Adres dłużnika - sąd sam zmienił

  • Autor wątku Autor wątku mordall
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

mordall

Użytkownik
Dołączył
08.2018
Odpowiedzi
122
Proszę o pomoc w następującej sprawie:

Mam dłużnika, sprawa trafiła do sądu, sąd wydał nakaz zapłaty w postępowaniu upominawczym. Teraz czekam na klauzule wykonalności.

Niby wszystko "w normie" ale pojawiła się wątpliwość:
Zalogowałem się do Portalu Informacyjnego sądu i przeglądając sprawę zauważyłem, że adres dłużnika w zakładce "podmioty" został zmieniony przez sąd na inny niż podawałem w pozwie.

No i teraz pytanie:
-Na jakiej podstawie sąd mógł zrobić coś takiego? Czy mógł na podstawie PESEL samodzielnie skorygować miejsce zamieszkania? Czy to może być błąd?
-Czy taki nakaz jest coś warty? Czy jak pójdzie sprawa do komornika to dłużnik wyłga się, że nie dostał nakazu i nie mógł się od niego odwołać?
-Co zrobić w tej sytuacji?
 
Ostatnia edycja:
Na jakiej podstawie sąd mógł zrobić coś takiego?
Mógł jeśli uzyskał informację o prawidłowym adresie dłużnika. Nikt nie będzie wróżył, skąd, ale baza PESEL jest prawdopodobna.

Czy taki nakaz jest coś warty?
Tak.

Czy jak pójdzie sprawa do komornika to dłużnik wyłga się, że nie dostał nakazu i nie mógł się od niego odwołać?
Nie wyłga się, tylko będzie miał możliwość złożyć sprzeciw. I tak taką możliwość by miał. Róznica jest taka, że jeśli adres okaże się nieprawidłowy, będzie mógł to zrobić wtedy, gdy dowie się o nakazie i zawnioskuje o jego doręczenie. To wydłuży sprawę, ale dla Ciebie nie zmienia nic.
Co zrobić w tej sytuacji?
Nic. Bo tak naprawdę nic to nie zmieni. Mógłbyś co prawda starać się sprawę wyprostować, ale jedyne co tracisz nie robiąc tego, to czas - a jako, że młyny sprawiedliwości mielą powoli, to może się okazać, że wyjdziesz na tym jak przysłowiowy Zabłocki na mydle, bo każdy Twój wniosek przecież też sąd musi rozpatrzyć.
 
Dzięki za odpowiedź. Trochę mnie to uspokoiło

Jednak nadal mam wątpliwości:
-Który adres podać komornikowi: ten z pozwu czy ten nadany przez sąd? Czy może podać oba? Co jeśli adresy są w różnych rewirach?
-Co w sytuacji gdy komornik już działa a dłużnik stwierdza, że on nic nie wiedział o nakazie - zgłasza sprzeciw i wnioskuje o przywrócenie terminu? Wtedy komornik musi umorzyć egzekucję i obciążyć mnie kosztami czy czeka co dalej sąd orzeknie?
-Co z przedawnieniem? Czy w przypadku gdy sąd uzna, że faktycznie dłużnik nie został poinformowany o nakazie zapłaty to przerwanie biegu przedawnienia zostaje anulowane?
 
-Który adres podać komornikowi: ten z pozwu czy ten nadany przez sąd? Czy może podać oba? Co jeśli adresy są w różnych rewirach?
Ten, pod którym według Ciebie komornik go zastanie.
Co w sytuacji gdy komornik już działa a dłużnik stwierdza, że on nic nie wiedział o nakazie - zgłasza sprzeciw i wnioskuje o przywrócenie terminu?
Składa sprzeciw. Terminu nie musi przywracać, bo on dla niego nie rozpoczął biegu.
Wtedy komornik musi umorzyć egzekucję i obciążyć mnie kosztami czy czeka co dalej sąd orzeknie?
Nie wiadomo o co i kto będzie wnioskował. Ale typowo - dłużnik o umorzenie. Komornik uwzględni na jego wniosek jeśli przedstawi stosowne zaświadczenie z sądu. I znów - nie wiadomo czy zawnioskuje. Wróżenie ponownie. Nie ma co gdybać, bo jeśli sprawę wygrasz, to ostatecznie koszty poniesie dłużnik (wszystkie), a jeśli przegrasz to ostatecznie i tak Ty poniesiesz - i też wszystkie.
Co z przedawnieniem?
Przerwałeś złożeniem pozwu, obecnie nie biegnie, bo sprawa jest w toku.
Czy w przypadku gdy sąd uzna, że faktycznie dłużnik nie został poinformowany o nakazie zapłaty to przerwanie biegu przedawnienia zostaje anulowane?
Nie, nic z tych rzeczy. Po prostu będzie mógł złożyć sprzeciw tak samo, jak gdyby został poinformowany prawidłowo - w terminie zaczynającym się od momentu, kiedy ta informacja do niego dotrze skutecznie. To jedyna różnica.

Podsumowując, jedyne co możesz jakkolwiek stracić, to czas. Ale odradzałbym "ruszanie" tematu, skoro sąd proceduje, to niech ten nakaz wyda, adresem martwić się będziesz później. Jakby miał się sprzeciwić to i tak to zrobi.
 
Wielkie dzięki. Nie będę nic ruszał... wiem co to znaczy jak coś "utonie" w sądzie - na uprawomocnienie czekałem 3 miesiące :). Teraz czekam tylko na tytuł wykonawczy a potem do komornika. Proszę o radę jak najsensowniej rozegrać kwestie niewielkiego długu (kilkaset zl). Czy od razu dawać "z grubej rury" tzn wnieść o ujawnienie majątku przez dłużnika, wnioskować o zajecie ruchomości, nieruchomości, konta itp. czy zacząć od "działań terenowych"? Chciałbym uniknąć sytuacji kiedy dłużnik na dany moment będzie goły i wesoły a komornik obarczy mnie dużymi kosztami komorniczymi. Wiem, że te pytania mogą być naiwne ale chcę uniknąć głupich błędów...
 
Tutaj to już nie ma dobrych rozwiązań. Możesz zaryzykować niewiele i wnioskować o zajęcie samych rachunków bankowych. To nie jest duży koszt. Ale jest ryzyko - dłużnik dowiaduje się o egzekucji i jeśli okaże się, że z banku nie odzyskasz, bo na koncie pustka, to na przykład cenne przedmioty może ukryć.
 
Powrót
Góra