Jak pomóc pobitemu dziecku idącemu ulicą z rodzicem a dokładnie to za rodzicem? - Forum Prawne

 

Jak pomóc pobitemu dziecku idącemu ulicą z rodzicem a dokładnie to za rodzicem?

Witam serdecznie. Chciałabym aby ktoś mi podpowiedział co mogę na przyszłośc zrobic bo wczoraj miałam sytuację w której nie wiedziałam co zrobic a mianowicie widziałam chłopca (ok 6 lat) idącego ulicą z tatą, chyba tatą ...



Wróć   Forum Prawne > Pomoc prawna z zakresu prawa prywatnego > Prawo cywilne > Prawo rodzinne i opiekuńcze


Odpowiedz
 
16-09-2013, 12:04  
EWELA8221
Użytkownik
 
Posty: 91
Domyślnie Jak pomóc pobitemu dziecku idącemu ulicą z rodzicem a dokładnie to za rodzicem?

Witam serdecznie.
Chciałabym aby ktoś mi podpowiedział co mogę na przyszłośc zrobic bo wczoraj miałam sytuację w której nie wiedziałam co zrobic a mianowicie widziałam chłopca (ok 6 lat) idącego ulicą z tatą, chyba tatą a dokładnie to był taki tatusiek małolat który szedł pierwszy a za nim ok 1,5 metra szedł chłopiec ok 6 lat pobity miał posiniaczony policzek i podbite oko i był strasznie smutny, szedł pochylony próbując zakryc pobitą twarz czapką z daszkiem którą miał na głowie, osoba za którą szedł w ogóle się nim nie interesowała czy idzie czy nie idzie czy się zgubi czy nie poprostu ta osoba szła sobie pierwsza a ten chłopczyk dreptał za nim. Smutno mi było bo naprawdę to były straszne siniaki takie bardzo ciemne od bardzo mocnych uderzeń, to napewno nie był skutek tego że się chłopiec pobił z kimś w przedszkolu to były według mnie uderzenia z pełną premedytacją i to bardzo silne stąd tak potężne siniaki.
Jak to zobaczyłam to strasznie posmutniałam ale nic ni zrobiłam i z tego tytułu mam wyrzuty sumienia po poza mną mijały go dziesiątki osób i nikt nie zareagował a napewno ktoś jeszcze to musiał zauważyc. Smutno mi że nic nie zrobiłam bo gdybym zrobiła to może to pobicie było by ostatnim jakie ten chłopiec dostał a tak to pewnie jeszcze nie raz dostanie. Dodam że nie wiedziałam co zrobic bo co innego powiadomic jakieś władze odnośnie dziecka które mieszka w sąsiedztwie a co innego jeśli chodzi o chłopca którego nawet się nie zna i nie wie gdzie on mieszka i do tego cały czas się przemieszczał ulicą więc nawet nie mogłam podac konkretnego adresu bo stale szedł i nie wiedziała czy skręci zaraz gdzieś czy będzie szedł dalej prosto, a może gdzieś wejdzie??? Nie wiedziałam tego dlatego nie zadzwoniłam bo co bym powiedziała?
Może ktoś wie co można w takich sytuacjach poradzic, ja do tego spieszyłam się na wykłady na studiach.
EWELA8221 jest off-line  
16-09-2013, 12:10  
askirkov
Stały bywalec
 
Posty: 18.241
Domyślnie RE: Jak pomóc pobitemu dziecku idącemu ulicą z rodzicem a dokładnie to za rodzicem?

Wezwać policję. Przyjadą, wylegitymują rodzica i przyjrzą się dziecku. Jeśli będzie trzeba, wezwą lekarza.
askirkov jest off-line  
16-09-2013, 12:16  
Bergman
Początkujący
 
Posty: 17
Domyślnie RE: Jak pomóc pobitemu dziecku idącemu ulicą z rodzicem a dokładnie to za rodzicem?

Trzeba było podejść do dziecka i się zwyczajnie zapytać w stylu: "a gdzie twoja mama" i "czy nie boli go buzia od tych siniaków". Po prostu - w jakiś sposób nawiązać kontakt z dzieckiem. Po reakcji dziecka od razu można poznać czy coś jest nie tak. A jeżeli tamten facet byłby ojcem dziecka to również jakoś by zareagował. Najpierw się upewnić, a dopiero później dzwonić.
Bergman jest off-line  
21-09-2013, 16:15  
EWELA8221
Użytkownik
 
Posty: 91
Domyślnie RE: Jak pomóc pobitemu dziecku idącemu ulicą z rodzicem a dokładnie to za rodzicem?

Askirov jak miałam wezwac policję jak oni cały czas się przemieszczali więc jak bym miała policji powiedziec gdzie są, przecież w tej chwili by byli tu a za chwilkę by mogli byc już 500m dalej. Dlatego nie zadzwoniłam.
Bergman bałam się podejśc bo widac że ten chłopak (mężczyzna) za którym szło dziecko był jakiś szemrany i bałam się za jak podejdę i się zapytam to ja dostanę w głowę albo zacznie rzucac łaciną co się pani wpier... itp Poza tym szłam na wykłady więc też czas mnie ograniczał.
Poza tym zastraszony dzieciak sie nie przyzna, nie będzie chciał pewnie nic powiedziec bo w końcu stał by nam nim ktoś (czyli ten mężczyzna który wszystko by słyszał). Pewnie też na moje pytania by odpowedział że g... mnie to obchodzi i żebym się nie wtrącała i by pewnie zabrał dziecko i co dalej miała bym robic?
EWELA8221 jest off-line  
21-09-2013, 19:28  
Użytkownik
Gość
Domyślnie RE: Jak pomóc pobitemu dziecku idącemu ulicą z rodzicem a dokładnie to za rodzicem?

Najlepiej nic nie zrobić bo coś tam.... Właśnie dlatego ginie co raz więcej dzieci, bo każdy kto widzi, słyszy czy wie, ma coś na swoje usprawiedliwienie, przykre.
 
21-09-2013, 21:12  
askirkov
Stały bywalec
 
Posty: 18.241
Domyślnie RE: Jak pomóc pobitemu dziecku idącemu ulicą z rodzicem a dokładnie to za rodzicem?

Cytat:
Napisał/a EWELA8221
Askirov jak miałam wezwac policję jak oni cały czas się przemieszczali więc jak bym miała policji powiedziec gdzie są, przecież w tej chwili by byli tu a za chwilkę by mogli byc już 500m dalej.
To proste. Zgłaszasz, w którą stronę idą, idziesz cały czas za nimi, a przy każdej zmianie kierunku dzwonisz jeszcze raz i zawiadamiasz o tej zmianie.

Cytat:
Napisał/a EWELA8221
Poza tym zastraszony dzieciak sie nie przyzna, nie będzie chciał pewnie nic powiedziec bo w końcu stał by nam nim ktoś (czyli ten mężczyzna który wszystko by słyszał).
Dlatego takimi sprawami zajmują się odpowiednie instytucje, między innymi policja. Gdyby policjanci stwierdzili, że chłopiec mógł zostać pobity, mogliby wezwaliby lekarza i powiadomiliby o sprawie sąd rodzinny i prokuraturę. Widzimisię ojca nie miałoby wtedy żadnego znaczenia.

Nie twórz sztucznych problemów tam, gdzie ich nie ma.
askirkov jest off-line  
22-09-2013, 15:48  
majka77
Stały bywalec
 
Posty: 8.101
Domyślnie RE: Jak pomóc pobitemu dziecku idącemu ulicą z rodzicem a dokładnie to za rodzicem?

EWELA8221 powiem ci co ja robię w takich przypadkach. Dzwonię na policję i nawet nie muszę się przedstawiać i idę za nimi, cały czas informując przez telefon policję na jakiej ulicy jestem i w jaką skręcam. Nie minęło by 5 minut, a oni już by byli.
Ewela czas na ratowanie dziecka bezcenny! Po dzieciakach widać, bite są zastraszone i zawstydzone. Ratujemy psy bo są głodne i bite, a ratując dzieciaki boimy się. Coś nie tak. Ewala wierzę, że następnym razem zadzwonisz i uratujesz dziecko od przemocy.
majka77 jest off-line  
22-09-2013, 19:38  
askirkov
Stały bywalec
 
Posty: 18.241
Domyślnie RE: Jak pomóc pobitemu dziecku idącemu ulicą z rodzicem a dokładnie to za rodzicem?

Cytat:
Napisał/a majka77 Zobacz post
Nie minęło by 5 minut, a oni już by byli.
Guzior prawda. Czekałem w podobnej sytuacji ponad 20 minut. Zapewne dlatego, że masa ludzi ma w zwyczaju wzywać policję do bzdurek.
askirkov jest off-line  
23-09-2013, 19:15  
gastovski
Początkujący
 
Posty: 19
Domyślnie RE: Jak pomóc pobitemu dziecku idącemu ulicą z rodzicem a dokładnie to za rodzicem?

No to powiem Wam hicior.

Idzie dziadek z wnuczkiem ulicą. Dziadek ok 60-70 lat. Wnuczek 3 latka max.
Wyszli z przedszkola.
Siedziałem na balkonie widziałem wszystko.
Dziecko zobaczyło jadące auto, z reklamą lodów. Zaczęły się pytania do dziadka. Dziadku, dziadku i dziadku, ja chcę loda... Dziadek, bardzo kulturalny starszy pan. Pochylił się nad wnusiem i tłumaczył... że nie, bo gardełko, bo obiadek... normalne tłumaczenie.
Dziecko wpadło w szał płaczu i położyło się na ulicy, tupiąc krzycząc i płacząc.
Całość obserwowała kobieta na przystanku.
Wstała i zaczęła drzeć się na tego dziadka: "Dlaczego to dziecko tak strasznie płacze?" "Dlaczego Pan się nad nim znęca?".
Starszy pan starał się coś jej wytłumaczyć. Ale oczy miał skierowane na wnuka, bo ulica była blisko. Kobieta odeszła na bok i zadzwoniła.
W dosłownie 3 minuty wparowała na sygnale Policja.
Zajechali na chodnik - wypadli w amoku. Dopadli dziadka pochylonego nad wnuczkiem.
Ludzie przechodzili, nie było stałych świadków od początku do końca, więc byli obojętni.
Dziadek się zdenerwował - o mało nie dostał zawału bo został potraktowany jak przestępca, fuknął coś to policjanta. Ten natychmiast go uchwycił i na oczach małego chłopca, zamaszyście wpakował na drzwi radiowozu. Dziecko wpadło w panikę. Zaczęło skomleć ze strachu - ale tym razem prawdziwego strachu. Kobieta rozpłynęła się w powietrzu.
Na taki obrazek nie wytrzymałem.
Zbiegłem do nich bo już tylko ja wiedziałem o co chodzi...

Dłuuugo, dłuuugo nie można było dogadać się z panami policjantami.
Spisano nas wszystkich. Wytłumaczyłem im wszystko. Nie ufali mi. Policja zabrała dziadka z wnuczkiem... gdzie, nie wiem. Ponoć szukać rodziców i ustalić, czy on ma prawo to dziecko mieć ze sobą....

Chore, totalnie chore to było.... Dziadek w traumie. Dziecko w jeszcze większej.
Rodzice pewnie w szoku. Zajście pewnie gdzieś w kartotekach odnotowane. Banalne i idiotyczne, ale odnotowane.

To pokazuje, jak przewrażliwienie i pozorne obrazy mogą zniszczyć komuś życie gdy podstawić oderwane od siebie obrazy. Jaką wielką symboliczną moc ma płacz dziecka, widok kobiety w ciąży, staruszka na pasach...

Pozory potrafią mylić. Dzisiaj strasznie żal mi tego starszego człowieka... Był najlepszym dziadkiem na świecie. Kochającym i czułym. System rozwalił go na strzępy.

Wniosek - należy poobserwować, zagadać z dzieckiem. Zrozumieć. Nie bać się - tak, to wymaga czasem odwagi. Ale zrozumieć. Bo przez nasz brak rozumienia, normalna rodzina, normalne dzieci (z głową rozbitą o huśtawkę) lądują w policyjnych izbach, na obserwacjach etc.... Świat zrobił kroki w dobrą stronę, dał narzędzia prawne do ochrony. Ale korzystanie z nich - wymaga też dużej dojrzałości od stosujących je.

Tam gdzie dotyka się delikatnej relacji dziecko-rodzic trzeba uważać bardzo, by z małej pierdoły nie zrobić komuś z życia prawdziwego nieszczęścia (np. ograniczenia praw rodzicielskich). Kto wie, jak skończyłyby się losy tego dziecka i tej rodziny, gdybym nie zszedł wtedy z balkonu. A co byłoby, gdybym tam akurat nie był...?

Taka powieść - ku przestrodze i ku uwadze np. legislatorów, gdy tworzą prawo.... By prawo nie było nadgorliwe... by procedury i podejście było wyważone i dojrzałe...


Te tematy są bardzo trudne i nie zawsze jednoznaczne... trzeba bardzo dużego wyważenia w tych kwestiach.
gastovski jest off-line  
23-09-2013, 19:33  
Użytkownik
Gość
Domyślnie RE: Jak pomóc pobitemu dziecku idącemu ulicą z rodzicem a dokładnie to za rodzicem?

To nie jest to samo, to nawet nie jest podobne.

Dziecko kilkuletnie które ma ewidentne obrażenia na buzi, nie zrobiło sobie tego samo, nie mógł go pobić(raczej) rówieśnik w przedszkolu.

Ja nawet zastanawiam się nad tym, co na to szkoła/przedszkole czy w jakikolwiek sposób zareagowali, zainteresowali się skąd u tak małego dziecka takie obrażenia...

Chyba wolałabym spać spokojnie z myślą, że kogoś niesłusznie oskarżyłam, niż zasypiać z myślą, że nic nie zrobiłam i być może to dziecko właśnie jest katowane, a może już nie żyje.....
 
23-09-2013, 19:43  
gastovski
Początkujący
 
Posty: 19
Domyślnie RE: Jak pomóc pobitemu dziecku idącemu ulicą z rodzicem a dokładnie to za rodzicem?

Wiem, ze nie jest podobne.
Mówię tylko, że świat nie jest zawsze takim, jak to widzimy.

Tak - postąpiłaś nieroztropnie. Nie zareagowałaś.
Ważne jednak, by wyciągać wnioski z błędów. Bo nie myli się tylko ten, kto nic nie robi, nic nie widzi i nic nie słyszy.

Ty masz refleksję nad sytuacją. I o to właśnie chodzi. To dobrze.
Teraz będziesz wiedziała jak zareagować.

Podejść i dopytać, wejść w interakcję i zrozumieć sytuację.
Działać adekwatnie do rozeznanej sytuacji. Z balansem i dojrzałością, nie popadając ani w skarajną obojętność, ani w skrajną przeczulicę.

Świat pisze takie scenariusze, że nawet najlepszy scenarzysta nie potrafi ich zdublować.
Równie dobrze, ten chłopak mógł rozwalić głowę w Skate parku, ana BMX-ie, a teraz wracał z ojcem z wywiadówki, gdzie okazało się, że narozrabiał w szkole...
Mógł być też ofiarą rodzinnej przemocy... Tego już się nie dowiemy.

Ważne, abyś wiedziała, jak zachować się w przyszłości.
Aby nie popełniać dwa razy tych samych błędów.
Uwzględniaj też obie te historie.

Jest dobrze - bo masz refleksje
Wielu ludzi ich nie ma... uszy do góry.
Kiedyś musiał być pierwszy raz. Następnym razem już będziesz wiedziała jak działać.

Miłego wieczoru.
gastovski jest off-line  
23-09-2013, 21:08  
Użytkownik
Gość
Domyślnie RE: Jak pomóc pobitemu dziecku idącemu ulicą z rodzicem a dokładnie to za rodzicem?

Cytat:
Napisał/a askirkov Zobacz post
To proste. Zgłaszasz, w którą stronę idą, idziesz cały czas za nimi, a przy każdej zmianie kierunku dzwonisz jeszcze raz i zawiadamiasz o tej zmianie.
Nie trzeba dzwonić ponownie.
Policjant dyżurny każe być cały czas na linii.
Nie tak dawno miałam bardzo podobną sytuację...bo także chodziło o dzieci ale idące poboczem ulicy...
Ja zaś jechałam samochodem za pijanym kierowcą ( jak się później okazało )...
Facet jechał zygzakiem...zjeżdżając na przeciwny pas jezdni a przy okazji potrąciłby troje dzieci idących poboczem...a następnie rowerzystę. Kierowca w ostatniej chwili odbił... bez zawahania zadzwoniłam na policję... cały czas jechałam za nim i tylko mówiłam w którym miejscu się znajduję...a dyżurny nawigował radiowóz.
Za jakieś 5 minut z naprzeciwka podjechali panowie policjanci ...pan kierowca nie dość że był pijany to jechał z nogą w gipsie

Także w tego typu sytuacjach trzeba reagować.
Niestety...coraz częściej dochodzę do wniosku że jest straszna znieczulica na tego typu sytuacje. Mało kto reaguje...

Nie wiemy co to dziecko przedstawione w temacie autorki przechodzi w domu...a może reakcja mogłaby mu pomóc? Może odpowiednie instytucje by się tym zainteresowały.
 
23-09-2013, 21:14  
askirkov
Stały bywalec
 
Posty: 18.241
Domyślnie RE: Jak pomóc pobitemu dziecku idącemu ulicą z rodzicem a dokładnie to za rodzicem?

Cytat:
Napisał/a LeoLeo Zobacz post
Nie trzeba dzwonić ponownie. Policjant dyżurny każe być cały czas na linii.
Nie zawsze.
askirkov jest off-line  
23-09-2013, 21:21  
Użytkownik
Gość
Domyślnie RE: Jak pomóc pobitemu dziecku idącemu ulicą z rodzicem a dokładnie to za rodzicem?

Cytat:
Napisał/a askirkov Zobacz post
Nie zawsze.
Sprawa indywidualna...
Mi akurat zdarzyło się kilka razy zgłaszać tego typu sytuacje...i za każdym razem policjant dyżurny kazał mi być na linii i pod żadnym pozorem się nie rozłączać...
Zaznaczę także że miał moje dane gdyż oczywiście na samym początku się przedstawiłam.
 
23-09-2013, 21:27  
askirkov
Stały bywalec
 
Posty: 18.241
Domyślnie RE: Jak pomóc pobitemu dziecku idącemu ulicą z rodzicem a dokładnie to za rodzicem?

Sytuacja wygląda inaczej, jeśli radiowóz znajdzie się w pobliżu za co najmniej 15 minut. Po co wtedy trzymać kogoś na linii, skoro ktoś inny może próbować się dodzwonić?
askirkov jest off-line  
Odpowiedz

Podobne wątki na Forum Prawnym
Wątek
§ Rozliczenie z rodzicem (odpowiedzi: 1) Witam. Piszę z zapytaniem odnośnie rozliczenia PIT-u rodzica z dzieckiem. Mam 21 lat i w czerwcu 2014 roku ukończyłem szkołę, a od listopada 2014...
§ Opieka nad rodzicem (odpowiedzi: 6) Witam,proszę o pomoc. 3 lata temu,odziedziczyłam z mężem połowę domu po jego dziadku(po długim procesie). Babcia wciąż żyje i wymaga opieki (przeszła...
§ opieka nad rodzicem (odpowiedzi: 8) Podobno jest prawo ,ktore mowi ze moge zostac prawna opiekunka mamy. Opieka spoleczna ma placic mies. ok 600 zl. Jak mam to zalatwic i na jaki...
§ Opieka nad rodzicem (odpowiedzi: 2) Witam! Mam pytanie odnośnie opieki nad rodziecem. czy przysługuje mi jakiś urlop na opieke nad rodzicem jeśli złamał nogę a drugi rodzic jest...
§ Opieka nad rodzicem (odpowiedzi: 2) Witam, mam pytanie: komu i w jakich warunkach przysługuje urlop na opieke nad rodzicem i ile to jest dni w ciągu roku? Dziękuję bardzo.
§ Czy jestem rodzicem? (odpowiedzi: 5) Witam serdecznie Chcę prosic o pomoc w ustaleniu czy mam jakiekolwiek prawa do dziecka mojego męża. Trzy miesiace temu wyszłam za mąż. Mój mąż ma 5...


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 16:35.