Aplikacja Ogólna 2010

  • Autor wątku Autor wątku Maciej119
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

Maciej119

Nowy użytkownik
Dołączył
02.2010
Odpowiedzi
9
Witam, juz w sobote 1 część egzaminu na aplikację ogólną, ktoś z tego forum się wybiera ??? I teraz pare problemów, juz od paru dni nie działa ich strona, ktoś sobie może zapisał gdzie odbywać się będzie ten egzamin ? Kolejny problem : macie może jakiś pomysł na nocleg gdzieś w pobliżu miejsca gdzie odbywać się będzie ten egzamin ? Jade z Gdyni i musze cos wykombinować . Ogólne wrażenia dotyczące tej aplikacji, to organizacja beznadziejna .
 
co prawda nie zdaję tam, ale z tego co wiem, to po prostu trzeba dojechać do krakowa 2 razy i tyle tej udręki. Nie gniewaj się, ale dotarcie nawet przez całą Polskę na egzamin nie powinno być kwestią dla dorosłych - każdy co najmniej 24 lata jak liczę - ludzi. Jeśli to są problemy, to jak ktoś chce pracować jako sędzia i prokurator czyli decydować o losach ludzi ?!
 
Nie ukrywam, że nie jestem specjalnie fanem tego krakowskiego pomysłu, ale czy przemyślałeś kilka rzeczy:

1. To jest jeżdżenie z Trójmiasta do Krakowa przez 5 lat, co miesiąc na tydzień. Będzie się chciało ?

2. Ledwo ta szkoła powstała, już się zmienia model kształcenia - ma nie być asystentury, tylko od razu referendarz. Chodziło o to, żeby dotychczasowym asystentom nie dać podwyżek, co samo z siebie świadczy o samym pomyśle i jego ideologach. Oczywiście dla aplikantów KSSiP lepiej, bo kasa wyższa, tylko czy jesteś pewien że dostaniesz potem etat sędziego, skoro jako ref. nie będziesz prowadził spraw skomplikowanych (nawet jako asystent), ale trzepał nakazówki, BTE, koszty itp. O etacie nie decyduje szkoła, ale ZO i KRS, dla których podstawą będą orzeczenia sporządzane przez kandydata i opinia wizytatora; to póki co domenta asystentów, bo to oni robią za sędziów. Nie mówiąc o tym, iż wielu sędziów sceptycznie odnosi się do "duraczówki" jako piszą na sędziowie.net, stąd nie wiem czy będziesz miał fory.
 
żeby nie było tak zniechęcająco spróbuję uwypuklić pewne pozytywy tej szkoły

1. najważniejsza sprawa wg mnie - odpadają wszelkie zmartwienia związane z szukaniem pracy, przynajmniej na kilka lat aplikacji. Dostajesz się do szkoły i masz za zadanie się uczyć. Za to dostajesz stypendium. I to stypendium to - patrz pkt. 2
2. kolejna duża zaleta - pieniążki. Na I roku z tego co liczę 2700 netto minus koszty życia. Jak na absolwenta prawa na dzisiejszym rynku - rewelacja, zwłaszcza dla ludzi bez doświadczenia i znajomości, dzięki którym dostaliby coś lepszego.
3. poziom szkolenia - co by nie mówić, korporacyjne aplikacje masowe bije na głowę. Tydzień w krakowie, potem pod okiem sędziów/prok. reszta miesiąca. Na moje oko szansa na naukę zawodu, gdy koledzy korporanci tracą na zajęciach czas, spotkania z patronami w większości są fikcją więc to w ogóle przemilczam
4. jakaś tam perspektywa na przyszłość - przy dobrym wietrze zostajesz sędzią i masz bardzo przyzwoite zarobki i - względny, podkreślam - święty spokój. Niezależność, niezawisłość, brak szefa stojącego nade łbem i poganiającego do roboty, brak siedzenia po 12 godzin w pracy, no i w dalszym ciągu prestiż i fakt, że mecenasy na kolana niemal klękają na sali :)

Więc generalnie nie jest to kiepska opcja, biorąc pod uwagę fatalne generalnie perspektywy dla młodziaków kończących prawo czy za chwilę aplikacje. Oczywiście kiepsko wypada to w porównaniu z lekarzem czy dobrym inżynierem, no ale to trzeba by mieć głowę a nie prawo kończyć :D
 
geronimo ja nie mowie ze to jest problem dojechac do krakowa . Ale zadalem 2 konkretne pytania. Moim zdaniem to jest jakiś skandal, żeby na 4 dni przed egzaminem nie działała strona tej szkoły, do tego myśle, że biorąc prawie 700 złotych za egzamin i organizując go w 1 miejscu w Polsce, do tego położonym niezbyt centralnie, można by chociaż wskazać jakieś sugerowane miejsca noclegowe, albo uruchomić akademik, który szkoła ma do swojej dyspozycji.

W związku z tym że strona

http://www.kssip.gov.pl/

nie działa, nie można nawet spawdzić gdzie dokładnie odbywa się ten egzamin i w związku z tym poszukać noclegu w jakimś akademiku/hostelu.
 
Maciej119 napisał:
geronimo ja nie mowie ze to jest problem dojechac do krakowa . Ale zadalem 2 konkretne pytania. Moim zdaniem to jest jakiś skandal, żeby na 4 dni przed egzaminem nie działała strona tej szkoły, do tego myśle, że biorąc prawie 700 złotych za egzamin i organizując go w 1 miejscu w Polsce, do tego położonym niezbyt centralnie, można by chociaż wskazać jakieś sugerowane miejsca noclegowe, albo uruchomić akademik, który szkoła ma do swojej dyspozycji.

W związku z tym że strona

http://www.kssip.gov.pl/

nie działa, nie można nawet spawdzić gdzie dokładnie odbywa się ten egzamin i w związku z tym poszukać noclegu w jakimś akademiku/hostelu.

rozumiem, że może to powodować pewne zdenerwowanie, ale cóż - żyjemy w Polsce i nie da się uniknąć pewnego tradycyjnego bałaganu organizacyjnego, chaosu i zwykłego braku myślenia. Trzeba się przyzwyczaić skoro chcesz 6 lat obcować z KSSiP, zdaje się, że będą to najmniejsze problemy jakie jeszcze napotkasz na swojej drodze. Zwłaszcza że są pewne plusy które wskazałem w poście wyżej.
Powodzenia !
 
jakaś tam perspektywa na przyszłość - przy dobrym wietrze zostajesz sędzią i masz bardzo przyzwoite zarobki i - względny, podkreślam - święty spokój.
chyba, że prawodawca zmieni zasady gry i okaże się, że absolwenci szkółki nie są już potrzebni, bo pojawi się jeszcze lepszy model szkolenia. Już raz tak zrobiono z aplikantami sądowymi, których wyszkolono a później kopnięto w pewną cześć ciała.
co do dobrych wiatrów - absolwenci szkółki nie będą mieli żadnych for na zgromadzeniach i przyjdzie im się mierzyć m.in. z wieloma doświadczonymi refami i asystentami, którzy ukończyli starą aplikację.
Niezależność, niezawisłość, brak szefa stojącego nade łbem i poganiającego do roboty, brak siedzenia po 12 godzin w pracy
takie rzeczy to tylko w sądzie w Pcimiu Dolnym.Do roboty pogania przewodniczący, prezes i ms. Rzeczywiście sędzia nie siedzi w pracy po 12 godzin dziennie - po wokandzie idzie pisać do domu.
 
Ostatnia edycja:
Maciej odpowiem na Twoje pytania - bo sama się tam wybieram i też muszę niemal całą Polskę przejechać :) Trochę późno się zabrałeś do szukania noclegu, większość hosteli i hoteli w okolicy już zarezerwowana od miesiąca - wiem bo sama dzwoniłam. Egzamin jest na ulicy Centralnej w "Budynku Targów w Krakowie" rejestracja zaczyna się o 8:30. Obok na ulicy Sołtysowskiej jest hotel, na Centralnej też kilka. Do centrum jest blisko więc na bank coś znajdziesz co nie będzie zbyt odległe. Co do strony - to fakt nie działa od kilku dni, telefonu też nikt nie odbiera, albo jest zajęte. Widocznie mam pecha. Tak czy inaczej do zobaczenia w sobotę :)
 
Yossarian napisał:
chyba, że prawodawca zmieni zasady gry i okaże się, że absolwenci szkółki nie są już potrzebni, bo pojawi się jeszcze lepszy model szkolenia. Już raz tak zrobiono z aplikantami sądowymi, których wyszkolono a później kopnięto w pewną cześć ciała.
co do dobrych wiatrów - absolwenci szkółki nie będą mieli żadnych for na zgromadzeniach i przyjdzie im się mierzyć m.in. z wieloma doświadczonymi refami i asystentami, którzy ukończyli starą aplikację.

takie rzeczy to tylko w sądzie w Pcimiu Dolnym.Do roboty pogania przewodniczący, prezes i ms. Rzeczywiście sędzia nie siedzi w pracy po 12 godzin dziennie - po wokandzie idzie pisać do domu.

może i nie jest to idealna opcja, ale w takim razie jaką według Ciebie gwarancję sukcesu i dobrej przyszłości mają zaczynający teraz masowe aplikacje korporacyjne ? tych 300 aplikantów notarialnych w warszawie, 1000 adwokackich czy 2000 radcowskich, których być może co roku tylu będzie ? z tej perspektywy ten kraków wcale nie wydaje się taki fatalny :)
 
geronimo22 napisał:
może i nie jest to idealna opcja, ale w takim razie jaką według Ciebie gwarancję sukcesu i dobrej przyszłości mają zaczynający teraz masowe aplikacje korporacyjne ? tych 300 aplikantów notarialnych w warszawie, 1000 adwokackich czy 2000 radcowskich, których być może co roku tylu będzie ? z tej perspektywy ten kraków wcale nie wydaje się taki fatalny :)

Dla mnie to zupełnie dziwne podejmować decyzje życiowe w oparciu o porównywanie danych liczbowych osób na innych aplikacjach. Jaki to ma związek z wyborem zawodu, którego człowiek i tak uczy się na co dzień w pracy a nie na fatalnych wykładach ?
 
geronimo22 napisał:
może i nie jest to idealna opcja, ale w takim razie jaką według Ciebie gwarancję sukcesu i dobrej przyszłości mają zaczynający teraz masowe aplikacje korporacyjne ? tych 300 aplikantów notarialnych w warszawie, 1000 adwokackich czy 2000 radcowskich, których być może co roku tylu będzie ? z tej perspektywy ten kraków wcale nie wydaje się taki fatalny :)


ale skąd pomysł że ktokolwiek i cokolwiek miałby miec zagwarantowane? będziesz bardzo pracowity, będziesz szkolił się u najlepszych,posiadasz ogromną wiedzę która cię wyróżnia, masz wielkie szczęście? - wtedy na 50% osiągniesz sukces...... Nie wiem skąd to myślenie się bierze? osoby zaczynające teraz aplikacje, nie tylko korporacyjne nie mają żadnej gwarancji dobrej przyszłości, 70% z nich albo nie będzie miało szans skonczyc aplikacji albo zaistniec na rynku po jej ukończeniu.
 
Surehand napisał:
Dla mnie to zupełnie dziwne podejmować decyzje życiowe w oparciu o porównywanie danych liczbowych osób na innych aplikacjach. Jaki to ma związek z wyborem zawodu, którego człowiek i tak uczy się na co dzień w pracy a nie na fatalnych wykładach ?

każdego dziwi co innego, mało mnie interesuje co dziwi Ciebie czy innych. Liczby mają ogromne znaczenie, bo wprost przekładają się na potencjalną konkurencję, nie trzeba być wielkim matematykiem, żeby skumać, że jeśli przyjmuje się tak ogromne masy ludzi to jakaś część z nich stanie się mocną konkurencją. Doskonale rozumieją to samorządy i mocno przeciw temu od lat próbują się bronić. Ot, zwykły rachunek prawdopodobieństwa.
 
geronimo22 napisał:
każdego dziwi co innego, mało mnie interesuje co dziwi Ciebie czy innych.

To po co dyskutujesz na forum, skoro masz gdzieś czyjeś opinie ? Pozjadałeś wszystkie rozumy ?

geronimo22 napisał:
Liczby mają ogromne znaczenie, bo wprost przekładają się na potencjalną konkurencję, nie trzeba być wielkim matematykiem, żeby skumać, że jeśli przyjmuje się tak ogromne masy ludzi to jakaś część z nich stanie się mocną konkurencją. Doskonale rozumieją to samorządy i mocno przeciw temu od lat próbują się bronić. Ot, zwykły rachunek prawdopodobieństwa.

Nie ma się co obawiać konkurencji ze strony osób, które pracują w zupełnie innym zawodzie, jak to często bywa na aplikacji notarialnej. W zawodach prawniczych konkurowanie polega na oferowaniu lepszej wiedzy, stąd jeden za godzinę pracy bierze 100 złotych a inny 500 euro. Społeczeństwo polskie stopniowo przyjmuje standardy zachodnie, coraz bardziej docenia profesjonalizm i bezpieczeństwo prawne, zaczyna zdawać sobie sprawę, że to nie kosztuje złotówkę.

Natomiast akurat notariat nie podlega całkowicie regułom wolnorynkowym, bo choćby wynagrodzenie jest limitowane, co wynika z oczywistego faktu, że czynności notarialne stanowią monopol państwa. Konkurencja jest ograniczona. Chętnie bym wziął więcej za sporządzenie jakiegoś bardziej wyrafinowanego testamentu niż 50 złotych. W ramach takich stawek nie sposób utrzymać siebie, a co dopiero pracowników.

Swoją drogą, widać na przykładzie wielu wypowiedzi internetowych, jak dużo osób kupiło bajkę o kancelarii dla każdego.
 
haker_ napisał:
ale skąd pomysł że ktokolwiek i cokolwiek miałby miec zagwarantowane? będziesz bardzo pracowity, będziesz szkolił się u najlepszych,posiadasz ogromną wiedzę która cię wyróżnia, masz wielkie szczęście? - wtedy na 50% osiągniesz sukces...... Nie wiem skąd to myślenie się bierze? osoby zaczynające teraz aplikacje, nie tylko korporacyjne nie mają żadnej gwarancji dobrej przyszłości, 70% z nich albo nie będzie miało szans skonczyc aplikacji albo zaistniec na rynku po jej ukończeniu.

więc nie rozumiem gdzie widzisz tu sprzeczność z tym co napisałem ? korporacyjni mają dramatyczną sytuację i jakaś garstka coś tam może zdobędzie. W porównaniu z nimi ci z KSSiP (o ile już skończą cały 6letni kurs) to mają bardzo duże szanse na proka lub sędziego - skoro na cały kraj będzie ich wychodziło po 75 rocznie to sądzę, że takie potrzeby kadrowe jednak się pojawią. Jest więc duża różnica: korporacyjny nawet jak skończy aplikację z dużym prawdopodobieństwem będzie goły i wesoły - ktoś kto skończy KSSiP ma wielką szansę na pracę w zawodzie wyuczonym. Ja widzę to właśnie tak.
 
Surehand napisał:
To po co dyskutujesz na forum, skoro masz gdzieś czyjeś opinie ? Pozjadałeś wszystkie rozumy ?



Nie ma się co obawiać konkurencji ze strony osób, które pracują w zupełnie innym zawodzie, jak to często bywa na aplikacji notarialnej. W zawodach prawniczych konkurowanie polega na oferowaniu lepszej wiedzy, stąd jeden za godzinę pracy bierze 100 złotych a inny 500 euro. Społeczeństwo polskie stopniowo przyjmuje standardy zachodnie, coraz bardziej docenia profesjonalizm i bezpieczeństwo prawne, zaczyna zdawać sobie sprawę, że to nie kosztuje złotówkę.

Natomiast akurat notariat nie podlega całkowicie regułom wolnorynkowym, bo choćby wynagrodzenie jest limitowane, co wynika z oczywistego faktu, że czynności notarialne stanowią monopol państwa. Konkurencja jest ograniczona. Chętnie bym wziął więcej za sporządzenie jakiegoś bardziej wyrafinowanego testamentu niż 50 złotych. W ramach takich stawek nie sposób utrzymać siebie, a co dopiero pracowników.

Swoją drogą, widać na przykładzie wielu wypowiedzi internetowych, jak dużo osób kupiło bajkę o kancelarii dla każdego.

na forum wchodzę po to, żeby wyrazić swój pogląd, a jeśli trafi się przyjemny dyskutant - podyskutować. Jeśli liczyłeś na to, że będę łykał np. Twoje posty i kiwał główką jakie to mądre i cmokał na wszystko co napiszesz - przykro mi, ale tak nie będzie.

Co do meritum - gdyby było jak piszesz, że nie ważne ilu się dostaje np. na notarialną, to izby notarialne nie robiłyby numerów, które aż w SN muszą się oprzeć (z wiadomym skutkiem). Dalej idąc - w poprzednich latach - jeśli nie ważne ile się dostaje - nie przyjmowaliby po 8 osób na całą apelację tylko ilu tam by ich zdało, np. 300 jak ostatnio. Tak jednak nie było - dlaczego ? Dlatego, że notariusze (i inni prawnicy) nie są idiotami i wiedzą, że z prawa wielkich liczb wynika, że jak się przyjmuje masę, to jakaś część z niej, całkiem spora, odbierze potem część rynku już działającym. Albo inaczej : tort, który jest do podziału, będzie dzielony na znacznie więcej chętnych, przez co każdy złapie "nieco" mniej.
Dziwi mnie, że tak elementarne kwestie są przedmiotem wątpliwości i dyskusji.
 
geronimo22 napisał:
na forum wchodzę po to, żeby wyrazić swój pogląd, a jeśli trafi się przyjemny dyskutant - podyskutować.

No właśnie widzę, że zaprojektowałeś sobie na tym forum rolę rzucającego perły przed wieprze. Natomiast ja od dyskusji nie oczekuję przyjemności, lecz poziomu. Przyjemny jest relaks, dyskusja - rzeczowa.

geronimo22 napisał:
Jeśli liczyłeś na to, że będę łykał np. Twoje posty i kiwał główką jakie to mądre i cmokał na wszystko co napiszesz - przykro mi, ale tak nie będzie.

Co do Twojej osoby, to ja na nic nie liczę. Tym bardziej na przytakiwanie.

Co do meritum - gdyby było jak piszesz, że nie ważne ilu się dostaje np. na notarialną, to izby notarialne nie robiłyby numerów, które aż w SN muszą się oprzeć (z wiadomym skutkiem). Dalej idąc - w poprzednich latach - jeśli nie ważne ile się dostaje - nie przyjmowaliby po 8 osób na całą apelację tylko ilu tam by ich zdało, np. 300 jak ostatnio. Tak jednak nie było - dlaczego ? Dlatego, że notariusze (i inni prawnicy) nie są idiotami i wiedzą, że z prawa wielkich liczb wynika, że jak się przyjmuje masę, to jakaś część z niej, całkiem spora, odbierze potem część rynku już działającym. Albo inaczej : tort, który jest do podziału, będzie dzielony na znacznie więcej chętnych, przez co każdy złapie "nieco" mniej.
Dziwi mnie, że tak elementarne kwestie są przedmiotem wątpliwości i dyskusji.

Znów ten ton oczywistej oczywistości. Przykro mi, ale Twoje stanowisko zwyczajnie wspiera tani populizm, którym raczyli karmić naród pisowscy "reformatorzy", już po raz n-ty w wyborach odsunięci przez społeczeństwo.

Dlaczego to jest takie populistyczne, co próbujesz na forum wciskać ? Bo odwołujesz się wyłącznie do liczb - jak twierdzisz, dobrze jest, że przyjmują tysiące, bo kiedyś nie przyjmowali nikogo. Istna apoteoza dziejowej sprawiedliwości, a w istocie rzeczy wsparcie dla prymitywnej polityki bujania systemem obsługi prawnej "od ściany do ściany". I to Cię gubi w dyskusji, tj. całkowite ignorowanie kontrargumentów, a wśród nich dającego się wywieść z Twojej magii liczb - masowości oznaczającej niski poziom, którego świadczenie usług w warunkach wolnego rynku nie znosi.
 
@geronimo22

Jest kilka kwestii, których nie dostrzegłeś:

1. Biuro jakiejkolwiek papugi (adwokat czy r.pr.) to laptop + toga :D (ewentuanie drukarka), notariusz czy komornik muszą mieć conajmniej parę osób na utrzymaniu. przeciętnie trzech ludków inaczej się nie da.

2. Notariusz czy komornik to funkcjonariusze publiczni, wystawiają kwity z kurą w kółku :D (z wizerunkiem orła), bez względu na kwoty, w tym również akty władcze, ale na rynku są jak prywatni przedsiębiorcy i działają w granicach ryzyka gospodarczego, prawnie nie mają dochodów gwarantowanych jak np. sędziowie czy prokuratorzy, a ponadto nie mogą prowadzić żadnej innej działalnosci. Ich dochody muszą być gwarantowane, aby utrzymać kancelarię i pracowników, żeby im nie przychodziły do głowy głupie pomysły, bo dysponując swoją pieczątką mogą narobić gnoju większego niż jakakolwiek papuga. Stąd też, jeżeli, jeżeli mówimy o wolnej konkurencji, musimy brać pod uwagę również ten aspekt sprawy. Osobiście uważam, iż trafniejsze byłoby po prostu określenie skali społecznego zapotrzebowania na usługi notarialne i komornicze, ustalić liczbę wolnych etatów w poszczególnych ośrodkach np. według statystyk w innych krajach i zorganizowanie otwartego konkursu.

3. Jeżeli chodzi o szkółkę, polecam dziesiejsza Rzepę: Test na aplikację sędziów i prokuratorów - Rzeczpospolita, już nawet wielbiciel tej instytucji, jaką jest Rzepa, dostrzega że z robotą po szkole może nie być tak wesoło. Przyczyn jest kilka, wymienia się niechęć czy wręcz otwartą wrogość środowisk sędziowskich do narzucania im szkolenia aplikantów w jednym ośrodku (niby z jakiej paki ?), krytyczny stosunek KRS (Przewodniczący SSN Antoni Górski, ostatni wywiad w Rzepie), która - jakby nie było - decyduje w naszym kraju, kto będzie sędzią, złośliwie zarzuca się nepotyzm b. ministra sprawiedliwosci z Krakowa jako autora pomysłu jedynej słusznej szkoły właśnie tam (Nie jestem żadnym wrogiem tego ośrodka, tam studiowałem). Dochodzi do tego coraz mocniej głoszony pogląd, iż zasadniczo sędziami czy prokuratorami powinni być co do zasady osoby, które już wykonywały jakiś zawód prawniczy. Na razie jeszcze animozje pomiędzy środowiskami powodują trudności w realizacji tego pomysłu, ale sądzę że to tylko kwestia czasu. Do momentu jak aplikanci szkoły ją skończą warunki mogą się całkowicie zmienić, a Minister nie może nikomu zagwarantować że po skończeniu jego szkoły aplikant zostanie sędzią, bo tak się składa, że to nie on o tym decyduje.
 
Surehand napisał:
No właśnie widzę, że zaprojektowałeś sobie na tym forum rolę rzucającego perły przed wieprze. Natomiast ja od dyskusji nie oczekuję przyjemności, lecz poziomu. Przyjemny jest relaks, dyskusja - rzeczowa.



Znów ten ton oczywistej oczywistości. Przykro mi, ale Twoje stanowisko zwyczajnie wspiera tani populizm, którym raczyli karmić naród pisowscy "reformatorzy", już po raz n-ty w wyborach odsunięci przez społeczeństwo.

Dlaczego to jest takie populistyczne, co próbujesz na forum wciskać ? Bo odwołujesz się wyłącznie do liczb - jak twierdzisz, dobrze jest, że przyjmują tysiące, bo kiedyś nie przyjmowali nikogo. Istna apoteoza dziejowej sprawiedliwości, a w istocie rzeczy wsparcie dla prymitywnej polityki bujania systemem obsługi prawnej "od ściany do ściany". I to Cię gubi w dyskusji, tj. całkowite ignorowanie kontrargumentów, a wśród nich dającego się wywieść z Twojej magii liczb - masowości oznaczającej niski poziom, którego świadczenie usług w warunkach wolnego rynku nie znosi.

a jakie to niby argumenty przedstawiłeś, żebym się mógł do nich odnieść ? poza standardowymi banałami typu "od ściany do ściany", "populizm" itd. ?? potokiem słów próbujesz maskować brak argumentów w ręku, i bronisz przegranej sprawy.
Co do pisowskich reformatorów - akurat za to jedno tych pisowców cenię - spróbowali ruszyć zastane status quo, udolnie czy nieudolnie - można dyskutować, ale coś chcieli zrobić. Gdyby swego czasu nie było Gosiewskiego, to dziś widziałbyś aplikację notarialną jak dziecko lizaczek zza szyby. Do dziś w takiej Warszawie przyjmowaliby 10 osób, samych krewniaków i pociotków, a Ty (jeśli nie masz tam kontaktów) to mógłbyś u panów rejentów najwyżej za gońca robić, bo nikogo tam kwalifikacje przy naborze nie interesowały. Ostrożnie więc z tym obśmiewaniem, bo może się karta odwrócić i będziesz jeszcze z nadzieją czekał żeby taki drugi Gosiewski czy inny Piprztycki się pojawił, bo w to, że obecny rząd ma chęć i pomysł, jak rzeczywiście uporządkować rynek usług prawnych chyba nikt nie wierzy. Oddali to w pacht korporacjom, a te znowu zaczynają robić z młodymi co chcą.
Śmieszna jest małość ludzi i krótka pamięć, dzięki komu mogą dziś tak gardłować jako dumni aplikanci.
 
Powrót
Góra