S
studentzAnglii
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 10.2018
- Odpowiedzi
- 1
Cześć,
Studiuję w Anglii, jestem na drugim roku i spotkał mnie pewien problem z akademikiem.
Wynajmowałem pokój na 1 roku w jednym z tutejszych akademików przez okres 42 tygodni, od 15.09.2017 -01. 07.2018. Szukając pokoju na drugi rok został zaproponowany mi ten sam pokój taniej i w dodatku dostałem możliwość pozostawienia swoich rzeczy przez okres wakacyjny w tym pokoju czyli mniej więcej od lipca 2018 do 15 września 2018. Zgodziłem się, zostawiłem swoje rzeczy, powiedziałem o tym w recepcji i wyjechałem na wakacje.
Gdy wróciłem na drugi rok do akademika, okazało się, że mój pokój został wyczyszczony i zniknęły wszystkie rzeczy w sumie o wartości około £700 ~ 3500zł. (garnki, talerze, kołdra, monitor itp.)
Poszedłem się zapytać co się stało z moimi rzeczami i zostałem poinformowany, że zostały przeniesione do magazynu i ktoś w ciągu 2 dni pójdzie i mi je przyniesie. Po 2 dniach przychodzi człowiek i pyta się co zniknęło żeby wiedział czego ma szukać. Opisuję mu je mniej więcej i poszedł szukać.
Po kolejnych paru dniach 0 informacji, więc wybrałem się do recepcji z zapytaniem o moje rzeczy. Poprosili mnie o listę wszystkich rzeczy, które zniknęły. Sporządziłem ją i wręczyłem menagerowi akademika a on tam bardzo mnie przeprosił i powiedział, że przeszukają swoje magazyny by je znaleźć.
Przez tydzień nie dostałem żadnej informacji. Idę znowu zapytać się co się dzieje i dostaję odpowiedź, że niestety nie ma ich nigdzie w żadnym magazynie. Mój pokój został "przez pomyłkę" wyczyszczony. Ponoć mnóstwo studentów zostawia swoje niepotrzebne rzeczy w pokojach (Ci studenci którzy nie wracają do tego samego pokoju w następnym roku) i oni się po prostu ich pozbywają. Teraz zaczyna się cyrk! Każą mi zebrać paragony za wszystkie rzeczy, które były w tym pokoju jako dowód że je tam miałem dla ich firmy ubezpieczeniowej (insurance company). Na na przedmioty na które będę mieć paragon dostanę pieniądze/ voucher a za te na które nie będę mieć dowodu zakupu będzie przeprowadzona "debata" czy te rzeczy tam były czy nie i na jej podstawie zdecydują czy oddadzą mi pieniądze czy też nie
. To usłyszałem od menagera. Mam paragony na mniej więcej połowe wartości, które im przekazałem, jednak oczywiście nie trzymam paragonów za zakup np garnka w tesco.
Gdy powiedziałem menagerowi, że najzwyczajniej w świecie mnie okradli (sami się przyznali, że mi ten pokój wyczyścili) on odpowiedział ze kradzież jest wtedy, gdy to się robi specjalnie a oni się pomylili
.
Na tym historia na ten moment się kończy. Mieszkam na razie przez 3 tygodnie w tym akademiku bez podstawowych rzeczy takich jak poduszka czy patelnia. Każą mi czekać na informację od ich firmy ubezpieczeniowej aż ona podejmie decyzję. Nie mam pojęcia co mam robić, jeśli nie odzyskam całej kwoty za stracone przedmioty. Powinienem iść z tym na policję? Nie wiem jak ja się tu ogarnę w Anglii sam pod względem prawnym a nie chcę pogarszać swojej sytuacji. Prosiłbym o poradę.
Pozdrawiam
Studiuję w Anglii, jestem na drugim roku i spotkał mnie pewien problem z akademikiem.
Wynajmowałem pokój na 1 roku w jednym z tutejszych akademików przez okres 42 tygodni, od 15.09.2017 -01. 07.2018. Szukając pokoju na drugi rok został zaproponowany mi ten sam pokój taniej i w dodatku dostałem możliwość pozostawienia swoich rzeczy przez okres wakacyjny w tym pokoju czyli mniej więcej od lipca 2018 do 15 września 2018. Zgodziłem się, zostawiłem swoje rzeczy, powiedziałem o tym w recepcji i wyjechałem na wakacje.
Gdy wróciłem na drugi rok do akademika, okazało się, że mój pokój został wyczyszczony i zniknęły wszystkie rzeczy w sumie o wartości około £700 ~ 3500zł. (garnki, talerze, kołdra, monitor itp.)
Poszedłem się zapytać co się stało z moimi rzeczami i zostałem poinformowany, że zostały przeniesione do magazynu i ktoś w ciągu 2 dni pójdzie i mi je przyniesie. Po 2 dniach przychodzi człowiek i pyta się co zniknęło żeby wiedział czego ma szukać. Opisuję mu je mniej więcej i poszedł szukać.
Po kolejnych paru dniach 0 informacji, więc wybrałem się do recepcji z zapytaniem o moje rzeczy. Poprosili mnie o listę wszystkich rzeczy, które zniknęły. Sporządziłem ją i wręczyłem menagerowi akademika a on tam bardzo mnie przeprosił i powiedział, że przeszukają swoje magazyny by je znaleźć.
Przez tydzień nie dostałem żadnej informacji. Idę znowu zapytać się co się dzieje i dostaję odpowiedź, że niestety nie ma ich nigdzie w żadnym magazynie. Mój pokój został "przez pomyłkę" wyczyszczony. Ponoć mnóstwo studentów zostawia swoje niepotrzebne rzeczy w pokojach (Ci studenci którzy nie wracają do tego samego pokoju w następnym roku) i oni się po prostu ich pozbywają. Teraz zaczyna się cyrk! Każą mi zebrać paragony za wszystkie rzeczy, które były w tym pokoju jako dowód że je tam miałem dla ich firmy ubezpieczeniowej (insurance company). Na na przedmioty na które będę mieć paragon dostanę pieniądze/ voucher a za te na które nie będę mieć dowodu zakupu będzie przeprowadzona "debata" czy te rzeczy tam były czy nie i na jej podstawie zdecydują czy oddadzą mi pieniądze czy też nie
Gdy powiedziałem menagerowi, że najzwyczajniej w świecie mnie okradli (sami się przyznali, że mi ten pokój wyczyścili) on odpowiedział ze kradzież jest wtedy, gdy to się robi specjalnie a oni się pomylili
Na tym historia na ten moment się kończy. Mieszkam na razie przez 3 tygodnie w tym akademiku bez podstawowych rzeczy takich jak poduszka czy patelnia. Każą mi czekać na informację od ich firmy ubezpieczeniowej aż ona podejmie decyzję. Nie mam pojęcia co mam robić, jeśli nie odzyskam całej kwoty za stracone przedmioty. Powinienem iść z tym na policję? Nie wiem jak ja się tu ogarnę w Anglii sam pod względem prawnym a nie chcę pogarszać swojej sytuacji. Prosiłbym o poradę.
Pozdrawiam