upadłe polisy

  • Autor wątku Autor wątku kaczor8999
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
K

kaczor8999

Nowy użytkownik
Dołączył
06.2011
Odpowiedzi
5
Witam wszystkich!

Mam problem z firmą esc.

Do stycznia 2010 pracowałem jako agent ubezpieczeniowy w ing usługi finansowe. Sprzedawałem programy inwestycyjne, ubezp. na życie itd. Za każdy sprzedany produkt otrzymywałem prowizję.

Jak wyżej wspomniałem już tam nie pracuję. Nie miałem wpływu na utrzymanie tych umów a część klientów zrezygnowała.

Otrzymałem wezwanie do zwrotu prowizji od firmy esc Polska ( odkupili od ing??), dzwoniłem tam i usłyszałem kwestę " kiedy wpłacę!!!??". Niepoczuwam się do jakiegokolwiek długu, nie działałem na kiekorzyść firmy. NIe mam sobie nic do zarzucenia.

Powiedzcie proszę czy firma windykacyjna esc może mnie zgłosić do jakiegoś rejestru dłużników czy muszę to spłacać (ok 4 tyś) czy po prostu szukają frajerów. Jestem w trakcie finalizacji kredytu hipotecznego i byłby to dla mnie dramat!!

Wspomnę, że miałem z nimi umowę agencyjną...

będę wdzięczny za wszelkie informacje i podpowiedzi

pozdrawiam
 
Proszę sprawdzić w umowie, czy są jakieś wzmianki o obciążaniu Pana zwrotem prozwizji w przypadku rezygnacji. Jeżeli nie to można przyjąć, że - jak pan to ujął - szukają frajerów.
 
BadApple napisał:
Proszę sprawdzić w umowie, czy są jakieś wzmianki o obciążaniu Pana zwrotem prozwizji w przypadku rezygnacji. Jeżeli nie to można przyjąć, że - jak pan to ujął - szukają frajerów.

Wręcz przeciwnie. Jeśli w umowie nie ma takiej wzmianki, to zastosowanie znajdzie art. 761[4] KC: "Agent nie może żądać prowizji, gdy oczywiste jest, że umowa z klientem nie zostanie wykonana na skutek okoliczności, za które dający zlecenie nie ponosi odpowiedzialności, jeżeli zaś prowizja została już agentowi wypłacona, podlega ona zwrotowi."

Agent traci roszczenie o zapłatę prowizji w sytuacji, gdy do wykonania umowy nie może dojść z przyczyn nieobciążających dającego zlecenie(w Pana przypadku ING), przy czym przyczyny te muszą być oczywiste. Przykładowo można tu wymienić takie sytuacje, jak: strajk, powódź, choroba dającego zlecenie, przyczyny obciążające klienta, i to niekoniecznie przez niego zawinione. Jeżeliby wcześniej doszło do wypłacenia prowizji, dający zlecenie uzyskuje wobec agenta roszczenie o jej zwrot. Oznacza to, że ten przepis modyfikuje zasady uzyskiwania przez agenta roszczenia o prowizję i że agent ponosi ryzyko utraty prowizji na skutek okoliczności niezależnych od dającego zlecenie.
Strony jednak mogą się umówić, że i wówczas agentowi prowizja będzie się należeć - w pełnej wysokości bądź w niższej.

Istnieje zatem realna możliwość, że ING może skutecznie żądać od Pana zwrotu prowizji - należałoby jednak przypadek każdej zawartej przez Pana i niewykonanej przez klienta umowy przeanalizować oddzielnie.

Myślę, że nie jest to sprawa na tyle prosta i oczywista, aby mogła być rozwiązana na forum. Jeśli chce Pan walczyć o te 4 tyś zł, to zalecam udanie się ze sprawą do prawnika.
 
Niestety, Ja mam podobny problem wezwanie dostałem dzisiaj widać to jakaś zbiorowa "kampania"
W umowie jest taki zapis, wypłata za podpisanie polisy była dla agenta jak by z góry, jeśli podczas dalszej pracy polisa upadła, bo klient nie płacił, w następnym miesiącu otrzymywało się uszczuplony przelew o kwotę którą wcześniej dostało się właśnie za tą polisę
Po odejściu przedstawiciel nie miał już wpływu na polisy i to co się z nimi dział. Współpraca z firmą ING odbywała się na zasadzie umowy między Działalnością Gospodarczą przedstawiciela a firmą ING
 
Witam
Też dostałem takie wezwanie i nie wiem co z tym zrobić, sprawę zignoruję zobaczymy jak się sytuacja rozwinie.
 
Ludzie, przecież dostaliście pieniądze z góry za polisy. Widocznie nie sprzedaliście klientowi polisy dobrze. Jakby wiedział po co i za co płaci, to by nie zrezygnował z polisy nawet w momencie najgorszego dołka.
 
Ale w moim przypadku klient zrezygnował z polisy jak już tam nie pracowałem - rok po moim odejściu i klienta obsługuje inny agent wiec skąd mam wiedzieć z jakiego powodu i przez kogo klient zrezygnował z polisy?
 
To nie jest takie oczywiste, sytuacja klienta się zmienia a my nie mamy na to już wpływu bo nie pracujemy w ING. Do tego kryzys, albo może inny przedstawiciel ING przekonał klienta że polisa jest zła i zawarł z nim inną i dlatego moja upadła, albo mimo że miała być opieka nad klientem nikt nie robił wizyt serwisowych i ten po prostu został podkupiony przez kogoś innego.
Ja odchodząc usłyszałem że jeśli nie będzie z tym problemów, i że jak rozstaje się z firmą w cywilizowany sposób ING nie będzie ubiegało się o zwrot w przyszłości
 
Umowa ma około 100 stron i wynika z niej że jest takowa możliwość iż po odejściu przedstawiciel będzie pociągnięty do zwrotu należności którą otrzymał, jednak według dyrektorów czy menagerów miało tak nie być, jeśli ktoś nie spisywał "lewych" polis to co upadło było spisane na straty, oczywiście było to powiedziane na tak zwaną twarz. Umowa zabezpiecza firmę ING na każdą ewentualność, my jako przedstawiciele nie mogliśmy wnosić żadnych poprawek albo podpisać ją w takim brzmieniu jak nam została przedstawiona albo nie. Ciężko było podjąć negatywną decyzję skoro miało się za sobą długi okres szkolenia około 4 tygodni dzień w dzień po kilka godzin i oczywiście egzaminy.
Nikt też nie zakładał pracy na szkodę firmy, a polisy często upadają. Prowizja była różna w zależności od programy, wieku, ryzyka i wielu czynników procentowo z skali roku.
np klient zobowiązał się płacić 200zł /mc
czyli 200zł x 12 mc = 2400zł z tego np 35% czyli 960zł prowizji dla agenta, wydaje się sporo ale jeśli polisa upadła ta kwota była odejmowana od wynagrodzenia za następny miesiąc, i tak jeśli upadły nam np 3 polisy w jednym miesiącu nie dostaliśmy żadnego wynagrodzenia ba mieliśmy ujemne saldo do odrobieni w miesiącu.
Kwota ta była przelewana na podstawie wystawionej faktury z ING oczywiście dział finansowy był przez każdego przedstawiciela upoważniony do wystawiania faktur w jego imieniu.
Pytanie o te wezwania, czy należność będzie ściągana mimo wszystko, a sprawy oprą się o sąd i komornika, czy mają być "straszakiem" to co zostanie odzyskane będzie odzyskane a to co nie to po prostu nie.
 
AHM napisał:
Pytanie o te wezwania, czy należność będzie ściągana mimo wszystko, a sprawy oprą się o sąd i komornika, czy mają być "straszakiem" to co zostanie odzyskane będzie odzyskane a to co nie to po prostu nie.

Wiem z doświadczenia, że PZU kiedyś przeprowadziło taką akcję. Sprawy kończyły się w sądzie. Skoro wysyłają wezwania, to raczej oznacza, że będą należności dochodzić. Tym bardziej, że ING sprzedało te wierzytelności innej firmie. Wątpię, aby ta inna firma poprzestała na wezwaniach.
 
AHM napisał:
Pytanie o te wezwania, czy należność będzie ściągana mimo wszystko, a sprawy oprą się o sąd i komornika, czy mają być "straszakiem" to co zostanie odzyskane będzie odzyskane a to co nie to po prostu nie.


Czy jest na forum ktoś kto dostał wezwanie kilka miesięcy temu? jak sprawa się potoczyła?
 
kwestia czy to zobowiązanie zostało sprzedane firmie windykacyjnej czy jej tylko przekazane bo chyba w tym drugim przypadku można by się dogadać z ING.
 
AHM napisał:
kwestia czy to zobowiązanie zostało sprzedane firmie windykacyjnej czy jej tylko przekazane bo chyba w tym drugim przypadku można by się dogadać z ING.

Zobowiązanie zostało przekazane firmie windykacyjnej nie zostało sprzedane. Na infolinii tej firmy uzyskałem informacje że po pierwszym piśmie przyjdzie jeszcze kilka a później cytuje: ING może wytoczyć proces byłemu agentowi....

Więc bardzo mnie ciekawi czy takie procesy już były, mam nadzieje że wkrótce ktoś tu napisze co się stało po ...kilku miesiącach nieodpowiadania na wezwania.

Ja obecnie staram się nawiązać kontakty z byłymi agentami ING może coś się dowiem a jak się dowiem to tu napiszę.
 
I jakie jest gwarancja że po zapłaceniu kwoty której domaga się firma nie otrzymamy kolejnych roszczeń. Obecnie nie mam a raczej mamy możliwości sprawdzić która polisa faktycznie upadała a która nie, i dlaczego się tak stało nie mamy wpływu po odejściu na polisy które zawarliśmy dla ING.
Może wytoczyć proces, ciekawe od czego to zależy pewnie od wysokości roszczenia. No i zostaje sprawa KRD bo niby firma windykacyjna straszy że zgłosi tam moją firmę
Ja dowiedziałem się że takie pisma przychodzą każdemu przed upływem dwóch lat od zakończenia współpracy z ING, bo po tym okresie według Nich kończy się nasze zobowiązanie względem firmy.
 
Ostatnia edycja:
No właśnie mnie dziwi jedna rzecz że w specyfikacji zobowiązania które otrzymałem są przedstawione daty rozwiązania polis w trakcie mojej pracy a jak się zwalniałem to moje konto wynosiło 0zł nie byłem na minusie... poza tym nie widzę w tym spisie żeby dana prowizja do zwrotu była proporcjonalnie pomniejszona o ilość wpłaconych miesięcy bo jeśli dostałem za polisę 1000zł a klient wpłacał przez 13miesięcy to nie mogą żądać zwrotu całego tysiąca. I ja na pewno im tej kasy nie zwrócę bo to raczej jest jakieś krętactwo...
 
AHM napisał:
Ja dowiedziałem się że takie pisma przychodzą każdemu przed upływem dwóch lat od zakończenia współpracy z ING, bo po tym okresie według Nich kończy się nasze zobowiązanie względem firmy.

Moja data rozwiązania umowy z ING to 05-2009 a zobowiązanie salda jest wyliczone na dzień 06-2011 a pismo dostałem dziś.
 
Witam!
Borykam się z problemem rzekomego długu wobec ing od maja tego roku.
Współpracę z nimi zakończyłam w lutym 2009 i stąd wezwanie do zapłaty w maju. Najpierw był list zadzwoniłam do nich wypytałam się powiedziałam, że nie zapłacę bo nie otrzymałam faktury korygującej bądź noty obciążającej od ing na podstawie której mogą cokolwiek ode mnie żądać. Każda firma rozlicza się między sobą na podstawie faktur ja też miałam działalność więc ta sama procedura mnie dotyczy. Pani w esc powiedziała że takiej faktury mi nie wystawią więc podziękowałam i powiedziałam że nie zapłacę bo nie ma formalnych podstaw do spłaty rzekomego długu. Oni jako windykator do sądu nie pójdą bo nie mają na ręku faktury która mogłaby mnie obciążyć. Zostaje im straszenie albo ing wystawi fakturę. Do dzisiaj otrzymałam jeszcze dwa pisma. W jednym chcieli abym podpisała przyjęcie długu , oczywiście tego nie zrobiłam bo mieliby podstawy do roszczeń. W drugim które dzisiaj odebrałam informują mnie że moja sprawa została przekazana do departamentu windykacji terenowej i taki windykator terenowy po 10 dniach od nadania pisma do mnie dotrze do domu. Tylko oni nadal nie mają prawa do mnie do domu przychodzić. Nie mają sądowego nakazu komorniczego więc mogę ich na policję podać jeśli przyjdą za najście. Listy które przychodzą są zwykłe nie polecone więc równie dobrze mogę ich nie odebrać mogą gdzieś zaginąć. Podstaw nadal nie widać do tego aby mnie nachodzić. Jak na razie nie płacę i płacić nie zamierzam.
Wykonałam swoją pracę rzetelnie dla ing oni moich kosztów nie pokrywali (paliwo,samochód,ubranie,laptop,telefony) a prowizję zabierają całą do roku. Portfel też im zostawiłam a i nadal mam u nich polisy. Nie miałam wpływu na obsługę moich klientów i powody dla których zrezygnowali.
Trochę poczytałam i z tego co znalazłam tylko w Polsce taki proceder się szerzy w Holandii nie stosują takich sztuczek w stosunku do swoich przedstawicieli.
 
Windykatora nie trzeba się obawiać on nic oprócz straszenia nie zrobi... Ja dokładnie sprawdziłem moje faktury i porównując to z ich specyfikacja zadłużenia nic się nie zgadza a ich specyfikacja wykazuje ze przez ostatnie 2 lata zarobiłem kilkaset złotych a upadłych polis mam na kilka tysięcy i wątpię że ta specyfikacja pochodzi z ING bo jest wyssana z palca. I nie zapłacę im ani grosza.
 
Powrót
Góra