Konkubinat, rozstanie opieka nad dzieckiem po połowie i aliementy - z czym to się je? - Forum Prawne

 

Konkubinat, rozstanie opieka nad dzieckiem po połowie i aliementy - z czym to się je?

Witam serdecznie. Po krótce przedstawię sytuację, w której się znajduje, aby zobrazować obiektywnie stan rzeczy. Jestem ojcem 10letniej córki, z matką dziecka rozstałem się około rok temu, gdy dowiedziałem się o spotkaniach z innym osobnikiem ...



Wróć   Forum Prawne > Pomoc prawna z zakresu prawa prywatnego > Prawo cywilne > Prawo rodzinne i opiekuńcze


Odpowiedz
 
05-02-2010, 09:37  
Karol1987
Początkujący
 
Posty: 6
Domyślnie Konkubinat, rozstanie opieka nad dzieckiem po połowie i aliementy - z czym to się je?

Witam serdecznie.

Po krótce przedstawię sytuację, w której się znajduje, aby zobrazować obiektywnie stan rzeczy.

Jestem ojcem 10letniej córki, z matką dziecka rozstałem się około rok temu, gdy dowiedziałem się o spotkaniach z innym osobnikiem płci brzydkiej, oczywiście nie nastało to błyskawicznie, przez kilka miesięcy walczyłem, ostatecznie przegrywając. Nie byliśmy w związku małżeńskim.

Jako świadomy ojciec, nie tworzyłem sztucznych problemów i przystąpiłem do płacenia dobrowolnych alimentów. Sytuacja taka trwa do dzisiaj, nieunormowana prawnie, ani też umownie, ponieważ rozmowa z matką mojego dziecka jest raczej trudna.

Przede wszystkim w trosce o moją córkę, moje rozmyślania dotarły do tego punktu, w którym muszę zapytać Was forumowicze o poradę, proszę aby ta porada była obiektywna, tak jak i ja staram się bezstronniczo przedstawić sytuację.

Z wiedzy, którą posiadam wynika, że w Polsce obowiązek alimentacyjny spoczywa na obojgu rodzicach w równych częściach i z tego założenia wychodzę przede wszystkim, co dokładnie wyjaśnię w dalszej części opisu.

1. Mieszkanie w teorii
Córka oficjalnie mieszka z matką, której przekazuje alimenty przelewami bankowymi - są to alimenty dobrowolne

2. Mieszkanie w praktyce
a) Od właściwie roku każdy weekend z małymi wyjątkami a mowa może o 2-5 weekendach, spędza ze mną, mieszkając u mnie w tym czasie. (Mieszkam z rodzicami po wyprowadzce z mieszkania matki mojego dziecka)
b) Z uwagi na charakter pracy matki dziecka (pracuje na 2 zmiany, tydzien/tydzien), zajmuje się córką po szkole, tzn. odbieram ze szkoły, wracamy do mnie, jemy obiad, odrabiamy lekcje itd. Właściwie można powiedzieć, że moja córka spędza więcej czasu ze mną niż z matką. Sytuacja tak ma miejsce nie tylko wówczas kiedy matka dziecka pracuje na drugą zmianę, widuje się z córką również w te dni kiedy matka jest dla niej dostępna średnio 3-4 razy w tygodniu, czasem również z noclegiem u mnie w środku tygodnia.

3. Obowiązek alimentacyjny
W Polsce prawo jasno określa, że obowiązek alimentacyjny leży po obu stronach w równych częściach. Jak spoglądam na swoją sytuację to wygląda to tak, że płacę matce dziecka alimenty ale i tak opiekuje się córką w wiekszości lub przynajmniej równości. Osobiście wywiązuje się nie tylko z obowiązku alimentacyjnego (finanse), ale przede wszystkim z obowiązku ojcowskiego. I tu rodzi się pytanie, skoro w moim odczuciu wypełniam swój obowiązek w części równej lub większej niż 50% to czy ja powinienem płacić jakiekolwiek alimenty?

4. Pomysł na umowne uregulowanie spraw.
Obserwuje swoje dziecko i wiem, że nie wszystko jest w domu matki w porządku, pojawił się kolejny PAN, który całymi wieczorami przesiaduje w kuchni wraz z matką mojej córki, która przez to nie może normalnie sypiać i pewnie powoduje to wiele innych konsekwencji. Ja to rozumiem, nie mam nic naprzeciw układaniu sobie życia, ale są pewne normy, których powinno się przestrzegać mając dziecko w pokoju obok, a przynajmniej pomyśleć o tym i robić to w taki sposób, aby dziecko na tym nie cierpiało.

W ostatnich dniach, od czasu do czasu rozmawiam z córką na tematy ewentualnego mieszkania razem, jakby to mogło wyglądać, bez nacisków, po prostu luźna rozmowa, tylko wtedy kiedy córka chce o tym rozmawiać i jest inicjatorką dialogu. Co też w moim przekonaniu nie jest bez znaczenia, w końcu to nie jest 3 letni maluch, tylko dojrzewająca dziewczyna, która ogarnia coraz więcej i wyciąga swoje własne konstruktywne wnioski z zaobserwowanych sytuacji.

Po tych wszystkich przemyśleniach, dociera do mnie, że pieniądze, które przekazuje matce dziecka, tak naprawdę nie służą mojej córce, a samej matce w różnych celach, w które nie będę wnikał.

Postanowiłem spróbować unormować sprawy między mną i matką mojego dziecka w sposób polubowny, zawsze jest to korzystniejsze rozwiązanie jeśli ludzie potrafią się dogadać. Niestety z matką mojego dziecka niekoniecznie.

Otóż, zaproponowałem (w uzgodnieniu i zgodnie z decyzją mojej córki), że jeden tydzień córka będzie mieszkać ze mną, kolejny z matką, naprzemiennie (jeśli wystąpi taka potrzeba, zawsze możemy coś zmienić, przesunąć itp), spełniając tym samym 50% swoich obowiązków alimentacyjnych i rodzicielskich, a alimenty które wcześniej wędrowały w próżnie, faktycznie zostaną wykorzystane na dziecko, a nie na przysłowiowe "waciki". W teraźniejszości odbywa się to tak, że dziecko spędza u mnie czas do wieczora, wówczas wraca do matki i nocuje u niej w domu, następnego dnia ja odbieram ją ze szkoły i znowu wieczorem odwożę do matki, taka sama sytuacja jest w weekendy, jadę po córkę i odwożę córkę w niedzielę, tak więc ponoszę zdublowane koszty, choćby przejechanych kilometrów. W momencie kiedy córka zostawałaby na noc przez cały tydzień, i zostaje przeze mnie odwożona do szkoły, zmniejsza się ilość przejechanych kilometrów, których miesięcznie robię około 1200-1500 i nie jest to jeżdżenie w trasie, tylko i wyłącznie po mieście, którego wielkość 120-150tys sama mówi za siebie.

Według mojej oceny rozwiązanie sprawiedliwe dla obu stron, przede wszystkim dla dziecka, które w ten sposób będzie miało poczucie pewnej stałej sytuacji. Na chwile obecną nigdy właściwie nie wiem, w jaki dzień tygodnia i o której godzinie dziecko zostanie podrzucone mi przez swoją jakże kochającą matkę. Tak, sytuacja wygląda tak, że każdy weekend i tygodnie, kiedy matka pracuje na drugą zmianę, dziecko spędza ze mną, w moim rodzinnym domu, nawet jeśli ustalone było, że np. ten weekend spędza z matką, to i tak mogę z 99% pewnością stwierdzić, że moja córka będzie u mnie w domu, nawet pod moją nieobecność.

Niestety argumenty, które przedstawiam w tym temacie, nie trafiają do matki mojej córki. Mimo, iż jest to decyzja samego dziecka, za wszelką cenę nie chce ona do tego dopuścić. Dlaczego pytam? Przecież w tej całej sytuacji nic się nie zmienia, jedyna zmiana to to, że nie zamierzam jej płacić dobrowolnych alimentów, ponieważ spełniam swój alimentacyjny i rodzicielski obowiązek. Dlaczego mam płacić za spełnianie jej obowiązków jako matki?

Jeszcze jedna kwestia, matka mojego dziecka zarzuca mi, że ja nie ponoszę żadnych kosztów utrzymania dziecka, ponieważ mieszkam z rodzicami, którzy oczywiście pomagają mi, ale pomoc ta nie powoduje że nie ponoszę żadnych kosztów i żyję jak pączek w maśle - nie jest tak. Przez rok czasu spałem na podłodze bo nie było mnie stać na kupno mebli. Nie mogę zapewnić idealnych warunków mojemu dziecku, bo płacąc alimenty i opiekując się dzieckiem jednocześnie po prostu nie starcza. W moim mniemaniu pomoc rodziny jest dobrowolna sprawą ludzi, którzy chcą pomóc i w jaki sposób chcą to robić. Czy w sądzie, jest to argument, który może być brany pod uwagę jako dodatkowe okoliczności, którymi przede wszystkim obciąża mnie matka dziecka? No wydaje mi się, że nie, ale wolę zapytać ludzi, którzy przeszli podobne historie i mogą się ze mną podzielić swoją wiedzą, spostrzeżeniami, poradą.

W obecnej sytuacji, wszystko wskazuje na to, że złożę pozew do sądu. Proszę o poradę i odpowiedzi na kilka pytań.

1. Czy powinienem złożyć wniosek o ustalenie wysokości alimentów (na siebie)?
2. Czy składając taki pozew koszty rozprawy sądowej spadają na mnie?
3. Czy powinienem złożyć pozew o ustalenie widywania się z dzieckiem?
4. Czy pomoc rodziny w wychowaniu dziecka jest argumentem, który może być brany pod uwagę w sądzie, jako argument w ogóle i przeciw mnie?
5. Czy powinienem złożyć pozew o ustalenie praw rodzicielskich?
6. Jakie są koszty takiej rozprawy?
7. Czy powinienem skorzystać z pomocy prawnej, adwokata?


Dziękuję wszystkim za pomoc, poradę, oczywiście starałem się być obiektywny w powyższym opisie, nie zależy mi na udowadnianiu racji swojej czy matki mojego dziecka, tylko na uregulowaniu spraw.

Pozdrawiam forumowiczów, z niecierpliwością czekam na odpowiedzi.
Karol
Karol1987 jest off-line  
05-02-2010, 09:41  
maxika
Stały bywalec
 
maxika na Forum Prawnym
 
Posty: 679
Domyślnie RE: Konkubinat, rozstanie opieka nad dzieckiem po połowie i aliementy - z czym to się

Na siebie alimenty.........
Matka dziecka,pracuje ,a Ty ???????
maxika jest off-line  
05-02-2010, 10:06  
Karol1987
Początkujący
 
Posty: 6
Domyślnie RE: Konkubinat, rozstanie opieka nad dzieckiem po połowie i aliementy - z czym to się

Szczegół o którym zapomniałem, tak oczywiście pracuje, w systemie jednozmianowym.
Karol1987 jest off-line  
05-02-2010, 10:12  
maxika
Stały bywalec
 
maxika na Forum Prawnym
 
Posty: 679
Domyślnie RE: Konkubinat, rozstanie opieka nad dzieckiem po połowie i aliementy - z czym to się

Wszystko wielokrotnie już było pisane na forum.
Możesz skladąc wnioski do sądu i to on się do nich ustosunkuje,wszystko zależy od sądu.
maxika jest off-line  
05-02-2010, 10:26  
Użytkownik
Gość
Domyślnie RE: Konkubinat, rozstanie opieka nad dzieckiem po połowie i aliementy - z czym to się

Zaraz Zaraz!!!
Cytat:
1. Czy powinienem złożyć wniosek o ustalenie wysokości alimentów (na siebie)?
Z jakiej racji? Nie byliście małżeństwem

Cytat:
3. Czy powinienem złożyć pozew o ustalenie widywania się z dzieckiem?
Możesz złożyć pozew o uregulowanie kontaktów z dzieckiem
Cytat:
4. Czy pomoc rodziny w wychowaniu dziecka jest argumentem, który może być brany pod uwagę w sądzie, jako argument w ogóle i przeciw mnie?
To chyba nie jest żaden argument. Większości polskich rodzin pomaga rodzina.
Cytat:
5. Czy powinienem złożyć pozew o ustalenie praw rodzicielskich?
Każde z was posiada je w pełni jak rozumiem... Więc nie rozumiem po co to?

Cytat:
7. Czy powinienem skorzystać z pomocy prawnej, adwokata?
To zależy od Ciebie



Dalej
Cytat:
W Polsce prawo jasno określa, że obowiązek alimentacyjny leży po obu stronach w równych częściach.
A wcale nie! Jedna stron może wypełniać swój obowiązek alimentacyjny poprzez wychowywanie dziecka, a druga może mieć do płacenia 100% kosztów utrzymania dziecka. Wcale jasno to nie jest określone.
 
05-02-2010, 10:37  
Karol1987
Początkujący
 
Posty: 6
Domyślnie RE: Konkubinat, rozstanie opieka nad dzieckiem po połowie i aliementy - z czym to się

Dziękuję za odpowiedzi.

ad1
Tak nie byliśmy małżeństwem, oczywiście nie zmienia to faktu, że jestem ojcem i nie chcę uchylać się od odpowiedzialności, opieki czy nawet alimentów. Po prostu irytuje mnie sytuacja, w której płace alimenty, że tak powiem podwójnie. Dlatego chcę zaprzestać płacenia dobrowolnych alimentów i skupić się na opiece nad dzieckiem we własnym zakresie.

To, że chcę sam na siebie złożyć pozew, ma na celu uregulowanie wysokości alimentów i służyć uregulowaniu spraw pomiędzy mną, a matką dziecka. W obecnej sytuacji jest to problem ponieważ nie stać mnie na podwójne alimenty i ponoszenia kosztów drugi raz kiedy opiekuję się córką.

Od razu pojawia się pytanie, jeśli zaprzestanę płacenia alimentów, a matka dziecka w jakimś odstępie czasu poda mnie do sądu o alimenty, to czy wówczas prawo działa wstecz i jak daleko wstecz. Zmierzam do tego, że jeśli przyjdzie mi zapłacić za rok wstecz mogę nie dać rady. Czy w takim razie dobrym rozwiązaniem jest płacenie jakiejkolwiek kwoty w formie przelewów?


ad5.
Tak oczywiście oboje posiadamy pełne prawa rodzicielskie.

ad (dalej)
To w takim razie moja wiedza została zupdejtowana, dziękuję.
Karol1987 jest off-line  
05-02-2010, 10:46  
Użytkownik
Gość
Domyślnie RE: Konkubinat, rozstanie opieka nad dzieckiem po połowie i aliementy - z czym to się

To zupełnie się nie zrozumieliśmy:

Je myślałam ze ty chcesz wystąpić o alimenty na siebie - tak przeczytałam. Na siebie nie, na dziecko tak.


Jeśli chodzi o zamieszkanie dziecka:
Wobec tego powinniście ustalić między sobą miejsce zamieszkania dziecka przy Tobie. Jeśli nie da się - przez sąd złożyć wniosek o ustalenie miejsca pobytu dziecka przy ojcu.
Gorszym dla dziecka jest rozwiązanie, żeby powiedzmy 2 tyg. mieszkało z mamą a potem 2 tyg z tatą - ale takie rozwiązania są praktykowane.
 
05-02-2010, 10:53  
Karol1987
Początkujący
 
Posty: 6
Domyślnie RE: Konkubinat, rozstanie opieka nad dzieckiem po połowie i aliementy - z czym to się

Tak, chodziło o złożenie pozwu na siebie, idę do sądu sam na siebie złożyć pozew, żeby mieć ustalone sądownie alimenty na dziecko, bo matka dziecka jakby nie jest pewna swoich przypuszczeń jak to wszystko się może skończyć.

Rozumiem doskonale, że ideałem jest wspólny dom, z kochającymi się rodzicami. Niestety w bajkach i owszem, zdarza się.

Po prostu rozumiem moją córkę, na pewno chce mieszkać i z mamą, i na pewno też ze mną, w moim odczuciu w obecnej sytuacji jest to jedyna opcja aby zapewnić dziecku jakieś stałe, których może się chwycić. W przeciwnym razie będę płacił alimenty a i tak większość czasu dziecko będzie spędzać u mnie - czyli będę w tym samym miejscu, w którym jestem obecnie.

Z matką dziecka raczej nic nie ustalę, ciężki temat.
Karol1987 jest off-line  
05-02-2010, 10:55  
rubbermaid
Stały bywalec
 
rubbermaid na Forum Prawnym
 
Posty: 5.134
Domyślnie RE: Konkubinat, rozstanie opieka nad dzieckiem po połowie i aliementy - z czym to się

W moim przypadku płacę byłej żonie wysokie alimenty zasądzone sądownie, pracuję i opiekuję się dziećmi tak, jakby mieszkały ze mną, tj utrzymuję dom, do którego przychodzą kiedy chcą, bo to jest "ich" dom, żywię ich tu i ubieram, ponoszę koszty leków i szkoły.
I nie zamierzam czynić żadnych kroków prawnych w kierunku zmiany tego stanu rzeczy, bo jestem zadowolony, że była żona nie ogranicza mi kontaktów z dziećmi, od 2 lat nie wnosiła o podniesienie alimentów i że alimenty nie są ściągane przez komornika.
rubbermaid jest off-line  
05-02-2010, 11:01  
Karol1987
Początkujący
 
Posty: 6
Domyślnie RE: Konkubinat, rozstanie opieka nad dzieckiem po połowie i aliementy - z czym to się

Zgadzam się z Tobą "rubbermaid", wszystko co mówisz jest prawdą, pewnie nie szukałbym informacji, gdyby matka dziecka wykazała trochę dobrej woli, żeby dziecku żyło się spokojniej, po prostu rozmawiając ze mną, ustalając jakieś zasady wspólnego ale osobnego życia.
Na chwilę obecną to wszystko po prostu mi się przestaje mieścić w głowie. Nie twierdzę też, że mam w czymkolwiek rację, po prostu szukam, czytam, staram się stanąć na nogi.
Karol1987 jest off-line  
05-02-2010, 11:03  
rubbermaid
Stały bywalec
 
rubbermaid na Forum Prawnym
 
Posty: 5.134
Domyślnie RE: Konkubinat, rozstanie opieka nad dzieckiem po połowie i aliementy - z czym to się

Powiem tak: "lepsze jest wrogiem dobrego".
rubbermaid jest off-line  
05-02-2010, 11:36  
Karol1987
Początkujący
 
Posty: 6
Domyślnie RE: Konkubinat, rozstanie opieka nad dzieckiem po połowie i aliementy - z czym to się

To powiedzenie można zrozumieć na wiele sposobów. W twoim przypadku jak sądzę, pasuje Ci wszystko, w Twoim życiu, praca, rodzina, związki, miłości itd., i nie masz potrzeby zmian - jest to zrozumiałe i bardzo indywidualne, jednocześnie brzmi jakbyś chciał mi powiedzieć żebym się zastanowił czy faktycznie warto robić przewrót?
Daje do myślenia, na pewno nie jestem w gorącej wodzie kąpany, myślę, analizuję, trawię, tylko w tym całym zamieszaniu nie chciałbym strawić też siebie na amen.

A co jeśli mechanizm, urządzenie, związek, relacje międzyludzkie, abstrahując od mojej sytuacji po prostu nie działa prawidłowo, to co wtedy? Nie należy podejmować działań, żeby zmienić coś na lepsze?

Dyskusja otwarta, rozumiem Twoją sytuację, podejrzewam, że gdyby było mnie stać na to, żeby z dzieckiem wyskoczyć 2 razy do kina, kupić niezbędne rzeczy, zapewnić rozrywkę, której nie oszukujmy się bez wystarczających środków nie jestem w stanie zrealizować, to muszę myśleć o zmianach.

Oczywiście mogę też wziąć drugi i trzeci etat... zrobić z siebie wraka psychicznego i fizycznego, podczas gdy sępy latają już nisko w powietrzu...
Karol1987 jest off-line  
05-02-2010, 12:28  
rubbermaid
Stały bywalec
 
rubbermaid na Forum Prawnym
 
Posty: 5.134
Domyślnie RE: Konkubinat, rozstanie opieka nad dzieckiem po połowie i aliementy - z czym to się

Cytat:
Napisał/a Karol1987 Zobacz post
drugi i trzeci etat... zrobić z siebie wraka psychicznego i fizycznego,
Boję się, ze to raczej będzie etap.
rubbermaid jest off-line  
Odpowiedz

Podobne wątki na Forum Prawnym
Wątek
§ Mieszkanie a rozstanie konkubinat (odpowiedzi: 3) Witam Ze swoją już byłą dziewczyną kupiliśmy mieszkanie w kredycie hipotecznym. Ona nie zgadza się na moją propozycję finansową żebym ją spłacił...
§ Konkubinat i kredyt hipoteczny a rozstanie (odpowiedzi: 4) Witam, proszę o pomoc w temacie jw.Ja i mój partner z którym żyję w konkubinacie zaciągnęliśmy wspólnie kredyt hipoteczny i kupiliśmy nieruchomość...
§ Konkubinat a rozstanie . (odpowiedzi: 1) Moja mama jest teoretycznie w konkubinacie z pewnym facetem od około 10 lat. Ok 5 lat temu mama sprzedała swoje mieszkanie własnościowe i wzieła...
§ Konkubinat- rozstanie- prawa do dziecka (odpowiedzi: 2) Mam problem. Mam półroczne dziecko i upierdliwego, wszystkowiedzącego chłopaka, który niby się uczy a oblał kolejny raz rok na studiach. W wolnej...
§ Rozstanie w Irlandii a opieka nad dzieckiem (odpowiedzi: 1) Witam wszystkich serdecznie! Zwracam się do wszystkich z udzieleniem porady na pewien trudny problem. Sprawa dotyczy mojego brata. A więc od...
§ Konkubinat a podział majątku i opieka nad dzieckiem (odpowiedzi: 1) Bardzo proszę o poradę w sprawie, która opisze: Otóż, od 10 lat zyje w konkubinacie. 3 lata temu urodzilo nam sie dziecko, i wtedy zaczelo sie...


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 05:07.