C
CrazyTechniQ
Użytkownik
- Dołączył
- 10.2008
- Odpowiedzi
- 101
Witam. Mój dobry przyjaciel przechodzi teraz trudny okres w swoim życiu o czym się nie będę rozpisywał. Opiszę po prostu przebieg całego zdarzenia.
Wstał na kacu i wpadł na genialny pomysł, że pojedzie samochodem na stację po alkohol. Zaparkował na uliczce kilkadziesiąt metrów od tej stacji. Kupił alkohol, wrócił do samochodu i pił w samochodzie, dopytywałem go czemu, ale sam nie wiedział. Po jakiejś chwili do samochodu podeszła pracownica stacji i zabrała mu kluczyki. Wypił w samochodzie jeszcze ‘’małpkę’’ i pół piwa. Sam nie wie dlaczego, ale zabrał resztę zakupionego alkoholu i poszedł do domu oddalonego o jakieś dwa kilometry. W do drodze do domu spożywał zakupiony wcześniej alkohol. Po drodze minęła go drogówka i pogroziła, że dostanie zaraz mandat za spożywanie alkoholu w miejscu publicznym, ale przeprosił i dali mu spokój. Odszedł kilkadziesiąt metrów, żeby dalej pić alkohol, ale czuł że to po niego jechali. Faktycznie, wychylił się zza budynku i zobaczył, że ta sama drogówka stoi pod jego domem. Nie wiedział co robić i znowu wpadł na genialny pomysł, żeby dopić alkohol, który mu jeszcze został. Podczas dopijania kolejnej ‘’małpki’’ i półlitrowego piwa zadzwoniła do niego mama, żeby przyszedł bo policja na niego czeka. Zapalił papierosa i do nich poszedł. W radiowozie czekał już na niego jego tata, który jest właścicielem samochodu. Nie wiem, chyba chodziło o przekazanie pojazdu z synem czy coś. Razem podjechali na miejsce postoju i policjanci rozpoczęli procedury. Pierwszy pomiar to 2.45 promila w wydychanym powietrzu, mówił o trzech badaniach pierwszy, który podałem z wydruku alkomatem. Z tego co mi powiedział to drugi pomiar był zwyżkowy a trzeci już malejący. Całość włącznie z przeszukaniem jego osoby, samochodu i przekazaniem go pod opiekę taty, trwała coś około godziny z hakiem. Oczywiście zabrane prawo jazdy i wręczone wezwanie na komendę policji.
Tutaj najważniejsze, do wszystkiego się przyznał i poddał się dobrowolnie karze, która go zaskoczyła.
5 lat odebrane prawo jazdy, 5000 złotych grzywny i pokrycie kosztów sądowych.
Człowiek nigdy wcześniej nie karany, bezkonfliktowy, i to picie po odebraniu kluczyków.
Dodatkowo powiedział mi, że policjant, który dzwonił do prokuratora nic nie wspomniał, o takim sposobie picia. Dopiero jak ochłonął to zastanawia się a ja razem z nim czy jest jakaś możliwość wycofania się z dobrowolnego poddania się.
Czy da się coś wskórać w tej sprawie?
Wstał na kacu i wpadł na genialny pomysł, że pojedzie samochodem na stację po alkohol. Zaparkował na uliczce kilkadziesiąt metrów od tej stacji. Kupił alkohol, wrócił do samochodu i pił w samochodzie, dopytywałem go czemu, ale sam nie wiedział. Po jakiejś chwili do samochodu podeszła pracownica stacji i zabrała mu kluczyki. Wypił w samochodzie jeszcze ‘’małpkę’’ i pół piwa. Sam nie wie dlaczego, ale zabrał resztę zakupionego alkoholu i poszedł do domu oddalonego o jakieś dwa kilometry. W do drodze do domu spożywał zakupiony wcześniej alkohol. Po drodze minęła go drogówka i pogroziła, że dostanie zaraz mandat za spożywanie alkoholu w miejscu publicznym, ale przeprosił i dali mu spokój. Odszedł kilkadziesiąt metrów, żeby dalej pić alkohol, ale czuł że to po niego jechali. Faktycznie, wychylił się zza budynku i zobaczył, że ta sama drogówka stoi pod jego domem. Nie wiedział co robić i znowu wpadł na genialny pomysł, żeby dopić alkohol, który mu jeszcze został. Podczas dopijania kolejnej ‘’małpki’’ i półlitrowego piwa zadzwoniła do niego mama, żeby przyszedł bo policja na niego czeka. Zapalił papierosa i do nich poszedł. W radiowozie czekał już na niego jego tata, który jest właścicielem samochodu. Nie wiem, chyba chodziło o przekazanie pojazdu z synem czy coś. Razem podjechali na miejsce postoju i policjanci rozpoczęli procedury. Pierwszy pomiar to 2.45 promila w wydychanym powietrzu, mówił o trzech badaniach pierwszy, który podałem z wydruku alkomatem. Z tego co mi powiedział to drugi pomiar był zwyżkowy a trzeci już malejący. Całość włącznie z przeszukaniem jego osoby, samochodu i przekazaniem go pod opiekę taty, trwała coś około godziny z hakiem. Oczywiście zabrane prawo jazdy i wręczone wezwanie na komendę policji.
Tutaj najważniejsze, do wszystkiego się przyznał i poddał się dobrowolnie karze, która go zaskoczyła.
5 lat odebrane prawo jazdy, 5000 złotych grzywny i pokrycie kosztów sądowych.
Człowiek nigdy wcześniej nie karany, bezkonfliktowy, i to picie po odebraniu kluczyków.
Dodatkowo powiedział mi, że policjant, który dzwonił do prokuratora nic nie wspomniał, o takim sposobie picia. Dopiero jak ochłonął to zastanawia się a ja razem z nim czy jest jakaś możliwość wycofania się z dobrowolnego poddania się.
Czy da się coś wskórać w tej sprawie?