P
paflina
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 09.2007
- Odpowiedzi
- 7
Witam,
mam trochę skomplikowany problem.
a mianowicie - mój mąż był sprawcą stłuczki, miał angielskie auto ubezpieczone w PRUDENTIAL
Ubezpieczenie było od 31/10/2006 do 16/08/2007
stłuczka miała miejsce w lipcu 2007 roku.
Pokrzywdzona wzięła namiary na ubezpieczyciela, lecz dostała pismo odmowne, w którym było napisane że nie należy się wypłata gdyż sprawca wypadku zrezygnował z ubezpieczenia w grudniu 2006 roku. - jest to oczywiście nie prawdą bo ubezpieczenie było wykupione na 10 miesięcy i mąż mój z niego wcale nie zrezygnował. nie chcieliśmy sobie robić kłopotów z dochodzeniem dlaczego ubezpieczyciel nie pokrył kosztów, więc postanowiliśmy pokryć koszta. Problem w tym że do nas nie przyszły żadne powiadomienia o niewypłaceniu ubezpieczyciela. o wszystkim dowiedzieliśmy się od poszkodowanej. Poszkodowana żąda od nas wypłacenia jej 2500 zł na naprawę auta. Tylko że jej samochód to cinquacento z 94 roku, który kupiła kilka miesięcy wcześniej za 3000zł, a obecna wartość rynkowa tego auta to 2100zł. Więc nie rozumiem na jakiej podstawie mamy jej wypłacić 2500zł. Poszkodowana grozi, że jeśli nie wypłacimy jej tej kwoty, odwoła się do funduszu gwarancyjnego, a fundusz ten naloży na nas karę- tak nam powiedziała, a także że założy nam sprawę cywilną z tytułu nie wypłacenia jej tej kwoty. Nie wiemy co mamy robić, chcemy jej zapłacić za straty, ale pani ta żąda kwoty która przewyższa wartość jej auta. Czy należy jej sie taka suma?
mam trochę skomplikowany problem.
a mianowicie - mój mąż był sprawcą stłuczki, miał angielskie auto ubezpieczone w PRUDENTIAL
Ubezpieczenie było od 31/10/2006 do 16/08/2007
stłuczka miała miejsce w lipcu 2007 roku.
Pokrzywdzona wzięła namiary na ubezpieczyciela, lecz dostała pismo odmowne, w którym było napisane że nie należy się wypłata gdyż sprawca wypadku zrezygnował z ubezpieczenia w grudniu 2006 roku. - jest to oczywiście nie prawdą bo ubezpieczenie było wykupione na 10 miesięcy i mąż mój z niego wcale nie zrezygnował. nie chcieliśmy sobie robić kłopotów z dochodzeniem dlaczego ubezpieczyciel nie pokrył kosztów, więc postanowiliśmy pokryć koszta. Problem w tym że do nas nie przyszły żadne powiadomienia o niewypłaceniu ubezpieczyciela. o wszystkim dowiedzieliśmy się od poszkodowanej. Poszkodowana żąda od nas wypłacenia jej 2500 zł na naprawę auta. Tylko że jej samochód to cinquacento z 94 roku, który kupiła kilka miesięcy wcześniej za 3000zł, a obecna wartość rynkowa tego auta to 2100zł. Więc nie rozumiem na jakiej podstawie mamy jej wypłacić 2500zł. Poszkodowana grozi, że jeśli nie wypłacimy jej tej kwoty, odwoła się do funduszu gwarancyjnego, a fundusz ten naloży na nas karę- tak nam powiedziała, a także że założy nam sprawę cywilną z tytułu nie wypłacenia jej tej kwoty. Nie wiemy co mamy robić, chcemy jej zapłacić za straty, ale pani ta żąda kwoty która przewyższa wartość jej auta. Czy należy jej sie taka suma?