A
Aktyde
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 04.2007
- Odpowiedzi
- 1
22 osoby zwolnione dyscyplinarnie za protest-
precedensowa sprawa
W znanym dużum japońskim koncernie zwolniono dyscyplinarnie 22 osoby, ponieważ zorganizowali protest - w wyniku którego opuścili stanowisko pracy podczas nadgodzin 1godź 30 min. (zostały 2 osoby na dziale). Nie poinformowali o tym pracodawcy. Większość z tych zwolnionych osób należało do związków, to mocna solidarna grupa - nie uprzedzili jednak pracodawcy o proteście.
Rzecz rozchodziła się o obiecane podwyżki, które okazały się, tylko zmianą systemu wypłacania wynagrodzeń tz. rozbili trzynastkę na poszczególne miesiące i dołożyli premię za brak dni chorobowych.
Wypowiedzenie nastąpiło 2 tygodnie po zdarzeniu, po tym czasie nastąpiło w godzinach nadliczbowych (5 dni po1.5 godź.) odrobienie produkcji. Nie było to jakieś pilne, nagłe zlecenie, pracownicy nie podejżewali, że tym sposobem mogą narazić na "poważne straty finansowe dla pracodawcy wynikające z konieczności zatrzymania lini produkcyjnej na 1,5 godziny". Przyczyną rozwiązania umowy jest art. 52 k.p -ciężkie naruszenie podstawowych obowiązków pracowniczych polegające na nieuzasadnionej odmowie wykonania polecenia służbowego pracy w godzinach nadliczbowych poprzez opuszczenie stanowiska pracy i wyjście z zakładu pracy, co spowodowało te "poważne straty finansowe".
Pracownicy którzy byli obecni tego dnia w pracy otrzymali rozwiązanie umowy o prace bez wypowiedzenia, informujące, iż w terminie 14 dni od daty doręczenia, przysługuje odwołanie do Sądu Rejonowego. Większość z tych osób podpisała to wypowiedzenie.
Czy słuszna to była kara? To pracownicy, którzy pracowali do tej pory nienagannie. Większość nawet nie uczęszczała na chorobowe. Zakładając, że przeprowadzili protest w niewłaściwy sposób i zawinili, czy nie wystarczyła by tylko nagana lub upomnienie od pracodawcy.
Czy mają prawo odwołać się do sądu, ci którzy podpisali wypowiedzenie i ci którzy go nie podpisali? Czy związki nie mogą obronić ich od skutku tego zdarzenia i rozwiązania umowy za porozumieniem stron zamiast dyscyplinarki w papierach, albo inne rozwiązanie bardziej adekwatne do zdarzenia.
precedensowa sprawa
W znanym dużum japońskim koncernie zwolniono dyscyplinarnie 22 osoby, ponieważ zorganizowali protest - w wyniku którego opuścili stanowisko pracy podczas nadgodzin 1godź 30 min. (zostały 2 osoby na dziale). Nie poinformowali o tym pracodawcy. Większość z tych zwolnionych osób należało do związków, to mocna solidarna grupa - nie uprzedzili jednak pracodawcy o proteście.
Rzecz rozchodziła się o obiecane podwyżki, które okazały się, tylko zmianą systemu wypłacania wynagrodzeń tz. rozbili trzynastkę na poszczególne miesiące i dołożyli premię za brak dni chorobowych.
Wypowiedzenie nastąpiło 2 tygodnie po zdarzeniu, po tym czasie nastąpiło w godzinach nadliczbowych (5 dni po1.5 godź.) odrobienie produkcji. Nie było to jakieś pilne, nagłe zlecenie, pracownicy nie podejżewali, że tym sposobem mogą narazić na "poważne straty finansowe dla pracodawcy wynikające z konieczności zatrzymania lini produkcyjnej na 1,5 godziny". Przyczyną rozwiązania umowy jest art. 52 k.p -ciężkie naruszenie podstawowych obowiązków pracowniczych polegające na nieuzasadnionej odmowie wykonania polecenia służbowego pracy w godzinach nadliczbowych poprzez opuszczenie stanowiska pracy i wyjście z zakładu pracy, co spowodowało te "poważne straty finansowe".
Pracownicy którzy byli obecni tego dnia w pracy otrzymali rozwiązanie umowy o prace bez wypowiedzenia, informujące, iż w terminie 14 dni od daty doręczenia, przysługuje odwołanie do Sądu Rejonowego. Większość z tych osób podpisała to wypowiedzenie.
Czy słuszna to była kara? To pracownicy, którzy pracowali do tej pory nienagannie. Większość nawet nie uczęszczała na chorobowe. Zakładając, że przeprowadzili protest w niewłaściwy sposób i zawinili, czy nie wystarczyła by tylko nagana lub upomnienie od pracodawcy.
Czy mają prawo odwołać się do sądu, ci którzy podpisali wypowiedzenie i ci którzy go nie podpisali? Czy związki nie mogą obronić ich od skutku tego zdarzenia i rozwiązania umowy za porozumieniem stron zamiast dyscyplinarki w papierach, albo inne rozwiązanie bardziej adekwatne do zdarzenia.