K
krzysiek18jw
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 06.2014
- Odpowiedzi
- 11
Witam opisze swój przypadek od samego początku najpierw wkleje tekst który mam przygotowany do pozwu sądowego.
Dnia 12.01.2016 roku odebrałem auto marki ........o numerach rejestracyjnych......., którego jestem jedynym właścicielem z naprawy która odbyła się w SERWISIE A. W aucie został przeprowadzony remont silnika który wraz z częściami i robocizną kosztował 2800zł. Dnia 31.10.2016 roku została zdiagnozowana usterka silnika (świecąca się kontrolka ciśnienia oleju) . Auto zostało odstawione do powyższego warsztatu w którym mechanik ..............stwierdził że przyczyna jest pompa oleju, po wymianie tej części problem nie zniknął a dodatkowo pojawił się następny cieknąca pompa wtryskowa. Z powodu niemożności naprawienia pompy wtryskowej auto zostało przetransportowane do drugiego warsztatu tych samych właścicieli SERWIS B celem naprawy pompy wtryskowej i usunięcia problemu z kontrolką oleju. Po sprawdzeniu przez mechaników padło podejrzenie na pękniętą uszczelke pod głowicą ze względu na występujący płyn chłodniczy w oleju. Ze względu że powyższa rzecz była robiona w styczniu 2016 roku po rozmowie telefonicznej uzgodniliśmy że ja jako właściciel zapłace 1500zł z regeneracją pompy wtryskowej a resztę zapłaci SERWIS A. Po wyciągnięciu silnika z samochodu przystąpiono do zdiagnozowania usterki związanej z świecącą się kontrolką oleju. Mechanicy wymienili panewki i smog oleju które były winne za świecącą się kontrolkę, również wymieni pompę wody, zregenerowali pompe wtryskową, wymienili filtr oleju, olej silnikowy i łożysko sprzęgła za które z robocizną i częściami które były zakupione przez warsztat zapłaciłem 2250 zł. Auto zostało złożone sprawdzone wg serwisu i wydane właścicielowi. Po wyjechaniu z warsztatu zauważyłem dziwne stukanie które nie występowało przed remontem zgłosiłem to kierownikowi warsztatu. Zostały przeprowadzone oględziny z których wynikało na elementy zawieszenie które to niezwłocznie wymieniłem, jednak problem pozostał okazało się żę przyczyna był żle dokręcony przegub który ze względu na zmielony gwint musiałem wymienić. Następnie jeździłem dwa razy ze względu na cieknący płyn chłodzący w celach dokręcenia opasek za drugim razem mechanicy stwierdzili prawdopodobnie pęknięta uszczelkę głowicy, został przeprowadzony test na obecność spalin w płynie chłodzącym w SERWSIE A ze względu na brak czasu w danym dniu WARSZTATU B który wyszedł pozytywnie. Okazało się ze warsztat na WARSZTAT B nie wymienił uszczelki pod głowica stwierdzając że nie było podstaw do jej wymiany a na pytanie skąd się wziął płyn chładzący w oleju stwierdził żę pompa wody przepuszczała. Podjęto próbę mediacji w której zostałem odesłany przez właściciela SERWISU B do SERWISU A w której stwierdził że mogą mi zaproponować robociznę za darmo a części pokrywam osobiście na co w ostateczności przystałem. Pojechałem więc do SERWISU A w której mechanik telefonicznie po rozmowie z kierownikiem powiedział że on nie będzie poprawiał tego silnika. Więc zostało przez kierownika warsztatu ustalone spotkanie z mechanikiem i drugim współwłaścicielem na drugi dzień. Z mediacji nic nie wyszło ponieważ nikt nie chce brać odpowiedzialności tłumacząc się na duży przebieg (60 tys) od 12.01.2016 i wiek auta zostało mi zaproponowane kupno nowego samochodu. Oddaje sprawę do sądu ze względu na zgodzenie się warsztatu że pokryje w ramach rękojmy część kosztów i doprowadzenie silnika do stanu używalności nie zostało to wykonane pozostał problem z pęknięta uszczelką pod głowicą co wygenerowało dla mnie dodatkowe koszty w wysokośći ………… na które przedstawiam faktury. Żadam zwrotów tych kosztów jak i kosztów sądowych od SERWISU B które od mojej osoby jako właściciela otrzymało kwote 2250 jak i od SERWISU A z tego co wiem około 2000zł. A silnik nie został należycie naprawiony pominięta bardzo poważna usterke która mogła narazić mnie na o wiele większe koszty.
To jest opisana cała sytuacja mam z 12.01.2016 roku pismo co zostało wymienione i ile zostało zapłacone uzgodnienia miedzy serwisami odbywaly się telefonicznie z serwisu b mam fakturę na kwote 200 zl i napisane naprawa silnika poprawa a pod spodem napisane długopisem co zostało zrobione i jaka kwote odemnie przyjęli czyli 1500 zl i paragon za czesc na kwote 757 zł również serwis kupowal części mam nagrana rozmowe w której jeden ze wspolwlascicieli zgadza się pokryc robociznę za wymiane uszczelki głowicy silnika natomiast na drugi dzień mam rozmowe w której drugi wspolwlasciciel odmawia naprawy jak wygląda ze względu prawnego bo auto faktycznie dużo jezdzilo 60 tys w ciągu 10 miesięcy ale skoro serwis b podjal się naprawy silnika i nie zdiagnozowal prawidłowo usterki czy mam prawo jakiekolwiek rzadac zwrotow kosztów za za wymiane uszczelki w innym serwisie?
Dnia 12.01.2016 roku odebrałem auto marki ........o numerach rejestracyjnych......., którego jestem jedynym właścicielem z naprawy która odbyła się w SERWISIE A. W aucie został przeprowadzony remont silnika który wraz z częściami i robocizną kosztował 2800zł. Dnia 31.10.2016 roku została zdiagnozowana usterka silnika (świecąca się kontrolka ciśnienia oleju) . Auto zostało odstawione do powyższego warsztatu w którym mechanik ..............stwierdził że przyczyna jest pompa oleju, po wymianie tej części problem nie zniknął a dodatkowo pojawił się następny cieknąca pompa wtryskowa. Z powodu niemożności naprawienia pompy wtryskowej auto zostało przetransportowane do drugiego warsztatu tych samych właścicieli SERWIS B celem naprawy pompy wtryskowej i usunięcia problemu z kontrolką oleju. Po sprawdzeniu przez mechaników padło podejrzenie na pękniętą uszczelke pod głowicą ze względu na występujący płyn chłodniczy w oleju. Ze względu że powyższa rzecz była robiona w styczniu 2016 roku po rozmowie telefonicznej uzgodniliśmy że ja jako właściciel zapłace 1500zł z regeneracją pompy wtryskowej a resztę zapłaci SERWIS A. Po wyciągnięciu silnika z samochodu przystąpiono do zdiagnozowania usterki związanej z świecącą się kontrolką oleju. Mechanicy wymienili panewki i smog oleju które były winne za świecącą się kontrolkę, również wymieni pompę wody, zregenerowali pompe wtryskową, wymienili filtr oleju, olej silnikowy i łożysko sprzęgła za które z robocizną i częściami które były zakupione przez warsztat zapłaciłem 2250 zł. Auto zostało złożone sprawdzone wg serwisu i wydane właścicielowi. Po wyjechaniu z warsztatu zauważyłem dziwne stukanie które nie występowało przed remontem zgłosiłem to kierownikowi warsztatu. Zostały przeprowadzone oględziny z których wynikało na elementy zawieszenie które to niezwłocznie wymieniłem, jednak problem pozostał okazało się żę przyczyna był żle dokręcony przegub który ze względu na zmielony gwint musiałem wymienić. Następnie jeździłem dwa razy ze względu na cieknący płyn chłodzący w celach dokręcenia opasek za drugim razem mechanicy stwierdzili prawdopodobnie pęknięta uszczelkę głowicy, został przeprowadzony test na obecność spalin w płynie chłodzącym w SERWSIE A ze względu na brak czasu w danym dniu WARSZTATU B który wyszedł pozytywnie. Okazało się ze warsztat na WARSZTAT B nie wymienił uszczelki pod głowica stwierdzając że nie było podstaw do jej wymiany a na pytanie skąd się wziął płyn chładzący w oleju stwierdził żę pompa wody przepuszczała. Podjęto próbę mediacji w której zostałem odesłany przez właściciela SERWISU B do SERWISU A w której stwierdził że mogą mi zaproponować robociznę za darmo a części pokrywam osobiście na co w ostateczności przystałem. Pojechałem więc do SERWISU A w której mechanik telefonicznie po rozmowie z kierownikiem powiedział że on nie będzie poprawiał tego silnika. Więc zostało przez kierownika warsztatu ustalone spotkanie z mechanikiem i drugim współwłaścicielem na drugi dzień. Z mediacji nic nie wyszło ponieważ nikt nie chce brać odpowiedzialności tłumacząc się na duży przebieg (60 tys) od 12.01.2016 i wiek auta zostało mi zaproponowane kupno nowego samochodu. Oddaje sprawę do sądu ze względu na zgodzenie się warsztatu że pokryje w ramach rękojmy część kosztów i doprowadzenie silnika do stanu używalności nie zostało to wykonane pozostał problem z pęknięta uszczelką pod głowicą co wygenerowało dla mnie dodatkowe koszty w wysokośći ………… na które przedstawiam faktury. Żadam zwrotów tych kosztów jak i kosztów sądowych od SERWISU B które od mojej osoby jako właściciela otrzymało kwote 2250 jak i od SERWISU A z tego co wiem około 2000zł. A silnik nie został należycie naprawiony pominięta bardzo poważna usterke która mogła narazić mnie na o wiele większe koszty.
To jest opisana cała sytuacja mam z 12.01.2016 roku pismo co zostało wymienione i ile zostało zapłacone uzgodnienia miedzy serwisami odbywaly się telefonicznie z serwisu b mam fakturę na kwote 200 zl i napisane naprawa silnika poprawa a pod spodem napisane długopisem co zostało zrobione i jaka kwote odemnie przyjęli czyli 1500 zl i paragon za czesc na kwote 757 zł również serwis kupowal części mam nagrana rozmowe w której jeden ze wspolwlascicieli zgadza się pokryc robociznę za wymiane uszczelki głowicy silnika natomiast na drugi dzień mam rozmowe w której drugi wspolwlasciciel odmawia naprawy jak wygląda ze względu prawnego bo auto faktycznie dużo jezdzilo 60 tys w ciągu 10 miesięcy ale skoro serwis b podjal się naprawy silnika i nie zdiagnozowal prawidłowo usterki czy mam prawo jakiekolwiek rzadac zwrotow kosztów za za wymiane uszczelki w innym serwisie?