E
ejizka
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 11.2017
- Odpowiedzi
- 3
Witam.
W lipcu tego roku miałam kolizję drogową z udziałem motocykla.
Poruszając się samochodem po prawym pasie, zauważyłam w wewnętrznym lusterku, że samochód jadący za mną jedzie bardzo blisko mnie, dlatego zaczęłam wcześniej(jakieś 25 m przed skrętem) sygnalizować skręt w lewo na posesję, zwolniłam(nie zatrzymywałam się, gdyż z naprzeciwka samochód był daleko), przybliżyłam się do osi jezdni oraz spojrzałam w lewe lusterko czy mogę bezkolizyjnie wykonać manewr skrętu.
Gdy wjechałam na krawężnik lewym kołem, w przedni bok mojego samochodu uderzył motocykl z taką siłą, że przesunęło mnie 2 metry dalej, a jego samego wyrzuciło z motocykla kilkanaście metrów dalej.
W skutek kolizji została uszkodzona oś przez co samochód został zezłomowany.
Po wezwaniu pogotowia i policji, na miejscu został świadek(jechał jako 2 za mną), który zeznał na moja korzyść, że motocyklista zaczął wyprzedzanie na podwójnej ciągłej, przed przejściem dla pieszych(przejście znajduje się 20m od mojego wjazdu na posesję) i jechał z bardzo dużą prędkością.
Motocyklistę zabrało pogotowie, odniósł lekkie obrażenia klatki piersiowej i miał połamane palce u stóp. Kilka dni później, po wezwaniu na policję dowiedziałam się, że w dniu wypadku miał 0,6 promila alkoholu oraz nie miał przy sobie prawa jazdy ani żadnych dokumentów.
Chciałabym zapytać czy z takiego opisu sytuacji można wywnioskować kto jest sprawcą?
Sprawa jest dalej na policji, a ja chciałabym wiedzieć czy w świetle prawa, zważając na powyższe szczegóły (wyprzedzanie na podwójnej ciągłe linii, przed przejściem dla pieszych oraz pod wpływem alkoholu) może być to i tak moja wina(mimo upewnienia się w lusterkach), jako niezachowanie szczególnej ostrożności? :sad:
W lipcu tego roku miałam kolizję drogową z udziałem motocykla.
Poruszając się samochodem po prawym pasie, zauważyłam w wewnętrznym lusterku, że samochód jadący za mną jedzie bardzo blisko mnie, dlatego zaczęłam wcześniej(jakieś 25 m przed skrętem) sygnalizować skręt w lewo na posesję, zwolniłam(nie zatrzymywałam się, gdyż z naprzeciwka samochód był daleko), przybliżyłam się do osi jezdni oraz spojrzałam w lewe lusterko czy mogę bezkolizyjnie wykonać manewr skrętu.
Gdy wjechałam na krawężnik lewym kołem, w przedni bok mojego samochodu uderzył motocykl z taką siłą, że przesunęło mnie 2 metry dalej, a jego samego wyrzuciło z motocykla kilkanaście metrów dalej.
W skutek kolizji została uszkodzona oś przez co samochód został zezłomowany.
Po wezwaniu pogotowia i policji, na miejscu został świadek(jechał jako 2 za mną), który zeznał na moja korzyść, że motocyklista zaczął wyprzedzanie na podwójnej ciągłej, przed przejściem dla pieszych(przejście znajduje się 20m od mojego wjazdu na posesję) i jechał z bardzo dużą prędkością.
Motocyklistę zabrało pogotowie, odniósł lekkie obrażenia klatki piersiowej i miał połamane palce u stóp. Kilka dni później, po wezwaniu na policję dowiedziałam się, że w dniu wypadku miał 0,6 promila alkoholu oraz nie miał przy sobie prawa jazdy ani żadnych dokumentów.
Chciałabym zapytać czy z takiego opisu sytuacji można wywnioskować kto jest sprawcą?
Sprawa jest dalej na policji, a ja chciałabym wiedzieć czy w świetle prawa, zważając na powyższe szczegóły (wyprzedzanie na podwójnej ciągłe linii, przed przejściem dla pieszych oraz pod wpływem alkoholu) może być to i tak moja wina(mimo upewnienia się w lusterkach), jako niezachowanie szczególnej ostrożności? :sad: