Problemy finansowe. - Forum Prawne

 

Problemy finansowe.

Jak wyegzekwowac od meza pieniadze na utrzymanie dzieci bez rozwodu? Od 6 lat jestem zona Francuza. Mamy dwoje malych dzieci. Maz pracuje na etat, ja opiekuje sie naszymi dziecmi. Maz zarabia w przedziale 3-8 tys ...



Wróć   Forum Prawne > Pomoc prawna z zakresu prawa innych krajów > Systemy prawne innych państw > Francja


Odpowiedz
 
15-05-2018, 09:52  
Margerite
Początkujący
 
Posty: 1
Domyślnie Problemy finansowe.

Jak wyegzekwowac od meza pieniadze na utrzymanie dzieci bez rozwodu?

Od 6 lat jestem zona Francuza. Mamy dwoje malych dzieci. Maz pracuje na etat, ja opiekuje sie naszymi dziecmi.
Maz zarabia w przedziale 3-8 tys euro na miesiac. Mamy wlasne, niewielkie mieszkanie /kredyt/. Maz uznaje zasade, ze on zarabia, wiec pieniadze sa jego. Zaraz po wyplacie /w ciagu 48 godzin do 72 godzin/ jego pieniadze sie ulatniaja z naszego konta. Maz twierdzi, ze mamy takie duze oplaty. Oplat stalych jest 1600-1800 e. Powinnismy bez problemu przezyc. Problem polega na tym, ze nie tylko pieniedzy nie ma, ale on tez nie placi wiekszosci tych oplat stalych /np kredyt mieszkaniowy: 600 e/. Czasem placi, czasem nie placi. Ogolnie wszystko splaca po naliczeniu dodatkowych odsetek i po jakims czasie.
Tak jest ze wszystkimi platnosciami. Z niewiadomych dla mnie wzgledow maz wszedzie robi problemy finansowe i placi ogromne odsetki. On sie tym nie przejmuje. Chodzi spokojnie do pracy. Pozycza w kolko pieniadze, bierze zaliczki z pracy kilka dni po wyplacie. Zle gospodaruje budzetem, w sposob zupelnie nielogiczny. Ustawia wszelkie platnosci w takiej kolejnosci, aby wygenerowac kary i aby nawarstwily sie problemy z finansowe, ktorych przy takich dochodach byc nie powinno.
Szukalam pomocy u psychologa, w sprawie finansow zrobilismy dwuletnia terapie malzenska, aby sobie pomoc. Terapia przyniosla skutek:pojawienie sie naszego drugiego dziecka. Problemy zostaly te same.
Maz nie slucha sie nikogo, krzyczy gdy tylko wspomne temat pieniedzy. Na zycie dostaje od niego miesiecznie 100 e, z czego wymaga ode mnie zapelnionej lodowki, ubran dla nas, chemii do domu. Jest to nieralne, niewykonalne, wiec urzadza mi z tego powodu awantury, ze jestem niegospodarna itd. Mam jeszcze dodatkowo ponad 100 e na dzieci z kasy rodzinnej. Z czego glownie kupuje dla nich jedzenie.
Maz nie ma pali, nie pije. Nie kupuje ubran ani sobie, ani mi czy dzieciom /dla dzieci kupuje ja z mojego niewielkiego funduszu, dostaje sporo uzywanych. Maz nie znika z domu /zaraz po pracy spieszy sie do dzieci, aby spedzic z nimi czas. Przy innych udaje przykladnego meza, ogolnie nim jest, tylko gdy pojawiaja sie dwa tematy: z czego jednym sa pieniadze, zaczyna sie pieklo.
Probowalam od niego odejsc trzy lata temu, pobil mnie i pojechal do szpitala psychiatrycznego. Tam powiedzieli, ze jest zdrow i go wypuscili. Chcial sie zabic jesli odeszlabym. Podjal leczenie i ma stale wizyty u psychiatry. Jego lekarz uwaza, ze to nie jest choroba, ma problem z nerwami. Nie mam go stresowac i bardzo lagodnie sie z nim obchodzic. Nie wywolywac niepotrzebnych konfliktow, nie podejmowac drazniacych tematow /wtedy wszystko lata w naszym mieszkaniu, a sa male dzieci/.
Sprawa wyglada tak, ze wczesniej jeszcze zapelnial lodowke /chociaz sa z tym ciagle problemy/. W tym miesiacu jego wyplata po raz enty zniknela zaraz jak sie pojawila i nie kupil dzieciom nic do jedzenia. Nie potrafi sie wytlumaczyc gdzie sa pieniadze, zbywa mnie i wrzeszczy na mnie, zebym sama poszla do pracy. Podjelam prace wieczorami, udzielalam korepetycji. W dni w ktore to robilam, maz akurat musial zostac w pracy dluzej, albo mial spotkac sie z psychiatra /o czym mnie nie informowal/. Nie moglam isc z dziecmi na korki, przekladalam zajecia w kolko, az stracilam te korki. Gdy udawalo mi sie pojsc i zarobic to nastepnego dnia nie bylo czesto moich zarobionych pieniedzy w portfelu, gdyz twierdzil, ze nie mial na benzyne, aby dojechac do pracy. Zreszta pieniadze sa rzekomo wspolne.
Pozniej podjelam probe podjecia pracy normalnej. Maz zapewnial mnie i nowa mediatorke nasza, ze on mnie wesprze i we wszystkim pomoze /w sensie z dziecmi, zorganizuje i oplaci opieke/. Nie do konca tak bylo. Juz pierwszego dnia okazalo sie, ze jedno z naszych dzieci nie ma zapewnionej opieki tak jak on obiecywal i musialam opuscic miejsce pracy kilka godzin przed koncem. kolejne dni byly podobne i szefostwo zakonczylo ze mna swoja wspolprace zanim sie ona zaczela.
Caly czas naklania mnie, abym podjela prace i pomogla mu prowadzic nasz budzet. Tylko mam ze swojej wyplaty placic opiekunce /czyli cala pensja moja/.
Nie mozemy sie dogadac jesli chodzi o finanse. Sa z nim ciagle problemy. Lacza nas dzieci, w domu bywa dobra atmosfera, o ile nie podejme tematow finansowych /badz jeszcze kilku innych, gdzie wymaga ode mnie podporzadkowania sie jego matce/.
Dzieci go uwielbiaja i kochaja. Jego psychiatra twierdzi, ze maz mnie kocha, podobnie nasza byla mediator. Ze tylko ja go trzymam i dzieci w jakis ryzach.
W pracy wiedzie mu sie bardzo dobrze, jest tam doceniany, chociaz ma stresujaca prace.
Ja nie wiem co do niego czuje-gdy zachowuje sie normalnie to czuje, ze go kocham. Gdy ma okres awantur i wybuchow to nic do niego nie czuje, boje sie go. Niestabilnosc, brak bezpieczenstwa, brak zaufania w obie strony. Maz nie wyraza zgody, zeby dzieci pojechaly do Polski w odwiedziny bez niego. W Polsce nie mam bliskiej juz rodziny /nie zyja/. Zas mam mnostwo znajomych z lat mlodosci, ktorych chcialabym odwiedziec , moge tylko bez dzieci.
Nie widze z nim kolorowej przyszlosci. Nic sie nie zmienia jesli chodzi o budzet. Kazdego miesiaca sie denerwuje i krzycze, zeby poplacil rachunki /jak najwiecej/.
Mamy caly czas pusta lodowke. Powiedzial, zebym poszla zebrac do Czerwonego Krzyza jedzenie. Powtarza zdanie: ze on robi dla naszej rodziny MAKSIUMUM . U psychologa opowiada, ze ja go nie doceniam /i slysze, ze to jest zrodlem problemow, ze on sie czuje niedoceniony, bo zarabia, a zona zolza tylko wrzeszczy/. Na koncie w miesiacu pojawiaja sie kilka razy jakies niewielkie sumy np 30 e. Wtedy ide robic szybko zakupy, cos do jedzenia.
To nie jest zycie. Nie wiem co robic.
Margerite jest off-line  
20-07-2018, 18:53  
EveMarguerite
Początkujący
 
Posty: 3
Domyślnie RE: Problemy finansowe.

Violences contre les femmes La loi vous protège

https://www.service-public.fr/partic...sdroits/F32247

Możesz tam znaleźć wiele informacji, nie wiem gdzie mieszkasz (region, departament, miasto). Jeżeli potrzeba - skorzystaj z tłumaczenia strony na język polski.

Działaj !
Zadbaj o siebie i dzieci. Nic nie robiąc, pomagasz oprawcy i narażasz dzieci, możesz być uznana za współwinną

Powodzenia
EveMarguerite jest off-line  
Odpowiedz

Podobne wątki na Forum Prawnym
Wątek
§ Problemy finansowe, rada ekspertów (odpowiedzi: 0) Witam serdecznie, Próbuję pomóc osobie która obecnie przebywa za granicą (bez dokumentów tożsamości np. dowód,paszport) dodatkowo z problemem...
§ Finansowe problemy firm windykacyjnych (odpowiedzi: 5) A to się porobiło... e-Kancelaria złożyła wniosek o ogłoszenie upadłości z możliwością zawarcia układu - Bankier.pl Ponoć żadnego układu...
§ Problemy finansowe (odpowiedzi: 0) Witam! Jestem studentką trzeciego roku, filologii polskiej na UŁ. Mój ojciec zmarł w 2003 roku, zaś moja matka jest chora psychicznie, z tytułu czego...
§ problemy finansowe (odpowiedzi: 13) witam, w pewnym okresie swojego życia nabrałam za dużo kredytów i wpadłam w tzw. spiralę kredytową. Kwota do spłaty jest przeogromna, jak dla mnie....
§ Problemy zdrowotne i finansowe (odpowiedzi: 3) Witam Postanowiałm tu napisać ponieważ potrzebuję pomocy. Jestem w szczęśliwym związku od 8 lat. Mój partner jest po rozwodzie. Płacił alimenty na...


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 16:15.