Bank, windykacja, problem

  • Autor wątku Autor wątku D4Ru73K
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
D4Ru73K

D4Ru73K

Nowy użytkownik
Dołączył
11.2009
Odpowiedzi
1
Witam szanowni Państwo. Mam przyjemność pierwszy raz gościć tu na forum, więc witam wszystkich serdecznie. Mój problem jest z jednej strony prosty, z drugiej strony skomplikowany. Do rzeczy, mam nadzieję, że ktoś mi pomoże.

W czerwcu 2006 roku wyjechałem do UK, mieszkałem w Londynie gdzie pracowałem. W maju 2008 roku postanowiłem jednak wrócić do kraju. Obecnie studiuję i pracuję w Polsce, w mieście z którego pochodzę.

Na czas pobytu w UK posiadałem konto w banku Barclays. Po powrocie do kraju nie zamykałem konta, dalej z niego korzystałem. W pewnym momencie środki na koncie zaczęły się kończyć, pojawił się lekki minus. Spłaciłem zadłużenie, konto nadal było aktywne. Kolejny raz pojawił się minus i wtedy doszedłem do wniosku, że konto wypadałoby zamknąć. Nie chciałem przylatywać do UK, z ekonomicznego punktu widzenia było to kompletnie nieopłacalne, więc zadzwoniłem do banku. Podczas rozmowy konsultant wytłumaczył mi w jaki sposób mogę zamknąć konto. Należało uregulować to co było na minusie, ściągnąć i wypełnić formularz z ich strony, oddać książeczkę czekową oraz przeciętą kartę debetową. Tak też uczyniłem, napisałem również od siebie krótki list (w którym podałem informację, że opuściłem UK, podałem swój polski adres, a także umieściłem prośbę o wysłanie mi potwierdzenia zamknięcia konta na mój polski adres pod którym aktualnie mieszkam) Całą przesyłkę spakowałem w paczkę i wysłałem we wrześniu 2009 pocztą priorytetową, listem poleconym.
Spokojny, że wszystko uregulowane i sprawa zamknięta, zająłem się codziennym życiem. Nagle w styczniu 2011, 2 tygodnie temu zaczęły się problemy. Otrzymałem informację od ojca, że mojej osoby poszukuje firma windykacyjna w imieniu banku. I tutaj streszczę wam krótką historię.

Mój ojciec mieszka w Londynie dobre już 7 lat. Ja mieszkałem z nim przez 2 lata pod adresem [adres A] i taki adres miałem podany w banku przy swoim koncie w czasie pobytu w UK. Po opuszczeniu UK mój ojciec przeprowadził się zupełnie pod inny adres [adres B] Firma windykacyjna zaczęła mnie poszukiwać jak zgaduję z powodu tego, że moje konto jednak nie zostało zamknięte. Powód? Nie wiem… Może poczta nawaliła i przesyłka nie dotarła, może w tym banku pracują ćwierćinteligenci, może ktoś chce mnie zrobić w balona. Fakt jest taki, że poszukują mnie, a to znaczy, że konto nie zostało jednak oficjalnie zamknięte, zadłużenie rosło. Nie mam technicznych możliwości sprawdzić stanu konta, ponieważ kartę oddałem. Mało tego w momencie kiedy ja chciałem zamknąć konto, to kończyła mi się ważność konta, bank siłą rzeczy wysyłał nową, nowa karta do mnie nie doszła (bo mieszkam w Polsce, więc nikt jej nie odebrał) więc dostępu do konta nie mam żadnego. Ale wracając do adresu mojego zamieszkania w UK.

W banku Barclays widnieje pod [adresem A] jednak pismo z firmy windykacyjnej przyszło na [adres B] Jakim cudem? No właśnie o to jest pytanie. Bank na podstawie bazy swoich klientów skojarzył dwa nazwiska, moje i ojca. Ja nazywam się Łukasz Wojciech Szewczyk, mój ojciec Wojciech Marian Szewczyk.

Firma windykacyjna wysłała na [adres B] list weryfikacyjny z zapytaniem czy Mr Łukasz Wojciech Szewczyk mieszka pod [adresem B] i czy dane, które posiadają w komputerze są poprawne. Dla mnie ta sytuacja jest jednoznaczna. W UK mieszkałem pod [adresem A] wróciłem do Polski, mój ojciec wtedy się przeprowadził pod [adres B] więc siłą rzeczy nigdy nie mieszkałem pod [adresem B] i pod takim nazwiskiem nie widnieję nigdzie w żadnych dokumentach w UK. Nie ma przy moim nazwisko takie adresu ani w banku, ani w urzędach, ani przy dawnych rachunkach (internet, telefon itp.) ani przy NIN, ani na umowach z pracodawcą.

Skoro firma windykacyjna wysyła na [adres B] zapytanie czy taka osoba tam mieszka, odpowiedź jest jednoznaczna – nie mieszka i nigdy nie mieszkała i jest to jak najbardziej zgodne z prawdą. Będąc w Polsce dostałem informację, że taki list przyszedł, ojciec go otworzył, wysłał mi skan. Nie zastanawiając się długo poleciłem ojcu odpisanie do windykacji krótkiego listu o treści, oczywiście po angielsku:

Wescot Credit Services Ltd!

Otrzymałem list od Państwa, numer referencyjny: D3/45371160 i chciałbym potwierdzić, że Pan Lukasz Wojciech Szewczyk nigdy nie mieszkał pod adresem [adres B].

Nazywam się Wojciech Marian Szewczyk i nie jestem powyższą osobą oraz osobą, której poszukujecie. Chciałbym również potwierdzić, że informacje, które posiadacie są niepoprawne.


Słów kilka o datach. Pismo weryfikacyjne jest datowane na 20 stycznia, natomiast listonosz dostarczył je 25 stycznia. Śmieszna firma windykacyjna oczekuje odpowiedzi do dnia 27 stycznia. Dnia 26 stycznia list (powyższy) napisany przeze mnie i wysłany mailem zostaje przez mojego ojca. Znając pocztę dociera do firmy windykacyjnej gdzieś koło 30, 31 lub później. Co robił firma windykacyjna? Wysyła na [adres B] kolejny list datowany 28 stycznia z roszczeniem o zapłatę 1008 funtów. List wysyłają ponieważ nie otrzymują odpowiedzi do dnia 27 stycznia, że moja osoba nigdy nie mieszkała pod tym adresem. Listu nie dostają, bo ten list dopiero do nich idzie w trakcie wysłania swojego. Pomijam już fakt, że w takich sytuacjach czas na ustosunkowanie się listu powinien być dłuży! Jest owszem 7 dni, ale nie od daty przypuszczalnego otrzymania, ale od daty wysłania, co z perspektywy pracy poczty daje czas 1-2 dni na ustosunkowanie się do sytuacji. Nie ważne, życie…

Firma windykacyjna oczekuje ode mnie zapłaty 1008 funtów. Jak się domyślam są to odsetki, które wyniknęły z niezamknięcia konta. Ja miałem dobre intencje, spłaciłem wszystko i wysłałem wszystkie niezbędne dokumenty do UK. Posiadam potwierdzenie nadanie przesyłki z Polski. I w tym momencie dochodzimy do meritum sprawy. Chciałbym wiedzieć co robić i co może mi grozić za to. Nie mam zamiaru płacić tych pieniędzy, bo uważam, że są bezpodstawne. Wszystko ze swojej strony zrobiłem rzetelnie. W Polsce takie firmy idą do sądu. A w UK jak to może wyglądać? Firma windykacyjna wysyła do mnie listy na moje nazwisko (poprzez skojarzenie mojej osoby z ojcem) na adres pod którym nigdy nie przebywałem. Bank ma wyraźną informację, że u nich widnieję pod innym adresem, mało tego przy zakładaniu konta mają skan dowodu i paszportu, więc wiedzą skąd pochodzę i gdzie jestem zameldowany.

Uważam, że w świetle prawa takie roszczenia są bezpodstawne np. na podstawie tego, że pismo takie powinno być doręczone osobiście do rąk osoby poszukiwanej. Takie pismo nie zostało mi nigdy dostarczone osobiście ani na adres angielski, a tym bardziej na adres polski. Wszyscy wiemy, jak mieszka się w UK. Nie ma tam stałego zameldowania, ludzie wynajmują domu, często migrują. Sam często zbierałem z podłogi pocztę adresowaną do ludzi, których nigdy nie znałem, którzy byli poprzednimi mieszkańcami, a którzy mieszkają już pod innymi adresami lub wrócili do swoich krajów. Moim zdaniem taki list powinien być listem poleconym, odebranym za potwierdzeniem i dostarczonym do rąk własnych. Owy list, a w zasadzie teraz dwa to listy które zostały rzucone na wycieraczkę przez listonosza. Póki co firma windykacyjna nie pofatygowała się ustalić czy moja osoba mieszka pod tym adresem. Zaadresowali list tylko na podstawie tego, że ja i ojciec nazywamy się podobnie i przypuszczam, że geniusze pracujący tam myślą, że ja i ojciec to te same osoby. Pomijam już fakt, że jeśli firma windykacyjna prowadzi sprawę banku, to wystarczy sprawdzić moje dane w banku. W momencie pobytu w Londynie mieszkałem zupełnie pod innym adresem i nadal w tym banku widnieję pod adresem [adres A] gdyż pod [adres B] na który jest wysłane pismo nigdy nie postawiłem fizycznie swojej nogi.

Ponawiam pytanie? Czego mogę się spodziewać w tym momencie. Doszedłem do wniosku, że wtedy i tylko wtedy gdy geniusze odkryją, że nie mieszkam w UK, a wyślą mi pismo na adres polski – wtedy się do tego pisma będę odwoływał. Przecież to nie ja muszę im udowadniać gdzie mieszkam. Przecież to ta firma ma do mnie interes i to przecież w obowiązku tej firmy leży poprawne skierowanie zawiadomienia w taki sposób, abym je dostał osobiście. Nigdy takiego pisma nie dostałem osobiście, a póki go nie dostałem osobiście to tak, jakbym nigdy nie został poinformowany o zaistniałej sytuacji. Jeśli owa firma windykacyjna wyślę swoich panów w czarnych garniturach to ustalą, że moja osoba od prawie 3 lat nie pojawiła się ani razu na terenie UK.

Reasumując. Sytuację opisałem tak jak tylko mogłem. Wiem, że jest to wypracowanie, taka moja natura  Zastanawiam się czy ich jurysdykcja sięga na terenie Polski. Zastanawiam się czy umorzą sami z siebie sprawę jeśli odkryją, że listy które wysyłają nie trafiają do osoby zainteresowanej. Fizycznie jestem osobą, która nigdy nie przebywała pod tym adresem, który jest na liście i która od 3 lat nie mieszka już w tamtym kraju. Firma windykacyjna chciała ustalić czy ich dane w systemie są poprawne i czy taka osoba tam mieszka. W odpowiedzi dostali odpowiedź jednoznaczną – nie. Ponieważ mój list w celu wyprowadzenia ich z błędu został wysłany po pierwszym ich liście, a w między czasie, kiedy od nich szedł list drugi – czekam na rozwój wypadków, jaki będzie list trzeci. Aktualnie mając list ode mnie powinni mieć informację, że ich dane w bazie są niepoprawne i zastanawiam się co z tym zrobią. Nawet jak będą osobiście chcieli ustali moją tożsamość to konsekwencją tego będzie rzecz oczywista – od 3 lat nie mieszkam już w UK i nigdy nie mieszkałem pod adresem, na który wysyłają listy.

Znajomy, który mieszka od lat w UK polecił mi dwa wyjścia. Zgłoszenie się do ambasady, przedstawienie sytuacji i okazanie potwierdzenia, że konto zostało przeze mnie zamykane. Ewentualnie w UK w takich sytuacjach kiedy list jest źle zaadresowany, bierze się długopis, pisze na kopercie trzy liter (skrót oznaczający adresat nieznany) i odnosi na pocztę, wtedy poczta odsyła do nadawcy.

Prosiłbym o pomoc, bo nie wie co zrobić w tej sytuacji. Z góry dziękuję i pozdrawiam serdecznie. Łukasz Szewczyk.
 
Witam. Mam podobny problem. Byłem w UK, nie zamknąłem konta, odsetki urosły na szczęście tylko do 96 funtów. Dostałem dzisiaj pismo jak się domyślam z windykacji, aczkolwiek w prost tego nie napisali że są firmą windykacyjną.

Pytanie moje brzmi: co może mi grozić z ich strony jeśli przebywam w Polsce.
Dodam że podałem w banku mój polski adres.

Zadłużenie chcę spłacić ale bank zablokował mi dostęp do serwisu on-line.
 
Powrót
Góra