Wolne na wezwanie do sadu.

  • Autor wątku Autor wątku AdrianBuk
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
A

AdrianBuk

Nowy użytkownik
Dołączył
03.2026
Odpowiedzi
6
W sprawie w której jestem stroną dostałem wezwanie do sądu ze stawiennictwem obowiązkowym na pierwszą rozprawę. Wezwanie zaniosłem do firmy i dostałem wolne. W trakcie rozprawy sędzia wyznaczył termin kolejnej. Poszedłem do pracodawcy a ten mi odpowiedział, że dla niego "nie ma kwitu nie ma tematu". Zadzwoniłem na infolinię sądu mi powiedzieli, że jak sędzia ogłosił termin na rozprawie stronom, to wezwania nie będzie. Co mam teraz zrobić żeby dostać wolne na kolejną sprawę. Szef powiedział, że mogę sobie wziąć urlop ale 2 tyg. bo mi tyle zostało i podobno musi być dany w całości, ponoć nie można tego już podzielić, a to mi nie bardzo pasuje.
 
AdrianBuk napisał:
Zadzwoniłem na infolinię sądu mi powiedzieli, że jak sędzia ogłosił termin na rozprawie stronom, to wezwania nie będzie. Co mam teraz zrobić żeby dostać wolne na kolejną sprawę.
To prawda. Jeżeli pracodawca podchodzi tak formalnie to można zwrócić się do sądu o udostępnienie uwierzytelnionego odpisu protokołu rozprawy. Na protokole powinna być adnotacja odnośnie kolejnego terminu rozprawy i o tym, że strony zostały o nim powiadomione. Inną opcją, bez uwierzytelnienia, jest wykonanie własnej fotokopii lub uzyskanie kserokopii z akt sprawy po zamówieniu ich do czytelni akt.
 
Miałem podobną sytuację z tym, że mam dostęp do spraw na PISP (link: https://portal.wroclaw.sa.gov.pl/login) i tam mogłem sobie pobrać adnotację odnośnie kolejnej rozprawy, którą przesłałem do pracodawcy i nie było z tym problemu.
Proponuję założyć sobie dostęp do swoich spraw na PISP i wtedy jest się na bieżąco, nie trzeba czekać za listami odnośnie terminów spraw itd.
 
Jeśli chodzi o urlop wypoczynkowy, to na wniosek pracownika urlop może być podzielony na części. W takim jednak przypadku co najmniej jedna część wypoczynku powinna trwać nie mniej niż 14 kolejnych dni kalendarzowych. Takie brzmienie przepisu znajduje się w art. 162 Kodeksu pracy. Przepis ten ustanawia zasadę udzielania całego urlopu wypoczynkowego w jednym ciągu oraz wyjątek od tej zasady, oparty na wniosku pracownika, dotyczący podziału urlopu na części z zastrzeżeniem, że jedna część wypoczynku powinna trwać nieprzerwanie 14 dni kalendarzowych.
Nie chodzi o 14 dni urlopu, ale o udzielenie urlopu w taki sposób, aby jego długość łącznie z dniami wolnymi dla pracownika – wolnymi z uwagi na rozkład czasu pracy (np. weekendy, święta), wynikającymi z rozkładu czasu pracy w przeciętnie 5-dniowym tygodniu pracy, przypadającymi w trakcie urlopu lub bezpośrednio po jego zakończeniu – dawały sumę 14 dni kalendarzowych.
 
Pracodawca ma obowiązek udzielić zwolnienia pracownikowi w takim przypadku. Uwierzytelniona kopia protokołu rozprawy nie jest dobrym pomysłem, ze względu na szczegóły sprawy często zeznania lub wyjaśnienia innych osób, a nawet dane osobowe. Natomiast można wcześniej zwrócić się listem poleconym do biura (boi) o zaświadczenie o obowiązkowym stawiennictwie i terminie rozprawy. W ostateczności (tak bylo w mojej sytuacji) pracodawca udziela usprawiedliwionego bezpłatnego zwolnienia, a po dostarczeniu zaświadczenia o obecności na rozprawie z obowiązkowym stawiennictwem, zostanie ten dzień usprawiedliwiony i zapłacony, W takim wypadku podobnie jak w przypadku zwrotu kosztów stawiennictwa należy to zgłosić wniosek sędziemu na początku rozprawy.
 
pionek1407 napisał:
Uwierzytelniona kopia protokołu rozprawy nie jest dobrym pomysłem, ze względu na szczegóły sprawy często zeznania lub wyjaśnienia innych osób, a nawet dane osobowe.
Tylko nikt nie napisał, żeby dawać cały protokół - chodzi o ostatnią stronę z zarządzeniami. Zbędne dane osobowe można i trzeba zakryć, zamazać.
 
pionek1407 napisał:
Pracodawca ma obowiązek udzielić zwolnienia pracownikowi w takim przypadku.
Pracodawca musi mieć podstawę. Może (jego wola) zadowolić się oświadczeniem pisemnym pracownika, ale z reguły tak nie jest, bo każdy chcąc dzień wolny mógłby powiedzieć że idzie do sądu. Zresztą to nie tylko sądów dotyczy. A pracodawca nie ma realnej możliwości weryfikacji, a niezapłacony pracownikowi dzień musi udokumentować i wskazać podstawę faktyczną i prawną.

pionek1407 napisał:
W ostateczności (tak bylo w mojej sytuacji) pracodawca udziela usprawiedliwionego bezpłatnego zwolnienia, a po dostarczeniu zaświadczenia o obecności na rozprawie z obowiązkowym stawiennictwem, zostanie ten dzień usprawiedliwiony i zapłacony, W takim wypadku podobnie jak w przypadku zwrotu kosztów stawiennictwa należy to zgłosić wniosek sędziemu na początku rozprawy.
Ale "zapłacony" chyba nie przez pracodawcę... Wniosek trzeba złożyć do sądu, jak wygrasz to będzie dopisany do kosztów sprawy dla przegrywającego. Mówimy o stronie postępowania.


Moim zdaniem, wystąp do sądu z wnioskiem o wydanie zaświadczenia o wyznaczonym terminie obowiązkowego stawiennictwa w sądzie w dniu.... dla potrzeb okazania pracodawcy w związku z koniecznością uzyskania dnia wolnego usprawiedliwionego. I tyle.

Ostatnio sądy (nie wiem czy wszystkie) ale przy wysyłaniu jakichkolwiek pism procesowych czy innych dokumentów dołączają pismo przewodnie i tam wpisują datę kolejnej rozprawy jakby "z automatu". Ale rozumiem, że jak odstępy między sprawami są kilkumiesięczne to dbają by strona nie zapomniała... ;-)
 
Pangonzo napisał: Ale „zapłacony” chyba nie przez pracodawcę...jednak przez pracodawcę, ale zapomniałem dodać, że w tym wspomnianym przypadku występowałem w roli świadka, a nie strony, a to rzeczywiście inna sytuacja.
 
pionek1407 napisał:
Pangonzo napisał: Ale „zapłacony” chyba nie przez pracodawcę...jednak przez pracodawcę, ale zapomniałem dodać, że w tym wspomnianym przypadku występowałem w roli świadka, a nie strony, a to rzeczywiście inna sytuacja.
Nie brnij w to dalej. Nie pogrążaj się. Świadkowi zawsze zwraca sąd. Świadek przedkłada sądowi zaświadczenie od pracodawcy o kwocie utraconych zarobków w związku ze stawiennictwem. Sąd sumuje to z ewentualnymi innymi kosztami stawiennictwa jeśli występują i całość zwraca świadkowi z budżetu sądu. Dalej zależnie od uznania obciąża tym stronę lub Skarb Państwa. Tylko jedna sytuacja stanowi wyjątek, gdy świadek zeznaje w sprawie swojego pracodawcy lub jest funkcjonariuszem publicznym i zeznaje w ramach obowiązków służbowych. Tylko, że wówczas nie jest to dzień wolny dla świadka. Nie kombinuj.
 
Nie wiem, dlaczego nie umiesz przyjąć całkiem normalnej rzeczy, że firma za taki dzień może światkowi zapłacić i wtedy nie masz utraconego zarobku i nie zwraca nic sąd. W firmie było ustalone, że każdy pracownik może otrzymać trzy dni płatnego zwolnienia z wykonywania pracy w roku, musi je tylko uprawdopodobnić lub zaświadczyć. Tego prawo nie zabrania, i tak do sądu otrzymałem płatny dzień, a na pogrzeb teściowej na drugim końcu polski dodatkowy dzień płatny na dojazd. Nie mówię o przysługującym prawie, ale o faktach w zależności od firmy, żyjesz z bardzo ograniczoną świadomością.
 
pionek1407 napisał:
Nie wiem, dlaczego nie umiesz przyjąć całkiem normalnej rzeczy, że firma za taki dzień może światkowi zapłacić i wtedy nie masz utraconego zarobku i nie zwraca nic sąd. W firmie było ustalone, że każdy pracownik może otrzymać trzy dni płatnego zwolnienia z wykonywania pracy w roku, musi je tylko uprawdopodobnić lub zaświadczyć. Tego prawo nie zabrania, i tak do sądu otrzymałem płatny dzień, a na pogrzeb teściowej na drugim końcu polski dodatkowy dzień płatny na dojazd. Nie mówię o przysługującym prawie, ale o faktach w zależności od firmy, żyjesz z bardzo ograniczoną świadomością.
Bo w Polsce mamy prawo.
Bo tutaj udzielamy porad ludziom w ich konkretnych sytuacjach a nie omawiamy twoje wymyślone historie.
Na marginesie, w Polsce mamy też ortografię i zasady pisowni słowa "światek"... ;)
 
Jeśli do terminu rozprawy jest jeszcze kilka tygodni to ja bym zadzwonił do sekretariatu Sądu i poprosił, aby wysłali Ci wezwanie pisemnie z ww. powodu. Kwestia wygenerowania i puszczenia, nie jest to problem dla protokolanta.

Druga sprawa, że zawsze możesz poprosić po rozprawie o zaświadczenie, informacje, że się stawiłeś na rozprawie w tym i tym dniu w sądzie. W sumie to chyba powinno bardziej interesować pracodawcę niż samo wezwanie (na które możesz się przecież nie stawic).
 
Powrót
Góra