I
Ivy462
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 06.2008
- Odpowiedzi
- 1
Witam,
Mam pytanie... W ubiegłym roku byłam w Niemczech, na festiwalu. zasłabłam i przez jakiś czas byłam nieprzytomna. W punkcie medycznym zaproponowano mi, że mogą mi zrobić badania w szpitalu nieopodal. Ponieważ nie mogłam wyjechać moim autem z terenu campingu, zaproponowano mi, że "podwiozą" mnie karetką. Byłam ubezpieczona, więc się zgodziłam.
Jakiś czas potem dostałam rachunek prawie 1000 EUR za karetkę, a mój ubezpieczyciel nie uznał mojego roszczenia, ponieważ spożywałam na festiwalu alkohol przed zdarzeniem, a w takim przypadku odpowiedzialność ubezpieczyciela jest ograniczona
.
Ponieważ nie miałam ze sobą polisy (półprzytomna, zapomniałam), upomnienia, a następnie wezwania z Inkasso przychodziły do mnie na mój adres prywatny w Polsce. Nie mogłam się dodzwonić do tej firmy, a na maile nie reagowali. Ubezpieczyciel przez wiele miesięcy domagał się dokumentacji ze szpitala, w którym mnie badano, ale ambulans to zupełnie odrębna firma, której nei interesowało to, że brakuje dokumentów ze spzitala. Niedawno przestano mnie monitować, bo w końcu firma ubezpieczeniowa poinformowała ich, że czeka na dokumenty ze szpitala. Niestety, nie uznano mojego roszczenia (jak pisałam wyżej).
Moje pytanie - co teraz? Czy firma z Niemiec może rozłożyć mi spłatę na raty, jak to wyjasnić z nimi? (nie znam niemieckiego, dokumenty i rachunki/wezwania były wyłącznie w języku niemieckim).
Co może mi grozić jeżeli nie spłacę tej sumy? Dodam, że jest ona dla mnie bardzo wysoka
Mam pytanie... W ubiegłym roku byłam w Niemczech, na festiwalu. zasłabłam i przez jakiś czas byłam nieprzytomna. W punkcie medycznym zaproponowano mi, że mogą mi zrobić badania w szpitalu nieopodal. Ponieważ nie mogłam wyjechać moim autem z terenu campingu, zaproponowano mi, że "podwiozą" mnie karetką. Byłam ubezpieczona, więc się zgodziłam.
Jakiś czas potem dostałam rachunek prawie 1000 EUR za karetkę, a mój ubezpieczyciel nie uznał mojego roszczenia, ponieważ spożywałam na festiwalu alkohol przed zdarzeniem, a w takim przypadku odpowiedzialność ubezpieczyciela jest ograniczona
Ponieważ nie miałam ze sobą polisy (półprzytomna, zapomniałam), upomnienia, a następnie wezwania z Inkasso przychodziły do mnie na mój adres prywatny w Polsce. Nie mogłam się dodzwonić do tej firmy, a na maile nie reagowali. Ubezpieczyciel przez wiele miesięcy domagał się dokumentacji ze szpitala, w którym mnie badano, ale ambulans to zupełnie odrębna firma, której nei interesowało to, że brakuje dokumentów ze spzitala. Niedawno przestano mnie monitować, bo w końcu firma ubezpieczeniowa poinformowała ich, że czeka na dokumenty ze szpitala. Niestety, nie uznano mojego roszczenia (jak pisałam wyżej).
Moje pytanie - co teraz? Czy firma z Niemiec może rozłożyć mi spłatę na raty, jak to wyjasnić z nimi? (nie znam niemieckiego, dokumenty i rachunki/wezwania były wyłącznie w języku niemieckim).
Co może mi grozić jeżeli nie spłacę tej sumy? Dodam, że jest ona dla mnie bardzo wysoka