odstąpienie od umowy adopcyjnej kota chorego na epilepsję - Forum Prawne

 

odstąpienie od umowy adopcyjnej kota chorego na epilepsję

Bardzo proszę o pomoc w bardzo trudnej dla mnie sytuacji. Czy i jak mogę odstąpić od umowy adopcyjnej ze Stowarzyszeniem. Opiszę poniżej. Umowę adopcyjną kota, zawarłam dnia 21 grudnia 2018 r. z reprezentantką Stowarzyszenia Pomocy ...



Wróć   Forum Prawne > Pomoc prawna z zakresu prawa prywatnego > Prawo cywilne


Odpowiedz
 
16-04-2019, 01:24  
Atka28
Początkujący
 
Posty: 2
Domyślnie odstąpienie od umowy adopcyjnej kota chorego na epilepsję

Bardzo proszę o pomoc w bardzo trudnej dla mnie sytuacji. Czy i jak mogę odstąpić od umowy adopcyjnej ze Stowarzyszeniem. Opiszę poniżej.
Umowę adopcyjną kota, zawarłam dnia 21 grudnia 2018 r. z reprezentantką Stowarzyszenia Pomocy Bezdomnym Zwierzętom.
WW. kot został przekazany mi z informacją i wpisem w książęce zdrowia, że ma epilepsję, prawdopodobnie po upadku z 7 piętra byłych właścicieli, którzy zrzekli się prawa do kota na rzecz Stowarzyszenia. Przekazano mi również informację, że należy kotu podawać 2x dziennie tabletki LUMINALUM.
Kot, gdy go zabierałam, był wystraszony obecnością innych kotów (mieszkał w pokoiku z dala od nich), gdy przywiozłam go do siebie, od razu zaczął reagować pozytywnie, zadomawiał się i adoptował znakomicie. Wchodził na łóżko, dał się głaskać, spał w łóżku ze mną, miał zapewnione jedzenie, ciepło i bezpieczeństwo.
11 lutego kot zaczął wymiotować, mimo, iż nie podawałam mu innej niż wcześniej karmy. Zgłosiłam się z nim natychmiast do Przychodni weterynaryjnej, którą poleciła wolontariuszka, która tam z kotem już była, przed moją adopcją. Kot został zbadany, pobrano krew, dostał lek przeciw wymiotny i przepisano dalej ten sam lek na epilepsję. Następnego dnia kot już nie wymiotował, mniej jadł, ale doszedł do siebie, łaknienie wróciło. Nie mniej zaczęłam obserwować u niego po powrocie z pracy posklejaną sierść wokół pyszczka i ogona. Nie wiedziałam dlaczego. Kot zaczął być niespokojny bez wyraźnej przyczyny, częściej zasypiał w drugim pokoju, zastygał na kilka minut sztywno.
5 kwietnia, gdy wróciłam wcześniej z pracy, usłyszałam niepokojący „płacz” kota i hałas w drugim pokoju. Gdy weszłam, zobaczyłam, że kot ma atak.
Ze względu na to, że nie jest mi obca epilepsja u dorosłych, przytrzymałam mu główkę i głaskałam. Kot doszedł do siebie i miał duży apetyt. Myślałam, że to przypadek, ale okazało się, że z dnia na dzień ataki się powtarzają, mimo, że podawałam mu leki. W sobotę kot miał już 2 ataki w ciągu dnia, podałam mu większą dawkę leku, ale to nie pomogło. W niedzielę ataków było więcej, kot był bardzo niespokojny. Cały czas leżał na kocyku na łóżku, gdy miał już 3 atak w ciągu dnia, uciekał, sikając na podłogę. W nocy, gdy dostał kolejnych drgawek przytrzymałam mu pyszczek, jak zawsze i delikatnie wycierałam, wtedy zacisnął mi kły na kciuku i wbił się do kości. Z początku nic się nie działo z palcem, kot się uspokoił i wzięłam go do łóżka. Spał spokojnie do rana.
Rano, palec i cała ręka zapuchła. Lekarz rodzinny skierował mnie do Przychodni chorób zakaźnych, zaaplikowano mi zastrzyk przeciw tężcowi, antybiotyk, maści i L4 od 8.04 do 15.04. O zaistniałej sytuacji powiadomiłam wolontariuszkę, która stwierdziła, że "to już mój kot". Pojechałam z kotem do neurologa w in przychodni, bo gdy wróciłam od lekarza, kot już był zasikany. Drgawki miał cały czas, w odstępach 10 minutowych.
Zdecydowano w przychodni, że kot zostanie na obserwacji, zrobiono badania, pobrano materiał na FIP. Następnego dnia pojechałam po kota. W przychodni miał jeszcze jeden atak. Pani neurolog przepisała dodatkowy lek Levetiracetam i zwiększyła dawkę LUMINALUM.
W domu kot już nie miał drgawek, ale stał się agresywny. Gdy nachylałam się do niego, by podać mu do miski jedzenie, ugryzł mnie w szyję. Kolejnego dnia zauważyłam, że dziwnie leży pod stołem, na grzbiecie z nóżkami do góry, sztywny. Głaskałam go i po kilku minutach doszedł do siebie. Każdego dnia zauważałam podobne sytuacje. Raz, gdy go pogłaskałam, to podrapał mi drugą rękę.
Coraz częściej wskakiwał na stół, nie chciał zejść, zaczynał syczeć. Do jedzenia przestał się łasić, a zaczął drapać. Musiałam brać miseczkę na blat, by włożyć jedzenie, bo gdy pochylałam się to, drapał i wyrywał jedzenie. Z dnia na dzień zaczął sikać gdzie się da, miauczał cały dzień i w nocy. 15.04 (wczoraj), gdy podawałam mu miskę z wodą, chwycił mnie zębami za tę samą rękę, wbił zęby.
Zmuszona byłam ponownie udać się do lekarza. Chirurg, zdecydowanie stwierdził, że kolejne pogryzienia mogą grozić ropniem tkanek i kości, i że kot zagraża mojemu zdrowiu, a nawet życiu. Muszę brać kolejną dawkę antybiotyku i mam kolejne L4.
O sytuacji ponownie poinformowałam panią wolontariuszkę. Zgłosiłam się też do pani neurolog, która odczytała wynik badania kota na FIP i stwierdziła, że kot nie ma choroby otrzewnej, ale przy epilepsji trzeba zrobić rezonans, czy kot nie ma guza, który powoduje takie zmiany jego zachowania i ataki.
W związku z tym, że jak wspomniałam wyżej, kot został mi przekazany, bez ważnych badań, które powinny wykluczyć guza i ewentualne zmiany w jego zachowaniu, oraz poinformowano, że jak brał leki, to nie miał ataków, ukrywając, że je jednak miał (mam potwierdzenie w smsie wolontariuszki) oraz ze względu na zagrożenie mojego zdrowia i życia, czy mam prawo odstąpić od umowy adopcyjnej i oddać kota, a jeśli tak, to jak mam to zrobić? Na potwierdzenie moich słów, mam dokumentację fotograficzną, jak sprawowana była opieka i jakie warunki miał kot i jakie poczucie bezpieczeństwa. Dokumentację lekarską od lekarza specjalisty chorób zakaźnych i chirurga, jak i fotograficzna rąk, szyi również.
Wolontariuszka we wczorajszej rozmowie tłumaczyła mi, że zwrot w jego zdrowiu nie można było przewidzieć, a to przecież nie tłumaczy braku badań i tego, że mam ponosić konsekwencje adopcji niezdiagnozowanego porządnie kota, ze szkodą i cierpieniem dla niego jak i dla mnie, która go pokochałam.
Informowałam również wolontariuszkę, że nie mogę brać kota, na którego leczenie trzeba wydawać duże środki finansowe, bo ich nie mam, zapewniono mnie, że leki kosztują 4złote i to nie jest duży wydatek. Byłam pewna, że sobie poradzę i radziłam, nawet przy tych jednorazowych atakach, i później (na badania i wizytę u neurologa wydałam ponad 500zł), pomijając zakup leków dla siebie. Nie jestem w stanie psychicznie wytrzymać stresu, lęku, który zapanowała w moim domu, kot mnie terroryzuje, szczerzy zęby, syczy, cały czas miauczy przeraźliwie, bo cierpi, a ja z nim! Nie jestem w stanie patrzyć na jego ból, ani też nie chcę mieć na sumieniu jego dalszego losu, nie mam nawet środków, by podjąć badania kolejne, które nie wiem jak się skończą Proszę o radę.
Atka28 jest off-line  
16-04-2019, 05:38  
2zona
Zbanowany
 
Posty: 8.050
Domyślnie RE: odstąpienie od umowy adopcyjnej kota chorego na epilepsję

A może uspac kota , który jak pisząc cierpi fizycznie z powodu swej choroby.
2zona jest off-line  
16-04-2019, 08:26  
Atka28
Początkujący
 
Posty: 2
Domyślnie

Cytat:
Napisał/a 2zona Zobacz post
A może uspac kota , który jak pisząc cierpi fizycznie z powodu swej choroby.
To nie takie proste. Kot, który pogryzł człowieka, żeby został uśpiony, musi przejść tygodniową obserwację pod kątem wścieklizny, jeżeli nie ma wskazań od neurologa potwierdzonego badaniami /np.rezonansem/ dowiedziałam się u in. weterynarza. Wszystko jest kosztowne, to jedna kwestia, inna, ważna, dlaczego ja, której kot stał się tak bliski, która go pokochałam, mam go usypiać, albo robić kolejne drogie badania, na które zwyczajnie mnie nie stać. Uszczerbek na zdrowiu, strata wynagrodzenia za pracę, i psychiczna udręka, bo wolontariuszka nie dopilnowała wszystkich badań, bo wcisnęła mi bardzo chore zwierzę, zamiast humanitarnie pozwolić mu odejść /właściciele chcieli to zrobić, bo widzieli jak kot się męczy, ale wolontariuszka zadeklarowała, że ona sie zajmie adopcją kota i go uratuje. Tak go uratowała, że bagatelizując chorobę, pokrzywdzone jest zwierzę i ja/.
Atka28 jest off-line  
16-04-2019, 12:05  
Jasny Anna
Początkujący
 
Posty: 1
Domyślnie RE: odstąpienie od umowy adopcyjnej kota chorego na epilepsję

Nie wiadomo kto bardziej potrzebuje pomocy Pani czy Kotek.
Jedno jest pewne - Wielkie ma Pani SERCE i na pewno kot to czuje.
Nie jest to łatwa sytuacja, nie mniej jednak może uda się Pani znaleźć takiego weterynarza, który np. robi zwierzętom akupunkturę i może w przypadku tego kotka była by ona dobrym rozwiązaniem.
Np. Arka Noego w Kamionkach - Weterynarz ten do leczenia standardowego dodaje również wiedzę alternatywną. Dodatkowo nie bierze wygórowanych stawek i dopiero po wyleczeniu zwierzęcia albo niekiedy wcale jeśli są to znalezione zwierzęta lub ze schroniska.
A jeszcze co do Pani i tego antybiotyku na opuchnięte miejsca po ugryzieniu to dobrze aby Pani piła probiotyk, koncentrat probiotyczny. Wtedy szybciej organizm się zregeneruje i uniknie Pani wyjałowienia flory w jelitach oraz dzięki probiotykowi wesprze Pani swoją ochronę czyli układ immunologiczny przez chorobotwórczymi bakteriami. Probiotyk wpłynie lepiej na odbudowę flory w jelitach po antybiotyku a co za tym idzie na zdrowie.
Jasny Anna jest off-line  
10-05-2020, 21:54  
colon
Początkujący
 
Posty: 23
Domyślnie RE: odstąpienie od umowy adopcyjnej kota chorego na epilepsję

witam, ciekawi mnie, jak się skończyła ta historia (też mam kota ze schroniska, póki co cieszy się zdrowiem, choć jest ślepy, po kocim katarze); prosze napisać, co w końcu Pani postanowiła i jak to wyszło? pozdr.
colon jest off-line  
Odpowiedz

Podobne wątki na Forum Prawnym
Wątek
§ oddałam kota bez podpisania umowy adopcyjnej (odpowiedzi: 2) Witam, W niedzielę oddałam kotkę, która przybłąkała się do mnie i znalazła u mnie schronienie. Jednak nie podpisałam żadnej umowy z dziewczyną,...
§ odwołanie umowy adopcyjnej kota (odpowiedzi: 8) mam pytanie punkt 9 w umowie o adopcję kotka brzmi w najdogodniejszy sposób(list,email telefon)udzielać informacji o zwierzęciu oddajacemu do...
§ odstąpienie od umowy adopcyjnej PSA (odpowiedzi: 0) Witam. Moja ciotka adoptowała od kogoś z ogłoszenia internetowego psa. Ale pies (mieszaniec) okazał sie agresywny, gryzie ją do krwi, proszę mi...
§ Odstąpienie od umowy adopcyjnej psa PILNE (odpowiedzi: 1) Bardzo proszę o pomoc. Pies został bezpłatnie przekazany osobie adoptującej psa. Nie ma w tej umowie punktu o zwrocie psa właścicielowi (czyli...
§ Odstąpienie lub rozwiązanie umowy adopcyjnej psa (odpowiedzi: 1) Wita bardzo proszę o pomoc 26 czerwca podpisałam umowę adopcyjną psa i sunię wydałam (ze wszystkimi dokumentami), wszystko było dobrze do wczoraj...


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 03:28.