Cała prawda - tak to widzę i ja - Forum Prawne

 

Cała prawda - tak to widzę i ja

To mój drugi już temat na tym forum, gdyż problemów z prawem nie mam, aczkolwiek nie miałem do czasu, kiedy nie zapragnąłem w życiu dziecka. Ale tym razem czysta refleksja, którą wyszukałem w internecie....... .......poczytajcie ...



Wróć   Forum Prawne > Pomoc prawna z zakresu prawa prywatnego > Prawo cywilne > Prawo rodzinne i opiekuńcze


Zamknięty temat
 
17-11-2009, 23:31  
Felek
Zbanowany
 
Posty: 123
Domyślnie Cała prawda - tak to widzę i ja

To mój drugi już temat na tym forum, gdyż problemów z prawem nie mam, aczkolwiek nie miałem do czasu, kiedy nie zapragnąłem w życiu dziecka.

Ale tym razem czysta refleksja, którą wyszukałem w internecie.......

.......poczytajcie

Pięknie podsumowane to, co ma miejsce w rzeczywistości:

PORADNIK MŁODEJ SĘDZI

Mając na uwadze wzrastający poziomo świadomości swoich praw jaki dokonuje się u polskich ojców, w celu wyrównania szans i w trosce o dalszy rozwój zawodowy oraz wzrost kompetencji sędziów sądów rodzinnych, w tym miejscu zamieszczać będziemy pomocne dla nich wskazówki jak postawić na swoim. Pamiętając o praktycznym przeznaczeniu niniejszego opracowania nasze rady wspierać będziemy przykładami z orzecznictwa. Niestety nie będzie obrazków, ale mam nadzieję, że chociaż części uda się przebrnąć przez tę przeszkodę.

Problem 1. Jak zgodnie z prawem nałożyć na ojca karę finansową za złożony wniosek o wykluczenie sędziego pomimo braku ku temu możliwości prawnych?

Rozwiązanie problemu numer 1:

Krok 1. W pierwszej instancji nałożyć na podsądnego grzywnę na mocy nieistniejącego aktu prawnego.
Krok 2. Jeśli podsądny odwoła się do drugiej instancji należy jego odwołanie obarczyć wpisowym.
Krok 3. Sąd II instancji bezprawnie nałożoną grzywnę anuluje, ale forsa za odwołanie pozostaje w kasie, a ojciec jest o parę złotych szczuplejszy i nie ma już na klocki Lego. No i wybije mu się z głowy dochodzenie swoich praw w przyszłości.

Jak to robią zawodowcy, czyli przykład praktyczny dla problemu numer 1:

Pozwany złożył wniosek o wyłączenie SSR Ewy Cywińskiej z rozpatrywania jego sprawy (SR w Pruszkowie – sygn. III RC 165/01).

Dnia 21.01.2003r SR w Pruszkowie w składzie : (przewodnicząca) SSR Izabella Wiśniewska, SSR Hanna Fischer, SSR Bożena Kosieradzka postanowił:

I .Oddalić wniosek pozwanego o wyłączenie sędziego Ewy Cywińskiej.

II. Na mocy art. 53 kpc ukarać pozwanego grzywną w wysokości 500.- /pięćset/ zł.

Dnia 2.02.2003r pozwany złożył zażalenie, w którym przywołał uchylenie art. 53 kpc przez Trybunał Konstytucyjny.

Sąd nie skorzystał z art. 395 par 2 i nie uchylił zaskarżonego postanowienia we własnym zakresie i wezwał pozwanego do uiszczenia wpisu 15zł.

Wniosek dla adepta sztuki sądowniczej:

Pamiętaj, że musicie trzymać się razem. Najważniejsza jest solidarność zawodowa (nie tylko ta oczywiście, ale ta też). W jedności siła! Zjednoczone możecie nie tylko prawo stosować (to cholernie nużące), ale i tworzyć otaczającą Was rzeczywistość prawną (to dopiero jest godne Was wyzwanie).

Zagadka dla prymusa: Czy jeśli ojciec nie zapłaci wpisowego to bezprawny wyrok się uprawomocni i będzie on musiał zapłacić grzywnę 500 zł czy nie?

Uwaga. Ilość kobiet (a tym bardziej ich jakość) zaangażowanych w tę sprawę jest przypadkowa i o niczym nie świadczy. Innymi słowy to szara codzienność sądownictwa rodzinnego.

10 MITÓW NA TEMAT OJCÓW I POLSKIEGO SĄDOWNICTWA RODZINNEGO

Polska ma jeden z najlepszych na świecie Kodeksów Rodzinnych i Opiekuńczych
Polscy ojcowie nie chcą płacić alimentów na swoje dzieci
Przemoc w rodzinie jest wyłączną domeną polskich mężczyzn
Płeć nie gra roli
Sądy rodzinne nie mają możliwości egzekwowania kontaktów dziecka z ojcem
Polska ma jeden z najlepszych na świecie Kodeksów Rodzinnych i Opiekuńczych.

To jedna z najbardziej oklepanych bzdur. Niestety często powtarzana także przez środowiska podające się jako obrońcy praw ojców. W rzeczywistości obecny Kodeks Rodzinny i Opiekuńczy (KRiO) jest ustawą niezgodną z Konstytucją RP właśnie w aspekcie równouprawnienia kobiety i mężczyzny.

Wniosek w tej sprawie został zgłoszony przez Rzecznika Praw Obywatelskich do Trybunału Konstytucyjnego w kwietniu roku 2002 i do tej pory pozostaje on bez odpowiedzi (co znakomicie komponuje się z całokształtem indolencji wymiaru sprawiedliwości w zakresie zwalczania patologii w sądownictwie rodzinnym). Według tej ustawy kobiety wiedzą z kim do łóżka idą, a mężczyźni nie. Bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że kobieta może doprowadzić do ustalenia ojcostwa nawet wbrew woli mężczyzny (poprzez orzeczenie sądowe), ale aby na wniosek mężczyzny uznać go za ojca dziecka niezbędna jest zgoda matki (tutaj jurysdykcja sądów nie sięga).

KRiO jest ustawą, która np. nie definiuje pojęcia ojca. Pochodzenie dziecka natomiast określa od matki i jej męża. W tym kontekście słowo "ojciec" w tej ustawie nie pada. Nic zatem dziwnego, że w praktyce sprowadza się to do tego, że po rozwodzie mężczyzna przestając być mężem matki traci również prawo do dziecka.

O ojcostwie niezamężnego mężczyzny lepiej nawet nie wspominać - KRiO nakłada na mężczyznę szereg obowiązków nie dając ani jednego prawa do dziecka, a wręcz przeciwnie - z urzędu ustawa ta część praw ojca (czy raczej "niemęża" matki) mu odbiera. Z góry zakłada, np. że niepewność mężczyzny co do ojcostwa jest wynikiem jego łajdactwa, a nie np. złego prowadzenia się matki dziecka. Bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że w przypadku sądowego ustalenia ojcostwa mężczyźnie z urzędu odbiera się władzę rodzicielską? I to wbrew temu co mówią najwyższe autorytety naukowe czyli, że stosunek mężczyzny do dziecka po rozwiązaniu jego wątpliwości dotyczących ojcostwa ulega diametralnej zmianie.

Ustawa, która ma chronić przede wszystkim dziecko, paradoksalnie dyskryminując jego ojca wyrządzą wielką i nieodwracalną szkodę właśnie temu dziecku. Ustawa nie precyzuje zresztą jak należy rozumieć samo pojęcie dobra dziecka. Tym samym zezwala na nadużywanie władzy przez często niedouczonych i przepełnionych stereotypami sędziów. Stan taki jest powszechną patologią i zmorą sądownictwa rodzinnego. Te same sądy raz warunki materialne przytaczają jako argument za pozostawieniem dziecka przy matce (albo np. babce - jak w przypadku Tomka z Zielonej Góry), a innym razem argumentują, że lepsza sytuacja materialna ojca nie ma znaczenia i dziecko pozostawiają z matką.

Profesorowie prawa apelują, że ojcowie są dyskryminowani zarówno przez obowiązujące akty prawne jak i przez orzecznictwo. Podstawowy akt prawny jakim jest KRiO pozostaje wstydliwym świadectwem dyskryminacji i bezprawia mającego miejsce w sądownictwie rodzinnym.

Ojcowie nie chcą płacić alimentów na swoje dzieci

Badania naukowe wskazują na fakt, że mężczyźni nie identyfikują się z potomstwem, z którym nie mają kontaktu i na którego wychowanie nie mają wpływu (z potomstwem, które często nie tyle jest wychowywane co wręcz tresowane w nienawiści do nich).

Słynący ze swego pragmatyzmu Amerykanie wprowadzili w swoim prawie prostą zasadę, że rodzic, któremu utrudniane są kontakty z dzieckiem ma prawo do zawieszenia płacenia alimentów. Z pozoru wydaje się to być bardzo kontrowersyjnym pomysłem bowiem czy można obciążać dziecko konsekwencjami nieodpowiedzialności jednego lub dwojga swoich rodziców? Niemniej stosowanie tej zasady doprowadziło w praktyce do zdyscyplinowania rodziców dziecka do szanowania prawa dzieci do kontaktu z obojgiem rodziców.

Ograniczając ojcom i dzieciom prawo do wzajemnych kontaktów sądy same nakręcają spiralę krzywdy i nienawiści, której później próbują nieudolnie przeciwdziałać (chociaż wcale nie jestem pewien czy rzeczywiście chociażby próbują).

Zamiast alimentów płatnych do rąk matki wyliczanych na podstawie opłat (za szkołę, rachunków za odzież, pływalnię, rozrywki) sądy mogłyby (jeśli to już naprawdę byłoby konieczne gdyż stanowcza większość rodziców - zarówno ojców jak i matek - nie uchyla się od obowiązku utrzymywanie dzieci) nakazywać alimentację naturalną w postaci obowiązku zapłacenia za szkołę, kupna butów zimowych itp. itd. Niby to to samo, ale przecież każdy ojciec wie, że tak naprawdę to zupełnie co innego. W tym drugim przypadku trzeba pójść do szkoły dziecka, pójść z nim do sklepu, na trening, do kina itp. To jest właśnie troska o dobro dziecka, a nie (jak w przypadku zmuszania do płacenia znienawidzonemu partnerowi pieniędzy, a w konsekwencji niejednokrotnie odbieranie ojcu szansy/pieniędzy na kupienie dziecku zabawki, ubrania, pójścia do kina) nakręcanie spirali nienawiści w centrum, której znajduje się dziecko.

Czyż nie właśnie o to proszą ojcowie na rozprawach? Ostatnio rozmawiałem z ojcem, którego Pani sędzia (z Sądu Okręgowego w Poznaniu, XII Wydział Cywilny) spytała się ile wydaje na zabawki, które daje dziecku podczas wizyt, po czym zaproponowała, że o tyle zwiększy alimenty, a on nie będzie musiał kupować zabawek. (Czy ona jest mądra, czy może tylko skończyła prawo? Nieważne, bo jest niezawisła.) Kodeks powinien wręcz zakazywać aby można było wystąpić z wnioskiem alimentacyjnym wobec normalnego człowieka, który może i chce utrzymywać swoje dzieci. Wprawdzie prawo (wbrew potocznym opiniom) nie zmusza sądu do zasądzenia alimentów wypłacanych do rąk drugiego rodzica, ale w praktyce po pierwsze sędziowie go nie znają, a po drugie działają tak jak im starsze koleżanki powiedziały, że się robi.

O dziwacznych regulacjach komorniczych, które zezwalają na obciążanie ojca opłatami wnoszonymi na rzecz komornika nawet w sytuacji, gdy nie uchyla się on od terminowego wnoszenia alimentów szkoda nawet wspominać. Gdyby wymiarowi tzw. sprawiedliwości rzeczywiście zależało na zabezpieczeniu dobra dziecka (w tym na poprawie jego sytuacji materialnej) to wręcz karałby finansowo rodzica (w praktyce matkę), który złośliwie obciąża drugą stronę dodatkowymi i zupełnie niepotrzebnymi kosztami komorniczymi. Sądy rodzinne wolą jednakże stać na straży swojej wygody i lenistwa sędziów aniżeli dobra dzieci. No i komorników, na których wdzięczność pewnie potem mogą liczyć.

Nie widać szans na to by w Polsce zaczęło panować prawo i zdrowy rozsądek w zakresie zasądzania i egzekucji alimentów. Póki co regulacje prawne są takie, że czynią z alimentów idealne narzędzie zemsty (o czym wkrótce też napiszemy). W świetle prawa oczywiście i dla dobra dziecka. 3.

Przemoc w rodzinie jest dziełem wyłącznie mężczyzn

Zupa była słona. Nieobiektywna propaganda środowisk feministycznych za publiczne pieniądze wyrządziła krzywdę niejednemu już przyzwoitemu ojcu. Skandalem jest zaangażowanie się w tę nagonkę wymiaru tzw. sprawiedliwości, który wyraził swego czasu zgodę na uprawianie tej nieodpowiedzialnej propagandy w budynkach sądów poprzez zamieszczanie w nich plakatów z wizerunkiem mężczyzny w krawacie za kratkami i napisem "Przemoc wobec kobiet jest przestępstwem. STOP". Skojarzenie miało być przy tym oczywiste. Każdy mężczyzna to sadysta. Także ten na co dzień uśmiechnięty, dobrze ubrany i lubiany w pracy przez koleżanki.

Siła myślenia stereotypowego jest porażająca. Weźmy na ten przykład pierwszego z brzegu Pana Pawła Jarosa (Rzecznika Połowy Praw Dziecka), który sugeruje, że w patologicznych rodzinach mężczyźni są z marginesu społecznego, a kobiety z elit ekonomiczno-kulturowych. W ten sposób argumentuje statystyki, które nakazują mu wierzyć, że po rozwiązaniu małżeństwa w środowiskach patologicznych dzieci nagle stają się szczęśliwe, dobrze ubrane i odżywione. Prawda jest tymczasem zupełnie inna: mężczyźni z marginesu łączą się z kobietami z marginesu. Po rozwodzie taka kobieta najczęściej nadal pije denaturat. Dzieci włóczą się głodne po ulicach i zaczynają popełniać przestępstwa bez względu na stan cywilnych ich rodziców. Jedyna różnica jaka dokonuje się w ich życiu jest taka, że teraz, za wiedzą, przyzwoleniem, a nieraz i przy współudziale matki, zamiast ojca znęcają się nad nimi kolejni jej konkubenci. Lepiej zatem wrócić do poważnej dyskusji o naprawie tego co naprawić można, aniżeli pleść głupoty, które mają uzasadniać bezprawie i nieuczciwość sądownictwa rodzinnego. Zresztą za te głupoty Pan Jaros nagrodę już dostał ... od KOPD - order uśmiechu. Rzeczywiście niezły z niego jajcarz.

Statystyki są jakie są i bezrozumni często chętnie po nie sięgają jak po prawdę objawioną. Nikt się nie zastanawia czy mierzącemu 190 cm wzrostu facetowi wypada pójść na Policję powiedzieć, że dostał w buzię od żony w związku z tym prosi o interwencję. W Poznaniu znany jest mi przypadek gdy pani (a jakże) prokurator zaniedbuje pomimo ewidentnych dowodów (w tym zeznań podejrzanych) sprawę o pobicie i groźby karalne kierowane pod adresem ojca dziecka. Zachowanie matki dziecka i jej ciotki (wspólnie zamieszkują) usprawiedliwia w pisemnych postanowieniach tym, że "taki mają temperament". Tym samym potwierdza zdarzenia, o których donosił ojciec i umarza postępowanie. Takich głupot nawet sąd nadzorujący sprawę nie może znieść i cofa umarzane sprawy do ponownego rozpatrzenia. A pani pożal-się-boże-prokurator dalej swoje. Wkrótce będzie może okazja bliżej opisać tę wschodzącą gwiazdę wymiaru sprawiedliwości.

Także na niebieskiej linii panie psycholog wprost odmawiają zgłaszającym się mężczyznom pomocy. Nawet jeśli proszą o nią w imieniu swych maltretowanych przez matki dzieci. Facet, który nie potrafi dać sobie rady z własną żoną budzi w naszym społeczeństwie wzgardę i politowanie. Nikt mu nie pomoże. Mógłby wprawdzie udać się do sądu rodzinnego po rozwód z żoną, ale wówczas jak w banku ma, że odbiorą mu też dzieci. Nierzadko także cały materialny dobytek swojego życia. Przemoc psychiczna ze strony żony nie będzie dla sądu rodzinnego żadnym argumentem albowiem w świetle prawa sama w sobie nie jest przestępstwem. Nie wolno mu się też bronić. Niechby tylko spróbował! Wówczas będzie siniak, a zaświadczenie o przemocy psychicznej zawsze chętnie koleżance wyda pani psycholog z niebieskiej linii.

Skandalem jest to, że prawo nie ściga samej w sobie przemocy psychicznej, której sprawczyniami znacznie częściej są Panie. A przecież obie formy przemocy - zarówno psychiczna jak i fizyczna zasługują na potępienie. (mówią o tym największe autorytety, jak chociażby Stanisław Lem, który osobiście tego doświadcza pod nosem sądu rodzinnego). Tajemnicą poliszynela jest, że właśnie brak latami reakcji na ową przemoc psychiczną niejednokrotnie wywołuje niestety niekontrolowaną obronę w niedopuszczalnej formie przemocy fizycznej. Wówczas wkracza prawo, a statystycy się cieszą, że im słupek rośnie. A przecież przemoc jest złem bez względu na jej formę i płeć ofiary. Nie jest przypadkiem fakt, że to właśnie mężczyźni kilkakrotnie częściej niż kobiety popełniają samobójstwa z powodu rozpadu rodziny i izolacji ich od dzieci (patrz m.in. prace profesor Marii Jarosz). Samobójstwo to szczególna sytuacja, gdy przemoc psychiczna także zostawia ślady na ciele, np. w postaci sinej pręgi na szyi, rozciętego nadgarstka lub plam opadowych. Wówczas jednakże najbliżsi ofiary są rzuceni na kolana i nie mają już siły dalej walczyć... "Zwycięzców" się bowiem nie sądzi. Ale o tym sza!

Czy któryś z sędziów wymierzających sprawiedliwość zastanowił się kiedyś ile przemocy psychicznej jest np. w postawie sądów rodzinnych, które nie chcą skutecznie egzekwować praw dzieci do kontaktu z ojcem nawet wówczas gdy same takie kontakty nakazują? Lepsza bowiem najgorsza matka niż najlepszy ojciec.

Tyle na temat relacji damsko-męskich. A co z dziećmi? W Polsce orzeka się rocznie ponad 40.000 rozwodów, w wyniku których praktycznie zawsze dzieci pozostają z matkami. Po 10 latach (kiedy te dzieci dorastają) daje nam to liczbę 400.000. 50% kobiet utrudnia lub uniemożliwia dzieciom kontakt z byłymi mężami. Daje to liczbę około 200.000 dzieci, które padają ofiarą przemocy w rodzinie ze strony swoich matek. Na próżno by tego szukać w oficjalnych statystykach.

Płeć sędziego nie gra roli

Temat jest trudny, ale nie można udawać, że problem nie istnieje. Z góry przepraszam za może zbyt mocne i bezpośrednie argumenty. Nie chodzi jednakże o to by czepiać się rozwiązań, w których zwyciężył rozsądek i górę wziął interes obywatela. Chodzi o to by przedstawiać sprawy uczciwie, a problemy nazywać po imieniu. Na początek zatem drastyczny przykład, gdzie uznano jednakże, że płeć bogu ducha winnego funkcjonariusza ma jednakowoż znaczenie dla prawidłowego toku spraw: dopiero co doczekaliśmy się uregulowań gwarantujących kobietom, które padły ofiarą gwałtu, że nie będą przesłuchiwane przez mężczyzn Policjantów. Dlaczego skoro to nie oni je gwałcili? Dlatego, że o pewnych sprawach kobietom jest łatwiej porozmawiać, dlatego, że funkcjonariusz kobieta nie kojarzy się z napastnikiem, a dzięki temu ofiara (chociażby podświadomie) nie zablokuje się, dlatego, że sprawa dotyczy spraw intymnych, a te z definicji napotykają na naturalną barierę komunikacyjną pomiędzy osobami różnej płci, podczas gdy pomiędzy osobami tej samej płci nawiązuje się niewidzialna nić zrozumienia, której źródłem są doświadczenia właściwe wyłącznie dla przedstawicieli danej płci od czas najwcześniejszego dzieciństwa po późną starość.
Podsumowując trochę może już bardziej na luzie: Linda może i wie najwięcej o zabijaniu, ale co on k... może wiedzieć o tym jak boli, gdy cię ciągną za warkoczyk? (Pana aktora przepraszam, że się nim posłużyłem. Mam do niego słabość bo w roli Taty był naprawdę dobry chociaż marynarz z niego do d... Chciałem mu o tym osobiście powiedzieć, gdy płynąc Polpharmą 2000 z Juraty na Hel zawadziliśmy kilem o dno, ale się zablokowałem

W sądzie te proste prawdy nie obowiązują. Pani sędzia i jej koleżanki ławniczki podparte opiniami koleżanek biegłych wiedzą, bowiem o nieszczęsnym chłopie wszystko, co on by chciał, aby wiedziały + to, co żona dodała lub wymyśliła. Załóżmy zatem nawet to w co nikt z nas i nich nie wierzy, a więc, że są na tyle nieskazitelnie idealne, że płeć zostawiają w domu na tyle skutecznie, że zdarza im się w pracy pomylić toalety (i że nie pomyślą o nas złego słowa nawet wówczas gdy usiądą na posiusianą deskę). Załóżmy, że na tych wszystkich szkoleniach, na których nigdy nie były i we wszystkich książkach, których nigdy nie przeczytały właśnie tego uczą. Załóżmy w ostateczności, że to wszystko naprawdę umieją, bo zdolne z nich, kurczę, bestie!

Czy to wystarczy do sukcesu? Czy to dowodzi już, że ich płeć nie będzie grała roli i, że przy wydawaniu orzeczenia kierować się będą tylko już oceną postaw małżonków?

Niestety nie. Dlaczego? Ba mamy jeszcze w sądzie chłopa, który już z pewnością taki idealny nie jest i gdy zobaczy wkoło tyle bab gotowych by pomóc mu rozwiązać jego problem z jedną babą to z pewnością coś się w nim zacznie blokować. Nie o kwiatkach i pszczółkach idzie przecież rozprawa, a o najbardziej intymnych sprawach ludzi - o nich samych i o ich rodzinie. Na szczęście Wysoki Sąd to nie jakaś tam Policja kryminalna toteż ma lepsze metody na odblokowanie: badania u biegłych (najczęściej rozwiedzionych) pań psychologów albo w ostateczności grzywna, która odblokuje największego nawet twardziela.

Dużo w tym drwin i kpin. Prawda jednakże jest taka, że zetknięcie się mężczyzny przeżywającego poważny kryzy i mającego duże problemy osobiste z taką ilością kobiet może i w praktyce często powoduje włączenie się bardziej lub mniej świadomych mechanizmów obronnych, które nie mają niczego wspólnego z tym co taki człowiek sobą reprezentuje na co dzień. Do tego wystarczy dodać mu 3 godziny widzenia z własnymi dziećmi w tygodniu i proszę ... wyszło szydło z worka. "A nie mówiłam?"
Felek jest off-line  
17-11-2009, 23:32  
Felek
Zbanowany
 
Posty: 123
Domyślnie RE: Cała prawda - tak to widzę i ja

Wniosek dla mnie płynie z tego tylko jeden: czy się to komuś podoba czy nie płeć sędziego zawsze odgrywa rolę. Potwierdzają to bezlitośnie również statystyki, które dup nie pokazują, że racje pań i ich punkt widzenia trafia na podatniejszy grunt w sądach rodzinnych aniżeli argumenty panów. No chyba, żeby założyć, że w chłopach rzeczywiście siedzi coś niedobrego. Jeśli tak, to proszę bardzo, ale bądźmy konsekwentni. Znaczy to, że owo tajemnicze zło siedzi w około 50% populacji, a to pozwala już założyć, że to nie patologia, a norma, która powinna być usankcjonowana prawnie i chroniona. Wróćmy zatem lepiej na ziemię i powiedzmy wprost: bezstronność werdyktu w sprawach rodzinnych (a więc póki co pomiędzy kobietą i mężczyzną) wymaga dbałości o zachowanie parytetu płci zarówno w składach orzekających, jak i osobach powoływanych przez Sąd do uczestnictwa w procesie. Nie jest to warunek wystarczający, ale z całą pewnością konieczny.

Sądy rodzinne nie mają możliwości egzekwowania kontaktów dziecka z ojcem.

Żywcem skopiowane z AFERY PRAWA BEZPRAWIE A PRAWO
Felek jest off-line  
18-11-2009, 01:30  
porcellus1
Użytkownik
 
porcellus1 na Forum Prawnym
 
Posty: 146
Domyślnie RE: Cała prawda - tak to widzę i ja

no niezle, niezle... jedna uwaga. ojciec od 2003 roku (orzeczenie Trybunalu Konstytucyjnego) moze dochodzic ojcostwa bez zgody matki. wiekszosc sadów, szczególnie tych w malych miastach, nie ma o tym pojecia. warto by im przypominac.
bardzo mnie tez zainteresowal opis scenki z nakladaniem grzywny na wystepujacych z art. 49 kpc, czyli o zmiane skladu lub wykluczenie sedziego. nie jestem pewien, ale w kodeksie karnym jest chyba na to artykul. nie pamietam tylko, czy dotyczy to spisku przeciw panstwu i wladzom, czy spisku ogólnie... przejrze, to powiem...
co do reszty artykulu to powiem tylko, ze tu komentarz nie potrzebny. samo zycie... fakt, ze troche to podkoloryzowane dla lepszego efektu, ale faktem jest tez, ze rola w spoleczenstwie wyznaczona nam przez ustawodawców jest jasna: plac i placz. a reszta to juz Twój problem. najgorsze jest to, ze nikomu tam na górze nie chce sie z tym nic zrobic. im jest dobrze...
porcellus1 jest off-line  
18-11-2009, 06:22  
noorrbbii
Użytkownik
 
Posty: 76
Domyślnie RE: Cała prawda - tak to widzę i ja

Coś niesamowitego, a mówią, że w Sądzie jest sprawiedliwość a tu proszę wyrachowanie. Proszę nie oskarżaj mnie rafale o to, że pomawiam i nie strasz prokuratorem. takie piękne instrukcje jak zniszczyć człowieka.
noorrbbii jest off-line  
18-11-2009, 07:11  
rafal_26
Przyjaciel forum
 
Posty: 16.475
Domyślnie RE: Cała prawda - tak to widzę i ja

noorrbii:

daj spokój, kiedyś zrozumiesz;

Felek:

ładna powiastka, tylko troche stara, bo zmieniły się przepisy i większości instytucji prawnych, które tam opisujesz już dawno nie ma;

ale skoro u niektórych adwokatów się nowe prawo "nie przyjęło" - czytaj jeszcze nie mieli czasu zapoznać się ze zmianami sprzed 10 lat, to i zwykły człowiek również mógł tego nie zauważyć;
rafal_26 jest off-line  
18-11-2009, 07:18  
noorrbbii
Użytkownik
 
Posty: 76
Domyślnie RE: Cała prawda - tak to widzę i ja

Ale co rafale? Niszczenie człowieka w imię sprawiedliwości albo humorów?
noorrbbii jest off-line  
18-11-2009, 07:44  
rafal_26
Przyjaciel forum
 
Posty: 16.475
Domyślnie RE: Cała prawda - tak to widzę i ja

pojęcie niszczenie człowieka jest bardzo szerokie;

dla jednych niszczenie człowieka, to "niesprawiedliwa" decyzja sądu, dla innych fakt, że dostają "głodowe" emerytury, dla mnie fakt, iż państwo olewa starych aplikantów, a nowym daje dwa razy więcej kasy, dla samotnej matki to, że jej ukochany mężczyzna ją napier...;

chyba tylko w bajkach wszystko kończy się dobrze i szczęśliwie, w życiu tak nie jest, o czym pan jako dorosły powinien wiedzieć;

dokonujemy wyborów i nie wszystkie są trafne, ważne aby korzystać z pomocy innych ludzi i nie popełniać tych samych błędów;

człowiek ma szanse w każdej sprawie i życiowej i sądowej, wbrew temu co pan uważa w "tej chwili", owa szansa rośnie jak się spokojnie rzeczowo podchodzi do problemu i wspólnie rozwiązuje;

moje stanowisko jest takie, iż każdy człowiek ma wpływ na swoje życie, ale że ten wpływ źle wykorzysta, to nie można winić wszystkich dookoła;

są plusy dodatnie i ujemne każdej decyzji;

a to czy w sądzie jest sprawiedliwość, czy jej nie ma, to napisze panu coś takiego;

aby zostać sędzią należy skończyć studia, aplikację, która trwa 5,5 roku; - na aplikacji znajduje się około 30 osób rocznie;

w poprzednim systemie aby zostać sędzią należało skończyć studia, aplikacje 3 lata i 4 lata być asesorem; głównym kryterium była wiedza; z reguły w ostatnich 20 latach sędziami zostawali najlepsi studenci prawa, bo nie mieli szansy zostać adwokatami - palestra była "zamknięta";

teraz niech pan sam oceni, czy osoba, która kilkanaście lat się uczy tego samego jest niedouczona??

na pewno odpada ten argument, ale dalej ta osoba jest człowiekiem, a nie cyborgiem i tez może popełnić błąd, po to jest sąd drugiej instancji, który sprawy rozpoznaje w skłądzie 3 sędziów; tak więc są to już 4 osoby - i tu mi pan nie powie, że 4 osoby miały zły humor; w cale nie jest tak, że ręka ręke myje, bo sędziowie również nie lubią swoich kolegów patałachów;

oczywiście są i osoby, które nie są idealnie wykształcone;

ale są również strony, które sprytnie umieją oszukiwać, dlatego im większą ma pan wiedzę jako strona, to łątwiej panu drugą stronę oszukać, a trudniej pana oszukać; - cała filozofia, im więcej wiem, to mi jest łatwiej;

dlatego może warto poczytać wątki, gdzie jasno i rzeczowo prawnicy pochylają się nad problemami, a nie oglądać "sprawę dla reportera", bo w takich seriach nigdy nie podają rozwiązania sprawy, które czasem jest śmiesznie proste;

na koniec użyje porównania, specjalnie dla pana panie norbii;

jak pan myśli, po ilu latach lekarz ma prawo kroić pacjenta?
z całą pewnością szybciej, niż niedoszły sędzia - a chyba błąd lekarza jest nieodwracalny - tutaj nie ma II instancji;p
rafal_26 jest off-line  
18-11-2009, 08:01  
noorrbbii
Użytkownik
 
Posty: 76
Domyślnie RE: Cała prawda - tak to widzę i ja

Lepiej być nędzarzem niż złym lekarzem. Lepiej być nędzarzem niż złym Sędzią. Dlatego pytałem czy są jakieś środki prawne, aby zaskarżyć wyrok II instancji, który przyklepał nieprawdę Sądu I instancji. Konkretnie Sąd I instancji podważył wyrok innego Sądu, Sądu karnego. Ja w tych rozgrywkach jestem tylko pionkiem
noorrbbii jest off-line  
18-11-2009, 08:13  
rafal_26
Przyjaciel forum
 
Posty: 16.475
Domyślnie RE: Cała prawda - tak to widzę i ja

stosujesz pewne skróty myślowe, których ja bez szczegółów nawet w przybliżeniu nie mogę ocenić;

na twoje niewłaściwe pytanie odpowiedź jest taka, że Sąd cywilny nie mógł zmienić wyroku sądu karnego, bo niby jak? skazał uniewinnionego człowieka?
rafal_26 jest off-line  
18-11-2009, 08:26  
noorrbbii
Użytkownik
 
Posty: 76
Domyślnie RE: Cała prawda - tak to widzę i ja

Sprawa dotyczyła pozbawienia władzy rodzicielskiej, było to konsekwencją gróźb karalnych oraz zamiaru pozbawienia życia. Za czyn ten został wydany wyrok. Po sprawie o pozbawienie władzy rodzicielskiej Pani Sędzia pisze w uzasadnieniu nie dałam wiary, że były takie groźby i zamiary. Nie zapoznała się z aktami ?
noorrbbii jest off-line  
18-11-2009, 08:58  
karlzaju
Stały bywalec
 
Posty: 539
Domyślnie RE: Cała prawda - tak to widzę i ja

Cytat:
Napisał/a noorrbbii Zobacz post
Ale co rafale? Niszczenie człowieka w imię sprawiedliwości albo humorów?
PAN --rafał --teraz ja zwróce p/uwage to podobno portal spraw rodzinnych a pan porównuje ich do wysokosci emerytur Głównie chodzi o stronniczosć sądu w zasadzie śedzin gdzie 90% kobiet i ni jak to sie ma do sprawiedliwosci DYSKRYMINACJA MĘŻCZYZN durnowata partia ZcHN znowelizowała kodeks cywilny tak by dowalic ojcom w imie koscioła -a nie pisze to jakiś tam chłopaczek tylko pokrzywdzony przez sad OJCIEC 2 ki dzieci Samo prowadzenie spraw to kpiny 2lata -7 spraw ? czemu az tyle czy bierze sie pod uwage psychiczne maltretowanie osobistego życia stron i dzieci gdy podczas nieudolnie prowadzonych spraw jedno przeciw drugiemu robi swinstwa wykorzystuje dzieci do własnych korzysci i dołanczania bezsensownych wniosków dowodowych co sprawa kolejne a to co dzieje sie podczas czekania na nastepny termin ma chyba na celu jedno az któres peknie i nie wytrzymie uszkodzi napadnie pobije lub sie załamie psychicznie .sam miałem mysli samobójcze . prosze odpowiedziec ilez mozna wałkowac 7 /10 spraw by i tak poprostu zniszczyc w świetle prawa bo małzenstwo i tak sie rozpadło,
karlzaju jest off-line  
18-11-2009, 09:21  
rafal_26
Przyjaciel forum
 
Posty: 16.475
Domyślnie RE: Cała prawda - tak to widzę i ja

norbi:

ale dalej nie rozumiem, napisz jaki był wyrok sądu karnego, ok?

karlzaju:

ja nie jestem od wróżenia, odpowiadam na jasno sformułowane pytania, jest temat wolny, prosze napisać tam, albo założyć swój wątek i opisać "pokrzywdzenie" przez Sąd lub ZCHN, bo nie wiem kto według pana zawinił;

zaupełnie na marginesie
prawo tworzy sejm, a nie partia, która u władzy była 18 lat temu;
rafal_26 jest off-line  
18-11-2009, 09:54  
noorrbbii
Użytkownik
 
Posty: 76
Domyślnie RE: Cała prawda - tak to widzę i ja

Sprawa odbyła się na wniosek policji, która została wezwana przez sąsiadów. Na sprawie sprawca przyznał się do gróźb karalnych i przyznał, że chciał zabić z powodu miłości nie tylko stronę ale również dziecko..W trakcie tego zajścia sprawca poturbował jeszcze teściową, ale na czas krótszy niż 7 dni. jest obdukcja lekarska. Gdy zapadał wyrok strony pokrzywdzone prosiły o łagodny wymiar kary gdyż sprawca jest osobą chorą o podłożu psychicznym. Zapada wyrok warunkowe umorzenie postępowania na okres próby lat 2. Po tym wyroku strona zakłada sprawę o rozwód gdyż nie widzi możliwości życia z katem. W tym momencie zwracam również uwagę na następne niedopatrzenie pani Sędzi na sprawie o pozbawienie władzy rodzicielskiej, która pisze, że fakt gróźb karalnych pojawia się dopiero na potrzeby sprawy rozwodowej.
noorrbbii jest off-line  
18-11-2009, 10:05  
rafal_26
Przyjaciel forum
 
Posty: 16.475
Domyślnie RE: Cała prawda - tak to widzę i ja

problemem jest to, że jak już pisałem na tym forum, Sądu cywilnego nie wiąże wyrok sądu karnego, w którym ten ostatni warunkowo umorzył postępowanie;

dlatego ważna jest również sama sentencja, co Sąd w niej napisał, a czego mi nie podałeś;

natomiast z opisanej przez Ciebie sytuacji wynika dziwna okolicznośc, otóż dlaczego ten co groził nie przyznał tego faktu przed Sądem cywilnym? może tu przy okazji był jednak jakiś szkopuł;

w jakiej sytuacji groził - wypowiadał groźby? i wiele innych okoliczności, któe budują swoisty całokształt sprawy;

przejdźmy do tego;
rafal_26 jest off-line  
18-11-2009, 10:10  
noorrbbii
Użytkownik
 
Posty: 76
Domyślnie RE: Cała prawda - tak to widzę i ja

Nie przyznał, bo nikt go o to nie zapytał w sądzie cywilnym. Celowo? Okoliczności były takie, że sprawca nie mieszkał już ze swoimi ofiarami. Był wymeldowany bo już wcześniej znęcał się psychicznie. Przyjechał niezapowiedzianie i błagał o wysłuchanie. Ofiary wpuściły go do mieszkania i zaczęło się piekło.
noorrbbii jest off-line  
Zamknięty temat

Podobne wątki na Forum Prawnym
Wątek
§ Policjant nie widząc sytuacji wystawia mi mandat. (odpowiedzi: 7) Witam Dzisiaj spotkałem się z dość nietypową sytuacja. Jadąc samochodem rozpocząłem wyprzedzanie, pierwszy raz w życiu patrząc na linie jakie są...
§ coś na odprężenie, czyli jak nas widzą a jak jest naprawdę ;) (odpowiedzi: 3) szybcy i wściekli przeróbka - prawnicy - YouTube
§ Konsekwencje dla osoby widzącej nielegalną sprzedaż (odpowiedzi: 1) Witam. Ostatnio znajomy był świadkiem nielegalnej sprzedaży - po prostu zamiast od właściciela przedmiot został kupiony od jego syna. Wartość 200 zł....
§ utrudnianie widzęń (odpowiedzi: 3) jeżeli ktoś mógłby mi pomóc , byłaby bardzo wdzięczna moje pytanie: - czy jezeli matka dziecka nie zezwoliła na widzenie się z dzieckiem 3 razy z...
§ Nie widzę potu na Waszych czołach! (odpowiedzi: 4) Tak zwraca się do swoich podwładnych kierownik zespołu w jednej z firm w Łodzi, produkującej profile aluminiowe do samochodów.Zwrot :"jak Ci się nie...
§ Nie widzę dziecka a płacę alimenty- poradźcie (odpowiedzi: 15) Umówiłem się z żoną, że poleci z 3-tenią córką do USA do znajomej na 6-mcy. Po tygodniu oznajmiła, że nie wraca. Od lipca 2003 roku nie widzę dziecka...


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 21:04.