Trudna rzeczywistość - Forum Prawne

 

Trudna rzeczywistość

Dzień dobry.Chciałabym prosić o pomoc. W 1995 roku poznałam chłopaka, w październiku tegoż roku pobraliśmy się. Po krótkim życiu we dwoje zauważyłam jego bardzo dziwne zachowania. Potrafił nie odzywać się do mnie godzinami, stać przy ...



Wróć   Forum Prawne > Pomoc prawna z zakresu prawa prywatnego > Prawo cywilne > Prawo rodzinne i opiekuńcze


Odpowiedz
 
14-10-2009, 00:51  
pusia
Użytkownik
 
Posty: 161
Domyślnie Trudna rzeczywistość

Dzień dobry.Chciałabym prosić o pomoc. W 1995 roku poznałam chłopaka, w październiku tegoż roku pobraliśmy się. Po krótkim życiu we dwoje zauważyłam jego bardzo dziwne zachowania. Potrafił nie odzywać się do mnie godzinami, stać przy ścianie, patrzeć w talerz pól dnia, prze całe noce nie wychodził z auta. Przyznał się, że choruje na nerwicę natręctw. Gdy go poznałam jego choroba była w stanie remisji. Gdy dowiedziałam się o jego chorobie, w 1996 roku urodziła się kochana córeczka. Cały ciężar obowiązków przy dziecku spadł na mnie a potem praca zarobkowa, gdyż męża z każdej pracy zwalniano ponieważ sobie nie radził. w końcu znalazł zatrudnienie u mojego taty. Mąż nie opiekował się dzieckiem. Raz wziął córkę na spacer w wózeczku na 6 godz. Była jeszcze maleństwem, ale on nie był wstanie wrócić, szedł przed siebie i musiał wrócić tą sama drogą. Raz ją karmił butelką, a gdy mleczko się już skończyło nie mógł wyjąć jej smoczka z buzi. Gdy chciałam pomóc dziecku to zaczął krzyczeć, że ją upuści, że mam go zostawić w spokoju. Nigdy dziecka nie przewinął, nigdy nie wykąpał. Sytuacja taka trwała do 2001 roku. Ja opiekowałam się dzieckiem a mąż sobą. W tym roku udało mi się nakłonić go do leczenia, wcześniej nie chciał o tym słyszeć. Gdy prosiłam o pomoc jego rodzinę to usłyszałam, że jestem złą matką, zła żoną i złą gospodynią i, że mam sobie z tym problemem radzić sama. Dobrze, że miałam oparcie u swoich rodziców. Zaczęła się nasza długa walka z chorobą. Szpitale psychiatryczne, aż w końcu trafił do ośrodka leczenia nerwic na 3 m-ce. Wrócił z wypisem, że jest zupełnie zdrowy. Niestety okazało się, że jego choroba z apatii przerodziła się w agresję. Mąż np. szarpał mnie za włosy gdy prowadziłam auto, bo jechałam za wolno lub za szybko, popychał mnie i rzucał na podłogę, nie pozwalał mi wstawać w nocy do płaczącego dziecka, nie mogłam jej tulić. Uciekłam do rodziców. Błagał, abym wróciła. Wykradł w zimie córkę z przedszkola i chciał ja wywieść do swoich rodziców. Na szczęście Panie zawiadomiły mnie i spotkałam ich na dworcu. Córka była nie ubrana, miała tylko kurteczkę. Była w papciach, bez czapki , szalika. Wezwałam policję, która nie pozwoliła na wywóz dziecka. Ponownie zażądałam aby zaczął się leczyć. Wyjechał do swoich rodziców, a ja wróciłam do naszego domu. Wiedziałam, że przebywa w szpitalu psychiatrycznym. myliłam się jednak bo pewnego dnia gdy wchodziłyśmy do domu on stanął za nami i zaczął prosić, abym wpuściła go do środku, że on chce tylko się pożegnać i wraca na leczenie. Zgodziłam się. To był największy błąd. Gdy zamknął drzwi powiedział, że już nie wyjdziemy stąd żywe. Córka miała wtedy 7 lat. To co przeżyłyśmy jest nie do opisania. Córeczka płakała, prosiła tatę, wymiotowała, ja umierałam ze strachu. Powiedział, że wyrzuci mnie przez okno, a potem skoczy wraz z córką. Uratowali mnie moi rodzice, którzy przyjechali przypadkiem i otworzyli własnym kluczem. Mąż dostał szału. Ja z córką uciekłam do sąsiadów, mama mu się wyrwała, choć miała posiniaczoną i podrapaną rękę, a tatę zatrzymał sobie jako zakładnika. Od sąsiada wezwałyśmy policję. Przyjechali. Uwolnili tatę, a mąż przy nich powiedział, że chciał nas zabić, ale to dlatego, że nas kocha. Na wniosek policji sprawa trafiła do sądu. W 2004 roku otrzymał wyrok, warunkowe umorzenie postępowania na okres próby lat 2., dlatego, że ja z mamą prosiłyśmy o łagodną karę bo to osoba chora. Wyjechał do swoich rodziców a ja złożyłam wniosek o rozwód. W lipcu 2004 otrzymałam rozwód. Znowu mój błąd, że bez orzekania o winie. Przed rozwodem byliśmy badani w RODK. Opinia była straszna. Wyszło, że ojciec mógł skrzywdzić dziecko nawet na tle seksualnym. Sąd wydał wyrok, że będzie mógł się kontaktować z dzieckiem raz w miesiącu przez dwie godziny przy obecności mojej oraz kuratora. Spotkania były straszne. Dziecko płakało, nie chciało patrzeć w stronę ojca, ale Pani kurator na siłę ciągnęła ją za rączkę i sadzała na kolanach taty. napisałam skargę, co zaraz spotkało się z oddźwiękiem, że to ja jestem winna i utrudniam kontakty. Nie mogłam ochronić swojego dziecka.Sytuacja taka trwała 4 lata. dziecko nie nawiązało żadnego kontaktu z ojcem. Słyszała z ust Pań kurator zdania typu. Z tobą dziecko jest coś nie tak, w twoich żyłach płynie ojca krew ( córeczka mnie potem pytała czy to znaczy, że ona tez będzie mordować? ). Byłam z córka u psychologa 3razy, aby pomóc jej przez to pprzejść. Jednak bez skutku. W tym roku wniosłam do sądu pozew o pozbawienie ojca praw rodzicielskich. Byliśmy ponownie w RODK, lecz w innym. I tu o zgrozo opinia przeciwko mnie i o tym, że córka nie wykazuje zachowań lękowych w stosunku do ojca. Zastanawiam się jak Panie o tym orzekły, gdy na terenie Ośrodka nie doszło do żadnego między nimi kontaktu. Opinia zawierała wiele kłamstw. Panie doprowadziły córkę do rozpaczy, gdy pod moją nieobecność zmuszały dziecko do rozmowy z ojcem męża, którego Gosia nigdy nie widziała. Zaczęła mnie wołać, usłyszałam choć Pani mnie badająca nie zezwoliła mi na wyjście do niej. Córeczka była tak roztrzęsiona, że musiano przerwać badanie. Oczywiście w opinii było napisane, że to przeze mnie. Na temat jego kompetencji wychowawczych nie było ani jednego zdania, nie było również nic na temat więzi emocjonalnej między nimi. Raz Panie opiniujące twierdzą, że uczestnikowi utrudniam kontakty, a w dalszej części piszą, że były regularne. Raz pojawia się teza iż utrudniam kontakty, a później zarzucają mi, że namawiam dziecko. Najgorsze, ze Pani psychiatra napisała, że jest on zdrowy. Ale napisała to w taki sposób, że zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne na, które cierpi uczestnik są w fazie remisji i jednocześnie są nasilone. O co tu chodzi? Jak można było uznać za zdrowego człowieka, który przyznał się, że bierze leki ( ZOLOFT ). Napisałam zarzuty do opinii. Sprawę prowadziła Pani sędzia,rozpoznawała sprawę rzetelnie. Było 5 rozpraw.niestety zmieniono sędziego. To był mój koszmar. Pani sędzia potrafiła na jednej sprawie zakończyć. Oddaliła moje zarzuty do opinii, a na dodatek ograniczyła mi władzę rodzicielską. To był dzień po dniu matki, świat mi zawalił. Tyle lat z córeczką, kochamy się bardzo a teraz strach przed kolejnymi dniami. Teraz ja mam kuratora, a nasz oprawca jest na prawie. Boję się spotkań. Jak się zachowywać. czy zmuszać dziecko do kontaktu z ojcem? Jak długo to będzie trwać?Boję się o nasze życie, gdyż powiedział, że jak ja mówię to mu się nóż w kieszeni otwiera.
pusia jest off-line  
14-10-2009, 22:37  
pusia
Użytkownik
 
Posty: 161
Domyślnie RE: Trudna rzeczywistość

Gdzie szukać pomocy?
pusia jest off-line  
15-10-2009, 16:16  
Użytkownik
Gość
Domyślnie RE: Trudna rzeczywistość

Rzecznik Praw Dziecka RP
 
15-10-2009, 20:59  
pusia
Użytkownik
 
Posty: 161
Domyślnie RE: Trudna rzeczywistość

Bardzo dziękuję. Miałam tak zrobić ale nie byłam do końca pewna. Myślę, że teraz mam motywację i napiszę. Mogłabym jeszcze opisać bardzo wiele, o tym jak zostałam potraktowana w RODK oraz przez Panią Sędzinę ale nie chcę już nikogo męczyć swoją osobą i problemami.
pusia jest off-line  
20-10-2009, 23:11  
słowik
Początkujący
 
Posty: 1
Domyślnie RE: Trudna rzeczywistość

Czy ojciec dziecka przyjeżdza na spotkania?
słowik jest off-line  
21-10-2009, 12:51  
pusia
Użytkownik
 
Posty: 161
Domyślnie RE: Trudna rzeczywistość

Gdy spotkania przez 4 lata kończyły się po ok. 15 min na wniosek Pani kurator, to ojciec dziecka mi zarzucał, że utrudniam kontakty. W tym roku od stycznia do maja nie pojawiał się na spotkaniach. Nie wiedziałyśmy nawet dlaczego i zawsze czekałyśmy. Gdy napisałam do Sądu to pojawił się w czerwcu na krótką chwilę. W lipcu specjalnie przyjechałyśmy z nad morza. Miał przyjechać, ponieważ tak uzgodniliśmy. Znowu nie przyjechał. W sierpniu pojawił się i zrobił dziecku krzywdę, chwytając ją za nadgarstki aby ją zatrzymać. Pani kurator o tym wiedziała ale stwierdziła, że on po prostu chciał, aby była przy nim. We wrześniu znowu czekałyśmy wystraszone przed tym co zrobi tym razem Córeczka miała wyjazd klasowy z, którego musiała zrezygnować. Ojciec 2 godz przed spotkaniem zawiadomił, że nie przyjedzie.
Teraz jest październik i znowu czeka nas stresujące spotkanie. Mam na g łowie dwóch kuratorów bardzo się boję
pusia jest off-line  
21-10-2009, 14:10  
Użytkownik
Gość
Domyślnie RE: Trudna rzeczywistość

W okolicy nie ma zadnej organizacji ktora by pomagala kobieta?
 
21-10-2009, 21:58  
pusia
Użytkownik
 
Posty: 161
Domyślnie RE: Trudna rzeczywistość

Już teraz nic nie mogę zrobić. Wyrok zapadł. Będą tak mijały kolejne miesiące, a dziecko najbardziej na tym cierpi. Nikt nie cofnie wyroku a jeżeli nawet to czy znajdzie się Sędzia, który zapozna się z aktami sprawy i rozpatrzy sprawę rzetelnie. Nie zmienię tej sytuacji ale trudno pogodzić się z cierpieniem dziecka. Co ze mnie za matka?
pusia jest off-line  
22-10-2009, 06:37  
Użytkownik
Gość
Domyślnie RE: Trudna rzeczywistość

alez zmienisz
 
22-10-2009, 06:55  
pusia
Użytkownik
 
Posty: 161
Domyślnie RE: Trudna rzeczywistość

Dziękuję. Naprawdę gdzieś w sercu wierzę, że jeszcze odzyskamy spokój.

Napiszę do Rzecznika Praw Dziecka. Spotkałam się z cudowną pomocą nauczycieli. Pomogą w ten sposób, że napiszą opinie o dziecku. Córeczka jest w I kl gimnazjum. Wychowawca ze szkoły podstawowej pamięta Gosię bardzo dobrze, gdyż wyróżniała się wzorowym zachowaniem oraz znakomitymi postępami w nauce. Obecnie po 2 m-cach wychowawczyni z gimnazjum powiedziała, że córka wyróżnia się chęcią do pomocy, aktywnie uczestniczy w zajęciach, oceny również są bardzo dobre. Pedagog nawet nie zna Gosi, ponieważ nie miał żadnych sygnałów, że dzieje się coś złego. Pani kurator już odwiedziła Pana. Razem z córką pomagamy dzieciom z Pogotowia opiekuńczego, dzieciom ofiarom wypadków drogowych. Córka przyniosła ulotkę o adopcji i wyszła z inicjatywą, aby pomóc dziecku z Afryki. Staramy się o adopcję. Chciałabym również dodać, że ja w tym roku konńzę studia pedagogiczne oraz poradnictwo pedagogiczne. Moim celem jest być blisko dzieci, które zostały skrzywdzone oraz pomoc im.
pusia jest off-line  
22-10-2009, 08:12  
Użytkownik
Gość
Domyślnie RE: Trudna rzeczywistość

Walcz o swoje bo wbrew pozorom nie jestes na straconej pozycji.Pozdrawiam
 
22-10-2009, 11:27  
pusia
Użytkownik
 
Posty: 161
Domyślnie RE: Trudna rzeczywistość

Jeszcze raz dziękuję. Bardzo miłe są słowa otuchy. Dodają sił.
pusia jest off-line  
22-10-2009, 11:54  
Użytkownik
Gość
Domyślnie RE: Trudna rzeczywistość

Nie ma sprawy. A to tez moze sie przydac:
Przyjazna Europa - INTERIA.PL - Organizacje kobiece
 
30-10-2009, 09:27  
pusia
Użytkownik
 
Posty: 161
Domyślnie RE: Trudna rzeczywistość

Napisałam do Rzecznika Praw Dziecka. Nie wiem czy dobrze, ponieważ i tak nikt nie jest w stanie mi pomóc. To są takie osobiste sprawy, ze nikt nie może przewidzieć co zrobi druga osoba. Obecnie jestem nękana przez byłego męża smsami. Dałam mu nr. tel., aby mógł próbować nawiązać z nią kontakt, ale on wykorzystuje go do oskarżania, straszenia i szantażowania mnie. Do córki np. napisał " widzę Gosiu, że ta twoja matka niczego się nie nauczyła." lub " jak nie będziesz utrudniać, to ja nie będę podważał twojego autorytetu ". Teraz chce ode mnie maila. Muszę go podać, i znowu będę czytać jaka to jestem zła. Dlaczego on nie pyta o sprawy córki? Jutro jest spotkanie bardzo się boję jak córka to zniesie.
pusia jest off-line  
30-10-2009, 09:37  
Użytkownik
Gość
Domyślnie RE: Trudna rzeczywistość

Jak uwolnić się od „eksa”, który mnie prześladuje?
rozmowywtoku.onet.pl
 
Odpowiedz

Podobne wątki na Forum Prawnym
Wątek
§ Przeciwwskazania, a rzeczywistość. (odpowiedzi: 2) Witam. Piszę do Państwa o poradę w mojej sprawie. Pracuję fizycznie i posiadam przeciwwskazania do dźwigania max 8kg, pozycji wymuszonej przez...
§ trudna sytuacja w rodzinie (bardzo trudna) (odpowiedzi: 22) Witam, zakładam temat, uprzedzam że w pierwszym poście nie napisze jakby szczegółowo mojego problemu ale po kolei. Mam 23 lata, mieszkam z...
§ Tory a rzeczywistość (odpowiedzi: 1) Otóż mam pytanie skierowane do Was wszystkich. Czasem zdarzy mi się spieszyć gdzieś, a przejście przy torach jest 2x krótszą drogą. Tzn, nie do...
§ Zachowek a rzeczywistość (odpowiedzi: 3) Witam. Moi rodzice wybudowali dość duży dom. Ja mieszkałem tu razem z nimi a mój brat mieszkał osobno. Po śmierci matki brat odziedziczył 1/6 domu...
§ Trudna rzeczywistość (odpowiedzi: 1) Bardzo jest mi potrzebny taki "kubeł zimnej wody". Tak się zachowuję bo zostałam zastraszona. Przedstawię sytuacje ze sprawy sądowej. Gdy mówiłam jak...
§ Prawo a rzeczywistość ! ? (odpowiedzi: 8) Witam wszystkich .... Mam w ręku wezwanie w roli świadka, jeżeli będe zeznawał na policji w roli świadka a pytanie z ich strony będzie formą...


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 08:30.