą historią:
1. Dlaczego firma obsługująca wierzytelności wysyła do mnie wezwanie do zapłaty z terminem 7 dni, listem zwykłym miast poleconym? Kto by zapłacił ten dług i koszta sprawy sądowej, gdybym był winny, a poczta nie dostarczyłaby mi tego listu?
2. Czy po 5 latach od czasu ustania nauki mogą mnie "ścigać" za niby niespłacony dług?
3. Czy ktokolwiek nie powinien mnie powiadomić wcześniej o rosnącym długu, a nie po 5 latach? Tu nadmienię, że nie zmieniałem adresu zameldowania, od prawie 15 lat jestem zameldowany pod tym samym adresem.
4. Jeśli mam jakieś niezapłacone czesne, to dlaczego w kasie szkoły pozwolono mi płacić za kolejne miesiące?
5. Dlaczego, skoro miałem niezapłacone czesne, to dopuszczono mnie do egzaminu w tej szkole? Jakim cudem udało mi się ukończyć szkołę, dostałem świadectwo ukończenia i świadectwo uzyskania tytułu Technika?
Cała ta sprawa trochę mi śmierdzi. Co prawda, było to 5 lat temu, ale wątpię, abym nie wpłacił jakiś pieniędzy za szkołę. Co prawda, pisałem, że nie mogę się doliczyć potwierdzeń za 3 miesiące, ale nie wiem, czy po prostu gdzieś ich nie posiałem...?
Z góry dziękuję za wszelkie podpowiedzi, możliwości i porady.
Pozdrawiam serdecznie,
Krzysztof
Dzisiaj doznałem niemiłej niespodzianki. Ale po kolei. W latach 2004 (wrzesień) - 2006 (czerwiec) pobierałem naukę w prywatnej policealnej szkole w Łodzi. Szkoła ta posiadała uprawnienia szkoły publicznej. Płatność za czesne w wysokości 160zł miesięcznie uiszczałem w kasie szkoły, oczywiście dostawałem za to potwierdzenie zapłaty. Szkołę ukończyłem, jak już wspomniałem w 2006 roku. Zdałem w niej egzamin kierunkowy (obrona pracy dyplomowej). Dostałem świadectwo ukończenia szkoły, Świadectwo uzyskania tytułu Technika w kierunku, w którym kształciła szkoła.
Dzisiaj wyciągam ze skrzynki list (zwykły, nie polecony!) z "Nazwa Szkoły - Obsługa Wierzytelności" o wezwaniu do zapłaty kwoty zaległego czesnego w wysokości 420zł oraz kwoty odsetek w wysokości 260zł. Łącznie 680zł. Dodatkowo, w kopercie jest "gotowiec"-ugoda na kwotę 300zł przy wpłacie jednorazowej lub rozłożenie na raty kwoty (i tu 5 wariantów rozkładu/ilości rat) i koperta zwrotna na odesłanie owej ugody. Oczywiście jest "zastraszenie" o postępowaniu sądowym w razie gdy nie zapłacę długu, związanych z tym kosztach w wys. 2.000zł, zgłoszeniu mnie do KRD, etc.
Na wezwaniu jest adres firmy, numer telefonu komórkowego do kontaktu, ale z zastrzeżeniem, że możliwy jest kontakt tylko przez sms (?!)
Zdziwiony całą sytuacją, przekopałem swoje czeluści starych dokumentów i udało mi się odkopać wspomniane wyżej potwierdzenia wpłaty. Nie mogę co prawda znaleźć potwierdzeń za 3 miesiące, aczkolwiek, nawet biorąc pod uwagę, że chodzi o to, to i tak, powinienem być winny 480zł (3*160zł) a nie 420zł.
Pytania, które nie dają mi spokoju w związku z tą historią:
1. Dlaczego firma obsługująca wierzytelności wysyła do mnie wezwanie do zapłaty z terminem 7 dni, listem zwykłym miast poleconym? Kto by zapłacił ten dług i koszta sprawy sądowej, gdybym był winny, a poczta nie dostarczyłaby mi tego listu?
2. Czy po 5 latach od czasu ustania nauki mogą mnie "ścigać" za niby niespłacony dług?
3. Czy ktokolwiek nie powinien mnie powiadomić wcześniej o rosnącym długu, a nie po 5 latach? Tu nadmienię, że nie zmieniałem adresu zameldowania, od prawie 15 lat jestem zameldowany pod tym samym adresem.
4. Jeśli mam jakieś niezapłacone czesne, to dlaczego w kasie szkoły pozwolono mi płacić za kolejne miesiące?
5. Dlaczego, skoro miałem niezapłacone czesne, to dopuszczono mnie do egzaminu w tej szkole? Jakim cudem udało mi się ukończyć szkołę, dostałem świadectwo ukończenia i świadectwo uzyskania tytułu Technika?
Cała ta sprawa trochę mi śmierdzi. Co prawda, było to 5 lat temu, ale wątpię, abym nie wpłacił jakiś pieniędzy za szkołę. Co prawda, pisałem, że nie mogę się doliczyć potwierdzeń za 3 miesiące, ale nie wiem, czy po prostu gdzieś ich nie posiałem...?
Z góry dziękuję za wszelkie podpowiedzi, możliwości i porady.
Pozdrawiam serdecznie,
Krzysztof
Ostatnia edycja: