N
nodody
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 03.2011
- Odpowiedzi
- 2
Witam,
Miesiąc temu poprzez kup teraz zakupiłem używane felgi, ich koszt to 440zł z kosztami wysyłki. Wg opisu miały być one proste i gotowe do jazdy. Po odebraniu felg od kuriera i ich rozpakowaniu na wstępie zauważyłem, że dekle zakrywające śruby były przymocowane do felg taśmą klejącą (okazało się, że nie są one z tego modelu i nie da się ich w ogóle przymocować do felg). Przyglądając się felgom ich stan zaczął mi się wydawać niepokojący, w związku z tym pojechałem z najbardziej podejrzaną na stację diagnostyczną, gdzie okazało się, że felga nadaje się tylko do prostowania. Po kontakcie telefonicznym z moim kontrahentem ustaliłem z nim, że sprawdzę pozostałe felgi. Tutaj również nie było ciekawie, bo kolejna ze sprawdzanych nadawała się do prostowania, a inną można użyć tylko na tylnej osi samochodu. Po przedstawieniu wyżej opisanych faktów odnośnie felg mojemu kontrahentowi, okazało się, że w żaden sposób nie poczuwa się do winy. Jedynie co mi zaproponował to bym mu felgi przywiózł osobiście (400km w jedną stronę) lub zwrot 100zł za prostowanie. Proponowana kwota w ogóle nie pokrywa cen za tego typu usługi w moim regionie. Oczywiście poleciały negatywne komentarze. Ja w swoim określiłem fakty, mój kontrahent natomiast mi napisał:
Sprawę zgłosiłem do allegro, byłem u rzecznika praw konsumenta, oni jak i policja odsyłają mnie do kodeksu prawa cywilnego. Zacząłem na końcu prowadzić spór (funkcjonalność na allegro) z moim kontrahentem, ale wcześniej jeszcze sprawdziłem felgi na innym warsztacie, gdzie potwierdziła się opinia z wcześniejszego warsztatu. Mój kontrahent wstępnie zadeklarował się prostować felgi w moim regionie. Napisałem mu by sam sobie wybrał warsztat świadczący usługi prostowania, by nie było mowy o jakimś oszustwie czy też układach. On jednak zrzucił ten obowiązek na mnie. To co ja znalazłem odnośnie cen, spowodowały, że mój kontrahent zasugerował mi bezpośrednio bym poszukał czegoś „na lewo”, że może ktoś mi zrobi taniej. Ja po prostu zrezygnowałem, byłem już gotowy pokryć koszty odesłania felg (70zł) ale on miał mi oddać moje 440zł. Napisałem mu, że felgi sobie sam naprostuje lub określi ich faktyczny stan i odsprzeda. Mnie już cała sytuacja męczyła. On jednak zaproponował mi inne felgi, które jakby mi się nie spodobały to miał mi w końcu oddać kasę. I faktycznie felgi mi się nie spodobały (stary design), co mu oczywiście oznajmiłem. Gościu nagle zamilkł na kilka dni, dopiero po moim wezwaniu do ustosunkowania się do sporu sprawa dalej się toczyła. Jednak mój kontrahent nie chciał się wywiązać i z tej deklaracji. Teraz mi zaproponował bym mu odesłał felgi na swój koszt, a on miał mi naprostować u swoich znajomych za darmo, a jako dowód prostowania felg przedstawi mi rachunek. I tutaj mi to zaczęło się nie podobać, bo czy można dostać rachunek za darmową usługę? Jeżeli tak, to równie dobrze mogę dostać w takim wypadku rachunek za nie wykonaną usługę. Felgi bym dostał z powrotem krzywe, a mój kontrahent byłby kryty teraz prawnie. Druga sprawa, skoro, felgi miałyby być naprostowane przez jego znajomych, to równie dobrze mogliby je naprostować i obrócić całą sprawę przeciwko mnie. Wiem, trochę przesadzam ze swoją podejrzliwością, ale gościu wg mnie już za bardzo miesza w tym sporze i póki co nie wywiązał się z żadnej deklaracji. Wiec podsumowując moje pytania. Czy komentarz jaki mi wystawił jest zaprzeczeniem tego co w opisie aukcji i czy ma jakąś podstawę prawną? Z jakich paragrafów mogę skorzystać przedstawiając swoją rację (na razie wyłapałem art. 556, 560, 566)? Jako, że nie dogadałem się z moim kontrahentem, będę chciał mu wytoczyć proces, czy jest sens? Czy można całe zdarzenie mimo wszystko podciągnąć pod jakieś paragrafy kodeksu karnego? Jeżeli udałoby się uniknąć procesu sądowego, to czy mogę się domagać moich 440zł + 70zł za odesłanie felg (stwierdziłem tak na podstawie w/w artykułów).
Przepraszam za nadmiar tekstu i dziękuje za pomoc
Miesiąc temu poprzez kup teraz zakupiłem używane felgi, ich koszt to 440zł z kosztami wysyłki. Wg opisu miały być one proste i gotowe do jazdy. Po odebraniu felg od kuriera i ich rozpakowaniu na wstępie zauważyłem, że dekle zakrywające śruby były przymocowane do felg taśmą klejącą (okazało się, że nie są one z tego modelu i nie da się ich w ogóle przymocować do felg). Przyglądając się felgom ich stan zaczął mi się wydawać niepokojący, w związku z tym pojechałem z najbardziej podejrzaną na stację diagnostyczną, gdzie okazało się, że felga nadaje się tylko do prostowania. Po kontakcie telefonicznym z moim kontrahentem ustaliłem z nim, że sprawdzę pozostałe felgi. Tutaj również nie było ciekawie, bo kolejna ze sprawdzanych nadawała się do prostowania, a inną można użyć tylko na tylnej osi samochodu. Po przedstawieniu wyżej opisanych faktów odnośnie felg mojemu kontrahentowi, okazało się, że w żaden sposób nie poczuwa się do winy. Jedynie co mi zaproponował to bym mu felgi przywiózł osobiście (400km w jedną stronę) lub zwrot 100zł za prostowanie. Proponowana kwota w ogóle nie pokrywa cen za tego typu usługi w moim regionie. Oczywiście poleciały negatywne komentarze. Ja w swoim określiłem fakty, mój kontrahent natomiast mi napisał:
Oczywiście nie jestem święty, ale kto by się nie zdenerwował gdyby stracił 440zł. Swoimi przekleństwami w każdym bądź razie mu nie groziłem itp. I tutaj miałbym pierwsze pytania: Skoro w opisie aukcji napisał, że felgi są proste, a tutaj pisze: „…może 1 szt no dwie góra…”, czy mój kontrahent tym sposobem się nie podpisał pod tym, że wiedział o wadliwym stanie felg lub nie miał wiedzy na temat ich stanu? Jeżeli nie miał wiedzy na ich temat, to czy mógł napisać w aukcji, że są proste?Zachowanie i przekleństwa z twojej strony nic dodać,najpierw dekielki mówiłeś że se zrobisz jak mówiłem mam już oryginalne i bym wysłał to raptem 3 szt alufelg są krzywe ,może 1 szt no dwie góra ale proponowałem zwrot na prostowanie to wyzywasz.
Sprawę zgłosiłem do allegro, byłem u rzecznika praw konsumenta, oni jak i policja odsyłają mnie do kodeksu prawa cywilnego. Zacząłem na końcu prowadzić spór (funkcjonalność na allegro) z moim kontrahentem, ale wcześniej jeszcze sprawdziłem felgi na innym warsztacie, gdzie potwierdziła się opinia z wcześniejszego warsztatu. Mój kontrahent wstępnie zadeklarował się prostować felgi w moim regionie. Napisałem mu by sam sobie wybrał warsztat świadczący usługi prostowania, by nie było mowy o jakimś oszustwie czy też układach. On jednak zrzucił ten obowiązek na mnie. To co ja znalazłem odnośnie cen, spowodowały, że mój kontrahent zasugerował mi bezpośrednio bym poszukał czegoś „na lewo”, że może ktoś mi zrobi taniej. Ja po prostu zrezygnowałem, byłem już gotowy pokryć koszty odesłania felg (70zł) ale on miał mi oddać moje 440zł. Napisałem mu, że felgi sobie sam naprostuje lub określi ich faktyczny stan i odsprzeda. Mnie już cała sytuacja męczyła. On jednak zaproponował mi inne felgi, które jakby mi się nie spodobały to miał mi w końcu oddać kasę. I faktycznie felgi mi się nie spodobały (stary design), co mu oczywiście oznajmiłem. Gościu nagle zamilkł na kilka dni, dopiero po moim wezwaniu do ustosunkowania się do sporu sprawa dalej się toczyła. Jednak mój kontrahent nie chciał się wywiązać i z tej deklaracji. Teraz mi zaproponował bym mu odesłał felgi na swój koszt, a on miał mi naprostować u swoich znajomych za darmo, a jako dowód prostowania felg przedstawi mi rachunek. I tutaj mi to zaczęło się nie podobać, bo czy można dostać rachunek za darmową usługę? Jeżeli tak, to równie dobrze mogę dostać w takim wypadku rachunek za nie wykonaną usługę. Felgi bym dostał z powrotem krzywe, a mój kontrahent byłby kryty teraz prawnie. Druga sprawa, skoro, felgi miałyby być naprostowane przez jego znajomych, to równie dobrze mogliby je naprostować i obrócić całą sprawę przeciwko mnie. Wiem, trochę przesadzam ze swoją podejrzliwością, ale gościu wg mnie już za bardzo miesza w tym sporze i póki co nie wywiązał się z żadnej deklaracji. Wiec podsumowując moje pytania. Czy komentarz jaki mi wystawił jest zaprzeczeniem tego co w opisie aukcji i czy ma jakąś podstawę prawną? Z jakich paragrafów mogę skorzystać przedstawiając swoją rację (na razie wyłapałem art. 556, 560, 566)? Jako, że nie dogadałem się z moim kontrahentem, będę chciał mu wytoczyć proces, czy jest sens? Czy można całe zdarzenie mimo wszystko podciągnąć pod jakieś paragrafy kodeksu karnego? Jeżeli udałoby się uniknąć procesu sądowego, to czy mogę się domagać moich 440zł + 70zł za odesłanie felg (stwierdziłem tak na podstawie w/w artykułów).
Przepraszam za nadmiar tekstu i dziękuje za pomoc