Strasznie toksyczni rodzice - Forum Prawne

 

Strasznie toksyczni rodzice

Witam w tym poście opisze szczerze całą swoją sytuacje w której się obecnie znajduje, nie mam pojęcia gdzie się zgłosić z tą sprawą by ktoś mi w tym pomógł bo sama sobie z tym wszystkim ...



Wróć   Forum Prawne > Pomoc prawna z zakresu prawa prywatnego > Prawo cywilne > Prawo rodzinne i opiekuńcze


Odpowiedz
 
09-12-2018, 04:59  
spokojne-zycie
Początkujący
 
Posty: 1
Domyślnie Strasznie toksyczni rodzice

Witam w tym poście opisze szczerze całą swoją sytuacje w której się obecnie znajduje, nie mam pojęcia gdzie się zgłosić z tą sprawą by ktoś mi w tym pomógł bo sama sobie z tym wszystkim nie radze. Niektórzy ludzie mówią mi wprost że nie pomogą mi w sprawie mamy i taty i mam sobie poradzić sama co wiem że jest po prostu nie możliwe bo jak próbuje coś zrobić w tym kierunku to tylko wszystko jest gorzej. Byłam już na prawdę wszędzie u psychiatry, na policji, u moich własnych dziadków którzy nie pozwolili mi zostać na noc bo co ludzie powiedzą że śpię u nich a nie u mamy, zgłaszałam się do wujków i ciotek którzy zawsze twierdzili że nie pomogą mi w sprawie z rodzicami i nie mają czasu żeby im cokolwiek wytłumaczyć bo mają swoje problemy i ich to nie obchodzi, jednak z tego co się okazało większość z tego całego mojego wujostwa jest równie toksyczna co moi rodzice przynajmniej w stosunku do mnie bo jeden z wujków, którego przytoczyłam przykład zachowania powyżej mi twierdził że nie obchodzą go moje stosunki z matką czy ojcem i on się w to nie zamierza mieszać. Później niestety podczas trzy dniowej wizyty u mamy w domu jednak okazało się że wuja ma stały kontakt z matką i jeszcze ją nakłania do tego by złożyła na mnie pozew do sądu. Dyrektorka i nauczyciele z moich byłych szkół nie chcą mi również w żaden sposób pomóc bo twierdzą że nie zajmują się sprawami absolwentów i mam sobie sama radzić z rodzicami bo jestem przecież dorosła, co szczerze mówiąc również uważam za bardzo nie fair bo jeszcze kończąc rozmowę dyrektorka mi mówi że mogę do niej zawsze zadzwonić ale kiedy dzwonie po to żeby ona chociaż wytłumaczyła ojcowi że nie życzę sobie z nim kontaktów albo matce by nie ingerowała w moje życie i nie podejmowała za mnie decyzji nagle twierdzi że jest po za miastem i niestety nie jest mi w stanie pomóc w tej sytuacji co naprawdę mi się wydaje to dziecinnym zachowaniem a nie to jak większość osób mi mówi że dziecinne jest to że nie chce mieć kontaktu z rodzicami, że jak ja mogę być taka okropna w stosunku do nich, przecież to są rodzice... Dla mnie niestety to już teraz obcy ludzie którzy mnie na każdym kroku poniżają, obniżają moją samoocenę, mówią że czują się strasznie bo nie jestem taką córką jaką by chcieli, naruszają moje życie prywatne i intymne w przypadku ojca który nie widzi w tym problemu że wchodził mi do łazienki kiedy brałam prysznic, zdarzało często im się mnie uderzyć, cały czas obaj żyją w przekonaniu że nie mam dla nich szacunku ani pokory i trzeba coś z tym zrobić, matka powiedziała mi prosto w oczy że mnie wsadzi do więzienia a ojciec grozi mi szpitalem psychiatrycznym. Chociaż z tego co widzę to ojciec go bardzo mocno potrzebuje a nie ja. A co do matki to nie wiem co sądzić o tej kobiecie bo po mimo tego że całe swoje dzieciństwo mieszkałam u niej, nigdy nie czułam że jest moją mamą ani kim kolwiek mi bliskim.
Teraz opisze całą tą sytuacje
Urodziłam się w małej miejscowości mojego dzieciństwa nie wspominam zbyt dobrze. W domu zawsze było co zjeść, w co się ubrać i nie można też było narzekać na temperaturę w pokojach ale ciepło rodzinne to w sumie nigdy go nie było.
Z dzieciństwa pamiętam że matka często zabraniała mi się kolegować i bawić z moimi rówieśnikami. Ciągle miała do mnie pretensje że nie umiem się bawić sama tylko ciągle chce się bawić z kimś. Ojciec z tego co pamiętam ciągle chodził pijany wszyscy się z niego śmiali i przy okazji ze mnie, z matki nie bo to ona jest tą pokrzywdzoną żoną uzależnionego człowieka od alkoholu a ja wyrodnym, nieznośnym dzieckiem które nie szanuje swojej matki. Rodzice oprócz swojego zachowania często w domu mnie bili matka ciągła mnie za włosy jak coś jej nie pasowało a ojciec po pijaku nadużywał przemocy wobec mnie praktycznie za nic, tata mnie bił już mocniej zazwyczaj paskiem i kablami od urządzeń elektrycznych. Niestety nikt nigdy nie reagował na sytuację że z moimi rodzicami jest coś nie tak a nie ze mną. W szkole inne dzieciaki już od podstawówki mnie wyśmiewały oraz matkę i ojca za których zdawałam już sobie wtedy sprawę poprostu nie odpowiadam. Przyznam też że nie byłam świętym dzieckiem ale często też to było z winy rodziców wdawałam się często jako uczennica podstawówki w bójki z kolegami i koleżankami z klasy dlatego że rodzice mnie tak zaburzyli i nauczyli bijąc mnie że po prostu przywalić komuś trzeba jak coś nie jest po mojej myśli i myślałam że to jest po prostu normalne bo w domu to miało miejsce codziennie. Po jednej aferze z rodzicami zaprowadzili mnie do pani psycholog która stwierdziła że mam ADHD, Później gdy miałam trzynaście lat stwierdzono mi zespół aspergera w szpitalu psychiatrycznym do którego również trafiłam tylko dlatego że mama stwierdziła że chce iść do pracy a ja nie mam prawa przebywać w domu bez niej bo sobie na pewno nie poradzę. Rok potem trafiłam do następnego szpitala w którym stwierdzono u mnie zaburzenia emocjonalne, Pózniej jako szesnastolatka również wylądowałam w szpitalu w czasie wakacji bo mama stwierdziła że tak po prostu musi być bo ona chce iść do pracy, na kolonie czy obóz wakacyjny jej nie stać a szpital jest za darmo tam stwierdzono u mnie aefektywną chorobę dwubiegunową bo zbyt często płacze. Całe życie leczyłam się tylko u dwóch psychatrów, obaj nigdy nie słuchali mnie co ja mam do powiedzenia bo moje zdanie nigdy się nie liczyło, chociaż to ja byłam ich pacjentkom to i tak ciągle słuchali rodziców i zapisywali mi zawsze leki w różnych dawkach i o róznych nazwach które nigdy nie przynosiły oczekiwanego skutku wszyscy zawsze byli zaskoczeni że dlaczego tak jest ze przecież tyle lat biore leki, tyle czasu że te leki nic nie pomagają nam w sytuacjach rodzinnych na końcu rodzice tak stwierdzili że jestem tak okropnym i beznadziejnym przypadkiem że nawet leki mnie nie zmienią na kochającą córeczkę i mama i tatuś stwierdzili że leki muszę brać i ich to nie interesuje że po nich jestem ospała, mam problemy z nadwagą i wypadają mi włosy. Tylko dlatego że co powiedzą sąsiedzi czy reszta rodziny że brałam leki a już nie biore, o czym uważam że sąsiedzi na prawdę nie muszą wcale wiedzieć bo mają swoje życie, swoje sprawy a nie ciągłe myślenie tylko o nas.
Rodzice też nigdy między sobą się nie dogadywali ojciec często wychodził na dyskoteki a w tym czasie matka go ciągle zdradzała z różnymi mężczyznami jeszcze mówiąc mi najgorsze rzeczy o ojcu i pytając mnie jako dziewięcioletniej wtedy dziewczynce czy jej partner jest przystojny pokazując go na zdjęciu a kiedy jej odpowiedziałam że po prostu nie wiem bo dla mnie to starszy pan to jeszcze unosiła na mnie głos i wyzywała mnie od dziwolągów bo nie umiem jej doradzić a ona jest przecież moją matką. Potem często ojciec wracał w nocy do domu i robił awantury jednego razu prawie zniszczył drzwi do jednego z pokoi waląc w nie agresywnie pięściami a po chwili słychać tylko było tylko krzyki obu rodziców w kuchni. Mama wezwała wtedy na ojca policje a ojciec wytłumaczył że jest taki dlatego że mama go zdradza i policja nigdy nic nie zrobiła nawet w tym kierunku żeby uspokoić tą sytuację a zdarzało to się często, nawet nie zainteresowano się tym że w domu przebywa również dziesięcioletnie dziecko czyli wtedy w tym przypadku ja. Rodzice kłócili się od zawsze ale wzięli dopiero rozwód gdy miałam osiemnaście lat

Teraz mam przeszło dwadzieścia lat w te wakacje zmuszona byłam jechać do taty na wakacje miałam do wyboru dwie propozycje od matki albo szpital psychiatryczny albo wakacje u taty w Holandii. Wybrałam drugą opcje bo miałam dosyć szpitali więc wyjechałam.
Pierwszy tydzień u ojca minął w miarę normalnie, jednak gdy przyszedł weekend mój tatuś, brat mojego ojca, ciotka, trzech jego współlokatorów oraz dwóch kolegów którzy nie mieszkali w tym mieszkaniu zrobili straszną libacje alkoholową. Od początku ich imprezy wszystkich tam dziwiło że dlaczego nie pije, że to nie normalne i że nie piją tylko małe dzieci i wyznawcy islamu o który mnie również posądzono z tego powodu że odmawiałam picia alkoholu bo mi to po prostu nie jest do szczęścia ani życia potrzebne. Moje wytłumaczenie zostało odebrane jako brak szacunku do całej rodziny i do współlokatorów ojca oraz o brak gościnności i posłuszeństwa wobec kolegów którzy wnieśli do mieszkania wtedy kilka butelek wódki a ja odmówiłam wypicia ich z nimi. Nie chciałam afery więc poszłam do pokoju w którym nikogo nie było i chciałam iść po prostu spać bo już była późna godzina. Niestety pół godziny później do mojego pokoju wszedł tata z wujkiem twierdząc że wujek chce ze mną koniecznie o czymś porozmawiać. Powiedziałam wtedy że nie mam po prostu czasu bo chce spać i jutro z wujkiem porozmawiam. Wtedy zapalono mi w pokoju światło a ja jeszcze raz wyraźnie powiedziałam że wujek jest po prostu pijany i nie mam ochoty z nim teraz w tej chwili rozmawiać. Ojciec wtedy jąkając się powiedział że jak nie mam do niego szacunku to mam mieć szacunek do wujka. Po czym ojciec wyszedł z pokoju i zatrzasnął drzwi a w pomieszczeniu zostałam sama z wujkiem który się głośno roześmiał mówiąc mi że "teraz dostane równo" powiedziałam wtedy jeszcze w miarę stanowczo i spokojnie "wuja wyjdź nie jesteś sobą, jesteś pijany" za to uderzył mnie z całej siły w policzek. Nie wiedziałam już co zrobić i krzyczałam tak głośno jak tylko miałam siłę mając nadzieje że może ktoś mi jednak pomoże w tej sytuacji jednak to było na nic. Bo w drugim pokoju było słychać tylko śmiechy i tuczenie butelek a przez okno pokoju w którym byłam z tym wujkiem ledwie co stojący na nogach tatuś próbował wyskoczyć z balkonu krzycząc przy tym że czuje się samotny, nikt go nie kocha i jego życie jest nie udane. Potem już nie wytrzymałam i próbowałam wtedy oddać wujkowi chociaż wiedziałam że szanse moje na obrone przed nim są bardzo małe bo wuja był bardzo silny i dobrze zbudowany. Po chwili przyjechała pod dom policja którą wezwała obca kobieta, która opowiadała że całą sytuacje widziała ze swojego ogródka i mówiła że ma nawet nagranie, którego i tak nie pokazała policji co bardzo by mogło pomóc w spawie jednak rozmowa z policją trwała na klatce schodowej przed mieszkaniem przez pół godziny, po której policja zdecydowała się dopiero wejść do mieszkania i ocenić sytuacje w tym czasie pozostałe osoby posprzątały po sobie alkohol i szybko położyły się do łóżek udając że taka sytuacja nie miała miejsca. Policja tamtej nocy zabrała mnie do hotelu za który oczywiście trzeba było zapłacić około 100 euro za nocleg. Miałam przynajmniej spokojną jedną noc. Niestety na rano znowu zaczęły się problemy ponieważ kazano mi się wymeldować i opuścić pokój. Nie wiedziałam co wtedy zrobić i powiedziałam recepcjonistce tam pracującej że nie jestem w hotelu na wakacjach tylko w nocy przywiozła mnie tam policja a miasta nie znam. Po około dwóch godzinach do hotelu przyjechał policjant który nie wierzył mi w tą całą sytuacje bo nic nie było zanotowane nawet na policji że taka lub podobna sytuacja miała w ogóle miejsce w nocy. Policjant dopiero mi uwierzył kiedy obdzwaniał wszystkich policjantów po kolei i się okazało na końcu że po prostu ktoś zapomniał zanotować tą sytuacje na komisariacie. Do hotelu wezwano mojego ojca na nieszczęście, chociaż prosiłam nawet o deportacje do polski bo nie chciałam przebywać w Holandii i już nie wiedziałam co mogę zrobić w tej sytuacji, zabroniono mi powrotu do mojego własnego ojczystego kraju jeśli tata się na to nie zgodzi. Nie obchodziło to wtedy funkcjonariuszy że jestem dorosłą osobą bo przecież według nich rodzic według to była świętość i zawsze trzeba liczyć się z jego słowem i zdaniem nawet jeśli nie jest ono sensowne.
Jednak po długim namawianiu mojego ojca udało mi się wrócić do polski na początku pojechałam do matki która powiedziała mi że jestem głupia i mam się wynosić z domu bo jej robię wstyd i mam jechać do ojca i się nim opiekować co mi się na prawdę wtedy wydało okropne i do tej pory tak twierdze. Wyjechałam potem gdzieś w połowie października do szkoły policealnej uczyć się zawodu w Kołobrzegu w której jeszcze trwała dodatkowa rekrutacja. Do szkoły tam chodziłam również tylko dwa tygodnie, w pierwszym dniu już byłam pośmiewiskiem w internacie bo ojciec dzwonił do mnie co pięć minut o każdej porze dnia i nocy i nie rozumiał prostych komunikatów typu nie mam czasu teraz rozmawać czy nie mam ochoty.
Zrezygnowałam ze szkoły bo już tego nie mogłam wytrzymać więc wraz z panią dyrektor internatu w Kołobrzegu podjęłyśmy decyzję że mam wyjechać do pracy. Znalazłam szybko pracę w Międzyzdrojach. Wiedziałam że do matki nie mogę wrócić bo by były tylko problemy i hałas u ojca to samo więc nie miałam wyboru tak bardzo nie chciałam wracać do rodziców i pojechałam można powiedzieć tam w ciemno niestety okazało się że praca tam była pracą na czarno i pracowałam tam w namiocie dość dużym, który nie był ogrzewany, był wielkości marketu, w pracy nie było przerw i nawet nie miałam prawa o nich myśleć ani pytać o szkolenie BHP. W namiocie byłam tylko ja i szefowa która była panią w podeszłym wieku i miała straszną obsesje że klienci ją okradają a ja jestem ta najgorsza bo nie umiem ich dopilnować bo właśnie nawet jakieś dziecko popsuło zabawkę leżącą na regale a ja nie zwróciłam na to uwagi. Na zakwaterowanie w miejscu pracy nie mogę narzekać. Cieszyłam się że wreszcie będzie normalnie, miałam pokój jednoosobowy do którego przynależała łazienka. Jednak po trzech dniach pani szefowa z zaskoczenia mnie zwolniła twierdząc że do pracy u niej się nie nadaje. Nie miałam wtedy wyjścia i wróciłam do matki od której na następny dzień musiałam z domu wyjechać. Miałam wyjechać do ciotki do której mnie wysyłał ojciec kazał mi się po prostu spakować i wyjechać mówiąc że wszystko będzie okej. Niestety znowu uwierzyłam w każde słowo mojego tatusia. Pojechałam do Poznania z którego miałam jechać pociągiem do miejscowości w której mieszka ciotka. Jednak zaraz po tym jak poinformowałam przez telefon ojca że już własnie jestem w poznaniu i idę kupić bilet na pociąg zaczął mnie wyzywać od najgorszych i mówił że jednak ciotki nie ma bo pojechała na wczasy i mam się natychmiast cofnąć do mamy a najlepiej to wrócić do niego do Holandii bo jestem okropna i sprawiłam mu przykrość bo wyjechałam. Wtedy na szczęście nie posłuchałam rodziców po mimo praktycznie co pięciominutowych obraźliwych telefonów od mojego ojca i co dziesięcio minutowych telefonów od matki co mi zrobi, gdzie mnie nie zaskarzy, i gdzie mnie nie umieści jeśli nie wrócę w tej chwili do domu. Wszystkie pieniądze które miałam wydałam na trzytygodniowy pobyt w najtańszym w tym przypadku noclegu czyli w kwaterach pracowniczych. Mieszkałam tam wymieniony wyżej czas w tym czasie poszukując ciągle pracy praktycznie na każdym stanowisku na którym mogłabym pracować z wykształceniem średnim. Nie oczekiwałam wysokich zarobów zależało mi tylko na tym aby mieć swoje własne dochody i nie być zależną od rodziców. Matka naszczęcie rozumiała że nie zawsze mam czas żeby rozmawiać z nią czy z ojcem przez telefon ale niestety ojciec nie, zadzwonił kiedyś do mnie w nocy krzycząc mi do słuchawki że z powodu braku szacunku do niego on zgłasza moje zaginięcie i powie że jestem psychopatką i leczyłam się psychicznie i mi nikt dlatego nie uwierzy na koniec kłótni telefonicznej która zdarzała się o różnych porach dnia i nocy jeszcze mówił że jest mu przykro, że czuje się strasznie samotny i pokrzywdzony, a on to robi z troski o mnie i z miłości rodzicielskiej i że on tak nie umie żyć i nie wyobraża sobie przyszłości beze mnie, ja tak wcale tego nie odebrałam jego słów i nadal nie twierdze że on to wszystko z troski o mnie to nawet już odstrasza i boje się nawet już nie odebranych połączeń od ojca a na samą myśl o nim chce mi się po prostu wymiotywać. Pracy niestety nawet w Poznaniu nie udało mi się wcale znaleźć ponieważ mój ojciec dzwonił do mnie często na rozmowach kwalifikacyjnych drąc się wtedy głośno przez słuchawkę że jestem nie poważna bo wyjechałam od niego a mu przykro powiedziałam mu tylko że nie mam czasu a ojciec mnie oskarżył telefonicznie o prostytucje bo na pewno nie chce z nim rozmawiać bo robię coś z jakimś facetem. Osoby rekrutujące patrzyły na całą sytuacje tylko wielkimi oczyma mówiąc mi że dostała bym się bez problemu do pracy ale nie chcą po prostu takich pracowników, którym rodzice się narzucają i nie chcą sensacji w pracy czy policji bo ojciec czasem mógł by stwierdzić że zgłasza moje zaginięcie bo się strasznie martwi i nie chcą policji w zakładzie pracy. Musiałam jechać znowu do matki bo już praktycznie mój nocleg w poznaniu nie był opłacony i nie starczyło mi pieniędzy wtedy nawet na jedzenie. Byłam u matki tylko też trzy dni, miałam być tylko do stycznia bo wiedziałam że pracy nie da się załatwić z godziny na godzinę jednak po trzech dniach zmuszona byłam wyjechać do ciotki, której praktycznie nie znałam i widziałam ją tylko na zdjęciu więc pojechałam teraz jestem aktualnie u ciotki z początku było okej ale z trzy dni temu ciotka stwierdziła że jestem dla niej okropnym ciężarem bo tu przyjechałam. Chociaż wcale nie chciałam bo wolała bym zostać w poznaniu. Mówi że ma prawo mi powiedzieć że jestem ciężarem i ma do mnie pretensje że nie twierdze tak samo jak ona. Na szczęście ona się nie dziwi dlaczego nie chce mieć kontaktu z rodzicami, mówi że sama by takich nie chciała mieć. Jutro znowu wyjeżdżam do Poznania i znowu będę szukać pracy mam nadzieje że skutecznie i tatuś nie zacznie znowu swoich co pięcio minutowych telefonów do mnie bo widzę że jak jestem u ciotki to je trochę ograniczył jednak niestety każda rozmowa z nim kończy się straszną kłótnią i aferą w całym domu. Jutro wyjeżdżam u ciotki myślę że znowu z dwa dni zatrzymam się w kwaterach pracowniczych a potem już po prostu wynajmę pokój bo muszę stąd wyjechać bo był dzisiaj okropny hałas i wypominanie mi ze strony wujka że tacie jest przykro bo nie chce z nim rozmawiać. Więc mam się wynosić jutro i nie ma odwrotu.
Piszę ten wątek dlatego że mam już przeszło dwadzieścia lat, chce wreszcie żyć normalnie swoim życiem a nie życiem i problemami mamy czy ojca. Nawet niebieska linia oraz jeden z policjantów z którymi rozmawiałam przez telefon i opisałam dokładnie całą sytuację by ktoś mnie nie posądził znowu o kłamstwo z powodu braku szacunku i pokory do obu rodziców którzy sami nie wiedzą co to szacunek. Potwierdziło mi fakt że to że kiedyś się leczyłam czy miałam jakieś problemy nie przekreśla mojego życia, że wolno mi iść do pracy i normalnie żyć i mieszkać bez mamy czy taty tym bardziej że jest taka sytuacja niebieska linia powiedziała mi że moja rodzina jest po prostu strasznie toksyczna i nawet wskazane jest zerwanie wszelkich kontaktów z rodzicami dla mojego dobra i spokoju i mam do tego prawo i mama ani tata nie mają prawa się mi narzucać bo jestem osobą pełnoletnią. Pomimo tego walczę w taki sposób żeby się po prostu usamodzielnić nie robiąc przy tym krzywdy ani problemów nikomu ani samej sobie bo mam już dość tych wiecznych hałasów, problemów i krzywdy którą ciągle wyrządzano niestety mi a nie tak jak to twierdzili moi rodzice o sobie że są idealni i to oni doznają krzywdy bo ich córka nie kocha, przez to wszystko to ja naprawdę straciłam jakiekolwiek uczucia do matki i ojca i niech się nie dziwią dlaczego bo oni sami po prostu nie wiedzą co to uczucia, nie wiedzą co to znaczy kochać ani nie potrafią pojąć co oznacza szacunek do drugiej osoby.
Chciałabym się tylko dowiedzieć jakie są moje prawa w tym przypadku a konkretnie:
1. Czy mam prawo zerwać kontakt z obojgiem rodziców ?
2. Czy ojciec ma prawo zgłaszać moje bezsensowne zaginięcie ?
3. Czy matka ma prawo zmuszać mnie do pobytu w szpitalu psychiatrycznym twierdząc że tak muszę bo tam jest odpowiednie miejsce dla mnie i tam się nauczę pokory według niej.
4. Czy muszę informować rodziców pod jakim adresem pracuje i gdzie konkretnie wynajmuje pokój ?
spokojne-zycie jest off-line  
09-12-2018, 07:20  
Kanas
Moderator
 
Kanas na Forum Prawnym
 
Posty: 20.820
Domyślnie RE: Strasznie toksyczni rodzice

Sądzisz, że będzie się komuś chciało czytać ten elaborat ?
Wątpię. Skróć do konkretów bez zbędnego wylewania żali, prędzej ktoś nad tematem się pochyli.
Kanas jest off-line  
09-12-2018, 07:51  
izaw8
Stały bywalec
 
Posty: 1.400
Domyślnie RE: Strasznie toksyczni rodzice

Cytat:
Napisał/a spokojne-zycie Zobacz post
Teraz mam przeszło dwadzieścia lat
Odpowiedź na pytania:
1. Tak
2. Tak
3. Nie
4. Nie
izaw8 jest off-line  
09-12-2018, 09:50  
abi28
Stały bywalec
 
Posty: 1.711
Domyślnie RE: Strasznie toksyczni rodzice

A przy okazji zapoznaj się z funkcją blokady numerów przychodzących w telefonie.
Rozwiązesz problem niechcianych telefonów.

W przypadku zgłoszenia na policję Twojego rzekomego zaginięcia - także możesz być spokojna. Jesli ktoś Cię znajdzie informujesz ze nie chcesz mieć kontaktu z rodzicami i nikt Cię do tego nie zmusi. Koniec, kropka.

Przebrnęłam przez ten "strumień świadomości" i powiem Ci, ze moim zdaniem naprawdę potrzebujesz pomocy specjalisty.
abi28 jest off-line  
Odpowiedz

Podobne wątki na Forum Prawnym
Wątek
§ Toksyczni rodzice a wpływ ? (odpowiedzi: 1) Mam dość jedym słowem moich rodziców iż ciągle przez nich płacze od 2 lat i ogólnie będzie to trochę długie ale warte przeczytania . Mam 16lat jestem...
§ Toksyczni rodzice dziewczyny (odpowiedzi: 32) Witam. Mam problem i prosze o poradę, najpierw opisze sytuacjię a potem poproszę o odpowiedzi na pytania. Otóż mama dziewczyny (15 lat, rocznikowo...
§ Toksyczni teściowie i nieruchomość (odpowiedzi: 0) Witam W 2000 roku teściowie przepisali zonie 1/2 nieruchomości zabudowanej. Na działce stał garaż oraz budynek mieszkalny. Do budynku mieszkalnego...
§ Toksyczni rodzice (odpowiedzi: 6) Witam! Mam problem z rodzicami. Są skrajnie nieodpowiedzialni i żyją jak wolne motyle. Żadne nie ma pracy i ubezpieczeń - nawet zdrowotnego. ...
§ Toksyczni rodzice mnie prześladują psychicznie (odpowiedzi: 4) 34lata Moi toksyczni rodzice mnie prześladują psychicznie od 15 lat , sęk w tym że nie moge znaleźć nigdzie pomocy dopiero teraz mi sie troche...


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 15:28.