Zaniedbania placówki opiekuńczo-leczniczej - Forum Prawne

 

Zaniedbania placówki opiekuńczo-leczniczej

Witam, jestem opiekunem prawnym mojej całkowicie ubezwłasnowolnionej mamy, chorej na Alzheimera. Status opiekuna prawnego mam nadany sądownie. Mama przebywa w placówce opiekuńczo-leczniczej. Na Alzheimera choruje od 2002r., nikogo nie poznaje, nie ma z nią kontaktu, ...



Wróć   Forum Prawne > Pomoc prawna z zakresu prawa publicznego > Prawo karne


Odpowiedz
 
05-09-2013, 21:42  
Jolie3
Początkujący
 
Posty: 7
Domyślnie Zaniedbania placówki opiekuńczo-leczniczej

Witam,
jestem opiekunem prawnym mojej całkowicie ubezwłasnowolnionej mamy, chorej na Alzheimera. Status opiekuna prawnego mam nadany sądownie.
Mama przebywa w placówce opiekuńczo-leczniczej. Na Alzheimera choruje od 2002r., nikogo nie poznaje, nie ma z nią kontaktu, mama żyje w swoim świecie.
W tym roku, w niejasnych okolicznościach mama doznała złamania kości szyjki udowej. Stało się to w pierwszy dzień świąt wielkanocnych. Nikt z placówki nie powiadomił mnie o zaistniałej sytuacji. Po upadku, mama nie była w stanie chodzić, została posadzona na wózek inwalidzki i przewieziona do swojego pokoju. Potem położono ją do łóżka. Wezwano lekarza dyżurnego, który obejrzał mamę i nic groźnego nie stwierdził. Zalecił leżenie w łóżku i obserwację, bo chora nie zgłaszała dolegliwości bólowych. Na drugi dzień do mamy przyjechała rodzina /ja w tym czasie przebywałam w sanatorium na drugim końcu Polski/.
Rano opiekunki i salowe zmieniały pacjentkom pampersy. Gdy przyszło do zmiany pampersa u mojej mamy, mama krzyczała z bólu wniebogłosy i nie dała się dotknąć. Nikt z personelu nie powiedział mojej rodzinie o wypadku, na zapytanie co się stało, czemu mama leży w łóżku /mama była osobą chodzącą/, odpowiedziano, że wczoraj się trochę potłukła i dziś jest obolała, lepiej mamy nie ruszać, niech sobie poleży i odpocznie. Zaniepokojona rodzina zadzwoniła do mnie i powiadomiła mnie o całym zdarzeniu. Otrzymali informację od pielęgniarki, że jutro będzie lekarz odpowiedzialny za oddział i on podejmie decyzję w sprawie mamy, teraz trzeba czekać. Nadal nikt nie skontaktował się ze mną w sprawie wypadku. Następnego dnia po świętach od samego rana wydzwaniałam do placówki. Lekarz odebrała telefon i stwierdziła"a..właśnie miałam do Pani dzwonić, no , noga mamy jest krótsza i skręcona, zachodzi podejrzenie złamania. Zamówiłam już karetkę, żeby przewieźć mamę do szpitala. Dobrze by było, gdyby Pani jako opiekun prawny przyjechała do szpitala" Poinformowałam lekarza, że bardzo bym chciała to uczynić, jednakże nie jestem w stanie przyjechać, ponieważ jestem w sanatorium. Dodałam, że z całą pewnością przyjedzie ktoś z rodziny. Mama została zawieziona do szpitala karetką. Nikt z personelu placówki jej nie towarzyszył. Sanitariusz z karetki wystawił mamę na noszach i zostawił ją w korytarzu szpitalnym. Mama leżała na tym korytarzu sama, bez świadomości, w ogromnym bólu, bez picia , bez jedzenia i nikt się nią kompletnie nie interesował. Do szpitala niezwłocznie przyjechała moja córka, która zanim znalazła mamę, obeszła cały szpital, nikt nie wiedział, że chora z placówki leży na noszach, na korytarzu. Prześwietlenie zostało zrobione o godzinie 16, stwierdzono złamanie, mama wróciła do placówki o godzinie 18. Będąc w sanatorium, zgłosiłam pisemną skargę na działania personelu placówki do okręgowej izby lekarskiej, do dyrekcji placówki, do Biura polityki zdrowotnej, nadzorującej placówkę. Otrzymałam odpowiedź od placówki, że wszystko jest prawidłowo, chorzy jeżdżą sami do szpitali, w przypadku zamówienia karetki zewnętrznej, bo takie są procedury. Na zapytanie w jakich okolicznościach doszło do złamania, ponieważ znamy kilka wersji i nie wiadomo, która jest prawdziwa, otrzymaliśmy dziwną informację. Złożyłam zawiadomienie do prokuratury, aktualnie prowadzone jest śledztwo. Czy nie jest obowiązkiem placówki niezwłoczny kontakt z opiekunem prawnym w takiej sytuacji? Placówka przejmując moją mamę pod swoją opiekę, winna zadbać o tą opiekę w całym tego słowa znaczeniu, dlaczego w takim razie do szpitala nie pojechał żaden pracownik jako osoba towarzysząca? Czy to jest normalne, że chorzy, nieświadomi, z Alzheimerem jeżdżą do szpitala sami?
Czy w takiej sytuacji mogę wystąpić o zadośćuczynienie dla mojej mamy?
Jolie3 jest off-line  
08-09-2013, 13:18  
Jolie3
Początkujący
 
Posty: 7
Domyślnie RE: Zaniedbania placówki opiekuńczo-leczniczej

Czy na forum nie ma nikogo, kto mógłby mi coś doradzić w tej sprawie?
Sytuacja, którą opisałam, jest bardzo dziwna, "chora", uderza w moją mamę, która nie jest w stanie się obronić, ani nic powiedzieć.
Będę wdzięczna za jakąkolwiek wskazówkę.
pozdrawiam,
Jolie
Jolie3 jest off-line  
Odpowiedz

Podobne wątki na Forum Prawnym
Wątek
§ Pokrzywdzona w placówkach opiekuńczo wychowawczych !!! (odpowiedzi: 1) Witam serdecznie pragnę zasięgnąć porady na temat placówki opiekunczo-resocjalizacyjnej prosze o wsparcie podpowiedz jak dochodzić swoich należności...
§ Wyjście z Placówki Opiekuńczo-Wychowawczej (odpowiedzi: 3) Witam. Czy mógłby mi ktoś poradzić co do sprawy wyjścia z placówki Opiekuńczo-Wychowawczej umieszczonej tam dziewczyny nieletniej wraz z dzieckiem....
§ Placówka opiekuńcza urlopowanie a choroba (odpowiedzi: 1) Witam otóż mam zgode na urlopowanie do domu (dwni wolne od nauki) otóż jak choruję to mam zwolnienie od lekarza co jest równoznaczne z dniami wolnymi...
§ odwiedziny dziecka w placówce opiekuńczo-wychowawczej (odpowiedzi: 2) Czy jako osoba niespokrewniona mogę odwiedzić dzieci w placówce opiekuńczo-wychowawczej? Czy potrzebuję na to jakiejś zgody sądu lub rodzica dziecka,...
§ Zespół Placówek Opiekuńczo-Wychowawczych, a ślub cywilny (odpowiedzi: 4) Witam po raz pierwszy na forum. Moja dziewczyna przed kilkoma dniami wylądowała w Zespole Placówek Opiekuńczo-Wychowawczych ze względu na...
§ Ucieczka Z placówki opiekuńczo-wyhowawczej (odpowiedzi: 6) Dziewczyna lat 17 uciekła z Placówki opiekuńczo-wychowawczej półtora roku wcześniej trafila tam z powodu ojca który bił i pił ojciec już w domu nie...


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 12:26.