Oczywiście można by się spierać, co do tego, że tak naprawdę obowiązek alimentacyjny spoczywa na obojgu rodzicach, więc gdy to ojciec ma dziecko, to nie tylko matka powinna nie brać wtedy pieniędzy na jego utrzymanie, ale jeszcze dołożyć swoją część (która na codzień jest wyrażana w opiece, opłatach za mieszkanie itd - a to w takiej sytuacji ponosi OJCIEC). Łatwo jest wymagać pieniędzy od ojca, który nieraz ma już nową rodzinę i też znalazłby zastosowanie dla pieniędzy dla dzieci - ale samej wyłożyć pieniądze - to już nie.
Ja jestem pewien, że zawsze takie dodatkowe kilkaset złotych znalazłoby zastosowanie w budżecie na dziecko - zawsze można kupić ubrania, czy coś i to na pewno się nie zmarnuje.
Trzeba jednak pamiętać o tym, że ojciec też nie jest skarbonką bez dna - o czym niektóre Panie wydają się zapominać, i aczkolwiek każde uzyskane pieniądze można tłumaczyć dobrem dziecka, to gdzieś musi leżeć granica.
Dlatego wydawało mi się, że zaproponowałem naprawdę rozsądny kompromis - skoro naprawdę przez miesiąc matka będzie ponosiła niższe koszty, a ojciec wyższe - to dlaczego udawać że tak nie jest? Niech już nie płaci tyle, ile idzie np. na wyżywienie. Wtedy zamiast karmić dziecko mortadelą, będzie go stać na coś lepszego. W końcu chodzi o dobro dziecka 8) !