A
askamatula
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 02.2013
- Odpowiedzi
- 1
Witam serdecznie,
w następnym roku zaczynam studia (zaoczne najprawdopodobniej) i jak wiadomo - dla studenta każdy grosz to pieniądz.
Sytuacja wygląda tak, że ojciec który alimentów nie płacił od dawna a były one płacone z funduszu nie ma zamiaru ich płacić - jestna bezrobociu, wiec najpewniej robi po prostu na czarno. Fundusz nie płaci - dochód w rodzinie przekracza te siedemsetileś złotych, jednak wiem, że ze strony ojczyma i matki nie za bardzo jest rozsądnym myśleć o pomocy finansowej na studiach.
Nie wiem gdzie mieszka ojciec to dodam od razu. W moim mieście i na tym informacje się kończą.
Kontakt z nim mogę złapać jedynie przez fejsbuka ale tylko po to by powiedzieć mu o jakimś wezwaniu do sądu czy coś.
Do rzeczy.
Będę POTRZEBOWAŁA tych alimentów aby jakoś przeżyć w wielkim mieście, a z tego co mi wiadomo, alimenty przysługują mi dopóki się uczę.
Od razu mówię - nie jestem łasa na pieniądze, ale skoro Pan zrobił dziecko to powinno mi się należeć coś z tego powodu, czyż nie?
Jak wygląda sytuacja i co mogę zrobić?
Czy jest szansa w ogóle na jakiekolwiek alimenty z nieba?
w następnym roku zaczynam studia (zaoczne najprawdopodobniej) i jak wiadomo - dla studenta każdy grosz to pieniądz.
Sytuacja wygląda tak, że ojciec który alimentów nie płacił od dawna a były one płacone z funduszu nie ma zamiaru ich płacić - jestna bezrobociu, wiec najpewniej robi po prostu na czarno. Fundusz nie płaci - dochód w rodzinie przekracza te siedemsetileś złotych, jednak wiem, że ze strony ojczyma i matki nie za bardzo jest rozsądnym myśleć o pomocy finansowej na studiach.
Nie wiem gdzie mieszka ojciec to dodam od razu. W moim mieście i na tym informacje się kończą.
Kontakt z nim mogę złapać jedynie przez fejsbuka ale tylko po to by powiedzieć mu o jakimś wezwaniu do sądu czy coś.
Do rzeczy.
Będę POTRZEBOWAŁA tych alimentów aby jakoś przeżyć w wielkim mieście, a z tego co mi wiadomo, alimenty przysługują mi dopóki się uczę.
Od razu mówię - nie jestem łasa na pieniądze, ale skoro Pan zrobił dziecko to powinno mi się należeć coś z tego powodu, czyż nie?
Jak wygląda sytuacja i co mogę zrobić?
Czy jest szansa w ogóle na jakiekolwiek alimenty z nieba?