Dosyc skomplikowana sprawa - alimenty i pochodne. - Forum Prawne

 

Dosyc skomplikowana sprawa - alimenty i pochodne.

Witam, Moja sprawa jest dosyć złożona .. trochę się rozpiszę na ten temat, zainteresowanych zapraszam do lektury. Jestem ojcem 6miesięcznej dziewczynki, mieszkam razem z jej matką, nie mamy ślubu, planowaliśmy. Przed porodem córki, wszystko nam ...



Wróć   Forum Prawne > Pomoc prawna z zakresu prawa prywatnego > Prawo cywilne > Prawo rodzinne i opiekuńcze


Odpowiedz
 
07-01-2009, 14:35  
zim3ns
Początkujący
 
Posty: 8
Domyślnie Dosyc skomplikowana sprawa - alimenty i pochodne.

Witam,

Moja sprawa jest dosyć złożona .. trochę się rozpiszę na ten temat, zainteresowanych zapraszam do lektury.
Jestem ojcem 6miesięcznej dziewczynki, mieszkam razem z jej matką, nie mamy ślubu, planowaliśmy.
Przed porodem córki, wszystko nam się wspaniale układało, mieliśmy w miare dobrze płatne prace, pieniędzy nam nie brakowało[co nie oznacza że byliśmy bogaci, po prostu mieliśmy te 3500-4000zł netto miesięcznie] i starczało na normalne godziwe zycie + odłożenie trochę pieniążków na 'potem'. Moja narzeczona urodziła córkę 2 miesiące przed terminem planowanego porodu, okazało się że ma bardzo zaawansowaną gestozę [zatrucie ciążowe] i generalnie z opinii lekarza wynikało, że w ostatniej chwili udało się ja uratować, jak i dziecko!
W każdym razie, nasza sielanka po porodzie zamieniła się w gehennę. Zaczeły sie kłutnie, niedomówienia i niejasności .. jednym słowem przestało nam się układać. Moja kobieta trafiła na urolp macierzyński, a ja w dniu wyjścia małej ze szpitala, dostałem wypowiedzenie - straciłem pracę. W między czasie, kiedy "żona" była u swoich rodziców i w szpitalu z córką, ja w moim rodzinnym mieście przygotowałem przytulne mieszkanko abyśmy mogli godnie rozpocząć nowy etap w życiu-wynajałem 2 pokoje z kuchnią za około 1300zł miesięcznie. Byłem pełen optymizmu i liczyłem na to, że szybko znajdę pracę która pozwoli utrzymać mi rodzinę i mieszkanie. Niestety tygodnie mijały, a pracy nie mogłem znaleźć .. co za tym idzie, nasze oszczędności kurczyły się w zastraszającym tempie. Mieliśmy odłożone pieniążki na samochód, ale niestety oszczędności "szły" ba bierzące wydatki jak czynsz, opłaty, paliwo, jedzenie itp- ogólem 2700zł miesięcznie opłat/kosztów.
Sytuacja ta trwałą dosyc długo, bo od września. Dopiero w połowie grudnia otrzymałem pracę na warunkach które były w stanie zaspokoić chociaż procentowo nasze miesięczne wydatki, oczywiście podjąłem tą pracę ..ale nie o tym mowa.
Chodzi o stosunki jakie panują pomiędzy mną a przyszłą żoną. Staram się być jak najbardziej neutralny i działam w dobrej wierze na rzecz dziecka, nie chcę aby moją córkę wychowywał obcy mężczyzna, ale niestety wszystko wskazuje na to, że tak się stanie. Żona jest nie do życia, zrobiła się arogancka, cyniczna. Nie oszczędza pieniędzy, potrafi wydać 100zł i więcej na zbędne używane szmaty w lumpexie, kiedy NIGDY NIKT Z MOJEJ RODZINY nie ubierał się w używaną odzież, uważam to za niehigieniczne i po prostu nie praktukowaliśmy takich zakupów. Niestety żona zmieniła nagle zdanie, zaczęła kupować używane szmaty i co lepsze, wydawać je siostrze Nie wiem jak mam na to zareagować, przykładów jej rozrzutności jest wiele, ale to tylko [rozrzutność] szczyt góry lodowej. Żona zrobiła się bałaganiarą, kompletnie nie dba o dom, wyremontowane mieszkanie popada w ruinę, nowe meble kupione na raty są zaniedbane, wypoczynek zabrudzony, wszystko zaczyna się sypać. Szkoda mi tego wszystkiego, bo wiele wspólnych pieniędzy razem na to wydaliśmy i są to bardzo ładne i dobre gatunkowo meble :/
W kazdym razie, dla czego piszę na tym forum?

Otóż, boje się o własną skórę. Kocham swą "żonę", kocham córeczkę, ale nie mogę akceptować dziadostwa,zaniedbania. Zdarza się też, że wracam z pracy i widzę, jak mała jest kompletnie obsrana po same pachy, jej kupa wymięszana z siuśkami przebija się przez śpiochy a żona niebardzo na to reaguje tłumacząc, że "15 min temu tego nie było". Dziwne, że też zawsze ja muszę to znaleźć ?
Boje się o własną skórę, albowiem zdaje sobie sprawę, że leniwa "żona" po rozstaniu zapragnie wydusić ze mnie wszystkie soki i jak najbardziej ograniczyć mi spotkania i/lub prawa do małej.

Dla tego mam pytanie, na podstawie czego sąd ustala alimenty?
Na podstawie czego sąd przydziela opiekę nad dzieckiem?
Na podstawie czego sąd przyznaje terminy spotkań z dzieckiem przegranemu ojcu?
Na podstawie czego sąd decyduje o ograniczeniach praw rodzicielskich?

Całą historia jest prawdziwa, nic nie ubarwiłem ani nie przekręciłem na swoją korzyść.

Aha, jeszcze jedna ważna rzecz. Cały czas wtraca się matka mojej żony do naszego związku, asystuje przy kazdej decyzji do tego stopnia, że moje zdanie się już nie liczy. Jestem załamany, wiem że jak to zostawię, to nie opędzę się od alimentów i ciągłych kłopotów ze strony żony, a szczególnie jej matki która to zapewne postanowi mnie sowicie ukarać.


PS:

Mam w tej chwili dochody ok 1900-2000zl netto, mam wynajete meiszkanie za 1100zł + opłaty jak net, prad, gaz itp, mam samochód i opłaty z nim związane. Na wszystko mam umowy, rachunki, dowody. Boje się, że w tej sytuacji sąd nałozy mi 400zł alimentów i po prostu nie zwiążę końca z końcem.

Pozdrawiam, Mirek.
zim3ns jest off-line  
07-01-2009, 14:42  
zim3ns
Początkujący
 
Posty: 8
Domyślnie

1100zł mieszkanie
200zł internet, prąd, gaz, śmieci, woda
200-300zł paliwo/dojazdy do pracy
200-300zl jedzenie dla mnie samego


nie liczę kosztów jak ubranie się, jakieś wyjście, cokolwiek innego ..

Chcę być z moją "żoną", kocham ją i nadal chce się ożenić, ale nie mogę akceptować jej zachowania, nie mogę akceptować jej matki w naszym związku. Ja chcę dobrze dla naszego związku i dziecka, w mojej opinii ONA niszczy wszystko, a ja mam za to płacić ?
zim3ns jest off-line  
07-01-2009, 14:50  
zim3ns
Początkujący
 
Posty: 8
Domyślnie

Wertowałem włąsnie forum i przypomniała mi się jeszcze jedna ważna kwestia. Otóż żona ogranicza spotkania dziadków [moich rodziców] z córką.
Nie wiem czy to ważne w tej sprawie, ale wydaje mi się, że dla dobra dziecka nie powinno się ograniczać spotkań z dziadkami.
Dodam jeszcze, że rodzice żony kompletnie się nią nie przejmują i nie przejmowali, nic od nich nie dostała chociaż są majętnymi ludźmi, do tego pobierali opłaty pieniężne za dojazdy żony do szpitala do córki!!! Jedym słowem, teściowa kasowała pieniądze za paliwo wożąc własną córkę do wnusi, która leżałą 38 dni w inkubatorze.
zim3ns jest off-line  
08-01-2009, 13:55  
zim3ns
Początkujący
 
Posty: 8
Domyślnie

i nikt ?
zim3ns jest off-line  
08-01-2009, 14:27  
funia
Użytkownik
 
Posty: 70
Domyślnie

Nie jestem ekspertem ale myśle, że tu lepiej pomógłby psycholog (żonie oczywiście) a nie prawnik czy sąd.Pewnie nie będzie łatwo ją na to namówić.Życzę pomyślnego rozwiazania problemu.
funia jest off-line  
08-01-2009, 14:54  
funia
Użytkownik
 
Posty: 70
Domyślnie

Najlepiej będzie jak najpierw sam pójdziesz do psychologa i opowiesz całą sytuację.Może to być jakiś rodzaj depresji poporodowej.
funia jest off-line  
09-01-2009, 12:14  
zim3ns
Początkujący
 
Posty: 8
Domyślnie

Byłem u lekarza psychiatry zaprzyjaźnionego, i ten z kolei powiedział dokłądnie to co Ty - że 'żona' nadaje się do leczenia psychologicznego. Rozmawiałem z nią o tym, mieliśmy razem rozwiązać ten problem i razem chodzić na terapię, zgadzała się na to.
Niestety kolejny raz 'teściowa' się wtrąciła i powiedziała, cytuję: "nie pójdzie do psychologa bo nie będzie sobie srać w papiery".
Chodzi zapewne o zabezpieczenie w wypadku jakiej kolwiek sprawy alimentacyjnej czy o prawa do dziecka.
Jest to na tyle żenujące, iż w ten sposób pielęgnuje "chorobę" [domniemaną] własnej córki.

Nie wiem co robić, zależy mi na dobrze dziecka i rodziny ale jak już wcześniej pisałem .. są pewne konwenanse których nie powinno się łamać.
zim3ns jest off-line  
09-01-2009, 12:14  
zim3ns
Początkujący
 
Posty: 8
Domyślnie

U lekarza opowiedziałem ze szczegółami historię, wizyta trwała chyba z 90 minut...
zim3ns jest off-line  
09-01-2009, 15:26  
funia
Użytkownik
 
Posty: 70
Domyślnie

Musisz za wszelką cenę zaprowadzić ją do lekarza.Umów wizytę i nie mów jej o tym, by się teściowa nie dowiedziała.W końcu od tego zależy nie tylko Wasz związek ale dobro dziecka. A sposób na teściową? Może wyprowadzić się daleko?Trudne ale możliwe.
funia jest off-line  
Odpowiedz

Podobne wątki na Forum Prawnym
Wątek
§ alimenty skomplikowana sprawa (odpowiedzi: 2) witam serdecznie Piszę w imieniu moich rodziców ponieważ maja pewien problem z matka od strony ojca (moja babcią). siostra mojego ojca mieszkająca...
§ Alimenty skomplikowana sprawa (odpowiedzi: 8) Witam chcialbym sie dowiedziec wzgledem alimentow,a mianowicie dziecko sadownie zostalo oddane rodzinie zastepczej i wspolnie z zona mielismy placic...
§ Sprawa dosyc trudna dla mojej rodziny. Chodzi o brusy. Sprawa sprzed około lat (odpowiedzi: 2) Witam na wstepie zaznaczam iż jestem synem ojca który jest zamieszany w psrawe o ktorej napisze zaraz. Dodam równiez że moja wiedza nie jest zbyt...
§ dosyc niejasna sprawa. POMOCY!!!! (odpowiedzi: 5) Witam wszystkich mam kilka pytań: Dzisiaj uderzyl mi w tyl samochodu czlowiek, spisalismy oswiadczenie on przyznal sie do winy itd. I teraz...
§ Alimenty - a bardzo skomplikowana sprawa (odpowiedzi: 5) Mam problem i pytanie z nim związane czy dostanę alimenty na dziecko? Moja historia jest taka ze przez 6 lat prowadziłam działalność...
§ Alimenty - skomplikowana sprawa. (odpowiedzi: 2) Mam 22lata potrzebuje fachowej porady. Problemy zaczely sie gdy chcialam uzyskac stypendium socjalne na 1roku studiow. Musialam zalaczyc kopie...


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 16:22.