BARDZO PILNE! PROSZE O POMOC ALLEGRO.

  • Autor wątku Autor wątku sandal
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
S

sandal

Nowy użytkownik
Dołączył
12.2007
Odpowiedzi
7
Witam,

Przejde odrazu do sedna sprawy, bedzie troche dlugo poniewaz postaram sie opisac wszystko jak najdokladniej.

Zatem, jestem (prawie;/) sprzedającym przedmiotu za pośrednictwem serwisu allegro.pl. Chodzi o ekspres do kawy "Rowenta ES170". Przedmiot wystawiony w kategorii jako "NOWY" ale w opisie znajdował sie faktyczny stan(tj. uzytkowany kilka razy). Napisałem również, że sprzęt sprawny w 100%(bo taki właśnie był). Ekspres sprzedałem "goły" bez kartonika, instrukcji obslugi(o tym tez pisałem na aukcji).

Problemem nr jeden jest fakt iz ani ekspres ani konto na allegro nie należały do mnie. Znajomy bardzo często znajduje sie "w drodze" ze względów zawodowych. I poprosił mnie o wystawienie kilku przedmiotów (inne poszły bezproblemowo). Wszędzie podawałem swoje dane osobowe i nr konta.

Gość kupił przedmiot za pomocą opcji "kup teraz" chodzi o kwote 150zł. Zaproponował odbiór osobisty ale ze względu na nieznajomość miasta nie mógł dojechac do mnie do domu, przekazałem mu sprzęt w zaproponowanym przez niego miejscu. W czasie wymiany towar oglądał, wymieniliśmy pare zdań, wytlumaczyłem jak użytkować i poleciłem sie na przyszłość.

Następnego dnia ok godz. 12 ten człowiek dzwoni do mnie wykrzukując, że
go oszukałem i wykorzystałem... ze sprzęt jest niesprawny, cieknie, ma jakies tam usterki ukryte. Zdębiałem... bo dla pewnosci z wlascicielem sprawdzilismy sprzęt przed odpowiednim zapakowaniem. Zarzadał zwrotu pieniedzy i wszystkich poniesionych przez niego kosztów... tj. stwierdzil ze dopiero po przelaniu pieniedzy on ekspres wyśle...


CIAG DALSZY NIZEJ! PROSZE PRZECZYTAJ CALOSC
 
Odmowiłem, ponieważ na 100% jestem pewien ze wszystko było w jaknajlepszym stanie! Kupujący wydzwania- przestałem odbierac telefony pisząc maila, ze wszystko bylo w porządku. Zagorzil kolejny raz sądem. Zglosil sprawe do allegro.pl (allegro jako posrednik nie jest stronne i zapropnowalo mu proces cywilny). Wysyłał mi jakieś "OSTATECZNE WEZWANIA DO ZAPLATY".

Postawiłem opór odpisując:

że zgodnie z polskim prawem karnym istnieje zasada domniemania niewinnosci. w zwiazku z powyzszym musi mi pan udowodnic wine w sposob niepodwazalny, inaczej uniewinni mnie kazdy sad. A tego nie jest w stanie zrobić!!

Pisał, ze ma świadkow na co Ja:

"Więc mamy zeznania Pańskich świadków kontra zezniana moich świadków, którzy towrzyszli mi podczas przeowżenia ekspresu do Pana. Powtórzę po raz ostatni - ekspres był wolny od jakichkolwiek wad fizycznych w momencie zawracie umowy kupna-sprzedaży oraz w momencie przekazywania Panu tego ekspresu. Co się stało z nim później, to już jest tylko pańskie zmartwienie."

Wysłałem również informacje aby ostudzic jego zapędy:

"umowa kupna sprzedazy zawierana miedzy kupujacym i sprzedajacym zobowiazuje mnie do wydania przedmiotu aukcji w takim stanie w jakim go sprzedawales a kupujacego do uiszzenia za niego oplaty. JEDYNE za co jestem odpowiedzialny teraz to wszystkie UKRYTE wady fizyczne (np uszkodzenie ekspresu o ktorym nie poinfromowalem kupujacego) i prawne (np na ekspresie jest zastaw) - ukryte oznacza takie, o ktorych kupujacy nie wiezial w czasie zawierania trasnakcji. a takich usterek nie bylo!! - kupujacy jest obowiazany do obejrzenia i sprawdzenia przedmiotu przy jego kupnie!!

CIAG DALSZY
 
Czy dobrze intepretuje prawo? Czy musze sie czegos obawiac? bo jak moge udowodnic ze wszystko bylo ze sprzetem w porzadku? Prosze bardzo o opinie i odpowiedz.!

SPRAWA WAZNA JEST FAKT IZ POSIADA ON JUZ KILKA KOMENTARZY NA ALLEGRO z ktorch wynika ze nie mnie pierwszego posadza o oszustwo i staral sie wyludzic pieniadze. Skontaktowalem sie z tymi ludzmi i opisuja mi jego zachowanie jako "natreta" i "cfaniaczka".

Czy moglbym i ja wystapic na droge prawna?

Sprzedawalem ekspres jako osoba fizyczna

pozdrawiam
 
Nie masz się czym przejmować. Jak wynika z ostatniej twojej wiadomości to kilku ludzi miało juz z nim "na pieńku". Ale nic nie mówiłeś, że ich podał do sądu, tak więc ty tez sie tam nie znajdziesz. Wariat pewnie ma nadzieje, że odzyska kasę i że ekspres też będzie miał. :D
 
Myszko nie pisz bzdur i idiotyzmow.

Nie szkodzi ze jestes osoba fizyczna zeby odpowiadac za wady przedmiotu jaki sprzedales.
Wedlug mnie dziwne ze jeszcze nie zapukala do Ciebie policja albo Urzad Skarbowy bo chlopaku na pewno nie odprowadzasz podatku od sprzedazy nowej rzeczy. Poza tym powinienes zalozyc dzialalnosc gospodarcza, skoro handlkujesz namietnie w internecie.

Radzilbym tez nie sluchac i nie zaglebiac sie w regulamin Allegro, bo malo tam konkretow a jesli juz sa to ich zapisy nie sa do konca zgodne z prawem.

Jako sprzedawca odpowiadasz za sprzedany towar przez 1 rok. Jako ze handlowales z osoba fizyczna to nie mozesz wylaczyc tej odpowiedzialnosci.

Co do wad to kupujacy dochowal wszelkich wymagan ustawowych informujac Cię o wadzie. Co wiecej zbadal niezwlocznie po odebraniu rzeczy i sprawdzeniu jego dzialania. Trudno bowiem na ulicy sprawdzic czy dziala cos co do ktorego sprawdzenia wymagana jest energia elektryczna.
Zreszta to niewazne.
W swietle przepisow jesli chcesz się uwolnic od odpowiedzialnosci to musisz udowodnic ze wada powstala po przejsciu niebezpieczenstwa na kupujacego i ze nie wynikla z przyczyna tkwiacej uprzednio w rzeczy sprzedanej.

W kazdym sadzie cywilnym przegrasz sprawe w ciagu 3 minut, a jako ze
kwalifikowalaby sie taka sprawa do post. uproszczonego to pewnie otrzymalbys z sadu nakaz zaplaty 150 zlotych w ciagu dwoch tygodni.

Co do karnych zarzutow to nie widze podstawy poza problemem z odprowadzaniem podatku (przestepstwo karno-skarbowe).
 
moze i tak bedzie! dzieki za tych kilka slow... bo tez tak sadze ale chcialbym sie dowiedziec jak to wyglada ze strony prawnej.
 
ehhh... nie robie tego namietnie... a opis przedmiotu wskazuje ze jest on uzywany! To w jaki sposob to funkcjonuje? nie jestem w stanie udowodnic ze sprzet byl sprawny i przez to nie mam zadnych szans? proponowalem odbior w domu! kupujacy odmowil! co jeszcze mialem zrobic?
 
i nie poinformowal mnie niezwlocznie... odebral towat jezeli dobrze pamietam o 18! a zadzwonil dopiero dnia nastepnego...
 
i czy nie jest tak przypadkiem?!

"Ciężar dowodu (czyli to, co chce sie udowodnic) spoczywa zawsze na tym ktory TWIERDZI, czyli w tym przypadku na nim. Bo to on oskarza" ?!
 
Zaraz przeczytam jeszcze raz Twoje pierwsze posty opisujace historie, bo moze cos przeoczylem ale najpierw garsc przepisow.

Art. 556. § 1. Sprzedawca jest odpowiedzialny względem kupującego, jeżeli rzecz sprzedana ma wadę zmniejszającą jej wartość lub użyteczność ze względu na cel w umowie oznaczony albo wynikający z okoliczności lub z przeznaczenia rzeczy, jeżeli rzecz nie ma właściwości, o których istnieniu zapewnił kupującego, albo jeżeli rzecz została kupującemu wydana w stanie niezupełnym (rękojmia za wady fizyczne).

Art. 557. § 1. Sprzedawca jest zwolniony od odpowiedzialności z tytułu rękojmi, jeżeli kupujący wiedział o wadzie w chwili zawarcia umowy.
§ 2. Gdy przedmiotem sprzedaży są rzeczy oznaczone tylko co do gatunku albo rzeczy mające powstać w przyszłości, sprzedawca jest zwolniony od odpowiedzialności z tytułu rękojmi, jeżeli kupujący wiedział o wadzie w chwili wydania rzeczy.

Art. 559. Sprzedawca nie jest odpowiedzialny z tytułu rękojmi za wady fizyczne, które powstały po przejściu niebezpieczeństwa na kupującego, chyba że wady wynikły z przyczyny tkwiącej już poprzednio w rzeczy sprzedanej.

Art. 563. § 1. Kupujący traci uprawnienia z tytułu rękojmi za wady fizyczne rzeczy, jeżeli nie zawiadomi sprzedawcy o wadzie w ciągu miesiąca od jej wykrycia, a w wypadku gdy zbadanie rzeczy jest w danych stosunkach przyjęte, jeżeli nie zawiadomi sprzedawcy o wadzie w ciągu miesiąca po upływie czasu, w którym przy zachowaniu należytej staranności mógł ją wykryć.

Art. 568. § 1. Uprawnienia z tytułu rękojmi za wady fizyczne wygasają po upływie roku, a gdy chodzi o wady budynku - po upływie lat trzech, licząc od dnia, kiedy rzecz została kupującemu wydana.
 
mala uwaga co do ciezaru dowodu.
Faktycznie KC w art. 6 dokladnie okresla na kim ten ciezar spoczywa. Problem jest w interpretacji art. 559 KC ktory przywolalem powyzej.
Nim zaczalem przygode z praktycznym stosowaniem prawa bylem przekonany ze ciezar spoczywa na kupujacym. W pracy jednak przyjmowano wsrod mecenasow i radcow przeciwny poglad. Mianowicie wedlug nich wystarczy ze kupujacy stwierdzi wade, a sprzedajacy zeby sie uwolnic od odpowiedzialnosci musi udowodnic ze wada powstala po przejsciu niebezpieczenstwa uszkodzenia rzeczy na kupujacego.
Moje prywatne zdanie nie zmienilo sie i nadal wydaje mi sie ze to kupujacy powinien udowodnic ze wada istniala w momencie wydania rzeczy. Ale majac na uwadze zdanie mecenasow i ich kilkunastoletnie doswiadczenie oficjalnie prezentuję takie stanowisko:))
Na dowod tego ze nie jest to taka prosta sprawa przytaczam dwie przeciwstawne opinie:
1. "Na podstawie wyżej wymienionego postanowienia na kupującym spoczywa ciężar dowodu istnienia wady fizycznej rzeczy, sprzedawca zaś w celu uchylenia się od odpowiedzialności winien wykazać, że wada ta powstała już po przejściu ryzyka niebezpieczeństwa (zasadniczo po wydaniu rzeczy) na kupującego. Dopiero w razie pomyślnego przeprowadzenia dowodu przez sprzedawcę, którego celem jest zwolnienie go od odpowiedzialności, w celu zapobieżenia powyższemu, kupujący winien wykazać, że wada wyniknęła z przyczyny tkwiącej poprzednio w rzeczy sprzedanej. Zatem na podstawie powyższego kupujący winien wykazać wadę rzeczy i będzie to wystarczające dla korzystania w uprawnień z tytułu rękojmi za wady rzeczy, jeżeli sprzedawcy nie powiedzie się dowód okoliczności powstania wad po przejściu ryzyka, niezależnie od długości terminu od momentu wydania rzeczy do momentu stwierdzenia wady"
 
2. "Spornym zagadnieniem jest ciężar dowodu w omawianym zakresie. Wydaje się, że we współczesnych stosunkach obrotu (także z udziałem konsumentów) nie jest możliwe do zaakceptowania zgłoszone w doktrynie i judykaturze jednostronne stanowisko, zgodnie z którym dowód w omawianym zakresie obciąża sprzedawcę (S. Buczkowski, w: Komentarz 1972, t. 2, s. 1291); istnieje domniemanie, że przyczyna wady tkwiła już poprzednio w rzeczy (uchw. SN (PSIC) z 30.12.1988 r., III CZP 48/88, M.P. z 1989 r. Nr 1, poz. 6) lub dowód taki w ogóle nie obciąża nabywcy (Radwański, Panowicz-Lipska 1996, s. 59). Poglądy te, o jednoznacznie prokonsumenckim nastawieniu, nie uwzględniają potrzeby ochrony także interesów sprzedawcy. Skoro ustawodawca problemu tego jednoznacznie nie przesądził, nie ma podstaw do wykładni niezgodnej z ogólną regułą art. 6."


Pierwsze stanowisko jest zaakceptowane przez doktryne i orzecznictwo. Drugi poglad jest odosobniony i prezentowany tylko przez prof. Pietrzykowskiego.
 
A posty przeczytam potem bo skroty Ligi Mistrzow sie zaczyna sorki:)
 
Na Twoim miejscu nie pchalbym sie do sadu bo nie masz zadnych podstaw ku temu. Zreszta nie wiem co chcialbys tam ugrac.
Jak widzisz sprawa nie jest taka prosta jakby moglo sie wydawac (chodzi mi o przepisy).

Fakt ze ma ten uzytkownik jakies negatywne komentarze i kontrahenci nazywaja go "cFaniaczkiem" nie wynika ze takim "cFaniaczkiem" jest.

Faktem jest ze ekspres prawdopodobnie cieknie i cos nie dziiala.

Jesli jestes gotow przyjac ten ekspres z powrotem to umowcie sie na pobranie.

Jesli doszloby do sprawy w sadzie to przegralbys. Sady czesto korzystaja z orzecznictwa SN a te sa niekorzystne dla Ciebie. Podobnie doktryna o czym mozesz przeczytac w poprzednich postach.
 
Powrót
Góra