Atak kontrolera w MPK

  • Autor wątku Autor wątku zakazanyswiat
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Z

zakazanyswiat

Nowy użytkownik
Dołączył
07.2015
Odpowiedzi
8
Witam. Z góry uprzedzam, że nie jestem pewien co do działu w którym zamieszczam temat.

Otóż sprawa wygląda tak. Wracałem z miasta w nocy, byłem po paru piwkach wsiadłem do autobusu, zapomniałem skasować bilet i oczywiście weszła kontrola. Zadziałała adrenalina i zachowałem się debilnie bo spróbowałem ucieczki. Nie udało się, kanar mnie złapał, przewrócił na ziemie, rozdarł koszulkę, było trochę szarpaniny na ziemi. Ale we 3 w końcu mnie wciągnęli do autobusu, lekko mnie poobijali przy okazji. Nie chciałem okazać dokumentu tylko poczekać na przyjazd policji ponieważ wydawało mi się że grubo nadłużyli swoich praw. 5 razy dzwonili - a raczej udawali że dzwonią na policje..sprawa się ciągła aż do krańcówki. W autobusie ostre wymiany zdań. Jeden z kanarów był byłym policjantem. I pokazywał mi na to swoją plakietkę. Jednak mocno się oburzył jak próbowałem wziąć od nich jakieś dane i zrobić zdjęcie ich dokumentów. Powiedzieć swoich nazwisk też nie chcieli. Dopiero na krańcówce dodzwonili się na policje...nie byłem pewien czy znów udawali czy zadzwonili naprawdę więc sam też zadzwoniłem ale okazało się że są już w drodze. W międzyczasie na krańcówce pustej gdzie byłem ja, oni we 3 i mój kolega stali się bardzo agresywni. Otoczyli mnie i przycisneli do przystanku, nie miałem jak się ruszyć, próbując to nagrywać telefonem bardzo się oburzyli i ten były policjant trzepnął mi w telefon i poleciał sobie i uderzył o ziemie. Przyjazd policji nic nie zmienił bo jeszcze dostałem od nich mandat 200zł a tłumacząc im co się wydarzyło stwierdzili tylko żebym poszedł na komendę. W międzyczasie były też groźby do mnie typu "pożałujesz jak tylko spróbujesz to wrzucić do internetu" itd. Niestety dużo nagrać mi się nie udało ale mój kolega z kieszeni też trochę nagrywał (jeszcze nie wiem co się dokładnie nagrało) ale niestety dużo szumów i nie wyraźnych rozmów. Przez chwilę udało mi się siebie nagrać z tą podartą koszulką (niemal rozdartą na pół) i to że jestem przez nich przyciskany. Fragment dialogu o rzuconym telefonie też słychać.

Aha i jeszcze wydaje mi się że sami czuli się winni bo przed tym zadzwonieniem prawdziwym na policje stwierdzili że puszczą mnie wolno (tuż po wyjściu z autobusu) bo to nie ma sensu. Ale moje kolejne debilne zachowanie pod adrenaliną było że chciałem wyciągnąć od nich dane koniecznie i to zajście zgłosić ( tak lubię sobie utrudniać życie :mad: ) a wtedy się wkurzyli.

Jako świadka mam kierowce który też przyznał że nie powinno to tak wyglądać i kolege z którym jechałem. Do innych świadków w autobusie mnie nie dopuścili.

I moje pytanie brzmi co mogę zrobić z tą sprawą? jak to rozegrać by może uzyskać jakieś odszkodowanie? jak to przedstawić na komendzie, odwołać się od mandatów lub cokolwiek?
Mandaty zapłacę bo to była moja wina ale z tego co wiem to kontrolerzy mają prawo tylko do zablokowania drogi ucieczki co najwyżej i myślę że mocno nadużywali swoich praw.

Pozdrawiam
 
zakazanyswiat napisał:
jak to rozegrać by może uzyskać jakieś odszkodowanie?

Wziął byś się za normalne zarabianie, a nie liczenie na okazję...

zakazanyswiat napisał:
Nie chciałem okazać dokumentu tylko poczekać na przyjazd policji ponieważ wydawało mi się że grubo nadłużyli swoich praw

zakazanyswiat napisał:
Zadziałała adrenalina i zachowałem się debilnie bo spróbowałem ucieczki.

Kozaczyłeś, rzucałeś się, a teraz masz pretensje, że cię zatrzymano??

zakazanyswiat napisał:
zapomniałem skasować bilet

Ja to nazwę inaczej... nie miałeś w ogóle biletu, a gdybyś miał, to i tak nie miałeś zamiaru go skasować. Typowy wypity kozak wracający z imprezy... Tylko nie wziąłeś pod uwagę że kontrolerzy będą mieli przewagę liczebną.

Na przyszłość kupuj bilety, a tak się to nie skończy. Masz nauczkę.
 
Tak się składa że miałem przy sobie 9 biletów i zawsze kasuje i mam jakieś zapasowe bilety. Tym razem w rozbawionym nastroju wracałem i zwyczajnie w świecie zapomniałem. Normalna sprawa każdemu może się zdarzyć. Powiedziałem ze przyznaje się do winy za którą zapłacę. Ale nie o tym jest wątek. Jak nie zamierzasz pomoc to się nie wypowiadaj na forum
 
zakazanyswiat napisał:
I moje pytanie brzmi co mogę zrobić z tą sprawą?

Zapłacić należności i zapomnieć a cała sytuację potraktować jako walor edukacyjny.

zakazanyswiat napisał:
jak to rozegrać by może uzyskać jakieś odszkodowanie?

Marne szanse. Jeśli upierasz się przy swoim to zatrudnij jakiegoś dobrego prawnika; on Cię dokładnie uświadomi co możesz a co nie, co się należy, co można ugrać.

Znam przypadek chojraka który nie dosyć, że nie dostał żadnej kasy to jeszcze On musiał zapłacić w odpowiedzi na kontrpozew :wow: (bo przegrany przez niego proces dał zielone światło dla drugiej strony ;))
 
Ostatnia edycja:
arturoooo dzięki za rzetelną odpowiedź. Z prawnikiem nie będę się bawił bo wpędzę się w dodatkowe koszty a jak przegram to już w ogóle.

A myślisz, że można próbować anulować lub zmniejszyć kwotę tego mandatu od policji na 200zł ? Jak bym miał ewentualnie to zrobić? pójść na ten komisariat i przedstawić im dowody?
 
Ale dowody na co? Że nie uciekałeś kontrolerom? Równie dobrze mogli 500 zł przysolić. Podpisałeś mandat, masz pozamiatane.
 
Nie. Do tego się przyznaje. Dowody na to że naduzyli swoich praw. A co nie podpisanie go postawiło by mnie w lepszej sytuacji ? Sprawę by do sądu skierowali
 
zgłoś na policję napad. Policja już zajmie się resztą.

cameleonix11 napisał:
Na przyszłość kupuj bilety, a tak się to nie skończy. Masz nauczkę.
Wiesz, że karą za jazdę bez biletu jest opłata a nie przecioranie po ziemi? Kolega powinien zapłacić opłatę, a za znieważenie otrzymać odszkodowanie. Generalnie taką sprawą powinna zająć się policja, ponieważ doszło do ubezwłasnowolnienia.
 
GrubyMiś napisał:
zgłoś na policję napad. Policja już zajmie się resztą.

Wiesz, że karą za jazdę bez biletu jest opłata a nie przecioranie po ziemi? Kolega powinien zapłacić opłatę, a za znieważenie otrzymać odszkodowanie. Generalnie taką sprawą powinna zająć się policja, ponieważ doszło do ubezwłasnowolnienia.
Wiem. A jaka masz pewność, że piszący pisze prawdę? Skąd wiesz, czy po prostu pytający się nie stawiał, chciał uciec, wówczas kontrolerzy użyli siły, aby obezwladnic gapowicza... Sam przecież napisał, że chciał uciec, że wypił kilka piw, wiec być może włączył mu się "kozak".
 
Sytuacje przedstawiam jaka była. Pijany tez nie byłem. Nie mam powodów by oszukiwać na forum...w końcu chce się czegoś dowiedzieć. Próba ucieczki była jedna..tuż po kontroli...ppóźniej żadnych oporów nie stawiałem. Próbowałem tylko dokumentować to zajście telefonem a to wzbudziło ich agresję.
 
cameleonix11 napisał:
A jaka masz pewność, że piszący pisze prawdę?
Ale to nie ja muszę mieć pewność, tylko policja. Moje zdanie się nie liczy.
 
I dlatego doradziłem aby autor wątku udał się do prawnika. Prawnikowi będzie musiał wyłożyć kawę na ławę.
 
Powrót
Góra