N
nivens4
Użytkownik
- Dołączył
- 02.2015
- Odpowiedzi
- 40
Czytałem kilkanaście podobnych tematów na tym forum na podobny temat lecz nie znalazłem konkretnej odpowiedzi.
Napisze krótko i zwięźle - w razie pytań szybko odpowiem.
Byłem w komisie, obejrzałem auto i wybrałem się na jazdę próbną. Jako iż auto było "do opłat" bo sprowadzone to komisant zabrał tablice z innego auta i założył i pojechaliśmy (nie wiem czy tak można ale skoro tam pracuje to pomyślałem, że wie co robi). Autem szarpało mimo tego, że w ogłoszeniu pisało że nie szarpie i jeździ płynnie - powiedziano mi, że wina złej obsługi sprzęgła - zaufałem. Stukanie z tyłu wytłumaczył, że wystarczy jakieś gumy nasmarować - wprowadzenie w błąd bo do wymiany wahacze i sprężyny itp.
3 razy pytałem czy autem można wracać na kolach i dostałem informację, że tak i nawet wykupiłem u niech ubezpieczenie na miesiąc żeby wszystko było legalnie po czym wydrukowali mi na papierze tablice i pozwolili jechać twierdząc, że tak można - co wyśmiał mechanik któremu to powiedziałem.
Już dzień po kupnie próbowałem się skontaktować z nimi i zwrócić to auto bo wyczytałem, że można zwrócić. Jedyne co mnie martwi to zauważyłem, że dałem się wrobić na umowę "na Niemca"( i to w KOMISIE) - nie miałem pojęcia jak działają komisy i mogą dać taką umowę - wszystko wydawało mi się normalne bo przecież to KOMIS a nie jakiś tam handlarz który ucieknie i już go nie znajdę.
Komis teraz odmawia zwrotu tego auta bo twierdzą, że wiedziałem o tym wszystkim a przecież pytałem dlaczego jest tak mało oleju - "bo pan jeździ i olej musi spłynąć" i pytałem czy bierze albo ucieka olej to zostałem poinformowany, że nie, nie bierze i nie ucieka. Na ogłoszeniu widniała informacja, że auto jest w dobrym stanie mechanicznym a to nie jest dobry stan mechaniczny w takim razie. Czy macie jakieś informacje które mogą mi pomóc w wyjściu z tej sytuacji? z tego co czytałem to prawdopodobnie popełniłem przestępstwo podpisując taką umowę ale skąd jako młoda osoba kupująca pierwszy samochód mogłem wiedzieć, że Komis może mnie tak oszukać?
Napisze krótko i zwięźle - w razie pytań szybko odpowiem.
Byłem w komisie, obejrzałem auto i wybrałem się na jazdę próbną. Jako iż auto było "do opłat" bo sprowadzone to komisant zabrał tablice z innego auta i założył i pojechaliśmy (nie wiem czy tak można ale skoro tam pracuje to pomyślałem, że wie co robi). Autem szarpało mimo tego, że w ogłoszeniu pisało że nie szarpie i jeździ płynnie - powiedziano mi, że wina złej obsługi sprzęgła - zaufałem. Stukanie z tyłu wytłumaczył, że wystarczy jakieś gumy nasmarować - wprowadzenie w błąd bo do wymiany wahacze i sprężyny itp.
3 razy pytałem czy autem można wracać na kolach i dostałem informację, że tak i nawet wykupiłem u niech ubezpieczenie na miesiąc żeby wszystko było legalnie po czym wydrukowali mi na papierze tablice i pozwolili jechać twierdząc, że tak można - co wyśmiał mechanik któremu to powiedziałem.
Już dzień po kupnie próbowałem się skontaktować z nimi i zwrócić to auto bo wyczytałem, że można zwrócić. Jedyne co mnie martwi to zauważyłem, że dałem się wrobić na umowę "na Niemca"( i to w KOMISIE) - nie miałem pojęcia jak działają komisy i mogą dać taką umowę - wszystko wydawało mi się normalne bo przecież to KOMIS a nie jakiś tam handlarz który ucieknie i już go nie znajdę.
Komis teraz odmawia zwrotu tego auta bo twierdzą, że wiedziałem o tym wszystkim a przecież pytałem dlaczego jest tak mało oleju - "bo pan jeździ i olej musi spłynąć" i pytałem czy bierze albo ucieka olej to zostałem poinformowany, że nie, nie bierze i nie ucieka. Na ogłoszeniu widniała informacja, że auto jest w dobrym stanie mechanicznym a to nie jest dobry stan mechaniczny w takim razie. Czy macie jakieś informacje które mogą mi pomóc w wyjściu z tej sytuacji? z tego co czytałem to prawdopodobnie popełniłem przestępstwo podpisując taką umowę ale skąd jako młoda osoba kupująca pierwszy samochód mogłem wiedzieć, że Komis może mnie tak oszukać?