czy to już nękanie? - Forum Prawne

 

czy to już nękanie?

Witam, zwracam się do Was z nadzieją, że udzielicie mi odpowiedzi jak postępować w sytuacji w której czuję się nękana i szykowana. Przede wszystkim sytuacja ma miejsce na mojej uczelni, pewien z "kolegów" z grupy, ...



Wróć   Forum Prawne > Pomoc prawna z zakresu prawa publicznego > Prawo karne

Prawo karne - aktualne tematy:

  • § Próba wmówienia wykroczenia, s...
    Witam! Zwracam się do Was z prośba. Otóż wracając z imprezy wraz z kolega zobaczyłem wywrócony znak drogowy na...
  • § przesłuchanie w roli świadka a...
    Zona dostała dziś wezwanie na przesłuchanie , nie wiemy o co chodzi ale prawdopodobnie sprawa dotczy sąsiada...
  • § Nieletni pijany
    Witam, mam pytanie mianowicie.koledzy z klasy pijani przyszli pod mój dom i wyzywali mnie od najgorszych na to mój...

Odpowiedz
 
30-03-2012, 12:18  
vorla
Początkujący
 
Posty: 2
Domyślnie czy to już nękanie?

Witam,
zwracam się do Was z nadzieją, że udzielicie mi odpowiedzi jak postępować w sytuacji w której czuję się nękana i szykowana.
Przede wszystkim sytuacja ma miejsce na mojej uczelni, pewien z "kolegów" z grupy, zakochał się w mojej przyjaciółce. Miał nadzieję, że dzięki mojej pomocy coś u niej wskóra. Ja jednak nie miałam zamiaru się w to mieszać, o czym on był informowany przy każdej nadarzającej się okazji. Jednak był nieustępliwy i wobec mnie i wobec tej dziewczyny. Po kilku miesiącach jego ciągłego wydzwaniania do mnie - o każdej porze dnia i nocy. Tuż przed sesją, poprosiłam go by dał mi już spokój i nie dzwonił nie smsował do mnie, bo już mam go dość. Nie przyniosło to efektu, groźba że pójdę na policję, też nie. Dopiero sms ode mnie, który był już efektem rozpaczy, że jeśli raz jeszcze się do mnie odezwie to dam mu w twarz! (mogło to być jakoś inaczej ujęte, bo ten moment mojej opowieści dział się latem zeszłego roku, ale sens był właśnie tego typu), przyniósł zamierzony efekt. Miałam AŻ 3 miesiące wakacji spokoju, zero telefonów od niego, zero smsów.
Powrót na uczelnie w nowym semestrze, okazał się najgorszą rzeczą jaka mogła mi się przytrafić. Na początku próbował się pogodzić, gdy stwierdziłam, że nie potrzebuję jego "przyjaźni", że nic do niego nie mam, ale również nie mam ochoty by się ze mną kontaktował, no chyba że w sprawach "służbowych" (jestem starostą grupy), on odebrał sobie to jako atak na swoją osobę.
W między czasie wynikła na uczelni wśród studentów afera, pt. ktoś donosi do wykładowców. Większość studentów bardzo szybko winnym uznała jego (chyba tak do końca nie bez podstawnie). Jego przyjaciel w prawdzie przyznał, że to właśnie rzeczona przeze mnie osoba była winną tych donosów. Oczywiście całe to "oczernianie" kolega uznał za moje dzieło, a ja ze swojej strony nie zrobiłam nic, poza jednym smsem do mojego przyjaciela, w którym znalazła się informacja, że takie plotki chodzą i kto takie informacje udostępnia. Oczywiście szacowny kolega został publicznie przeproszony przeze mnie, bo przyznaję nie powinnam była nawet w takiej formie pisać tego smsa.
Ten konkretny sms, stał się powodem, że ów kolega zaczął mi grozić. Grożby były wszelkiego typu, że zniszczy mnie, że pójdzie do rektora, do prokuratury, że pozbawi mnie mojego "stołka". Nie przejęłam się tym specjalnie, uznałam za głupie gadanie, zupełnie tak jak jego wcześniejsze wypowiedzi, że został zmuszony do zmiany uczelni, że się powiesi itp. Jednak zrobiłam coś, co też uznaje teraz za głupie, mianowicie na jednym z portali społecznościowych, umieściłam post - że pewna osoba grozi mi, oczywiście znalazła się tam też informacja o tym, że stwierdził że pobije mojego kolegę oraz że będzie sponsorował tą moją przyjaciółkę w której był zakochany! Co ważne, nie padło tam ŻADNE NAZWISKO!. Była to taka moja forma wyładowania stresu. Pod postem znalazło się kilka komentarzy, że ten czy tamten "go spiorą", ale zaraz oświadczyłam, że nie życzę sobie takich komentarzy, bo przemocą nic się nie zdziała.
Oczywiście kolega uznał, że jest to post o nim - co oczywiście się zgadza, pod warunkiem, że przyznaje się do moich zarzutów, które w nim umieściłam.
Miałam 2 miesiące spokoju.
Na koniec lutego, zostałam zaproszona wraz z koleżanką do dziekana. Ów kolega złożył, donos na mnie, że mu grożę. Całą sytuację udało nam się jednak wyjaśnić, a dziekan sprawiał wrażenie jakby był po mojej stronie. Proponował, żebym zwracała się do niego z każdym problemem dotyczącym tej sprawy, bo jest ona przynajmniej dziwna. Co ważne koleżanka znalazła się u dziekana tylko dlatego, że pod wspomnianym wyżej postem umieściła informację, że będzie mnie bronić, gdyby chciał mi coś zrobić.
Takie rozwiązanie sytuacji, ów kolega odebrał jako policzek. W odwecie zaczął opowiadać wszystkim dookoła, że mnie zniszczy, że dziekan sobie z niego zakpił, że idzie do prokuratury, itp -czyli stała jego śpiewka.
Po kilku tygodniach wysłuchiwania od znajomych tego typu informacji, postanowiłam zaciągnąć porady u opiekuna roku, co można zrobić z tą sytuacją.Zaproponowano rozmowę pojednawczą. Efekt jej był taki, że po raz kolejny zostałam oczerniona i oskarżona o absurdalne rzeczy typu : naśmiewanie się z niego oraz oczywiście to znowu ja byłam winna całej tej sytuacji. Nie pomogło nawet to, że miałam na tej rozmowie świadka, który potwierdzał część z moich słów, bo przecież nie zna całej sytuacji, nie wszystkiego był naocznym świadkiem.
Ustaliliśmy wspólnie z opiekunem roku, że nie wchodzimy sobie w drogę, nie rozmawiamy o sobie, itp. (czyli tak jak to ja robiłam do tej pory). Jednak dzisiaj na zajęciach, gdy jeden z wykładowców poprosił mnie o przedstawienie błędów jakie ów kolega popełnił, a ja odmówiłam tego, informując jednocześnie, że mogę być nie obiektywna, ponieważ jestem z tym panem w konflikcie, a każde moje słowo może być z jego strony odebrane o atak na jego osobę. Zostałam zaatakowana przez kolegę, podważył oczywiście moje kompetencje, zarzucił mi kolejne absurdalne ataki na swoją osobę. A na domiar złego, ów wykładowca kończąc zajęcia, zapytał z kim jeszcze jestem w konflikcie bo nie wie kiedy znów prosić mnie o ocenę. Nie wytrzymałam już, wstałam i pierwszy raz od czerwca zabrałam głos. Powiedziałam, że to ja jestem ofiarą tego człowieka, że to ja jestem posądzana o wszystko i ja muszę biegać do dziekana tłumaczyć się z jego chorobliwych żądzy. Domyślam się, że tym oto sposobem załatwiłam sobie "zdanie" egzaminu u wspomnianego wykładowcy.

Błagam doradźcie mi co mam zrobić. Jeśli chodzi o dowody, to ich po prostu nie mam. W grudniu wymieniałam telefon. Co do świadków, jest kilka osób które deklarują się, że staną po mojej stronie, ale jakoś nie jestem tego pewna.

Z góry dziękuję Wam za pomoc.
vorla jest off-line  
30-03-2012, 12:27  
gośćnaforum001
Zbanowany
 
Posty: 944
Domyślnie RE: czy to już nękanie?

O Jezu, na niezłego psychola trafiłaś. Czy ludzie u Ciebie na roku nie widzą, że ten człowiek jest chory psychicznie? Wydaje mi się, że najpiej by było abys zupełnie nie reagowała na niego.
gośćnaforum001 jest off-line  
01-04-2012, 16:57  
vorla
Początkujący
 
Posty: 2
Domyślnie RE: czy to już nękanie?

Część ludzi wie, że mamy do czynienia z psycholem. Jednak póki problem bezpośrednio ich nie dotyka, nie chcą się mieszać. Ot, tak jest po prostu łatwiej.
Część jak wspomniałam we wcześniejszym poście deklaruje, że na wypadek jakiegoś działania, potwierdzi moje słowa. Tylko ja nie wiem, jakie kroki mogę podjąć, żeby ten człowiek dał mi spokój.

Czy są podstawy by iść na policję z tym? Jeśli tak, to pod co dokładnie mogę zaliczyć jego zachowanie? Czy jest to już nękanie?

Czy są jakieś inne sposoby rozwiązania tego problemu?
vorla jest off-line  
Odpowiedz

Podobne wątki na Forum Prawnym
Wątek
§ Nękanie (odpowiedzi: 11) Proszę o pomoc prawną jak napisac wniosek gdy ludzie z zazdrości życ nie dają itp. BARDZO MI ZALEŻY O JAK NAJSZYBSZĄ ODPOWIEDŹ ! :D
§ Nękanie (odpowiedzi: 9) Witam. Wraz z moją rodziną mamy taki problem natomiast, w tym roku umarła moja babcia która cały swój majątek przepisała swojemu synowi czyli mojemu...
§ FB - nękanie (odpowiedzi: 11) Witam Chyba najlepiej będzie jak wkleję wiadomości które dostałem od pewnej osoby poprzez prywatną wiadomość na FB czy mogę coś z tym...
§ nękanie SMS-mi (odpowiedzi: 1) Moja córka od czasu kiedy rozstała się z chłopakiem dostaje ciągle SMS-y i odbiera połączenia z numeru zastrzeżonego. Mamy pewność, że to właśnie on...
§ nękanie (odpowiedzi: 12) Witam. Jestem ponad rok po rozwodzie ,były mąż od rozwodu postanowił mnie zniszczyć,zaczęło się od pijaństwa,awantur,wyzwisk,straszenia i...
§ Nękanie? (odpowiedzi: 6) Mam parę pytań. Jestem nękana juz od paru dobrych miesięcy. Chciałabym się dowiedziec, co mogę w tej sprawie zrobic? Cała sytuacja wygląda tak:...


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 06:44.