M
madzia2501
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 08.2011
- Odpowiedzi
- 5
Witam,
Mam problem i nie bardzo wiem co z nim zrobić.
Chodzi o to, że kilka lat temu mój dziadek "zaginął". Po 2 latach, przypadkowo, odnalazł się. Okazało się, że rok czasu pływał w rzeczce, później ktoś go znalazł, kolejny rok przeleżał na Oczkach, aż wreszcie pochowali go jako NN, w mieście, w którym go znaleziono. Jako rodzina chcemy przenieść go do Pruszkowa, tu gdzie mieszkał i gdzie my mieszkamy. Logiczne.
I tu zaczynają się schody... Wiadomo, że żeby go przenieść, trzeba uzyskać zgodę na ekshumacje, a żeby takową uzyskać, trzeba potwierdzić pokrewieństwo testami DNA. Testy były robione dwa razy. Pierwszy raz, z mojego ojca - syna dziadka, więc powinny wyjść ok, ale nie wyszły. Drugi raz, z mojej ciotki, córki siostry dziadka. I tu jest trochę dziwna sytuacja, bo najpierw testy nie wyszły, a później wyszły, ale i tak uznano je za niepotwierdzające pokrewieństwa. Jesteśmy pewni, że to dziadek, rzeczy które miał przy sobie zgadzają się z tymi, które miał na sobie w dniu w którym zaginął. Rzeczy, które miał przy sobie także się zgadzają. Nie mówię tu o jakichś pierdołach typu "czarna kurtka" - bo "czarne kurtki" ma masa ludzi, tylko o takich osobistych rzeczach, portfel, który od nas dostał, buty mojego taty, które kupił za małe i oddał dziadkowi. Także jesteśmy pewni, że to on. Tylko dlaczego te testy nie wychodzą? Słyszałam, o przypadkach, że te "sądowe" testy nie wychodziły, dopiero jak ktoś zrobił prywatnie, to nagle "potwierdzały pokrewieństwo". Nie wiem, chodzi o to żeby za nie zapłacić Bóg wie ile? Żeby dać im więcej zarobić? A jakie są szanse na to, że ta próbka z DNA mojego dziadka, została pomylona z inną? Nie wiem, że zostały pomieszane, albo źle podpisane? Wydaje mi się, że do zwłok NN przywiązuje się mniejszą uwagę i może ktoś pomylili próbki i dlatego te testy nie wychodzą? Sama nie wiem co o tym myśleć. Ma ktoś jakiś pomysł?
Mam problem i nie bardzo wiem co z nim zrobić.
Chodzi o to, że kilka lat temu mój dziadek "zaginął". Po 2 latach, przypadkowo, odnalazł się. Okazało się, że rok czasu pływał w rzeczce, później ktoś go znalazł, kolejny rok przeleżał na Oczkach, aż wreszcie pochowali go jako NN, w mieście, w którym go znaleziono. Jako rodzina chcemy przenieść go do Pruszkowa, tu gdzie mieszkał i gdzie my mieszkamy. Logiczne.