1 sprawa o odebranie praw

  • Autor wątku Autor wątku ona_06
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
O

ona_06

Użytkownik
Dołączył
02.2007
Odpowiedzi
236
Zaczynam się pomału denerwować przed pierwszą sprawą o odebranie praw byłemu mężowi.
Może ktoś z was wie jak przebiega ta pierwsza sprawa? Na razie idziemy bez świadków. Co ma na celu pierwsze spotkanie, o co pytają? Podzielcie się ze mną proszę swoimi doświadczeniami.
Mam mocne argumenty, ale jestem panikara, ciągle czuję strach w obecności byłego i wtedy się gubię. :(
 
nikt przez to nie przechodził, czy nie chce się wam pisać?
 
Nie przechodziłam. Też to niedługo przede mną.
 
samotny ojciec

A i ja niedługo stanę przed sądem w sprawie odebrania praw rodzicielskich , tym razem chodzi o odebranie praw " matce " ... .Szukam wszędzie pomocy , a jedyne co słyszę zwłaszcza od adwokatów i tym podobnym radców to wynagrodzenie za poradę ... . Smutne jest to bardzo , tym bardziej , że w grę nie wchodzi korzyść materialna , a jedynie dobro dziecka .

http://www.waldemarbanaszak.republika.pl
 
pierwsza sprawa zazwyczaj jest zapoznawcze.Sędzia zapyta czy Pani podtrzymuje wniosek i czy "Pan" się z nim zgadza. Jeżeli Pan powie, że nie to wtedy was przesłuchają i wyznaczą kolejną rozprawę, na którą już powołują świadków. Nie ma strachu, jeżeli pani poda wszystkie te argumeny, które widnieją w poprzednim poście to bedzie dobrze.
A tak poza tym to moja sprawa o pozbawienie władzy trwała aż 6 miesięcy także można się przyzwyczaić :) Zyczą powodzenia

Najlepiej zabrać ze sobą notatki aby czegoś nie pominąć :)
 
Dzięki za odpowiedzi. Jestem już zaprawiona w sprawach, bo były co i rusz coś wymyśla. Już mi lepiej jak wiem, dzięki wam, czego się spodziewać. :)
 
Witam!Jeżeli chodzi o odebranie praw rodzicielskich, to z sąd może skierować rodziców i dziecko na badanie do rodzinnego ośrodka diagnostyczno-konsultacyjnego, w którym to biegli będą badać relacje obojga rodziców i dziecka
 
Tak się akurat składa, że to mnie mó były targa co pół roku po każdej zakończonej sprawie nową sprawą. Pól roku temu zakończyła się sprawa o uregulowanie kontaktów z naszym 8,5 letnim synem, i sąd zezwolił na 1 w miesiącu w mojej obecności. Goąść ani razu nie zjawił się na spotkani z małym od 2001 roku a już dowiedziałam się z sądu, że znowu złożył wniosek i tym razem już nawet chce zabierać dziecko na całe weekendy. To jest dopiero dowcipniś :what:
 
To brzmi jak zły żart. Widać to taki typ jak mój były. Ma dziecko w nosie, ale dzięki niemu może mi uprzykrzyć życie. Zwykłe bydlaki.
 
No tak. Nadto wnioski i pozwy pisze mu adwokat, a on nawet nie raczy przywieźć swojej leniwej d... na rozprawę, bo albo znowu go kręgosłup boli, albo jest tak biedny że go nie stać na przyjazd samochodem. "Na szczęście" jest karany (co prawda tylko grzywną ale jest), więc mam nadzieję, że to przed sądem choć trochę poskutkuje. Już niedługo też będę znów gościć często w sądzie.Parę lat temu jak to wszystko się zaczęło (od 2000 roku) to latałm do sądu około 1 raz na tydzień
 
Powrót
Góra