[cytat="adammada"]
Takie rozróżnianie powinien, musi - równie dobrze można wykreślić ze słownika słowo "musi" bo tak naprawdę nikt ani nic nigdy nie musi... (a nóż asteroida uderzy w ziemię, i wszystkie musi, zamienią się w "powinny, chyba że..."

k: )[/cytat]
Z tym stwierdzeniem pozwolę sobie się nie zgodzić. Żeby ograniczyć rozmiary uzasadnienia, proponuję zawężenie znaczenia obu słów do stosowanego w omawianym przypadku.
Otóż słowo "powinien" służyło tutaj wyrażeniu zapewnienia, że świadczenie zostanie spełnione przy udziale okoliczności, które nie zależą wyłącznie od zapewniającego.
Tymczasem słowo "musi" oznaczałoby właśnie, że wszystkie okoliczności zapewniający uważa za zależne od siebie, a zatem może wyrazić zapewnienie w tym znaczeniu bezwarunkowe.
Zarówno jedno jak i drugie zapewnienie nie oznacza brania przez zapewniającego pod uwagę możliwości wystąpienia niesprzyjających okoliczności, których zajście, aczkolwiek możliwe, jest bardzo mało prawdopodobne, np. uderzenie asteroidy, lecz jedynie tych, których wzięcie pod uwagę nakazuje normalna, codzienna praktyka w tego rodzaju działalności i zdrowy rozsądek, np. zwiększony w okresie świątecznym obrót przesyłkami.
Sądzę zatem, ze nie ma potrzeby wykreślania ze słownika słowa, które wyraża jednak treść odmienną od tego drugiego i przy rozsądnym stosowaniu nie powinno nikogo wprowadzać w błąd.
Zdaję sobie sprawę, że jest to dyskusja akademicka, ponieważ, owszem logika ma w stosowaniu prawa spory udział, ale ze względu na brak spójności tegoż oraz jego liczne wewnętrzne sprzeczności, nie przesądza ona w prawnym wnioskowaniu tak, jak to się dzieje w działach matematyki.
Mimo to nie mam nic przeciwko takie zabawie.
