Zaniedbanie przy leczeniu w POZ - Forum Prawne

 

Zaniedbanie przy leczeniu w POZ

Witam serdecznie. Problem jest świeży, dotyczy leczenia w POZ na kasę chorych. Opowiem od początku. Chodzi o chorobę, którą przywitała mnie wraz z Nowym Rokiem. Obudziłem się z ciężką gorączka tj. 38,4, ciężkim bólem mięśni, ...



Wróć   Forum Prawne > Temat na czasie > Koronawirus


Odpowiedz
 
10-01-2022, 20:50  
Użytkownik
Gość
Domyślnie Zaniedbanie przy leczeniu w POZ

Witam serdecznie.

Problem jest świeży, dotyczy leczenia w POZ na kasę chorych. Opowiem od początku. Chodzi o chorobę, którą przywitała mnie wraz z Nowym Rokiem. Obudziłem się z ciężką gorączka tj. 38,4, ciężkim bólem mięśni, potwornym kaszlem i dreszczami. Nie było innego wyjścia jak wizyta u lekarza. Zapisałem się na wizytę. Recepcjonista zapisała mnie na teleporade, nie zapytała nawet czy chce przyjść się przebadać. Oczywiście Panie stwierdziły wraz z lekarka, że udaje i w jakiś sposób chciały mnie ukarać. Dopiero na koniec się okazało kto podsuną im ten pomysł. Dobra wizyta wszystko ładnie, powiedziałem jakie mam objawy. Pani stwierdziła, że to może być COVID, więc zapisała mnie na drugi dzień na test PCR. Z tym, że wspomniana placówka jest oddalona o 8 km. Na początku stwierdziłem, że jakoś tam się dostanę. Dostałem też od Pani doktor numer do tego centrum i jak będę potrzebował to pod tym numerem mogę przełożyć wizytę. Oczywiście dostałem numer tej samej placówki sprzed 2 lat, oczywiście na numerze była przepełniona poczta. Pierwszy raz próbowałem dzwonić niedługo przed terminem, po prostu nikt nie chciał mnie odwieźć, a ja nie mam prawka. Zadzwoniłem więc do recepcjonistki i poinformowałem ją, że jednak nie będę miał jak dojechać. Ona na to, żebym brał kolegę czy kuzyna i tam jechał. Ja mówię, że nie dam rady i nie będę nikogo narażał. Do tego bardzo źle się czułem. Poprosiłem ją, żeby przysłała osoby odpowiedzialne za testy. One jeżdżą małą karetką, ich praca na tym polega. Ona stwierdziła, że po nią zadzwoni, tylko lekarka skończy wizytę i przerwaliśmy rozmowę. Czekałem gdzieś około 30 minut i w pewnym momencie zasnąłem od gorączki i bólu. Oczywiście owa Recepcjonistka olała sprawę i zadzwoniła z ośrodka dopiero po około trzech godzinach. Ja wstałem trochę później. Po przebudzeniu odrazu zadzwoniłem do niej, stwierdziła iż dobijała się cały czas. Miałem tylko dwa połączenia. Ona w późniejszej rozmowie stwierdziła, że doktorka dzwoniła z zastrzeżonego i nie widać tego. Z tym, że dzień wcześniej dzwoniła do mnie normalnie. Zaczęła się tłumaczyć, że jakby każdy miał jej numer to by do niej ciągle dzwonił. Tak naprawdę to było kłamstwo. Dostałem instrukcje dalszego działania, miałem dzwonić na ten wadliwy numer. Próbowałem i dalej pełna poczta, nawet nie pomysłem, żeby sprawdzić numery placówki. Następny dzień był Świętem 3 króli, więc dałem sobie spokój. Przez cały okres twierdziła, że mam kwarantannę i mam czas dzwonić. Tylko nikt mnie nie sprawdzał, nie było Policji, żadnych wytycznych, tak jakbym nie miał kwarantanny. Jak się potem okazała na aplikacji "Kwarantanna domowa" nie widnieje nic oprócz komunikatu brak zadań i informacji o dacie zakończenia kwarantanny z poprzedniego miesiąca. Dostałem jeden telefon z sanepidu i komunikat, że mam kwarantannę i będzie mnie kontrolowała Policja. To było zaraz po wizycie. Drugi dzień tak jakby mi to wycofała to zgłoszenie, tak jakbym nie miał objawów świadczących o możliwości zachorowania na COVID. Czwartek po Świętach dzwoniłem, oczywiście znowu narzekałem na ten numer. Był trefny, znowu prosiłem by zrobiła mi test w ośrodku. Oczywiście nie, mam dzwonić i tyle. Piątek był dniem przełomowym. Okazało się, że ma dwa inne inne numery. Do tego jeszcze w nerwach wybłagałem je od niej. Kolejka, ciągle byłem 16. Po godzinie, dwóch próbowałem tam się dostać. Spędziłem na dzwonieniu z 8 godzin, oczywiście praktycznie cały czas mnie rozłączali. Przy końcu leciał albo długo numerek i nagle rozłączało. Miałem już psychicznie dosyć, dałem sobie spokój. Poniedziałek był już porazka. Postanowiłem, że ośrodek mi nie pomoże. Poinformowałem osobę z biura, że muszę ten test zrobić, to był weekend. Rano w Poniedziałek dzwoni do mnie sekretarka z biura i się wydziera, że słucham instrukcji. Nie mieli prawa się kontaktować jedni z drugimi. RODO. Potem znowu dzwoni trochę bardziej stabilna i mnie straszy, że ona z kierownikem jedzie do osrodka. Masakra. Nie nagrywałem rozmów. Moim zdaniem to właśnie biuro dzwoniło, że udaje... A tak naprawdę jestem chory... Jestem na ciężkich lekach... Co mogę z tym zrobić? Zmuszają mnie do zrobienia testu w owej placówce. Moim zdaniem byłem usunięty z ich bazy na drugi dzień. To by tłumaczyło brak kwarantanny. Na koniec chciałem dodać, że zachowałem wszystkie zasady określane przez sanepid. A tak na koniec. W tym momencie, wszyscy są chorzy. Wszyscy te same objawy, typowe dla Grypy. Poradźcie co mam robić? Czy to normalne? Pozdrawiam NN
 
Odpowiedz

Podobne wątki na Forum Prawnym
Wątek
§ Płatna recepta przy leczeniu na NFZ? (odpowiedzi: 2) Dzień dobry, Czy pobieranie przez przychodnię opłaty za wydanie recepty od osoby leczącej się tam w ramach NFZ jest legalne? Chodzi o odebranie...
§ Co po leczeniu zamkniętym? (odpowiedzi: 0) Mój partner odbywa leczenie zamknięte. Jest to odwyk alkoholowy, na który został skierowany postanowieniem sądu. Niedługo kończy leczenie. Ale co po...
§ Błędy w leczeniu (odpowiedzi: 0) Witam, Mam pytanie odnośnie odpowiedzialności lekarza za swoje błędy. Sprawa dotyczy leczenia mojej mamy i wygląda następująco: Przez ostatni...
§ Alkoholik po leczeniu (odpowiedzi: 11) Witam, otóż mój szwagier jest alkoholikiem od 2006 roku ostatnio był na leczeniu. Dowiedziałam się od jego terapeutki, że żona jego może ubiegać się...
§ Zaniedbanie banku przy zamknięciu karty kredytowej (odpowiedzi: 1) Posiadałem w Banku X kartę kredytową, którą wypiwiedziałem w placówce banku w maju zeszłego roku. W czerwcu 2009 roku przyszło jeszcze puste...


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 09:06.