Uciążliwy sąsiad - co robić? - Forum Prawne

 

Uciążliwy sąsiad - co robić?

Witajcie! Jest to mój pierwszy post tutaj dlatego jeszcze raz gorąco wszystkich witam. Użyłem opcji szukaj niestety nie uzyskałem odpowiedzi na nutrujące mnie pytanie. Mam problem, który z drobnego zaczyna robić się coraz bardziej uciążliwy. ...



Wróć   Forum Prawne > Pomoc prawna z zakresu prawa prywatnego > Prawo cywilne > Sądy cywilne


Odpowiedz
 
20-06-2019, 22:25  
Stanislav_92
Początkujący
 
Posty: 1
Domyślnie Uciążliwy sąsiad - co robić?

Witajcie!

Jest to mój pierwszy post tutaj dlatego jeszcze raz gorąco wszystkich witam.
Użyłem opcji szukaj niestety nie uzyskałem odpowiedzi na nutrujące mnie pytanie. Mam problem, który z drobnego zaczyna robić się coraz bardziej uciążliwy. Mianowicie...

Od stycznia tego roku wynajmuję kawalerkę wraz ze swoją narzeczoną. W lutym urodziła nam się córeczka. Umowa najmu naturalnie spisana w dwóch jednogłośnie brzmiących egzemplarzach. Jest to umowa bezterminowa, w której zgodnie z jednym z jej paragrafów (i z tego co się orientuję zgodnie z prawem) wypowiedzenie trwa miesiąc (tak znam zasady wypowiedzenia ).
Mieszkanie to znajduje się w domu jednorodzinnym, dwupiętrowym. Właściciel mieszkania podzielił je na trzy kawalerki. Podział jest dość specyficzny, ponieważ ja i moja rodzina mamy duży pokój z osobnym wejściem przez werandę oraz łazienkę. Wejście do łazienki to takie małe przejście przez korytarz sąsiada zza ściany. Aby że tak powiem nie wchodzić sobie w drogę nasze wejście do łazienki od korytarza lokatora zza ściany dzieli dwumetrowa kotara z materiału płóciennego (tak wiem, tandetne rozwiązanie, ale co zrobisz - w razie W łatwiej właścicielowi taką zdemontować niż kuć całą ściankę działową). Aby pokonać drogę od naszego pokoju do łazienki trzeba obok owej ścianki (będę ją dalej zwał "kotarą") przechodzić. Kotara nie ma żadnego połączenia z sufitem, nad nią jest jeszcze z 1,5 metra pustej przestrzeni, a między jej łączeniami wszystko co u sąsiada się znajduje widać. Aby zatem przejść do łazienki z naszego pokoju trzeba otworzyć nasze drzwi, przejść obok kotary i przejść przez kolejne drzwi do łazienki (naturalnie każdorazowo wszystkie drzwi zamykamy za sobą). O trzecim lokatorze wspominać nie będę, gdyż zajmuje lokal na piętrze i jedyne co ma wspólnego z tym zza naszej ściany i kotary to korytarz od ich wspólnych drzwi wejściowych przez schody do drzwi wejściowych do swojego lokum i nie mamy z nim praktycznie żadnej styczności. Nie trudno się domyślić, że przy kotarze słychać wszystko co sasiad mówi i robi, ale także to co robimy my. Niestety drzwi mamy jakby z papieru co dodatkowo nie poprawia komfortu mieszkania, gdyż wszystko słychać. I tu jak mawiają zaczynają się schody.
Sąsiad mieszka tu z sześć lat, to facet po 40, bez kobiety, nieco zamknięty w sobie, mający swoje przyzwyczajenia. Niestety odkąd tutaj mieszkamy zdążyłem dużo dowiedzieć się o owym "Panu". Ten z racji, że nie bardzo ma co robić po pracy z reguły "stalkuje" wszystkich, którzy mieszkali tu gdzie teraz my zamieszkujemy. Nie raz, gdy relacje między nami jeszcze były nazwijmy to owocne słyszałem od niego o ludziach, którzy mieszkali tutaj przed nami, o tym co tu słyszał, o stosunkach seksualnych tych osób (i ich szczegółach "głosowych") itp. Generalnie tłumacząc to na chłopski język facet nie ma kobiety, nie ma co robić i po pracy nasłuchuje wszystko co dzieje się wokół niego po czym obgaduje to wszystko za plecami lokatorów w swoim jak zapewne się domyślacie wąskim gronie znajomych, którzy regularnie tutaj przesiadują. Powiedziałym, że on żyje tym co dzieje się za graniczącą między nami ścianą, a z racji tego, że nie ma własnego życia cóż... żyje czyimś. Ma swoje przyzwyczajenia, które delikatnie mówiąc właścicielowi na rękę tj. strzyże trawę (za co ma mniejszy czynsz do zapłaty), dba o segregację odpadów i ich wynoszenie przed dom na czas), podlewa ogród i tego typu sprawy.

Niestety dobre relacje miedzy nami się skończyły. Nie należe do osób uległych, ani też moja narzeczona. Nowo narodzone dziecko zaczyna być dla sąsiada uciążliwe. Potrafię to zrozumieć, gdyż było kilka nocy, podczas których mała budziła się i domagała się pokarmu. Nie trwało to jednak długo, gdyż zdążyliśmy w miarę możliwości przyzwyczaić małą do szybkiego podawania pokarmu (Mała pije mleko modyfikowane, które przypisał jej pediatra i mamy wszystko co potrzeba do jego przygotowania w kilka chwil niemal gotowe pod ręką w pogotowiu). Obecnie mała po kąpieli około godziny 20 idzie spać i (sporadycznie tylko budząc się ewentualnie raz w nocy) sypia do rana, kiedy to sąsiad idzie do pracy.
Niestety facet zaczyna ewidentnie pokazywać, że chce nam uprzykrzyć życie. Raz pisze smsy do nas, że moja luba będąca na urlopie macierzyńskim nie myje okien i mało robi, potem, że śmietnika po opróżnianiu przez śmieciarkę nie wstawiłem na miejsce, potem, że trawy nie strzygłem (czego notabene w umowie nie mam), albo że głośno słucham muzyki i jak tak można przy dziecku (muzyki słucham to fakt, ale trzeba brać poprawkę, że zza naszych drzwi każdy dźwięk słychać jakby się stało obok, a dla dziecka nie jest to głośna muzyka - dbam o swoje dziecko i zależy mi na nim, a tzw. "patolem" nie jestem) i żebym okna otworzył i dziecko na spacer wziął, bo rzekomo z nim na takim spacerze nie byłem. Słowem facet próbuje nam ustawiać życie.

Jak zapewne się domyślacie zlewałem owe "uwagi", ponieważ jak matka mawiała "kupy się nie rusza, bo śmierdzi". Już na początku owego zamieszania coś mi nie grało. Niestety sielanka trwa dalej w najlepsze. Ten postanowił dalej bawić się naszym kosztem. W dniu dzisiejszym zaprosił znajomych ukraińców zza miedzy wraz z dziećmi do nas (na wspólny ogródek) na grilla i basenik (w którym notabene ten 40-letni facet kąpie się sam codziennie jak dziecko). Jestem tolerancyjny co do ukraińców, nie mam do nich nic, pełno ich na moim osiedlu, z nie jednym wódki się napiłem i nie przeszkadzają mi oni mówiąc na marginesie.
Teraz dochodzimy do sedna: jak normalni ludzie tak i ja i moja narzeczona współżyjemy. Niestety trzeba być cichym zważywszy uwagę na takie gumowe ucho za ścianą. Dwa dni temu odbyliśmy stosunek i byliśmy wówczas na tyle cicho, aby nas nie usłyszano. Spytacie zapewne dlaczego o tym piszę? Ano właśnie gumowe ucho te ciche pojękiwania słyszało i postanowiło to najwyraźniej powiedzieć owym ukraińcom i chyba ich dzieciom, ponieważ te dzieci podczas owej wizyty na grillu pod naszą "magiczną" kotarą zaczęły jęczeć przez okrągłą godzinę. To były ewidentne jęki jakie zwykło się słyszeć od kobiety podczas seksu. Usłyszałem w tym podobiznę jęków mojej narzeczonej ewidentnie. A pamiętam jak sąsiad za czasów, gdy było między nami dobrze opowiadał jak to sąsiadka tutaj niegdyś mieszkająca jęczała "zalej mniej, zalej!". Nie miałem pojęcia co mam zrobić. Jedyne co powiedziałem do swojej narzeczonej to to, że nie wiem czy mam dzwonić na policję i zgłaszać podejrzenie pedofilii czy nie. Domyślacie się, że to powiedziałem specjalnie. Przecież to nie możliwe, aby ten gość tam w mieszkaniu, gdzie tuż za ścianą na ogródku siedzi matka... Nie jeden z moich znajomych, którzy go poznali, widzieli mówili, że gość jest delikatnie mówiąc dziwny, ale nie do tego stopnia. A tymczasem, po mojej kwestii o telefonie na policję usłyszałem, że ten wchodzi i mówi (ewidentnie, abym to usłyszał), że "jesteśmy sami". Słuchajcie kretynem nie jestem, wiem że to mówił specjalnie. Po tym wszystkim na tysiąc procent się wyprowadzę, ale z racji tego, że jestem nie tyle złośliwą osobą, co nie lubię komuś ustępować zadaję tutaj pytanie: co mogę w owej sytuacji zrobić, aby facetowi uprzykrzyć życie? Tu po nas też ktoś będzie mieszkać przecież, a ja już tym ludziom współczuję. Właściciel ma to gdzieś. Skoro ten typ tyle czasu tutaj mieszka, to wątpię, aby przez nas się wyprowadził. Czy istnieje jakiś kruczek prawny na tego człowieka? Na "jęczenie" owych dziewczynek mam dwoje świadków w formie mojej narzeczonej oraz kolegi, który w mojej gościnie wówczas przebywał. Pomóżcie proszę. Nie należę do rodziców typu rodzina pięćset plus czy patologii, aby wypisywać niestworzone rzeczy. Jestem wykształconą osobą i wiem, że jasnym jest, że powinienem nie reagować, ale wiem, że ludzie, którzy tutaj zamieszkają będą mieli tak samo. Niestety atrakcyjny czynsz przyciąga tutaj najemców ;/

Pozdrawiam
Stanislav_92 jest off-line  
21-06-2019, 18:04  
Kanas
Moderator
 
Kanas na Forum Prawnym
 
Posty: 20.333
Domyślnie RE: Uciążliwy sąsiad - co robić?

Przebrnąłem przez kilka pierwszych zadań i żadnych konkretów. Dalej nawet nie ma sensu czytać. Zamiast opowiadania, kilka treściwych zdań, na koniec pytanie.
Kanas jest off-line  
Odpowiedz

Podobne wątki na Forum Prawnym
Wątek
§ Uciążliwy sąsiad (odpowiedzi: 2) Witam serdecznie, Mam taki problem - w bloku nade mną mieszka kobieta w wieku emerytalnym, która urządziła sobie w mieszkaniu warsztat rzeźbiarski...
§ Uciążliwy sąsiad (odpowiedzi: 0) Witam. Kilka lat temu skradziono mi z piwnicy dwa rowery, od tego czasu jestem przewrażliwiony na punkcie gaszenia w nocy światła przed klatką...
§ Uciążliwy sąsiad (odpowiedzi: 2) Witam Mój sąsiad od dłuższego czasu ma włączone piszczące urządzenie wydające piskliwy dźwięk, nie jest to głośny dźwięk aczkolwiek jest bardzo...
§ Bardzo uciążliwy sąsiad. Co robić? (odpowiedzi: 0) Witam. Mam duży problem z sąsiadem. Po podziale spadku otrzymałem działkę na wsi. Jednak działkę tę użytkował inny spadkobierca który...
§ Uciążliwy sąsiad. (odpowiedzi: 2) Witam , Mieszkam w kawalerce i mam pod sobą bardzo nieprzyjemnego gościa który średnio co drugi dzień. o róznych porach ( najczęśćiej jest to 3 ,4,5...


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 19:52.