Uciążliwy remont od 4 tygodni - pilne!

  • Autor wątku Autor wątku moje_prawo
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
M

moje_prawo

Nowy użytkownik
Dołączył
04.2015
Odpowiedzi
10
Witam serdecznie! Mam problem wymagający przynajmniej jak dla mnie natychmiastowej reakcji. Ok. 15 marca rozpoczął się remont u wprowadzającej się pani piętro wyżej. Cóż remont jak remont uciążliwy, ale pierwsze 3 dni zniosłem dzielnie - NADMIENIĘ , że od dłuższego czasu codziennie pracuję w nocy i nie bardzo mam jak to zmienić i dla mnie noc oznacza zazwyczaj okres między 4-13/14 godziną. To jedyny okres kiedy spokojnie mogę po prostu odespać zarabianie jakoś tam na chleb. Jak zapewne się Państwo domyślacie po 3 dniach wiercenia tak od 9 rano do 15 (hałas sięgający u mnie w mieszkaniu nawet 100 dB) poprosiłem o mediację administrację, by choć ten remont był robiony raz od 8 raz od 15... po prostu miałem każdą noc zarwaną... Do tego pies który po prostu szału dostaje.... O mediację poprosiłem dopiero gdy udałem się na górę i zostałem po prostu bezczelnie wyśmiany przez robotników na prośbę , że pracuję na nocki i proszę o przerwanie wiercenia (non stop)_ do 15. Nie rozumiem jak można wiercić tak na oko 200 dziur dziennie przez już niemal miesiąc! Do cholery są w końcu kołki i pistolet do nich co załatwia sprawę w góra 2h... Oczywiście po kilku telefonach pani z administracji była tak miła , że poszła w teren i porozmawiała z niedostępną dla mnie właścicielką lokalu. Pomogło na 2-3 dni... niestety remont jest już czwarty tydzień , a ja mam zarwane tak z 12-15 nocy w tym czasie... po prostu skacze mi ciśnienie i oddziałuje to już na moje zdrowie... (musiałem zacząć zażywać leki na nadciśnienie które udało mi się powoli odstawić). Zacząłem dziś więc szukać rozwiązania polubownego... poszedłem do tej pani - udało mi się ją złapać, bo jak się państwo pewnie domyślacie ona zostawia robotników i rypią gdy jej nie ma... Niestety kobieta jest do niedogadania cytuje bzdury typu cisza nocna... Znam swoje prawa - art 51 kw i art 144 kc oraz rozporządzenie inspektora sanitarnego w zakresie emisji hałasów max 65 dB ( a to skala logarytmiczna i każde kilka dB to 2x większy hałas)... I właśnie z tytułów powyższych moja sprawa jest EWIDENTNA.... remont uniemożliwia mi jakiekolwiek normalne funkcjonowanie w moim mieszkaniu, ma wpływ na zdrowie, który odczuwam, uniemożliwia pracę.... sen... Ja to wszystko wiem. Chcę skutecznie przymusić organa i tu proszę o radę jaki i jak do wyegzekwowania zaprzestania emisji nadmiernego hałasu do mojego mieszkania. Ale tak natychmiast - bo już po prostu tego nie wytrzymuję i muszę się wyspać! Dla mnie z treści powyższych aktów sprawa jest ewidentna - przychodzi jakiś administrator i natychmiast żąda zakończenia emisji (jak będą prowadzić remont mnie nie obchodzi... mają u mnie nie hałasować już dłużej... ) Proszę o skuteczną radę, bo dla mnie sprawa jest oczywista - natychmiastowy mandat po wezwaniu.... Ale to PL - kraj absurdu... Najbardziej w tym zmęczeniu irytuje mnie to, że jest do cholery to prawo które w tym zakresie jest jasne! A się ściga pijanych rowerzystów, a sprawa obywatel - obywatel jest nie do załatwienia mimo jasnego w tym zakresie stwierdzenia: emisja hałasu jest nadmierna wg MOJEJ SUBIEKTYWNEJ OCENY idę i maja PRZESTAĆ! Oczywiście trzeba być człowiekiem... ale z drugiej strony nie ma chęci kompromisu (robienie od rana co drugi dzień)... ja muszę się wyspać i mam tego dość.... a pierdoły typu cisza nocna (nie ma w prawie PL ...) jest opowiadana jak bajka przez wszystkich.... Proszę o konkretną odpowiedź bo dostanę amoku i zrobię jeszcze komuś tu mordobicie....
 
Dodam jeszcze , że jak poszedłem do tej Pani dziś to zamiast mnie na wstępie przeprosić bo wie , że monitowałem w administracji i spać mi nie dają ci robole to jakieś boczenie się i dziwne tłumaczenia słyszę, choć sam tylko proszę i wymieniam literę prawa , które mi przysługuje , a ewidentnie je łamie... To jest moja dobra wola, że ten remont w ogóle znoszę, a nie jej , że mi łaskawie będzie szła na rękę....
 
I jeszcze jedno - interwencji admina było ze 4... nawet sprzątaczka się wypowiadała, że ten remont to już przesada... wiercą robole przy otwartym mieszkaniu na klatkę leci syf wszędzie , ale co najgorsze to emituje hałas...

Tylko bardzo proszę zaoszczędzić mi tu wpisów typu bądź wyrozumiały, sam nie remontowałeś, takie jest życie w bloku.... ja tu chcę bezwzględnie wyegzekwować moje prawo do ciszy bo jest to dla mnie już poważny życiowy i samopoczuciowy problem. Ja jak robiłem zabudowę korytarzyka 7 m2 z uwagi na głośne prace (2-3 dni!) musiałem uzyskać zgodę potwierdzoną podpisem WSZYSTKICH 70 mieszkań w bloku! Na tablicy wisiała zgoda na remont i harmonogram prac .... BA pojawiła się nawet komisja w trakcie... JA NIE WYMAGAM OD LUDZI WIĘCEJ NIŻ OD SIEBIE... ale na każdym kroku to się okazuje zbyt wiele i to o milę.... a mi nie przyszłoby do głowy by wiercić nie tylko o 8 rano ale nawet 10.... bo ktoś spać może i to nie po nocce... Nawet jeśli to byłby jeden otworek... do do tak na oko kilkuset które są tam teraz wiercone po prostu wziąłbym fachowca z pistoletem na kołki - bo to jest dla mnie OCZYWISTE....
 
Staram się ciebie zrozumieć ALE jesteś bardzo roszczeniowym człowiekiem. Chcesz i już .... spytaj się kobiety ile to będzie jeszcze trwało/ dojdźcie do jakiego porozumienia (remont nie trwa wieki a to mieszkanie w bloku to chyba nie ma 200m2) ...
 
Właśnie takiej dyskusji chciałem uniknąć, ale skoro zacząłeś/łaś:

- jest dokładnie odwrotnie jak piszesz - to nie ja jestem człowiekiem ROSZCZENIOWYM bo ja nie mam żadnych roszczeń (całkowita pomyłka z Twojej strony) - jeżeli już to osoba prowadząca remont i emitująca zakłócenia mojego prawa do spokoju rości sobie prawo do części tego mojego prawa mi je odbierając (nawet , a nie roszcząc). Odwróćmy więc sytuację. To nie w mojej gestii jest proszenie o zmiany godzin prac umożliwiające mi normalne na co dzień korzystanie z lokalu wg własnego harmonogramu, to remontujący ma się ubiegać o to by taka zgodę ode mnie uzyskać. Bo o ile remont jest absolutnie jego prywatna sprawą w jego granicach nieruchomości to prawo to kończy się w granicach kubatury tej nieruchomości - tak więc i wszelkie emisje zanieczyszczeń i hałasów które już przekraczają je w sposób naruszający moja przestrzeń i to w sposób skrajnie agresywny. Tak więc mówienie o mojej roszczeniowej postawie jest po prostu błędem logicznym. Zapewne chodziło Ci o to , że jestem EGOCENTRYKIEM - no cóż jest to moje prawo niezbywalne bo każdy nim jest - różnią się tylko nasze granice tolerancji tegoż egocentryzmu naruszania przez innych.

Tu nie chodzi nawet (w moim wyżej opisanym problemie) o prawo moralne do spokoju. Zwyczajnie w naszym kraju ludzie gdy spotykają się z konfliktem na styku Kowalski - władza prawo jest jasne, zazwyczaj dla Kowalskiego z zasady niekorzystne i bezwzględnie względem Kowalskiego egzekwowane... i nie ma moralizowania, dyskusji i "ale".. Kiedy jednak jak w takiej prostej sprawie jak moja (i wielu innych podobnych) następuje konflikt (tu pewna forma dylematu więźnia) na styku Kowalski - Nowak , to prawo jest tak skonstruowane , stróże prawa tak umotywowani jakby ktoś specjalnie dążył do całkowitej niezałatwialności tego problemu... Słyszymy - nie da się , czy tu (cisza nocna.... podobna bzdura jak umowa śmieciowa, czy legalna praca - ukłute nonsensy słowne nowomowy soc-realistycznej) , a konkretu PO PROSTU NIE MA. Proszę sobie wyobrazić, ze w mojej sprawie jak chciałem uzyskać jakąś poradę - nawet nie interwencję - straży miejskiej - podając im na talerzu podstawę prawna, usłyszałem , że sprawa jest trudna (a jest banalna) , że sądy, pisma i ogólnie najlepiej jakbym sobie darował.... CO TO JEST?

Potem słyszymy od ludzi jak to jest w innych krajach i u nas nie ma podstaw bo to jest Polska. ALE! W tym konkretnym przypadku JEST DOKŁADNIE TAK JAK JEST W NIEMCZECH BYŁYCH WSCHODNICH W PRZEJĘTYCH BLOKACH POKOMUNISTYCZNYCH. Tam remontów hałaśliwych NIE WOLNO ROBIĆ WCALE! Czy oznacza to , że nie wywiercisz dziury? Nie! Zwracasz się do administracji i po zebraniu podpisów lokatorów (100%) DOSTAJESZ TERMIN WYKONANIA PRAC KTÓRY MUSI BYĆ WCZEŚNIEJ ZAKOMUNIKOWANY NAJBLIŻSZYM SĄSIADUJĄCYM LOKALOM - proste.... I tam się prawa przestrzega! Nie znaczy to , że jestem maniakiem prawa... bo to co mamy jest w większości bzdurą. Ale tu jest ono jasne... Co więcej - cytowane art 51, 144 i inspekcja środowiska, gdyby to prawo przestrzegać w PL - W ZASADZIE UNIEMOŻLIWIA ŻADEN REMONT. Proszę dokładnie przeczytać te akty - w zasadzie interpretując je tak, jak powinno być pisane prawo jeśli uznamy , że jego nieznajomość nie zwalnia z odpowiedzialności (czyli to co każdy chyba juz celowo ma wprute do łba) , czyli prostym zrozumiałym dla Kowalskiego językiem - trzeba rozumieć to tak, że jeśli emisja hałasu przeszkadza wg subiektywnej oceny przeszkadzanego - uniemożliwiając mu jego subiektywne normy normalnego użytkowania lokalu , to na jego żądanie prace muszą być natychmiast przerwane. Nie zastosowanie się skutkujące wezwaniem funkcjonariusza na żądanie wzywającego MUSI zakończyć się zaprzestaniem lub mandatem porządkowym, a recydywa.... aresztem....

Po co sobie strzępie język.... Bo zacząłeś /łaś dyskusję.... U nas w tym konkretnym zdarzeniu PRAWO JEST JASNE! Utarto jednak kompletnie nieprawne głupoty jak cisza nocna a od 8-22 nie... Zacznijmy normalnie przestrzegać prawa na styku Kowalski - Nowak... A ono jasno tu stanowi. Po cholerę jest jak nie mogę z niego korzystać, jak nawet policja pierdoli - cisza nocna tak/nie? A zachłystujemy się co jest gdzieś, a w PL nie ma bo tu dziki kraj. NIE! Prawo jest i w konfliktach interesów należy je stosować a nie dyskutować o dupie Maryni.... Dalego napisałem nie piszcie mi tylko proszę....

TO JA MAM TU RACJĘ< to moje prawo zostało naruszone... ba niezbywalne .... we własnej przestrzeni życiowej... mir domowy. To ja - nie wyssane z palca - mam totalnie uniemożliwione normalne funkcjonowanie - co po kolejnych nockach mam se wsadzić palec w dupe i zapałki w powieki?

Stan faktyczny jest więc taki:

- Pracuję na nocki w zasadzie cały czas

- prawo chroni mój spokój w 100% cały DZIEŃ

- normy sa jasne jakby co 60dB noc 65dB dzień (jest do 90-100 dB w skali logarytmicznej 12x przekroczona norma - wskaźnik mówi - hałas między pociągiem towarowym a silnikiem turboodrzutowym!)

- dołożyłem wszelkich starań by jakoś to wytrzymać - pierwsze 3 dni się męczyłem wkurzony, potem zwróciłem uwagę robotnikom , że pracuję na noc i prosiłem o przeniesienie dziś na południe co zostało wyśmiane i zignorowane

- zastosowałem w kolejnych dniach podwójna warstwę stoperów z kuźni (pracowałem więc mam) z waty szklanej plus słuchawki wygłuszające dla "kujobruków" młotem pneumatycznym... efekt niemal żaden (drgania dochodzą do ucha wewnętrznego przez meble)... a nawet jeśli to jest jeszcze pies który wyje i wskakuje na mnie ze strachu bo on ma słuch 2x ostrzejszy odemnie....

- musiałem podjąć interwencję z prośbą by zrobili COŚ w administracji... Byli ze 4 razy przy czym obietnicę , że to koniec dziur wiercenia słyszałem po tygodniu (mieszkanie ma 30 m więc co tu tyle wiercić) ... prosiłem też by raz robili rano drugi raz po południu, owszem poskutkowało ale na 2-3 dni....

- JA MUSZE JUŻ SIĘ WYSPAĆ bo emisje zaczęły na tyle na mnie wpływać , ze musiałem zacząć wracać do leków nadciśnieniowych , które latami udało mi się rzucić... no sorry ale to już jest chyba podstawa do zaprzestania tolerancji!

- Mediacja w końcu osobista z sąsiadką (czwarty tydzień rypania) nie dała nawet słowa PRZEPRASZAM , ale postawę w zasadzie czego chcę....

I JEDNAK - JAK TO WCZORAJ PISAŁEM nie byłem pewien czy przyniesie , a przyniosła - użyłem bowiem takich argumentów , które jednak trafiły ( choć nie jestem pewien czy to w końcu nie jest zasługa tego , że już brakło miejsca na ścianach gdzie jeszcze dziury można było wiercić....). Owszem , żelbet, ale ja wiertarką taka domową nie jakąś dla ekipy specjalizującej się w remontach - ot za 100 zł z markety jakbym tyle wiercił to dziur zrobiłbym gdzieś 1000-1200 jak szacuję czas/dni itd....

A SPRAWA JEST BANALNA.... EKIPA PISTOLETEM DO KOŁKÓW ZROBIŁA BY TO W 1 DZIEŃ!!!! A RADZIŁEM IM.. TO MNIE WYŚMIALI..... zero chęci kompromisu. A chyba rozumiecie , ze np w USA poza osobami prywatnymi ekipy używają głównie pistoletów i to do ścian jak i gwoździ... TO NORMA bo jest to szybkie dla ekipy i mało kłopotliwe dla sąsiadów! A tam są domki!!! I remont TYLKO za zgodą sąsiednich działek graniczących z nieruchomością (tak było przynajmniej w latach 80 i na początku 90)...

PROSZĘ WIĘC NIE PISAĆ , ŻE JA JESTEM ROSZCZENIOWCEM... Ja tylko staram się juz w skrajnej sytuacji zastosowań aktualne chroniące moją przestrzeń osobista PRAWO!
 
Bez urazy, ale nie chce mi się czytać całości Twoich wywodów.
w skrócie;
Wzywaj Policję. Jeśli dochodzi do zakłócania spokoju, zostaną upomnieni/ukarani mandatem, ewentualnie wniosek do Sądu o ukaranie. Jeśli to Ty przesadzasz, sytuacja odwrotna za nieuzasadnione wezwanie, czyli upomnienie, mandat, wniosek o ukaranie do Sądu.
 
No nie... ja nie przesadzam, inaczej nie strzępił bym sobie tu języka... 1. złamane sa zacytowane paragrafy, 2. faktycznie nie jestem w stanie normalnie funkcjonować w takich warunkach - czytaj MUSZE SIĘ WYSPAĆ po nocce (zaczęło to wpływać ewidentnie na zdrowie)... inna sprawa , że może wydać się nie normalne , ze dzień w dzień sypiam miedzy powiedzmy 5-14.... no cóż tak już jest , dla mnie z kolei możne być nie normalne pracowanie 7-15.... Są różna sytuacje, konieczności, zawody itp...

Poczyniłem też resztkami sił wszelkich starań by choć załagodzić skutki niestety z drugiej strony w zasadzie nie było zrozumienia (pomijam wymuszone naciski administracji, które dały o tyle rezultat , ze w tym czasie chodziłem na zapasowych Duracellach w tyłku nie 16 a powiedzmy 12 dni....). jak napisałem - tu zachodzi dość specyficzny dylemat więźnia. Ja chcę by ta osoba sobie na zdrowie ten remont skończyła, nie mogę niestety nie spać z tego powodu bo jakoś pracować w warunkach jakie do tej pracy mam po prostu muszę. I chybać to zrozumiałe , że z logicznego nawet tylko pkt. widzenia wyspanie się potrzeba fizjologiczna) jest prawem o wyższym priorytecie niż remont i jako taka ma przed nim w każdej postaci i warunkach pierwszeństwo - więc o prawo od.... nie ja powinienem się ubiegać , ale ograniczające je sąsiad....

Ale jak pisałem na wstępie... PRAWO TU MNIE CHRONI - co jest wyjątkiem w naszych rzeczywistościach... ja chcę jedynie od Was praktycznej porady jak zmusiś jełopów - których dla dowcipu czy dla niepoznaki nazywamy stróżami prawa, administratorami , wykonawcami do jego WPROST zastosowania i egzekucji! Bawienie się w sądy i pisma w takich sytuacjach to jest dowcip... nie można bowiem czekać na wyspanie miesiącami - TO JEST POTRZEBA JUŻ!

Więc nie traktujcie mnie delikatnie jak natręta co nie ma cierpliwości, jest nietolerancyjny, nie rozumie , że remont zrobić trzeba... REMONTUJĄCY WIE , ŻE JA MAM ROBOTE NOC W NOC! I nie padło nawet słowo przepraszam, czy proszę o cierpliwość, albo jeszcze trochę ... skończę do.... NIC. TYLKO - NA KLATCE JEST WYWIESZONE ŻE OD 8-22 mogę... JA TEŻ MOGĘ .... WYWIESIĆ i będzie tam jutro napisane że nie można WCALE! Liczy się litera prawa a to ja mam tu racje wg niej !

Poczytajcie sobie po necie ileż jest takich konfliktów i wydają się nie rozwiązywalne... ależ są, trzeba tylko zmusić wykonawców litery prawa do jego zastosowania, po to chyba są... a tu nic nie można załatwić , a po waszych wpisach widzę, ze też chyba jesteście z tych co sie tak wydaje... PO CHOLERE WIEC JEST TO FORUM? Niech wygrywa silniejszy, wtedy bede mógł spokojnie z nerwów w szale dostać amoku i wiercącym mordy poobijać (bezkarnie.... bo kto zastosuje prawo jak nie ma komu...)
 
Większość społeczeństwa pracuje od rana do popołudnia, stąd prace po godz. 15 mogą naruszać spokój wielu innym osobom poza Tobą i nie bardzo widzę powód by zakłócać spokój innym. Takie uroki życia w bloku. Jeśli masz odmienny styl życia niż większość to raczej Tobie pozostaje dostosowanie się (spanie np. u rodziny przez ten okres). Też niedawno wierciłem w żelbecie i sprawa nie jest prosta, a na hałas narzekali ludzie nawet w bloku obok. Niestety kiedyś to wykonać trzeba i zawsze dla kogoś to problem, więc wybiera się mniejsze zło dla większości.
 
W pierwszym poście właśnie bardzo prosiłem by nie używać zwrotów typu: "Takie uroki życia w bloku" ... To są nic nie warte hasła (przepraszam). Utarte przekonania ludzi , którzy nie potrafią kreować nawet własnego otoczenia - a to akurat i to skutecznie czynić możemy choć oczywiście nie musimy i bardzo niewielu jak wynika z moich obserwacji to czyni... łatwiej włączyć telewizor gdzie w programie o trudnych sprawach specjaliści od manipulacji tłumem nadadzą treści bezpośrednio lub w kontekście podprogowym: "Takie uroki życia w bloku"...

Większość społeczeństwa pracuje od rana do popołudnia, stąd prace po godz. 15 mogą naruszać spokój wielu innym

... o co chodzi... co to jakaś pochwała demokracji??? Prawo to republika i nie ma co mieszać zdania , ani interesu większości z prawem. Jeżeli ktoś ma w sporze społecznym rację i ta racja miała by kosztować jakiś wysiłek milion innych będących przeciw to PRAWO w PAŃSTWIE PRAWA MUSI ORZEC NA KORZYŚĆ JEDNOSTKI. Chyba , że uznajesz prawo głosu motłochu ponad prawem...

Widzisz właśnie tego chciałem uniknąć - bezowocnej dysputy w sprawie jednoznacznej...
Proszę się tylko nie czuć obrażonym, nie taki jest mój CEL.

Jeśli masz odmienny styl życia niż większość to raczej Tobie pozostaje dostosowanie

Nie (wide poprzedni akapit)

Też niedawno wierciłem w żelbecie i sprawa nie jest prosta

Jest!

116402249_1_261x203_pistolet-do-wstrzeliwania-kolkow-katowice.jpg


oczywiście nie zawsze, ale zazwyczaj załatwia to 70% potrzeb "wiertniczych" przy typowych warunkach i potrzebach. Oczywiście trzeba mieć na uwadze dobre planowanie robót i tak tu uwielbiany interes większości ("jednostka niczym, jednostka zerem".... kto to powiedział ?)

Mógłbym dalej rozwijać temat i pisać kwieciste felietony, ale jak mówiłem w pierwszym wpisie moim celem jest co innego (za chwilę powtórzę).

Myślę , że mam już definitywne rozwiązanie problemu, użyję we własnym interesie nie dla satysfakcji , ale dla zachowania prawa do... prawa... Może to nawet opiszę, bo widzę na necie multum podobnych problemów i dyskusje pod nimi nic nie wnoszące - jak zwykle psioczące jednych na drugich... bo nic nie dzieli tak ludzi jak głupi rząd i jego głupie prawo, bo potem się łatwiej rządzi....

PO CHWILI: Jak znając podstawę prawną, wzywając ogłupionych przez media i dziwne wyssane z palca zasady typu cisza nocna potem róbta co chceta (brak w prawie) funkcjonariuszy prawa i będąc pewnym swojej racji tym prawem zagwarantowanej - bez względy na interes większości... ZMUSIĆ STRAŻNIKÓW PRAWA DO JEGO ZASTOSOWANIA NATYCHMIAST!

Czy na prawdę nie ma tu prawnika , albo choć osób czytających ze zrozumieniem jaki jest problem, a dyskutujących na zasadzie bicia piany - a interes innych... a większość... a normalni pracują tak a tak..... PRAWO JEST JASNE IO NIE MA NIC WSPÓLNEGO Z WIĘKSZOŚCIĄ!

Proszę o konkretne już nie dla mnie porady... może się komuś wątek innemu przyda...
 
(hałas sięgający u mnie w mieszkaniu nawet 100 dB)
Czy posiadasz ekspertyzę, wykazującą poziom hałasu, jego częstotliwość występowania oraz zależność poziomu od pory dnia, powiązaną z czasem trwania ponadnormatywnego hałasu w ujęciu wystarczająco długiego okresu pomiaru dla stwierdzenia nadmiernej uciążliwości - dokonaną przez biegłego sądowego?
 
Ostatnia edycja:
loco oczywiście że nie, moje pomiary oparłem na prywatnym bardzo dokładnym mierniku w pokazane zostały w czasie...

Jak już pisałem wyżej - wydaje się , że znalazłem definitywne rozwiązanie problemu, ale dziś już jestem bardzo zmęczony i nie będę pisał, zobaczę jak to zafunkcjonuje. Nawet jeżeli mi uda się doprowadzić do tak upragnionej ciszy w swojej przestrzeni, nie zmienia to LOCO faktu, że zwykły obywatel PL jest skazany na totalny absurd w porównaniu z tak jaszcze niedawno zacofanymi krajami w stosunku do Wielkiej Polski jak Niemcy czy Duńczycy... Już nie chodzi jak mówię tu nawet o mnie... Zwykłe sprawy obyczajowe na każdym kroku po prostu piętrzą utrudnienia i chyba temu nie zaprzeczysz... A jest tu dziesiątki służb o dziwnych nazwach i jak piszesz o biegłym sądowym, to w takiej sytuacji czy nie powinien starczyć mój telefon do sanepidu MAM TU GŁOŚNO i jest stosowny urzędnik z takim pomiarem dającym od razu ratunek dla poszkodowanego?

A takich sytuacji wymagających natychmiastowej reakcji jest setki. I nie powinny one zajmować długich dyskusji na takich forach bo są PROSTE...

Ja swoje tak czy siak osiągnę dla zasady... nie by dokopać bliźniemu, ale by nie pozwolić sobie wejść na głowę. Sam też kilkanaście lat temu miałem remont... musiałem uzyskać zgodę na uciążliwy remont administracji, wywieszać ogłoszenia, dostać podpisy lokatorów, udostępnić przybliżony harmonogram, zaliczyć wizytę strażaka... było tego... I NA KAŻDE PUKANIE SĄSIADA , ŻE MUSI DZIECKO SPAĆ, CZY cośtam... robotnicy mieli NAKAZANE natychmiast przerwać hałas! Przez co trwało to 2 miesiące. W końcu sąsiedzi nie mieli już na co się skarżyć... były tylko uwagi , że za długo ten pył na klatce... Tak mieszkanie nieco większe 40 m .... tak wiercenia zrobione niemal od razu, gdzie się dało kołki wstrzelone, wyburzona ściana fleksem od cięcia szyn w 15 min... DAŁO SIĘ. NIKT NIE WIERCIŁ 1200 DZIUR PRZEZ 4 TYGODNIE... bo jak to uzasadnić... co? Wycinać ścianę dziurka przy dziurce jadąc wiertarką??? MYŚLEĆ TRZEBA! I powiem tylko... gdyby do mnie przyszedł sąsiad i powiedział - jestem po nocce muszę spać NATYCHMIAST PRZERWAŁBYM HAŁAS.... bo jego spanie nie narusza mojej przestrzeni... mój hałas jak najbardziej.

Mam jeszcze pewien przykład - ćwiczenie logiczne związane z powyższymi dylemato - problemami, ale to już jutro bo muszę dokończyć robotę i spać... NA koniec powtarzam... NIE WYMAGAM OD INNYCH WIĘCEJ NIŻ OD SIEBIE ... ale to o MILĘ za dużo jak się na co dzień i na każdym kroku okazuje...

z góry sorry za wszelkie literówki w wątku , ale jestem jak pewnie się domyślacie nieco mało skupiony... I jeśli kogoś gdzieś uraziłem też przepraszam, staram się nie frustrować, ale to trudne przy długotrwałym niedospaniu.
 
Ostatnia edycja:
Jezeli z sasiadka rozmawiasz w taki sposob w jaki tu piszesz to nie dziwie sie, ze nie mogliscie fojsc do porozumienia... reszta po prostu no coments...
 
moje_prawo napisał:
loco oczywiście że nie, moje pomiary oparłem na prywatnym bardzo dokładnym mierniku w pokazane zostały w czasie...

W takim razie jesteś zwykłym pieniaczem. Twoje subiektywne odczucie może być zafałszowane z tytułu postawy roszczeniowej.

Nikt nie zmusza nikogo do życia w bloku. I pewnie nie zastanowiłeś się nawet przez sekundę, że to twoje niezbyt inteligentne działania doprowadziły do tego, że ten remont tak się przeciąga.
Spróbuj się dogadać co do zakończenia terminu prac i tyle ty odpuścisz a oni zrobią swoje. A twoje wywody są zupełnie pozbawione jakiejkolwiek logiki o sensu.
 
Każdy ma prawo do remontu mieszkania. To ty, jako osoba pracująca w nocy musisz liczyć się z tym, że powinieneś zapewnić sobie miejsce odpoczynku o innej porze niż ta powszechnie przyjęta.

Co do hałasu, to tylko i wyłącznie w przypadku, gdyby ten hałas był wynikiem złośliwego działania sąsiadka może być ukarana. Oczywiście masz prawo do wypoczynku, ale nie oznacza to, że możesz ustalać innym ludziom w jakich godzinach mają coś robić.
 
Czemu odnoszę dziwne wrażenie , że wszyscy jakoś trzymają jedna (nie moja stronę). W zasadzie tylko jeden wpis (wzywaj policję) nosił zamiar by choć trochę przyznać mi rację. Pozostali chyba nie czytali dokładnie co pisałem, albo należą do typowych Polaków - NIE DA SIĘ , SIEDŹ CICHO! PIENIACZ! Kompletnie nie zwracając uwagi na podstawę prawną i moje prawa.

No cóż, zawiedziecie się. REMONT ZOSTAŁ WSTRZYMANY PRZEZ ADMINISTRACJE DO CZASU SPEŁNIENIA WYMOGÓW FORMALNYCH. Po pierwsze okazało się , że we wszystkim co pisałem o literze prawa to ja miałem rację, nie osiągnął bym jednak nic gdyby nie pomysł o którym wcześniej pisałem. Wystarczyła jednak wizyta jakby to ujął Balcerek dobrego "papugi" (rodzinnego) , a na baczność (ku przyznam mojemu zaskoczeniu, że to tak ot już) została postawiona administracja, prezes, i dzielnicowy w obecności tzw... jak to się dziś nazywa... aspiranta (?). Nie potrzebna była ani wizyta straży miejskiej , ani inspektora sanitarnego z licznikiem dB, ani jak to ktoś sugerował biegłego z magicznym pomierzaczem hałasu w funkcji czasu , ani ja tez nic nie musiałem udowadniać.. owszem przydała się wciągnięta w zamieszanie na klatce opinia sprzątaczki - która zupełnie przypadkiem napatoczyła się z miotłą i ścierką pełną , że tak to nazwę syfu o zabarwieniu gipsu z niższych pięter i wind - która to z wyraźną ulgo odniosła się , że wreszcie się tym ktoś zajmie (robole napierdalali przy otwartych drzwiach mieszkania , a na klatce składowali cały niemal czas regipsy i rożne takie.... domyślacie się syfu i raczej zbyt dokładnie tego na koniec dnia nie sprzątali... przynajmniej na niższych piętrach i windach. Ale co najważniejsze potwierdziła moja opinię o ogromnym hałasie (na klatce pewnie jeszcze bardziej niosło) i tym , że remont się przedłuża od 15go bodaj marca. Adminka też miała jakiś dziennik czy zeszycik z moimi interwencjami i prośbami o wyjście jej w teren , bo ja sam właściciela nijak zastać nie mogłem, a robole traktowali mnie śmiechem i nieco po chamsku.

Remont poległ na regulaminie. Ci co jednak dokładnie przeczytali co pisałem zamiast psioczyć pewnie dostrzegli , ze ja musiałem mieć zgodę i podpisy WSZYSTKICH 70ciu mieszkań. Te przepisy nie uległy zmianie (dla remontów uciążliwych powyżej 3 dni czy tygodnia już nie pamiętam), nie było ani zgody admina, ani wywieszki o remoncie , ani przybliżonego harmonogramu , a zapis JEST! i WYMÓG.... Do czasu uzyskania powyższych nie ma mowy o pracach, musi być pismo - nie wiem jak z podpisami, ale wiem co oznacza ich zbieranie , jak część lokatorów nawet drzwi nie otworzy... Dostrzegłem też , że pewna młoda para z pewną ulga obserwowała całe zamieszanie (słychać od nich w nocy malucha wołającego jeść... i nie tylko w nocy ...). Dziwię się , ze oni nie podjęli działań.... pewnie pisali na podobnym forum w nadziei na radę, a dostali - TO SE DOM KUPCIE, ALBO POWINNIEŚCIE MIEĆ NA TE OKAZJĘ INNE LOKUM.. czy cos w ten deseń.

Chwilę potem jednak swoje 3 grosze chciał też uzyskać dzielnicowy, skoro przyszedł był z adminką i w towarzystwie pani adwokat ąę.... z drużyny adwokackiej... chciał się chłopina poczuć ważny, a że cytowałem zaciekle paragrafy (znam je już z tego całego zamieszania na pamięć) miał chłopina ochotę dołożyć coś od siebie i faktycznie wyszło mu jakoś po kalkulacji w szarych komórkach , że skoro to już prawie miesiąc to z 144 kc może nałożyć mandat ...

Tu jednak zaskoczę tych co uważają mnie za pieniacza bo poprosiliśmy o odstąpienie, bo nie o to chodzi... ja cały czas prosiłem tylko o rozsądek i remont w różnych porach, albo by się robole nie zwijali po 15 bo lokator wraca z pracy i chce mieć od nich wolne mieszkanie, ale robili dzień cały, a drugi dali wtedy spokój.... Ja cały czas szedłem na kompromis czego świadkiem była adminka , której też się to nie podobało, bo mam męża w nocy pracującego... więc rozumie obie strony.

Dobra dlaej będę kontynuował za jakiś czas bo teraz mimo pory nocnej ja się pracą zająć muszę, a może jednak ktoś poszukujący rozwiązanie , a multum tego na necie skorzysta bo tu okazało się skuteczne.... całość więc opisze jeszcze dokładniej... skąd pomysł i czy to wymagało jakiegoś biegania aż po prawnikach itd... bo nie... to było proste....

Proszę się tylko na mnie nie pienić teraz , że wbrew Waszym wpisom coś się udało załatwić po myśli.... Można... jeśli ma się rację (nie obchodzi mnie co sądzicie... w Niemczech czy Danii sądzili byście inaczej) , nawet w PL.

Teraz już tylko czekam - niech se ten lokator zrobi ten remont, ale niech jak ktoś coś prosi ma to na uwadze a nie tak, ze jak ja coś robiłem to sie przeciągało bo robotnicy mieli przykaz reagowania , a tu sa zostawieni i głupoty wygadują.... swoją droga jak jest to ekipa budowlana powinna znać prawo i być przygotowana... TO ICH ZAWÓD JEST!
 
powiem tak, moźe i masz rację ale jesteś zwykłym burakiem i chamem..
a dlaczego - ano dlatego że pogardliwie określasz ludzi którzy uczciwie zarabiają na chleb ciężką pracą fizyczną "robolami".. sam jestem po studiach, pracuję jako kierownik i do głowy by mi nie przyszło nazywać, a chociażby pomyśleć o moich pracownikach "robole".. każdemu należy się szacunek..
wcale mi cię nie szkoda, to jakiś kompleks jest? może jesteś "wykształciuchem" po "wyższej szkole krojenia cebuli", których to niedawno się namnożyło w Polsce ale niestety pracować musisz w nocy na stanowisku - jak to jesteś łaskaw nazwać - "robolskim" i jakieś kompleksy wyłażą.. nie da sie tego czytać, tego tonu pogardy i tego "moja racja jest najmojsza"..
 
"robolami" ... co w tym obraźliwego, to ogólnik tak samo jak cham to po prostu potocznie jeszcze niedawno w historii chłop. Choć może faktycznie masz rację, trzeba było poprawnej formy robotnik używać. Nie bierz tego do siebie po prostu...

sam jestem po studiach, pracuję jako kierownik i do głowy by mi nie przyszło nazywać

No niestety, jak sam widzisz w PL wszystko stoi na głowie... studia są nic nie warte a jako robotnik - kierownik masz zapewne więcej "na pasku" niż w zawodzie wyuczonym...

każdemu należy się szacunek ... obaliłeś sam tę tezę: "powiem tak, może i masz rację ale jesteś zwykłym burakiem i chamem..", więc tym łatwiej jest mi się z Tobą nie zgodzić: nie każdemu się należy (z automatu) i nic na to nie poradzimy...


może jesteś "wykształciuchem" po "wyższej szkole krojenia cebuli"

Termin "wykształciuch" ukłuli panowie (zapewne) agenci lub oficerowie dla niepoznaki nazywani dziennikarzami/publicystami w programie "Szkło kontaktowe" założonej przez (zapewne) WSI TVN 24... rozumiem , że oglądasz telewizję (to nie złośliwość...) ... Co do drugiego po wielu latach studiów (11 na 3 uczelniach i łącznie 5 kierunkach - nie wszystkie skończyłem - faktycznie uważam , że trafiłeś w punkt nazywając wyższe uczelnie cebulowymi... Kompletna strata czasu i środków. Zresztą zapewne wiesz o tym pracując jako kierownik (choć zakładam, że to kierownikowanie nie jest wprost związane z kierunkiem studiów). Duża część ludzi po studiach pracuje jako nawet nie kierownicy ...a po prostu... robole (i lepiej na tym wychodzą "na pasku").

nie da sie tego czytać, tego tonu pogardy i tego "moja racja jest najmojsza"..

No toć cały czas się produkuję, tu nie ma racji... tu jest interes vs interes, a to jest prawem regulowane i jak sam mniemałem miałem rcję interpretując je na swoją korzyść co potwierdziły osoby się tym zawodowo zajmujące i postawiły do pionu organa kompetentne by mi z racji tej racji odpowiednich działań udzielić... -WIDE moje wytłuszczone pytanie jak zmusić odpowiednie służby.... ok nie chcę się z Tobą kłócić, ale spodziewałem się takich reakcji na wątek. Martwi mnie jednak jedno - w takich Niemczech czy Danii gdzie podobny wątek przerobiłem takie coś byłoby nie do pomyślenia. Prawda leży tam gdzie leży , a nie po środku...
 
Może podsumujmy by piany nie bić...

Poprosiłem w tym wątku prawnego forum o podpowiedź jak zmusić administrację/służby do wykonania prawa , które chroni mojej wolności od hałasu. Poza dwiema radami o wzywaniu policji i dogadywaniu grzecznie z właścicielem (co skutku nie przyniosło) w zasadzie dyskusja wyszła o dupie Maryni... Że tak to nazwę - eksperyment w wykorzystaniem netu jako pomocy w problemie nie dało ANI JEDNEJ odpowiedzi lub próby odpowiedzi na pytanie postawione dwukrotnie w tym wytłuszczonym tekstem (jeśli może jakiś akapit przeoczyłem, proszę o poprawkę, ale chyba taki jest wynik). Nastąpiła natomiast fala dyskusji starająca mnie się przekonać na siłę, że najlepiej siedzieć cicho i to ja mam się najlepiej na ten czas gdzieś zamelinować , bo moja wolność od hałasu jest podrzędna względem wolności w lokalu sąsiada... I nie ważne co jest w kodeksach.

Zróbmy zatem pewien eksperyment, może nie damy rady tu przetestować tego empirycznie, ale kapitalnym sposobem na przetestowanie obu stron sporu jest zawsze mi się zdaje dokładne odwrócenie sytuacji... może to wreszcie da Wam nieco refleksji i zrozumiecie kontekst błędu , który popełniacie na mnie się tu rzucając (trochę przesadzam :D )

Jakby wyglądał więc ten wątek w odwrotnej sytuacji, przedstawmy harmonogram:

moje_prawo: Kochani, proszę o poradę. Wprowadziłem się do mojej ledwie 30 m kawalerki i jak to bywa w takiej sytuacji wykonuję gruntowny remont. Pracuję od rana a po pracy wiadomo nie chce się mieć hałasu... W domu jestem po 16 więc ekipa wyposażona w klucze pracuje między 8-16. Takie godziny są zapewne normalne dla innych lokatorów. Niestety po kliku dniach panowie robotnicy dali znać, że przyszedł pewien niezadowolony sąsiad i prosił o przeniesienie prac w tym dniu na popołudnie , gdyż jak twierdzi codziennie pracuje na nocki i chciałby się wreszcie wyspać. Majster jednak przyznał, że zbył go tekstem , że kolega tez po nocce pracuje tutaj i jakoś nie narzeka, oraz , że to jeszcze dzisiaj tak.... to wiercenie 1600 watową wiertarką. Jednak o syfie na klatce nic nie wspominał, więc spokojnie - nie znajdzie sprzymierzeńców w innych sąsiadach i będzie musiał jakoś się dostosować, bo wiadomo dzisiaj ani w marcu nawet kwietniu nie skończymy bo jak.... 30 m2 to JEST WYZWANIE , któremu podołamy, ale borować dziury trzeba każdego dnia w miarę potrzeb. Następnego dnia sami rozumiecie panowie słowa przyznam nie dotrzymali i tuż po przyjściu zaczęli od niezbędnych wierceń w ścianie nośnej - tej samej płaszczyzny co ściana nocnego Marka - sąsiada... Tym razem zadzwonił telefon z Administracji. Jakaś pani Ziuta nadała komunikat oficjalnym głosem , że są skargi , ale najważniejsza jest od zmęczonego plotącego coś niewyraźnym od skrajnego niewyspania sąsiada zza miedzy, że cierpliwie przetrzymał te kilka dni wierceń i remont remontem , ale nie rozumie jak można tak wiercić 8 h dziennie niemal bez przerwy (co nie jest prawdą, bo panowie jedli śniadanie ok 10 więc przestali na całą godzinę!... I to dnia każdego z tych wierceń dób!). Pani powiedziała także, że robotnicy obiecali , że już wiercenia kończą więc sąsiad miał wytrzymać jakoś ten kolejny dzień... A ty dziś telefon z prośbą do administracji o mediację w sprawie, bo właściciela sam zastać nie może, robotnicy go okłamali i co ma zrobić? Nie pozostało nic innego jak zapewnić panią , ze jeszcze dosłownie 3 dziurki i będzie git... Cóż jakoś ten dzień minął, ale roboty dużo.... tak twierdzi ekipa. Następny dzień powtórka z rozrywki, tym razem jednak pani adminka przyszła osobiście zapytać ile to potrwa, zajrzeć m ocenić, bo skarga się ponowiła. Zaczęła coś przy tym pitolić, że człowiek faktycznie ma ciężko, sam takie, a nawet dużo mniejsze remonty zawsze zgłaszał , a tu nic... Więc kiedy planujecie kończyć, bo facet twierdzi , że nie ma wyjścia , ani urlopu na takie okazje. Co było robić.... trzeba było się na 2 dni dostosować do proponowanego przez sąsiada kompromisu i wiercić po 15... Ale wiecie chciało by się na chacie po robocie mieć ciszę... więc tak po weekendzie robotnicy delikatnie zaczęli wracać do starego trybu... najpierw testowe wiercenie o 9... nie ma reakcji... potem drugie trzecie.... Nic się nie działo. To następnego dnia już normalnie. I ZNOWU TA ADMINKA TYM RAZEM STANOWCZO... PRZYCHODZI... nie maja tam co robić... więc mówię - pisze przecież na tablicy na klatce roboty 8-22... A ta , że facet najwyraźniej dobrze zna prawo bo paragrafami sypie z rękawa i nalega na tegoż prawa stosowanie, bo w jego świetle wywieszki na klatce mogą posłużyć jako rolka papieru do podcierania... Co było robić trzeba zapewnić... że już już... znowu męczenie się z dzień dwa z remontem w domu jak się z pracy przyjdzie.... telewizora i radia nie słychać... a człowiek ma prawo do wypoczynku po pracy nie? Więc po przerwie znowu wracamy a ten sasiad przychodzi i mówi wprost bez pośredników paragaf taki i taki, PROSZĘ ZAPRZESTAĆ EMISJI HAŁASU DO MOJEGO LOKALU... Robotnik więc mu rzucił - to niech se pan mieszkanie wyciszy na to tamten - ŁAMIE PAN PRAWO kc, nw, czy cośtam... no jak tak można?! To niech mnie do sądu poda! A ten , że sprawa zgłoszona u admina, straży, dzielnicowego i w sanepidzie.... No i co mam nie remontować mam prawo do remontu nie, pisze przecież na klatce. Mam sięc do Was pytanie - jak skutecznie dokończyć remont skoro faktycznie moga byc te jakieśtam paragrafy, każdy ma prawo do remontu nie? prosze tylko o konkretne odpowiedzi a nie bicie piany...

PrawnikElekt: Wiesz ... to że remontujesz w dzień nie znaczy , że możesz to robić codziennie. Zwróć uwagę , że w dzisiejszych czasach trudno o robotę i sa ludzie zmuszeni nawet niezgodnie z prawem pracy każdej nocy pracować... i co pójdą do lasu, albo hotelu? Zafundujesz im taki hotel? A może ma sobie wykupic sieciówke i jeździć całą noc tramwajem nocnym czy pociągiem z kuszetką. Trzeba być człowiekiem, idź do sasiada, przeproś za utrudnienia i dogadaj się co do godzin prac , tak aby jednak jak piszesz - sam zaproponował, choć co drugą "noc" mógł normalnie przekimać i odespać... Nie jesteś tam sam.

JadowityPenis Od 6 do 23 wolnys Tomku w swoim domku... Możesz wiercić i serduszka w ścianie! A jakieś tam prawa... każdy wie że jest cisza nocna.... Olej go niech se wzywa i dzwoni twoje mieszkanie i prawo do ... remont zrobisz musisz...

RobolCOP RACJA JADOWITY... te wyczkałciuchy w ubach sobie popszewracały... Normalni ludzie śpią w nocy hyba że se ruhają.... A jak pracuje w nocy niech zmieni prace , albo sie gdzie indziej pszekima... co to za jaki problem, jak popije jak normalny człowiek po robocie to bedzie spał i jusz....

PO_PiS_kiwacz: No nie możesz się z nim dogadać. Tego co piszesz nie da się czytać.... zachowujesz się nieasertywnie. Postaraj się o kompromis. Jedynie oferując sąsiadowi wypracowanie konsensusu zyskasz możliwość spokojnego dokończenia swoich prac i nie zyskasz na nowym miejscu swojej bytności świeżego wrogo nastawionego bliźniego. Pamiętaj, kiedyś to sąsiad będzie remontował mieszkanie, a ty chciał będziesz wypocząć i obyś nie był w sytuacji konieczności nocnej pracy!

WielkiPoetaKrakowski:

- Gdy remontu chcesz kolego
- Wejrzyj na dobro bliźniego
- By hałasy i rumory
- Nie sprawiły , że jest chory

- Jeśli dojdzie już do tego
- Z Aspiryną leć do niego
- Pukaj lub dzwoń delikatnie
- Bo za głośno tez nie ładnie
- Jeszcze biegnąc gdzieś upadnie...

- Przedstaw się daj leku miarkę
- Na 2 dni wyłącz wiertarkę
- Niech zdrowieje i se leży
- W rychły koniec robót wierzy
- Bo nic zdrowia tak nie wraca
- Jak spokojny dzień bez kaca...

- Przyjmij więc postawę zdrową
- Załatw sprawy dobra mową
- Sąsiad w końcu złagodnieje
- Choć od dni już nie śpi... nie je...
- A dla zgody opłać "młódkę"
- Daj mu w prezent prostytutkę...

- Niej dziewuszka go wymęczy
- To go remont nie zadręczy
- Jeśli jednak nie chcesz gadać
- Możesz chłopie nic nie zdziałać
- Lepiej układ zawrzeć jaki...
- A jak nie chcesz - IDŹ W BURAKI

- Ja tu więcej nie chcę gadać
- Do roboty muszę spadać
- Majster wrócił z Castoramy
- Karton wierteł teraz mamy
- Więc się biorę do roboty
- Bo na dworze dra się koty
- A ja fajrant mam niedługo
- Bo godzinę mamy drugą (2:00)

- A blok wiecie ... z WIELKIEJ PŁYTY
- A tu puka UUUJ niemyty
- w scianę , że chce w końcu spać
- Więc musimy mu JUŻ dać....

MULER: JAAA... U nasz w szwabi to bysz se pan nie porubił remuntu. U nasz prawo jest iś gut . Dla spokoju i każden jeden szanuuuje tu prowo! My som tu dyscyplina i porzondek. Wy poloki tego nie kaput. U nas w tagen nie mozno nic robic chyba zy som odpowiednie auswajs na to... ja zycze panu powodzenia , ale sonsiad racje ma bo on w prawie jest a prawo jest gut. Pan wiec uwazaj coby nie wyjsc na policaj na rano wiertarka... Przepraszam za muj polski , ja jestem polak 4 lata na emigracji...

moje_prawo: zadałem konkretny problem , a tu widzę bicie piany... ja ten remont muszę skończyć, choć faktycznie robię go prawie miesiąc... Ale jak pisałem prawie 30m chałupa... co zrobić... Odwierty nadal nie dokończone bo tylko 22 dni przez te interwencje pozwolili wiercić, a ten sąsiad załatwił jakiegoś wygadanego prawnika i cała administracja się tu zwaliła i mam ZAKAZ remontu bo wszystkie ponoć jakies paragrafi połamane czy coś...


==================


Dobra... paniali???
 
Może Ty na te nocki to jesteś zamykany w zakładzie bez klamek na obserwacji?

Oczywiście wierzymy jak komendant policji, wraz z szefem administracji, prezydentem miasta i rzeszą Twoich fanów z dziećmi na rękach wstrzymali remont w prywatnym mieszkaniu, ale może daj już spokój z uraczaniem nas tymi głupotami?
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra