Zawłaszczenie pomieszczeń (części wspólnych) przez sąsiada.

  • Autor wątku Autor wątku Marek1981n
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

Marek1981n

Nowy użytkownik
Dołączył
05.2013
Odpowiedzi
18
Dzień dobry. W moim budynku mieszkalnym, w klatce, w której mieszkam jest 10 mieszkań. Do tych mieszkań są przynależne piwnice dla każdego z mieszkania oraz rowerownia, wózkownia i suszarnia. Jeden z sąsiadów zawłaszczył te pomieszczenia dla siebie, gdzie trzyma swoje rzeczy i rowery. Wystawił mój rower na korytarz mówiąc, że w rowerowni nie ma już miejsca. Sam trzyma tam kilka swoich rowerów. Po zgłoszeniu sprawy do spółdzielni mieszkaniowej otrzymaliśmy odpowiedź, że spółdzielnia nie jest stroną w sporze i że "mamy się dogadać". Po tym wydarzeniu sąsiad zmienił zamki do tych pomieszczeń i odmawia udostępnienia kluczy. Twierdzi, że rzekomo coś mu zginęło. Co można zrobić w tej sytuacji? Jak wyegzekwować dostęp do tych pomieszczeń, przy bierności Spółdzielni i braku współpracy z sąsiadem?
 
Marek1981n napisał:
Po tym wydarzeniu sąsiad zmienił zamki do tych pomieszczeń i odmawia udostępnienia kluczy.
Skoro to są pomieszczenia do użytku wspólnego to jest to działanie bezprawne. Jeżeli wymienia zamki to powinien mieć na to zgodę spółdzielni oraz przekazać do spółdzielni komplet kluczy, które ta rozdysponuje pomiedzy uprawnionych. Na ten moment jeszcze raz warto zwrócić się do spółdzielni, może wraz z innymi sąsiadami, którzy utracili dostęp do pomieszczeń.
 
Piszesz spółdzielnia. Spółdzielnia to nie wspólnota. Właścicielem lokalu jest spółdzielnia, a właścicielem spółdzielni spółdzielcy. To ważne na początku. Mówimy o lokalu użytkowym a nie mieszkalnym. W tej sytuacji zarząd spółdzielni jest zobowiązany naliczyć czynsz za bezumowne korzystanie z lokalu wg. stawek rynkowych za podobne lokale użytkowe za m.kw. (tak jakby wynajął ten lokal komercyjnie na potrzeby np. firmy) + opłaty eksploatacyjne + odsetki + ewentualne dodatkowe odszkodowanie. Dalej jest zobowiązany podjąć działania zmierzające do egzekucji tych należności bo inaczej działa na szkodę spółdzielni i spółdzielców, a to już podlega pod prawo karne. Warto to uświadomić zarządowi spółdzielni aby ruszył tyłki i wziął się do roboty a nie zwalał to całkowicie bezprawnie na lokatorów, cynicznie wykorzystując waszą niewiedzę dla swojej bezczynności. To pomieszczenie jest formalnie własnością spółdzielni a tą reprezentuje zarząd. Wasze „sąsiedzkie” roszczenia nie wywołują skutku prawnego dlatego sąsiad was olewa, a wasze działania są kompletnie nieskuteczne i on zapewne to wie. Nie możecie sami skutecznie odebrać mu lokalu a jeśli zrobicie to siłowo to będziecie odpowiadać karnie i jeszcze płacić mu odszkodowanie. Nawet nie możecie skierować sprawy do sądu czy gdziekolwiek formalnie wystąpić o pomoc, bo to nie wasz lokal tylko spółdzielni.
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra