Alimenty rozliczenie w ramach oddania przedmiotu matcce dziecka

  • Autor wątku Autor wątku bysr
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
B

bysr

Nowy użytkownik
Dołączył
02.2013
Odpowiedzi
20
Witam,

proszę o informacje jak wygląda sytuacja w przypadki kiedy matce dziecka , któremu zostały zasądzone alimenty został przekazany przedmiot o znacznej wartości w ramach umowy darowizny - w jakiej formie należy spisać takie oświadczenie i czy należy je przedłożyć do sądu - przedmiot został przyjęty na poczet alimentów?

dziękuję
 
Nie można zrzec się alimentów za darowiznę, taka zamiana nie wchodzi w grę, więc darowanie przedmiotu matce nie ma wpływu na wysokość alimentów.
 
To w jaki sposób można urególować tę sytuacje ?
 
Nie rozumiem, rozwiń. Co to znaczy uregulować? W świetle prawa darowizna matce nie ma żadnego związku z obowiązkiem alimentacyjnym.
 
Sprawa dotyczy rozliczeń - samochód był wzięty w kredyt na męża który płacił za niego sam raty - była rozdzielność majątkowa , żona zobowiązała się ze jak zostanie jej przekazany samochód uzna wartość samochodu i kredytu który nadal jest spłacany w kredycie na poczet alimentów.
Jako zabezpieczenie został podpisany weksel.
 
Twój problem polega na tym, że starasz się rozwiązać problem na logikę. Jeśli będziesz próbował zrozumieć polski KRiO w oparciu o logikę, to daleko nie zajedziesz. To prawo jest absurdalne i trzeba się z tym pogodzić. Szczególnie lubuje się w operowaniu nieistniejącymi bytami.

Według polskiego prawa alimenty, które Ci zasądzono, są wypłacane dzieciom a nie matce. Mimo, że w rzeczywistości otrzymuje je matka i to ona ma pełną dowolność w rozporządzaniu tymi pieniędzmi. Tworzy z dziećmi wspólne gospodarstwo domowe i alimenty od Ciebie są po prostu jedną z pozycji w budżecie domowym. Dlatego Tobie wydaje się, że możesz z nią to jakoś rozliczyć (samochód za alimenty). Ale tak nie jest, bo od strony prawnej, alimenty są własnością dzieci, a samochód chcesz podarować matce. Więc na gruncie prawa, jedno nie wiąże się z drugim (mimo że w rzeczywistości wiąże się jak najbardziej).
Od razu uprzedzając. Tak, to absurd i w wielu krajach Europy działa to prościej, ale nie u nas. U nas trzeba kombinować.

To co możesz w tej sytuacji zrobić, to sprzedać matce ten samochód na raty. Ty będziesz co miesiąc wysyłać alimenty, a ona będzie co miesiąc odsyłać Ci te same alimenty, ale jako ratę za samochód.
Wyjdzie dokładnie na to samo, tylko że musicie sporządzić umowę i zapłacić podatek.
 
Ostatnia edycja:
Alimenty z łac. alimentum – pokarm, od alere – karmić, żywić, mają służyć zaspokojeniu podstawowych potrzeb życiowych jak wyżywienie, opieka medyczna, nauka itp. Absurd może powstać w momencie, kiedy wręczasz matce dziecka samochód o równowartości kilkudziesięciu rat alimentacyjnych, a dziecko dalej nie ma co jeść. Czy obowiązek alimentacyjny byłby w takim wypadku spełniony? Nie. Dlatego prawo funkcjonuje tak, a nie inaczej. Moim zdaniem ma to sens.

Nie widzę natomiast problemu w tym, żeby najzwyczajniej w świecie umówić się z matką, żeby nie egzekwowała określonej ilości rat w zamian za auto, nie każda sprawa musi trafić na drogę sądową. Ale jeśli nie ma zaufania i porozumienia między stronami, to nie da się formalnie takiego zabiegu wykonać.
 
Absurd może powstać w momencie, kiedy wręczasz matce dziecka samochód o równowartości kilkudziesięciu rat alimentacyjnych, a dziecko dalej nie ma co jeść. Czy obowiązek alimentacyjny byłby w takim wypadku spełniony?
W takiej sytuacji opiekun nie zgodziłby się na zastosowanie takiej zamiany. Autor jednak nie pyta jak to wymusić na matce dzieci. Oni się umówili. Jest obopólna zgoda na takie rozwiązanie. A chore polskie prawo nie pozwala im go wcielić w życie. Tzn. I tak je wcielą jeśli chcą, ale muszą kombinować jak koń pod górę, bo państwo wie lepiej jak zadbać o dzieci.
W prawdziwym życiu, żaden z Opiekunów nie rozróżnia comiesięcznych przychodów na alimenty i niealimenty. Matka tworzy z dziećmi wspólne gospodarstwo domowe, w którym jest potrzebny samochód.

Nie widzę natomiast problemu w tym, żeby najzwyczajniej w świecie umówić się z matką, żeby nie egzekwowała określonej ilości rat w zamian za auto, nie każda sprawa musi trafić na drogę sądową.

A ja widzę. Nic gorszego i głupszego autor już nie może zrobić. Przy pierwszym konflikcie matka zgłosi sprawę do komornika. I prawo będzie w 100% stać po jej stronie. Okaże się, że alimenty np. z dwóch lat, trzeba wpłacić jednego dnia.
Z resztą, najpierw bronisz tego prawa, a później sam proponujesz jego obchodzenie. Skoro nie ma w tym problemu, to dlaczego nie można tego zalegalizować?

Ale OK, to nie jest forum dyskusyjne. Skończę tylko radą dla autora, żeby nie zgadzał się na żaden układ "na gębę". Nawet jeśli ma zaufanie.
 
Milmo napisał:
Oni się umówili. Jest obopólna zgoda na takie rozwiązanie. A chore polskie prawo nie pozwala im go wcielić w życie.

No właśnie polskie prawo chroni dziecko przed takimi umowami, z których może nic nie mieć. Nie ma żadnej gwarancji z punktu widzenia ustawodawcy, że dziecko będzie miało korzyści z tej ruchomości. To jakby się umówił ojciec z matką, że jej zafunduje robienie paznokci, zamiast raty alimentacyjnej, to też jest w porządku, bo się przecież umówili? Na każdą jedną sytuację, w której takie prawo by przynosiło komuś korzyść, przypadałoby kilkadziesiąt nadużyć. Jeżeli którykolwiek kraj na to pozwala, to taki, w którym jest zupełnie inna kultura prawna i ludzie nie próbują na każdym kroku obejść przepisów jak u nas.

Milmo napisał:
A ja widzę. Nic gorszego i głupszego autor już nie może zrobić. Przy pierwszym konflikcie matka zgłosi sprawę do komornika. I prawo będzie w 100% stać po jej stronie.

No tak będzie, ale już to zrobił, wręczył darowiznę w postaci auta i dopiero teraz pyta czy może to załatwić formalnie.
 
Powrót
Góra