Przegrana apelacja z KGPN pomimo przedawnienia, dlaczego ??

  • Autor wątku Autor wątku werti22
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
W

werti22

Nowy użytkownik
Dołączył
03.2013
Odpowiedzi
1
Witam, ja mam trochę inny temat z KGPN.

Pomimo przedawnienia przegralem apelacje z KGPN

Czy ktos mi może wyjaśnić dlaczego ?

Sprawa dotyczy opłaty za studia za lata 2005.

Przestałem studiować w semestrze zimowym 2004/2005 (w marcu)
(uczelnia skresłiła mnie dopiero z listy styczniu 2006 roku, naliczając jeszcze opłaty przez 10 miesięcy)

W 2011 roku roku firma KGPN wniosła sprawe do sądu.
o sprawie dowiedziałem sie dopiero w kwietniu 2012r.

Na skutek podniesienia zarzutu przedawnienia sad rejonowy przywrócił termin do wniesienia sprzeciwu i przyznał mi racje.

KGPN wniosła apelację
i tu dziwna sytuacja
po 5 miesiącach Sad Okręgowy zmienił zaskarżony wyrok na moją niekorzyść.
(do zapłaty czesne za lata 2005 i 2006)

Czy to jest możliwe, skoro dług jest przedawniony? (opłata za czesne przedawnia sie po upływie lat 3?

Nie było wcześniej żadnego kontaktu z firmą, tak więc bieg okresu przedawnienia nie został przerwany.

Czy od tego wyroku przysługuje mi jakaś skarga lub zażalenie.
w pouczczeniu jest napisane ze orzeczenie jest prawomocne i nie przysługuje mi apelacja. wystąpiłem o uzasadnienie.

z pouczenia wynika że:
otrzymam uzasadnienie, które będzie zawierać jedynie wyjaśnienie podstawy prawnej orzeczenia z przytoczeniem przepisów prawa/ art 505 (13) k.p.c. orzeczenie jest prawomocne.

(dlaczego w pouczeniu piszą o orzeczeniu, skoro otrzymałem kartkę z dużą informacją ''WYROK''?

czy jest jakas droga żeby wyjaśnic sytuację?
 
Niestety, na rynku istnieje mnóstwo "doradców prawnych", którzy pobierają spore opłaty za "napisanie sprzeciwu" przeciwko tejże KGPN, uważają że te roszczenia o zapłatę czesnego przedawniają się z upływem 2 lat.

Praktyka orzecznicza w większości sądów II instancji potwierdza zdaje się, że terminem przedawnienia roszczeń o zapłatę czesnego jest termin 10 letni z art. 118 kc. Nie stosuje się w tej sytuacji art. 750 kc i 751 pkt 2 kc. Do umów o świadczenie usług edukacyjnych stosuje się przepisy ustawy o szkolnictwie wyższym (wcześniej z 1990r., obecnie z 2005r.). na podstawie tych ustaw w całości da się zrekonstrułować essentialia negotii umowy o świadczenie usług edukacyjnych: podmioty, przedmiot świadczenia, obowiązki stron.

Każdorazowo również świadczenia edukacyjne, zarówno na gruncie ustawy z 1990r., jak i z 2005r. nie stanowią działalności gospodarczej, ta może (i mogła) być prowadzona jedynie w formie wydzielonej finansowo i organizacyjnie od działalności edukacyjnej. Nawet jeżeli usługi te będą świadczone przez uczelnie prywatne, to ten rodzaj działalności edukacyjnej, badawczej itp - nigdy nie będzie stanowił działalności gospodarczej, ponieważ zawsze są to zadania publiczne (Konstytucja). A w przepisie art. 751 pkt 2 kc jest zapis "osoby, które trudnią się zawodowo", co oznacza nic innego jak te osoby, które prowadzą działalność gospodarczą (tak w komentarzach do KC).
Umowy zawierane pomiędzy uczelniami wyższymi, a studentami o świadczenie usług edukacyjnych w całości są uregulowane przepisami ustaw Prawo o szkolnictwie wyższym. W ogóle umowa zlecenia (750 kc) należy do tzw. "umów zastępstwa", trudno więc uznać, aby uczelnie wyższe dokonują w imieniu i na rzecz studenta jakichś czynności prawnych.
Zainteresowałem się tym tematem, bo sam byłem w podobnej sytuacji i teraz już wiem, że w sieci mnóstwo jest naciągaczy, którzy napiszą sprzeciw, podniosą 2 letni termin, a potem mam przegraną sprawę, bo doradca prawny nie doczytał przepisów! Lepiej uważać z takimi i samemu się udać do mecenasa: radcy prawnego lub adwokata, a nie jakiegoś "doradcy prawnego".
 
Astello, masz rację, ale również tutaj, na tym forum bardzo wiele osób "w temacie", pracujących zawodowo jako adwokaci kierowali właśnie w stronę przedawnienia roszczenia po 2-3 latach. Aż nie chce mi się wierzyć, że tylu utalentowanych i zdolnych adwokatów czy innych ludzi mających dużo wspólnego z prawem na co dzień przez lata myliło się co do "tych" spraw.

"Generalnie" na forum panowała i panuje przeświadczenie podnoszenia zarzutu przedawnienia w tego typu sprawach.

Są ludzie, którzy wygrywali z KGPN i innymi "tego typu" firmami. To co, nagle, się wszystko zmieniło i nie ma dla nikogo nadziei? (czyt. skuteczne podniesienie zarzutu przedawnienia roszczeń).

Mam zatem pytanie (przytoczę zapytanie i odpowiedź jednego doradcy prawnego).

ZAPYTANIE:

Na przełomie 2004 i 2005 roku figurowałam na liście studentów WSSE. Z powodu niestawienia się na sesji egzaminacyjnej i braku wpłat czesnego zostałam skreślona z listy studentów. Około dwóch lat temu zaczęłam otrzymywać listy z wezwaniami do zapłaty za zalegle czesne. Nadawcą tej korespondencji była spółka KGPN. Ponieważ zdawałam sobie sprawę, ze nie mam obowiązku odpowiadać na tego typu wezwania, przez cały czas je ignorowałam. Pod koniec grudnia 2012 roku sprawa została jednak skierowana do e-sadu w Lublinie. W ciągu wymaganych 14 dni napisałam sprzeciw powołując się na art. 751 Kodeksu cywilnego. Byłam przekonana, że na tym mój problem się zakończy. Niestety, w ubiegłą środę otrzymałam wezwanie do sadu, ponieważ spółka KGPN nie zgadza się z moim sprzeciwem, powołując się nie na, dwu, lecz dziesięcioletni okres przedawnienia długu. Ponieważ mój przyjazd do Polski wiąże się z dość sporymi kosztami, mogłabym sobie na niego pozwolić tylko w momencie, jeżeli miałabym pewność, że prawo rzeczywiście stoi po mojej stronie i sprawa dobrze się dla mnie zakończy. W związku z tym chciałabym się dowiedzieć, jakie są moje realne szanse, aby sąd uznał mój sprzeciw. Czy, oprócz powoływania się na art. 751 Kodeksu cywilnego jest jeszcze coś, co mogłabym zrobić, aby te szanse się zwiększyły ? Być może sensowniej byłoby bezpośrednie zwrócenie się do spółki KGPN z prośba o wycofanie roszczeń i zobowiązanie się do uregulowania długu? Czy w takim przypadku istnieje np. szansa rozłożenia płatności na raty ? Bardzo proszę o przeanalizowanie mojej sprawy i wskazanie mi właściwej drogi działania.

ODPOWIEDŹ:

W chwili obecnej bardzo często dochodzi do sporu o termin przedawnienie długu wynikającego z nieopłaconego czesnego. Różne w tym zakresie zapadają również wyroki – począwszy od stosowania terminu 2 letniego, poprzez stosowanie terminu 3 letniego aż do skrajnej sytuacji czyli stosowania najdłuższego możliwego terminu tj. terminu dziesięcioletniego. Spory jednak te wynikają z uregulowań zawartych w Ustawie prawo o szkolnictwie wyższym obowiązującej od roku 2006.

Tymczasem do Pani umowy znajdą zastosowanie przepisy już nieobowiązującej Ustawy z dnia 12 września 1990 r. o szkolnictwie wyższym. Co istotne w niniejszej sprawie przedmiotowa ustawa nie zawierała stwierdzenia, iż uczelnia wyższa nie prowadzi działalności gospodarczej.

Ponadto w przedmiotowej ustawie w żaden sposób nie uregulowano umowy zawieranej pomiędzy uczelnią a studentem. Tym samym zgodnie z art. 750 Kodeksu cywilnego zastosowanie znajdą przepisy dotyczące zlecenia.

O kwalifikacji prawnej danego stosunku decydują jego elementy przedmiotowo istotne. W przypadku stosunków prawnych, w których występują elementy różnych rodzajów zobowiązań, istotne znaczenie ma układ interesów stron z uwzględnieniem ich zgodnego zamiaru, celu powołania do życia określonego stosunku prawnego. W stosunkach, w których dominuje jeden główny cel, determinuje on ocenę danego stosunku.

Reasumując w niniejszej sprawie wyrażone przez Panią stanowisko co do zarzutu przedawnienia dochodzonego przez kgpn roszczenia jest oczywiście zasadne i największym błędem jaki mogłaby Pani obecnie popełnić to rozpoczęcie rozmów w sprawie rozłożenia zadłużenia na raty. Podjęcie tych rozmów mogłoby zostać zinterpretowane jako zrzeczenie się zarzutu przedawnienia.

Czy ten Pan zatem ma rację czy jej nie ma? To jest wszakże szablonowy, książkowy przykład tego co się ostatnio dzieje.
 
Ostatnia edycja:
Chyba nawet wiem, o którego Pana chodzi.
Swoją drogą aż się dziwię, że jeszcze nikt temu Panu nie wytoczył sprawy o delikty nieuczciwej konkurencji, choćby w zakresie reklamy.

Po tym, co poczytałem, to wydaje mi się, że rację ma ów Pan, co do tego, że Sądy różnie orzekają w tym przedmiocie.

Może Sądy zmądrzały, albo coś przełamało dotychczasową linię orzeczniczą, albo firmy windykacyjne mają jakichś super prawników, mecenasów.
 
Witam,

proszę o poradę, mianowicie za zaległe czesne z 05.2009 r. KGPN wniosła sprawę do sądu, złożyłam skutecznie sprzeciw podnosząc zarzut przedawnienia, rozprawa została wyznaczona na 23 września. W odpowiedzi na pozew KGPN powołała się na art. 118 KC i 10-cio letni termin przedawnienia (w zasadzie odpowiedź zajęła im aż 8 stron). Czy powinnam skorzystać z usług prawnika podczas rozprawy. Czy nie wiele już to zmieni? Mogę pójść sama chociaż nie znam się na prawie czy lepiej nie ryzykować?
 
A@@@@@ - napisz czym sie u Ciebie skonczyla rozprawa, zdaje sie, iz dzisiejsza.
 
Właśnie wróciłam, niestety przegrałam w sądzie rejonowym...Chociaż rozprawa wyglądała dosyć dziwnie. Sąd zapytał mnie o co wnoszę, więc powiedziałam, że o oddalenie powództwa. Następnie zapytał czy czytałam odpowiedź powoda na sprzeciw. Ja na to, że tak i się nie zgadzam z nią. A sąd na to OK, proszę poczekać na wyrok. Całość max. 2 min. To wypracowanie KGPN na 8 stron nieźle miesza w głowach gdybym wiedziała, że to tak będzie wyglądało, że nie zostanę dopuszczona do głosu to też wcześniej przygotowałabym małe wypracowanie z moim punktem widzenia. Prawnikiem nie jestem więc nie wiem może przegapiłam swój czas ale i tak mam dziwne odczucia po tym wszystkim. Jak myślicie jest sens składać odwołanie? Czy może lepiej skontaktować się KGPN ws. rozłożenia na raty czy też umorzenia części i mieć święty spokój?
Szkoda, że pani Jutyna która odezwała się na forum gazety i wygrała apelację w Nowym Sączu nie zamieściła sygnatury sprawy. Być może byłby to punkt zwrotny.
 
Z tego co czytam, to głównie osoby, które zalegają z czesnym po lipcu 2005 roku przegrywają sprawy w II instancji. Nie wiem natomiast jak to jest z zaległym czesnym sprzed tej daty?
Ja podobno zalegam z czesnym ze stycznia i lutego 2005 roku - "podobno" dlatego, że nikt mi wcześniej o tych zaległościach nie powiedział, a mało tego oddali mi dokumenty i ustnie potwierdzili, że nie mam żadnych zaległości. Jak rozumiem wtedy jeszcze działa ustawa o szkolnictwie wyższym z 1990 roku. Nie podpisałam z nimi żadnej umowy, które podobno weszły od 2006 roku. Swoje roszczenia KGPN opiera na ślubowaniu (czy to wogóle jest dokument?) i jakimś regulaminie, którego na oczy nie widziałam!! Skoro nie obowiązywała jeszcze ustawa z 2005 roku mogę mieć nadzieję, że Sąd przyzna mi racje z zarzutami przedawnienia w rozumieniu art. 751 k.c.? Nie kumam za bardzo tych zawiłych prawnych bełkotów i nie wiem o co chodzi z tym prowadzeniem przez uczelnie działalności gospodarczej. Lepiej dla mnie żeby prowadziły czy nie? i co ma z tym wspólnego art. 118 k.c.?

Czy mogę w Sądzie bronić się tymi stwierdzeniami?
"Tymczasem do Pani umowy znajdą zastosowanie przepisy już nieobowiązującej Ustawy z dnia 12 września 1990 r. o szkolnictwie wyższym. Co istotne w niniejszej sprawie przedmiotowa ustawa nie zawierała stwierdzenia, iż uczelnia wyższa nie prowadzi działalności gospodarczej.

Ponadto w przedmiotowej ustawie w żaden sposób nie uregulowano umowy zawieranej pomiędzy uczelnią a studentem. Tym samym zgodnie z art. 750 Kodeksu cywilnego zastosowanie znajdą przepisy dotyczące zlecenia."
 
Powrót
Góra