Matka chce się pozbyć dziecka z domu oraz bardzo mu zaszkodzić. Pomocy - Forum Prawne

 

Matka chce się pozbyć dziecka z domu oraz bardzo mu zaszkodzić. Pomocy

Witam serdecznie. Mam kilka pyta w związku z trudną sytuacją rodzinna. Mianowicie Matka za wszelką cenę chce mnie wyrzucić z domu, i zaszkodzić w maksymalnym zakresie jak się tylko da. Co do pytań dlaczego tak ...



Wróć   Forum Prawne > Pomoc prawna z zakresu prawa prywatnego > Prawo cywilne > Prawo rodzinne i opiekuńcze


Odpowiedz
 
25-11-2013, 07:59  
chudini3
Początkujący
 
Posty: 16
Domyślnie Matka chce się pozbyć dziecka z domu oraz bardzo mu zaszkodzić. Pomocy

Witam serdecznie. Mam kilka pyta w związku z trudną sytuacją rodzinna. Mianowicie Matka za wszelką cenę chce mnie wyrzucić z domu, i zaszkodzić w maksymalnym zakresie jak się tylko da. Co do pytań dlaczego tak się zachowuje to sprawa jest długa i zagmatwana. Od ok 5/7 roku życia wychowywała, a raczej hodowała mnie i moją siostrę. Była bardzo agresywną, skłonną do przemocy fizycznej i psychicznej osobą. Objawiało się to codziennym wręcz katowaniem głównie mnie jak i czasami siostry ( Notoryczne kary cielesne za śmieszne rzeczy i tu nie chodzi o klapsy tylko o normalne, regularne znęcanie się jak np. bicie czym popadnie i gdzie popadnie aż do momentu błagania o zaprzestanie tego procederu, krzyki o pomoc kogoś z zewnątrz lub momentu gdy wystraszyła się że zrobiła mi poważną krzywdę (podejrzenie złamania np.). Wielokrotnie miałem takie siniaki i uszkodzenia że miałem problemu z normalnym funkcjonowaniem, czy przebieraniem się na głupim wf-ie. Standardowe słownictwo matki to było co drugie słowo wulgaryzm i stwierdzenia takie jak np. Ty skurwysynie zapierdole cię , pójdę siedzieć ale będę miała spokój itd.) Te wszystkie sytuacje powtarzały się dzień w dzień, nigdy od nikogo nie otrzymałem pomocy i wszyscy udawali że nic nie słyszą i o niczym niewiedzą ;/ Gdy przyszedł okres gdzie mogłem się chodź trochę usamodzielnić to podjąłem dorywcze prace (już w czasach liceum), później pracowałem już na pełny etat starając się uczyć. W tym okresie matka już poważnie domagała się ode mnie pieniędzy za co tylko się dało. Nie dawałem nic, bo uznałem że przez tyle lat zabierała mi 100% alimentów (w tym okresie nie pracowała, lub pracowała na czarno), w zamian dostawałem notoryczne kłótnie, brak środków na cokolwiek (jedyna opcja uzyskania jakiś pieniążków lub innych dóbr na potrzebny cel jak ubrania itd to było maksymalne upokorzenie się przed nią i wręcz błaganie o pomoc), lodówka praktycznie zawsze pusta (nie mówię że nie maiłem co jeść, ale było nieciekawie). Mam bardzo trudny i zawzięty charakter, więc zawsze starałem się dojść do czegoś sam i nie pozwolić się "zgnoić". Takie moje zachowanie i charakter bardzo wkurzało moją matkę bo za wszelką cenę nie mogła postawić na swoim (kontrolować mnie, nie byłem od niej zależny, po prostu nie miała mnie już jak szantażować itp). W tym okresie było bardzo Ciężko, ale dałem sobie radę mimo że po ukończeniu szkoły średniej odcięła mnie od jakiej kol wiek "pomocy" (gdy jeszcze nie pracowałem po liceum, odcięła mnie od podstawowych potrzeb jak żywność. Ciągle pobierając moje alimenty od ojca ( zaraz po tej sytuacji udało mi się doprowadzić do sytuacji że otrzymywałem te świadczenia na własne konto). W tym okresie musiałem jakoś żyć, więc pożyczałem pieniądze od znajomych żeby mieć na jedzenie i żeby jakoś przetrwać. Gdy już znalazłem pracę sytuacja trochę się polepszyła (tzn finansowo, nie miałem już problemów z utrzymaniem się). Następnie gdy moja matka uświadomiła sobie że już ma mało do powiedzenia w moim życiu i mały ma wpływ na mnie oraz kontrole to zaczęły się dziwne akcje. Najpierw starała się jeszcze mnie kontrolować poprzez przemoc fizyczną i psychiczną. Ciągle awantury, oczekiwania, rozkazy że ma być tak i koniec, szarpania itd. Np. wchodziła do mojego pokoju i informowała mnie że mam zrobić to i to w 3-5 min, mi się bardzo nie podobało takie dyktatorskie zachowanie i ją ignorowałem. Kończyło się to obelgami, wyzwiskami, rzucaniem przedmiotami i demolowanie moich prywatnych rzeczy oraz pokoju. Np. kazała mi wyrzucać 2-3 razy dziennie śmieci bo jej śmierdzą, no można to zrozumieć ale nie w ten sposób jak to się odbywało u mnie w "domu", jak nie wykonałem rozkazu to brała moje śmieci (worek pełen śmieci) i wrzucała go do mojego pokoju rozsypując całą zawartość gdzie się dało (raz gdy spałem weszła do mojego pokoju i położyła mi worek ze śmieciami obok mojej głowy na poduszce), to samo tyczyło się zmywania naczyć. Gdy nie wykonałem natychmiast polecenia wrzucała moje naczynia do mojego pokoju np. na stół (podkreślam wrzucała bo wszystko się trzaskało, rozlewało i niszczyło moje prywatne rzeczy takie jak laptop czy ciuchy). Nadal próbowała się zemną szarpać, wywracała moje przedmioty jak np. stojący laptop na taborecie, gdy ją ignorowałem zaczęło się robić coraz gorzej. Od tej samej sytuacji co wywaliła mi laptopa na podłogę (lekko go uszkadzając), zdenerwowałem się i postawiłem ( nigdy nie podniosłem na nią ręki!), objawiło się to w ten sposób że ją obraziłem pod wpływem emocji oraz gdy próbowała się ze mną szarpać to również nie dałem sobą pomiatać i tez ją trochę szarpnąłem żeby opuściła mój pokój ( podkreślam, że jej nie uderzyłem ani nie zrobiłem nic radykalnego!) Po tej sytuacji "pani domu" oburzona że jak to gówniarz będzie się stawiał zadzwoniła po Policję twierdząc, że ją pobiłem i się nad nią znęcam. Jako młody człowiek byłem bardzo wystraszony i czułem się trochę winny... Gdy przyjechała Policja zaczęła się standardowe zachowanie mojej matki. Płacz na starcie, i przekabacenie Policjantów na swoją stronę w rozmowie w cztery oczy, nie dziwie się że jej uwierzyli bo bardzo dobrze manipuluje ludźmi oraz wie jak się zachować by być wiarygodną. W ten sposób to ja stałem się tą złą stroną w konflikcie w oczach Policjantów. Panowie rozmawiając ze mną usiłowali mnie przekonać jaki nie jestem zły itd. Np. w tym czasie były porozwalane i potrzaskane naczynia w moim pokoju za sprawą mojej matki. Nie posprzątałem tego bo uznałem to że gdy tego dokonam, to matka będzie czuła satysfakcję a ja plamę na honorze (tak głupi byłem). Skutkowało to tym że Policjanci uwierzyli oszczerstwom mojej matki iż ten cały syf i bałagan jest tylko i wyłącznie za sprawą mojej osoby (że niby sam sobie to składowałem w pokoju i sam to rozwaliłem i potrzaskałem). Gdy Policjanci usłyszeli te wszystkie sfałszowane historie od mojej matki + syf u mnie w pokoju to naturalnie w to wszystko uwierzyli i nie było już szans się wytłumaczyć bo każdy mój argument i potwierdzenie że to ja mówię prawdę a nie matka po prostu ignorowali (stwierdzając że ich to nie interesuje. Przedstawiałem im zdjęcia co matka wyprawiała z moimi śmiećmi czy naczyniami oraz przedmiotami, oraz nagranie jak matka się zachowuje i odzywa do mnie). Po tej i jeszcze innych sytuacjach z Policją (bo wzywała potem Policję za każdym razem gdy jej coś nie pasowało i ta czynność stałą się głównym czynnikiem zastraszania mojej osoby). Z tego co wywnioskowałem to tak się dogadała z Policjantami że nasmarowali na mnie ładne notatki służbowe, pomijające moje argumenty i fakty które przedstawiałem. Od tej pory wyraźnie czułem że jestem za straconej pozycji, lecz wiedziałem że jak będę zachowywał się jak dotąd (czyli normalnie, ignorował jej zachowania, nie odzywał się) to może mi gówno zrobić. Do czasu... W tym bardzo trudnym okresie udało mi się osiągnąć mój najważniejszy plan życiowy jak do tej pory i zdobyć wymarzony zawód. Zostałem pracownikiem służb mundurowych (nie będę pisał jakich). Matka nadal szalała i wzywała policję do rzekomych pobić, kradzieży i dewastacji. Od pewnego momentu wpadła na bardzo sprytny plan, mianowicie żeby mnie się pozbyć i zniszczyć mnie poprzez wykonywany zawód. Gdy zaczynałem wyżej wymienioną pracę to an starcie zadeklarowała się że cyt. "I tak cie wyjebią z tej pracy już ja się o to postaram skurwysynu". Od tej pory wiedziałem że będzie bardzo ciężko... Notoryczne zastraszanie, wydzwanianie do moich przełożonych ze jestem katem, oprawcą że mam problemu ze sobą bo jak ostatnio się dowiedziałem że nie normalnością jest to iż nie pije alkoholu nie imprezuje nie mam nałogów i mniej się spotykam ze znajomymi. Stwierdziła że to to jest nienormalne i mi potrzeba pomocy, poprzez poinformowanie o tym fakcie moich przełożonych (oczywiście nie takimi samymi argumentami tylko takimi jak np. Bije, znęca się, nie płaci za nic, jest darmozjadem itd.) Od pewnego czasu non stop straszy mnie sądem i eksmisją. Te wszystkie sytuacje z policją moim zdaniem są świetnie wyreżyserowane aby osiągnąć swój cel i żeby być wiarygodnym przed sądem. Dodam że przez okres ok 3 Lat (czyli od liceum) przestałem z nią w 100% rozmawiać, tzn w ogóle się nie odzywam ani jednego słowa, żeby uniknąć głupich dyskusji i konsekwencji z nimi związanymi. Cały problem polega na tym że obawiam się o moją pracę, która jest nr. 1 w moim życiu i nie wyobrażam sobie jej stracić przez takie a nie inne zachowanie matki.

Pytania:
-Jakie mogą być dla mnie konsekwencje gdy np. sąd przyzna mojej matce rację i każe się np. wyprowadzić. Chodzi mi głównie o konsekwencje służbowe oraz mieszkaniowe.
- Jak powinienem się zachować w takiej sytuacji życiowej żeby wyjść z tego obronna ręką?
- Czy w mojej sytuacji jest szansa że zostanę eksmitowany i wyrzucony z mieszkania rodzinnego?
- Co mi doradzicie, bo już nie wiem sam co mam rozbić...

Dodam ze matka pracuję od ok 5 lat za granicą na czarno , jakieś 90% roku zarabiając średnio 4500-5000 zł/ miesięcznie. Nie płaci podatków, wydzwania do mojej pracy z zagranicy, wzywa policje będąc za granica...
Aha dodam też że w moim pokoju odcięła mi prąd, wyrywając wszystkie gniazdka, odcięła dopływ do kuchenki itd.
chudini3 jest off-line  
25-11-2013, 08:14  
bydociec
Stały bywalec
 
Posty: 4.073
Domyślnie RE: Matka chce się pozbyć dziecka z domu oraz bardzo mu zaszkodzić. Pomocy

Tylko wyprowadzka uchroni Ciebie przed tym wszystkim.Zastanów się jak dalej tak będziesz żył.Przecież nic się nie zmieni.Do mieszkania powinieneś się dokładać mimo wszystko.
bydociec jest off-line  
25-11-2013, 12:09  
chudini3
Początkujący
 
Posty: 16
Domyślnie RE: Matka chce się pozbyć dziecka z domu oraz bardzo mu zaszkodzić. Pomocy

Chciałem się dokładać, ale ona chce tylko i wyłącznie pieniądze do łapy, a ja nie jestem głupi i się nie zgodzę na taką opcję.
chudini3 jest off-line  
26-11-2013, 14:56  
chudini3
Początkujący
 
Posty: 16
Domyślnie RE: Matka chce się pozbyć dziecka z domu oraz bardzo mu zaszkodzić. Pomocy

UP, ktoś coś sensownego doradzi?
chudini3 jest off-line  
26-11-2013, 15:16  
bydociec
Stały bywalec
 
Posty: 4.073
Domyślnie RE: Matka chce się pozbyć dziecka z domu oraz bardzo mu zaszkodzić. Pomocy

Czy jesteś współwłaścicielem mieszkania?
Jak tak dalej pójdzie to matka dopnie swego i eksmituje Ciebie z mieszkania.
Do tego czasu będziesz żył w piekle.
Kto opłaca czynsz? Matka ma prawo dostawać od Ciebie pieniądze za korzystanie z mieszkania jak za wynajem.
Przeszłości już niestety nie rozliczysz. Musisz dostosować się do rzeczywistości.Wyprowadź się zanim matka zrobi z Ciebie bandytę również w oczach pracodawcy.Wyobrażasz sobie,że wasze stosunki mogą się jakoś unormować? Wynajmij pokój,szanuj pracę skoro ją masz i ją lubisz.
bydociec jest off-line  
26-11-2013, 18:27  
chudini3
Początkujący
 
Posty: 16
Domyślnie RE: Matka chce się pozbyć dziecka z domu oraz bardzo mu zaszkodzić. Pomocy

Nie jestem współwłaścicielem mieszkania... Jak ona nie chce pieniędzy tylko chce mnie eksmitować. Jak pisałem wcześniej, pieniądze by pewnie wzięła ale do ręki bez światków i pokwitowania ale nie zemną te numery.

Dobra inne pytanie.
Jak bym się wyprowadził, ale miał w obecnym mieszkaniu jakieś swoje graty i by doszło do sprawy sądowej to, to coś zmienia? Tzn czy to będzie bez różnicy dla sądu i czy w takiej sytuacji i tak morze mnie eksmitować a potem wymeldować?
W mojej sytuacji na jakiej podstawie bym był eksmitowany? Czy sąd nie powinien najpierw szukać jakiegoś konsensusu tzn wyznaczyć umówioną sumę czynszu dla mnie czy działa pod właściciela mieszkania jak mu się podoba? Nie może tak być że ktoś sobie powie nie chce już z tą czy tą osobą mieszkać i sąd jej przyznaje rację i wywala człowieka na bruk. Jak tak by się już stało to czy miasto/sąd musi mi przyznać jakiś lokal zastępczy?
chudini3 jest off-line  
27-11-2013, 08:06  
Jusia Torpeda
Użytkownik
 
Jusia Torpeda na Forum Prawnym
 
Posty: 254
Domyślnie RE: Matka chce się pozbyć dziecka z domu oraz bardzo mu zaszkodzić. Pomocy

Zastanów się, czego ty sam chcesz, za wszelką cenę trzymać się tego mieszkania i nie mieć spokoju w życiu ciągle walcząc z matką, czy zacząć żyć samodzielnie i na własny rachunek.

Eksmitować może cię, ponieważ ma prawo zarządzać swoją własnością jak chce.
Jusia Torpeda jest off-line  
Odpowiedz

Podobne wątki na Forum Prawnym
Wątek
§ Matka dziecka zmarła. Jej mąż nie chce mi oddać dziecka. (odpowiedzi: 8) Moja była żona zmarła. Nasze wspólne dziecko przebywa obecnie u jej drugiego męża. Córka nosi jego nazwisko. Mam ograniczone prawa rodzicielskie do...
§ Matka nie chce dziecka?! (odpowiedzi: 7) Witam. Od razu zaznaczę, że jestem tu nowa. Otóż mam pewien problem, ale zacznę od początku. Jestem z mężem po rozwodzie od grudnia, jakoś życie...
§ Matka chce wyrzucić mnie z domu. POMOCY!! (odpowiedzi: 14) Witam wszystkich. Mam 19 lat i uczę się w Technikum 4letnim. Trzy lata temu matka wniosła sprawę o znęcanie się psychiczne i fizyczne przeciwko ojcu....
§ siostra chce mnie się pozbyć z domu bo mój narzeczony jest biedny (odpowiedzi: 3) mam 3 rodzeństwa starszego brata 2 młodsze siostry, brat kawaler, jedna z sióstr zamężna, a najmłodsza jest panna mieszkamy w domu który składa się...
§ Pomocy- jak pozbyć się z domu kogoś niechcianego. (odpowiedzi: 2) Babcia prowadziła sklep spożywczy u siebie w domu. Po tym jak zaniemogła i trafiła do szpitala sklep został zamknięty. W przeciągu 48godzin zjawili...
§ ojciec chce przepisać dom na dzieci, matka nie chce... co dalej ??? POMOCY (odpowiedzi: 7) ojciec chce przepisać dom na dzieci, matka nie chce... co dalej ??? POMOCY Od zawsze była mowa o przepianiu domu dzieciom, budowalismy razem z ojcem...


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 14:10.