Może podsumujmy by piany nie bić...
Poprosiłem w tym wątku prawnego forum o podpowiedź jak zmusić administrację/służby do wykonania prawa , które chroni mojej wolności od hałasu. Poza dwiema radami o wzywaniu policji i dogadywaniu grzecznie z właścicielem (co skutku nie przyniosło) w zasadzie dyskusja wyszła o dupie Maryni... Że tak to nazwę - eksperyment w wykorzystaniem netu jako pomocy w problemie nie dało ANI JEDNEJ odpowiedzi lub próby odpowiedzi na pytanie postawione dwukrotnie w tym wytłuszczonym tekstem (jeśli może jakiś akapit przeoczyłem, proszę o poprawkę, ale chyba taki jest wynik). Nastąpiła natomiast fala dyskusji starająca mnie się przekonać na siłę, że najlepiej siedzieć cicho i to ja mam się najlepiej na ten czas gdzieś zamelinować , bo moja wolność od hałasu jest podrzędna względem wolności w lokalu sąsiada... I nie ważne co jest w kodeksach.
Zróbmy zatem pewien eksperyment, może nie damy rady tu przetestować tego empirycznie, ale kapitalnym sposobem na przetestowanie obu stron sporu jest zawsze mi się zdaje dokładne odwrócenie sytuacji... może to wreszcie da Wam nieco refleksji i zrozumiecie kontekst błędu , który popełniacie na mnie się tu rzucając (trochę przesadzam

)
Jakby wyglądał więc ten wątek w odwrotnej sytuacji, przedstawmy harmonogram:
moje_prawo: Kochani, proszę o poradę. Wprowadziłem się do mojej ledwie 30 m kawalerki i jak to bywa w takiej sytuacji wykonuję gruntowny remont. Pracuję od rana a po pracy wiadomo nie chce się mieć hałasu... W domu jestem po 16 więc ekipa wyposażona w klucze pracuje między 8-16. Takie godziny są zapewne normalne dla innych lokatorów. Niestety po kliku dniach panowie robotnicy dali znać, że przyszedł pewien niezadowolony sąsiad i prosił o przeniesienie prac w tym dniu na popołudnie , gdyż jak twierdzi codziennie pracuje na nocki i chciałby się wreszcie wyspać. Majster jednak przyznał, że zbył go tekstem , że kolega tez po nocce pracuje tutaj i jakoś nie narzeka, oraz , że to jeszcze dzisiaj tak.... to wiercenie 1600 watową wiertarką. Jednak o syfie na klatce nic nie wspominał, więc spokojnie - nie znajdzie sprzymierzeńców w innych sąsiadach i będzie musiał jakoś się dostosować, bo wiadomo dzisiaj ani w marcu nawet kwietniu nie skończymy bo jak.... 30 m2 to JEST WYZWANIE , któremu podołamy, ale borować dziury trzeba każdego dnia w miarę potrzeb. Następnego dnia sami rozumiecie panowie słowa przyznam nie dotrzymali i tuż po przyjściu zaczęli od niezbędnych wierceń w ścianie nośnej - tej samej płaszczyzny co ściana nocnego Marka - sąsiada... Tym razem zadzwonił telefon z Administracji. Jakaś pani Ziuta nadała komunikat oficjalnym głosem , że są skargi , ale najważniejsza jest od zmęczonego plotącego coś niewyraźnym od skrajnego niewyspania sąsiada zza miedzy, że cierpliwie przetrzymał te kilka dni wierceń i remont remontem , ale nie rozumie jak można tak wiercić 8 h dziennie niemal bez przerwy (co nie jest prawdą, bo panowie jedli śniadanie ok 10 więc przestali na całą godzinę!... I to dnia każdego z tych wierceń dób!). Pani powiedziała także, że robotnicy obiecali , że już wiercenia kończą więc sąsiad miał wytrzymać jakoś ten kolejny dzień... A ty dziś telefon z prośbą do administracji o mediację w sprawie, bo właściciela sam zastać nie może, robotnicy go okłamali i co ma zrobić? Nie pozostało nic innego jak zapewnić panią , ze jeszcze dosłownie 3 dziurki i będzie git... Cóż jakoś ten dzień minął, ale roboty dużo.... tak twierdzi ekipa. Następny dzień powtórka z rozrywki, tym razem jednak pani adminka przyszła osobiście zapytać ile to potrwa, zajrzeć m ocenić, bo skarga się ponowiła. Zaczęła coś przy tym pitolić, że człowiek faktycznie ma ciężko, sam takie, a nawet dużo mniejsze remonty zawsze zgłaszał , a tu nic... Więc kiedy planujecie kończyć, bo facet twierdzi , że nie ma wyjścia , ani urlopu na takie okazje. Co było robić.... trzeba było się na 2 dni dostosować do proponowanego przez sąsiada kompromisu i wiercić po 15... Ale wiecie chciało by się na chacie po robocie mieć ciszę... więc tak po weekendzie robotnicy delikatnie zaczęli wracać do starego trybu... najpierw testowe wiercenie o 9... nie ma reakcji... potem drugie trzecie.... Nic się nie działo. To następnego dnia już normalnie. I ZNOWU TA ADMINKA TYM RAZEM STANOWCZO... PRZYCHODZI... nie maja tam co robić... więc mówię - pisze przecież na tablicy na klatce roboty 8-22... A ta , że facet najwyraźniej dobrze zna prawo bo paragrafami sypie z rękawa i nalega na tegoż prawa stosowanie, bo w jego świetle wywieszki na klatce mogą posłużyć jako rolka papieru do podcierania... Co było robić trzeba zapewnić... że już już... znowu męczenie się z dzień dwa z remontem w domu jak się z pracy przyjdzie.... telewizora i radia nie słychać... a człowiek ma prawo do wypoczynku po pracy nie? Więc po przerwie znowu wracamy a ten sasiad przychodzi i mówi wprost bez pośredników paragaf taki i taki, PROSZĘ ZAPRZESTAĆ EMISJI HAŁASU DO MOJEGO LOKALU... Robotnik więc mu rzucił - to niech se pan mieszkanie wyciszy na to tamten - ŁAMIE PAN PRAWO kc, nw, czy cośtam... no jak tak można?! To niech mnie do sądu poda! A ten , że sprawa zgłoszona u admina, straży, dzielnicowego i w sanepidzie.... No i co mam nie remontować mam prawo do remontu nie, pisze przecież na klatce. Mam sięc do Was pytanie -
jak skutecznie dokończyć remont skoro faktycznie moga byc te jakieśtam paragrafy, każdy ma prawo do remontu nie? prosze tylko o konkretne odpowiedzi a nie bicie piany...
PrawnikElekt: Wiesz ... to że remontujesz w dzień nie znaczy , że możesz to robić codziennie. Zwróć uwagę , że w dzisiejszych czasach trudno o robotę i sa ludzie zmuszeni nawet niezgodnie z prawem pracy każdej nocy pracować... i co pójdą do lasu, albo hotelu? Zafundujesz im taki hotel? A może ma sobie wykupic sieciówke i jeździć całą noc tramwajem nocnym czy pociągiem z kuszetką. Trzeba być człowiekiem, idź do sasiada, przeproś za utrudnienia i dogadaj się co do godzin prac , tak aby jednak jak piszesz - sam zaproponował, choć co drugą "noc" mógł normalnie przekimać i odespać... Nie jesteś tam sam.
JadowityPenis Od 6 do 23 wolnys Tomku w swoim domku... Możesz wiercić i serduszka w ścianie! A jakieś tam prawa... każdy wie że jest cisza nocna.... Olej go niech se wzywa i dzwoni twoje mieszkanie i prawo do ... remont zrobisz musisz...
RobolCOP RACJA JADOWITY... te wyczkałciuchy w ubach sobie popszewracały... Normalni ludzie śpią w nocy hyba że se ruhają.... A jak pracuje w nocy niech zmieni prace , albo sie gdzie indziej pszekima... co to za jaki problem, jak popije jak normalny człowiek po robocie to bedzie spał i jusz....
PO_PiS_kiwacz: No nie możesz się z nim dogadać. Tego co piszesz nie da się czytać.... zachowujesz się nieasertywnie. Postaraj się o kompromis. Jedynie oferując sąsiadowi wypracowanie konsensusu zyskasz możliwość spokojnego dokończenia swoich prac i nie zyskasz na nowym miejscu swojej bytności świeżego wrogo nastawionego bliźniego. Pamiętaj, kiedyś to sąsiad będzie remontował mieszkanie, a ty chciał będziesz wypocząć i obyś nie był w sytuacji konieczności nocnej pracy!
WielkiPoetaKrakowski:
- Gdy remontu chcesz kolego
- Wejrzyj na dobro bliźniego
- By hałasy i rumory
- Nie sprawiły , że jest chory
- Jeśli dojdzie już do tego
- Z Aspiryną leć do niego
- Pukaj lub dzwoń delikatnie
- Bo za głośno tez nie ładnie
- Jeszcze biegnąc gdzieś upadnie...
- Przedstaw się daj leku miarkę
- Na 2 dni wyłącz wiertarkę
- Niech zdrowieje i se leży
- W rychły koniec robót wierzy
- Bo nic zdrowia tak nie wraca
- Jak spokojny dzień bez kaca...
- Przyjmij więc postawę zdrową
- Załatw sprawy dobra mową
- Sąsiad w końcu złagodnieje
- Choć od dni już nie śpi... nie je...
- A dla zgody opłać "młódkę"
- Daj mu w prezent prostytutkę...
- Niej dziewuszka go wymęczy
- To go remont nie zadręczy
- Jeśli jednak nie chcesz gadać
- Możesz chłopie nic nie zdziałać
- Lepiej układ zawrzeć jaki...
-
A jak nie chcesz - IDŹ W BURAKI
- Ja tu więcej nie chcę gadać
- Do roboty muszę spadać
- Majster wrócił z Castoramy
- Karton wierteł teraz mamy
- Więc się biorę do roboty
- Bo na dworze dra się koty
- A ja fajrant mam niedługo
- Bo godzinę mamy drugą (2:00)
- A blok wiecie ... z WIELKIEJ PŁYTY
- A tu puka UUUJ niemyty
- w scianę , że chce w końcu spać
- Więc musimy mu JUŻ dać....
MULER: JAAA... U nasz w szwabi to bysz se pan nie porubił remuntu. U nasz prawo jest iś gut . Dla spokoju i każden jeden szanuuuje tu prowo! My som tu dyscyplina i porzondek. Wy poloki tego nie kaput. U nas w tagen nie mozno nic robic chyba zy som odpowiednie auswajs na to... ja zycze panu powodzenia , ale sonsiad racje ma bo on w prawie jest a prawo jest gut. Pan wiec uwazaj coby nie wyjsc na policaj na rano wiertarka... Przepraszam za muj polski , ja jestem polak 4 lata na emigracji...
moje_prawo: zadałem konkretny problem , a tu widzę bicie piany... ja ten remont muszę skończyć, choć faktycznie robię go prawie miesiąc... Ale jak pisałem prawie 30m chałupa... co zrobić... Odwierty nadal nie dokończone bo tylko 22 dni przez te interwencje pozwolili wiercić, a ten sąsiad załatwił jakiegoś wygadanego prawnika i cała administracja się tu zwaliła i mam ZAKAZ remontu bo wszystkie ponoć jakies paragrafi połamane czy coś...
==================
Dobra... paniali???