W
WiolaXYZ
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 07.2016
- Odpowiedzi
- 1
Może ktoś poradzi coś konkretnego.
Sytuacja ma sie następująco:
Mój narzeczony na dziecko z poprzedniego związku. My mieszkamy w Norwegii, ona z dzieckiem w Polsce. Nie ma zarządzonych alimentów, jednak samowolnie wysyła jej 1500zl miesięcznie. Ona ciagle uważa, ze to mało. Nie uczy sie, nie pracuje. Przy takich wpływach co miesiąc nie dostanie 500+, ani barnetrygt z Norwegii, bo on nie jest zameldowany tam gdzie dziecko.
Co ojciec dziecka może zrobić w takiej sytuacji? Sam ma zgłosić sprawę alimentacyjna? Nie często widuje sie z dzieckiem, cieżko mu jest po prostu znieść byłej która patrzy na niego tylko jak na bankomat i ciagle sie drze, ze za mało kasy. Ona zaciga długi na siebie, zeby "żyć na poziomie", każe mu je spłacać, grożąc ze inaczej dziecko nie bedzie miało co jeść, czy co ubrać. Za mieszkanie nie płaci, mieszka z rodzicami.
Sytuacja jest mega mecząca, a jej groźby aż śmieszne.
Chciałby to uregulować, ale boi sie ze wtedy zupełnie ona odetnie go od dziecka. Pisząc do niego narzeka, ze nie często sie widują z dzieckiem, ale jak on chce kontaktu to ona nie ma czasu.
Szkoda gadać. Co można zrobić?
Sytuacja ma sie następująco:
Mój narzeczony na dziecko z poprzedniego związku. My mieszkamy w Norwegii, ona z dzieckiem w Polsce. Nie ma zarządzonych alimentów, jednak samowolnie wysyła jej 1500zl miesięcznie. Ona ciagle uważa, ze to mało. Nie uczy sie, nie pracuje. Przy takich wpływach co miesiąc nie dostanie 500+, ani barnetrygt z Norwegii, bo on nie jest zameldowany tam gdzie dziecko.
Co ojciec dziecka może zrobić w takiej sytuacji? Sam ma zgłosić sprawę alimentacyjna? Nie często widuje sie z dzieckiem, cieżko mu jest po prostu znieść byłej która patrzy na niego tylko jak na bankomat i ciagle sie drze, ze za mało kasy. Ona zaciga długi na siebie, zeby "żyć na poziomie", każe mu je spłacać, grożąc ze inaczej dziecko nie bedzie miało co jeść, czy co ubrać. Za mieszkanie nie płaci, mieszka z rodzicami.
Sytuacja jest mega mecząca, a jej groźby aż śmieszne.
Chciałby to uregulować, ale boi sie ze wtedy zupełnie ona odetnie go od dziecka. Pisząc do niego narzeka, ze nie często sie widują z dzieckiem, ale jak on chce kontaktu to ona nie ma czasu.
Szkoda gadać. Co można zrobić?